Dr hab. Bogdan Ćwik (prof. WAT): Najgroźniejsza dezinformacja w energetyce nie kłamie wprost – podważa zaufanie

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 13 minut
prof. Bogdan Ćwik

O bezpieczeństwie energetycznym Polski i Unii Europejskiej w zmieniającym się kontekście geopolitycznym, roli transformacji energetycznej jako elementu odporności państw oraz nowych wyzwaniach związanych z dezinformacją i zależnościami surowcowymi rozmawiamy z dr hab. inż. Bogdanem Ćwikiem, profesorem Wojskowej Akademii Technicznej.

Dr hab. inż. Bogdan Ćwik jest członkiem rady programowej konferencji „Transformacja energetyczna – Nowe Technologie i wyzwania biznesu”. Zagadnienia związane z bezpieczeństwem energetycznym będą ważnym punktem tegorocznej debaty. Weź udział w konferencji: Konferencja – Transformacja Energetyczna – Nowe technologie i wyzwania biznesu


Jak dziś – w obecnym kontekście geopolitycznym – definiowałby Pan bezpieczeństwo energetyczne Polski i UE? Co zmieniło się po 2022 roku w sposób trwały?

Jeszcze niedawno bezpieczeństwo energetyczne w Europie rozumiano głównie jako zapewnienie stabilnych dostaw energii po akceptowalnej cenie. Po 2022 roku to podejście zasadniczo się zmieniło. Rosyjska agresja na Ukrainę pokazała, że energia jest nie tylko kwestią gospodarczą, ale także strategiczną i geopolityczną.

Dziś bezpieczeństwo energetyczne oznacza zdolność systemu do utrzymania dostaw mimo zakłóceń geopolitycznych, infrastrukturalnych, cybernetycznych czy rynkowych. Liczy się już nie tylko dostęp do surowców, ale też odporność infrastruktury krytycznej, elastyczność systemu elektroenergetycznego i gotowość państwa do zarządzania kryzysowego.

Po 2022 roku zaszły trzy trwałe zmiany. Po pierwsze, energia została uznana za narzędzie geopolityczne, co przyspieszyło dywersyfikację dostaw, rozwój LNG, połączeń międzysystemowych i magazynów gazu. Po drugie, transformacja energetyczna zaczęła być postrzegana również jako element bezpieczeństwa, bo rozwój lokalnych źródeł energii zmniejsza zależność od importu paliw kopalnych. Po trzecie, wyraźnie wzrosło znaczenie odporności infrastruktury – zwłaszcza wobec zagrożeń hybrydowych, sabotażu i cyberataków.

Coraz większą rolę odgrywają więc rozproszone źródła energii, magazyny, mikrosieci i rozwiązania hybrydowe. Taki system jest po prostu bardziej odporny niż model silnie scentralizowany. Dlatego dziś kluczowe pytanie brzmi nie tylko: ile energii produkujemy, ale czy system jest w stanie działać w warunkach presji geopolitycznej i wielosektorowych zakłóceń.

Czy transformacja energetyczna realnie wzmacnia bezpieczeństwo Europy, czy jednocześnie tworzy nowe zależności – np. w obszarze surowców krytycznych i technologii?

Transformacja energetyczna realnie wzmacnia bezpieczeństwo Europy, ale nie dzieje się to automatycznie. Wzmacnia je wtedy, gdy ogranicza zależność od importowanych paliw kopalnych, zmniejsza podatność na szoki cenowe i zwiększa udział krajowej energii z OZE.

Jednocześnie Europa nie wychodzi z geopolityki energii – ona tylko zmienia swój przedmiot. W świecie paliw kopalnych kluczowe były ropa i gaz, dziś coraz większe znaczenie mają lit, nikiel, miedź, metale ziem rzadkich, baterie, półprzewodniki, transformatory i technologie sieciowe. To oznacza nowe zależności – nie od rurociągów, lecz od kopalń, rafinerii, fabryk komponentów i łańcuchów dostaw.

Dlatego sama polityka klimatyczna nie wystarczy. Potrzebna jest równocześnie polityka przemysłowa, surowcowa, handlowa i infrastrukturalna. Europa będzie bezpieczniejsza nie wtedy, gdy po prostu zastąpi gaz odnawialnymi źródłami energii, ale wtedy, gdy zbuduje cały ekosystem bezpieczeństwa: dywersyfikację dostaw, przetwarzanie surowców, recykling, magazyny energii, elastyczność popytu i nowoczesne sieci.

