Francja podważa cel klimatyczny na 2040 rok

Francja podważa cel klimatyczny na 2040 rok. Nadchodzący szczyt w Brukseli z klimatem w tle

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 4 minuty
von der Leyen
Ursula von der Leyen. Źródło: Shutterstock

Już 2 lipca Komisja Europejska zamierza przedstawić oficjalną propozycję celu klimatycznego na 2040 rok. Według wstępnych doniesień, celem ma być ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o 90 procent względem poziomów z 1990 roku. Choć temat nie jest wpisany do oficjalnego harmonogramu najbliższego szczytu UE w Brukseli, Francja zapowiada, że nie zamierza milczeć. Paryż chce, aby kwestia sensowności wyznaczania tak ambitnego celu znalazła się w centrum politycznych dyskusji przywódców Unii Europejskiej.

Francja i Polska po jednej stronie – głos przeciw konkurencyjności zagrożonej przez cele klimatyczne

Francuskie władze, wspierane przez Polskę, podnoszą argumenty o zagrożeniu dla konkurencyjności europejskiej gospodarki. Zdaniem Paryża, narzucenie nowego celu redukcji emisji na 2040 rok może pogłębić trudności gospodarcze, zwłaszcza w sektorach energochłonnych. Źródła unijne ujawniają, że Francja chce wykorzystać nadchodzący szczyt jako forum do wyrażenia swojego sprzeciwu wobec dalszego zaostrzania polityki klimatycznej bez uwzględnienia realiów gospodarczych poszczególnych państw członkowskich.

Polityczny sygnał dla von der Leyen

W Brukseli mówi się, że głównym celem Francji jest wysłanie wyraźnego sygnału przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Paryż chce pokazać, że nie wszyscy przywódcy popierają kierunek wyznaczony przez Europejski Zielony Ład. Unijne źródła wskazują, że Francja zamierza podkreślić istnienie poważnych zastrzeżeń wobec forsowania kolejnych celów redukcyjnych bez szerokiej debaty o ich konsekwencjach gospodarczych.

Czy możliwe jest złagodzenie stanowiska Komisji Europejskiej?

Choć formalnie w programie szczytu nie przewidziano punktu dotyczącego polityki klimatycznej, sprawa może zostać poruszona w trakcie obrad dotyczących konkurencyjności gospodarczej Unii. Według źródeł unijnych, nawet jeśli oficjalne konkluzje szczytu nie zawrą zapisów podważających sens celu na 2040 rok, sama dyskusja może wpłynąć na ostateczny kształt propozycji Komisji Europejskiej.

Pojawiają się spekulacje, że von der Leyen może rozważyć wprowadzenie mechanizmów łagodzących dla państw członkowskich. Wśród omawianych rozwiązań znajduje się możliwość wliczania do krajowych celów redukcyjnych tzw. zielonych inwestycji realizowanych w krajach trzecich. Taki mechanizm „outsourcingu” emisji miałby umożliwić osiąganie unijnych celów poprzez finansowanie działań klimatycznych w biedniejszych państwach poza UE.

Kontekst: 90 procent redukcji i presja na gospodarki

Proponowany przez Komisję Europejską cel na 2040 rok – redukcja emisji o 90 procent względem 1990 roku – to jeden z najbardziej ambitnych planów klimatycznych w historii Unii Europejskiej. Cel ten ma być krokiem przejściowym na drodze do osiągnięcia pełnej neutralności klimatycznej w 2050 roku. Zwolennicy tego podejścia argumentują, że bez wyznaczenia tak ambitnych poziomów redukcji Unia nie zdoła wypełnić zobowiązań wynikających z Porozumienia Paryskiego.

Jednak krytycy, w tym Francja i Polska, zwracają uwagę na potencjalne skutki gospodarcze. W ich ocenie tak wysoki cel może zwiększyć koszty produkcji w Europie, ograniczyć konkurencyjność przemysłu i pogłębić problemy społeczno-ekonomiczne w regionach uzależnionych od tradycyjnych źródeł energii.

Czy kompromis jest możliwy?

Choć wątpliwe jest, by w Brukseli doszło do formalnego odrzucenia koncepcji celu na 2040 rok – zwłaszcza że wiele unijnych stolic nadal popiera Europejski Zielony Ład – możliwe jest, że stanowisko Komisji Europejskiej zostanie złagodzone. Taki kompromis mógłby uwzględniać większą elastyczność dla poszczególnych państw oraz dodatkowe mechanizmy wsparcia dla najbardziej narażonych sektorów gospodarki.

W najbliższych tygodniach uwaga europejskich obserwatorów klimatycznych i gospodarczych z pewnością skupi się na propozycji Komisji Europejskiej oraz ewentualnych zapisach politycznych, które mogą pojawić się po szczycie UE.

Źródła: zielonagospodarka.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

Pellet zamiast gazu w firmie. Kiedy taka zmiana naprawdę się opłaca?

Pellet zamiast gazu w firmie. Kiedy taka zmiana naprawdę się opłaca?

Gazowy kocioł można zastąpić kotłem na pellet i w określonych warunkach obniżyć koszty ogrzewania firmy. Nie wystarczy jednak porównać ceny tony pelletu z ceną gazu. Biomasa oznacza większą kotłownię, magazyny paliwa, dostawy, obsługę i wyższy koszt inwestycji. Dlatego pellet może…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 6 minut
Wystarczy wyjąć wtyczkę. Jak długo poradzimy sobie bez prądu?

Wystarczy wyjąć wtyczkę. Jak długo poradzimy sobie bez prądu?

W językoznawstwie istnieje takie zjawisko jak ewolucja semantyczna. Polega na tym, że z biegiem czasu niektóre wyrazy zmieniają swoje znaczenie w języku. Tak jest np. ze słowem „samodzielność”. Współczesny człowiek jest bowiem samodzielny w sposób drastycznie odmienny od swojego dziadka.…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 8 minut
Zmień zgody