Drugim ważnym obszarem nowych zależności są właśnie sieci i elastyczność systemu. Nawet przy rosnącym udziale OZE bezpieczeństwo energetyczne nie będzie możliwe bez szybkiej rozbudowy infrastruktury, magazynowania i łatwiejszych przyłączeń. Coraz wyraźniej widać też, że bezpieczeństwo energetyczne nie istnieje bez akceptowalnych cen energii. Zielona energia musi być nie tylko czysta, ale także dostępna i przewidywalna kosztowo dla przemysłu i gospodarstw domowych.

Czy Europa jest przygotowana na kryzysy o charakterze kaskadowym – np. połączenie blackoutów, cyberataków i wojny informacyjnej?

Europa jest dziś lepiej przygotowana niż dekadę temu, ale jej odporność nadal pozostaje nierówna. W ostatnich latach wzmocniono ramy regulacyjne, m.in. poprzez dyrektywy NIS2 i CER, które podniosły standardy cyberbezpieczeństwa i odporności infrastruktury krytycznej. To ważny krok, ale regulacje nie rozwiązują całego problemu.

Współczesne kryzysy mają coraz częściej charakter kaskadowy. Awaria techniczna może połączyć się z cyberatakiem, zakłóceniem logistyki i kampanią dezinformacyjną. Problemem nie jest więc już pojedynczy incydent, ale efekt domina pomiędzy sektorami: energią, telekomunikacją, transportem, systemami płatniczymi i administracją.

Europa wciąż częściej myśli o bezpieczeństwie w kategoriach regulacyjnych niż operacyjnych. Tymczasem nowe zagrożenia wymagają nie tylko prewencji, ale także zdolności do działania w warunkach częściowej awarii systemu. Ważna staje się redundancja, szybkie odtwarzanie funkcji infrastruktury i projektowanie systemów zdolnych do adaptacji.

Nie można też pomijać wymiaru informacyjnego. Nawet ograniczona awaria może zostać spotęgowana przez dezinformację i wywołać panikę społeczną, chaos logistyczny czy presję polityczną. Dlatego odporność infrastruktury zależy dziś nie tylko od technologii, ale również od jakości komunikacji kryzysowej i zaufania społecznego.

Podsumowując: Europa zrobiła postęp, ale nadal nie jest w pełni przygotowana do zarządzania kryzysami hybrydowymi i kaskadowymi. Największym wyzwaniem staje się dziś nie sama ochrona infrastruktury, lecz zarządzanie złożonymi zależnościami między sektorami.

Jakie są dziś najgroźniejsze narracje dezinformacyjne dotyczące energetyki w Polsce i UE?

Najgroźniejsze narracje dezinformacyjne nie przypominają dziś klasycznej propagandy. Najczęściej są formułowane tak, by brzmiały jak racjonalny sceptycyzm albo troska o gospodarkę. Ich celem nie jest przekonanie odbiorcy do jednego stanowiska, lecz osłabienie zaufania i sparaliżowanie decyzji.

Pierwsza z takich narracji mówi, że transformacja energetyczna to projekt ideologiczny, a nie gospodarczy. Tymczasem po 2022 roku stało się jasne, że transformacja jest również odpowiedzią na ryzyka geopolityczne i zależność od importowanych paliw kopalnych.

Druga narracja sprowadza debatę o OZE do prostego hasła: „nie zawsze wieje i nie zawsze świeci”. To redukcjonizm, bo nowoczesny system energetyczny nie opiera się na jednej technologii, lecz na połączeniu OZE, sieci, magazynów energii, interkonektorów i źródeł stabilnych.

Trzecia dotyczy energetyki jądrowej i ma charakter skrajnie spolaryzowany: atom jest przedstawiany albo jako cudowne rozwiązanie wszystkich problemów, albo jako katastrofalne zagrożenie. Tymczasem jest to po prostu jeden z elementów miksu energetycznego, wymagający stabilnych warunków finansowych i instytucjonalnych.

Czwarta narracja głosi, że polityka klimatyczna zrujnuje europejską gospodarkę. To szczególnie skuteczne, bo odwołuje się do realnych obaw o ceny energii i konkurencyjność przemysłu. Problem polega na tym, że przedstawia bezpieczeństwo klimatyczne i gospodarcze jako cele sprzeczne, choć w praktyce muszą być realizowane równolegle.

Piąta narracja mówi, że działania Europy nic nie znaczą, bo globalne emisje rosną gdzie indziej. To przekaz demotywujący, który osłabia poparcie społeczne. Tymczasem UE nadal pozostaje jednym z najważniejszych centrów regulacyjnych i technologicznych świata, a transformacja jest także wyścigiem o przewagi przemysłowe.

Najgroźniejsze w tych narracjach jest to, że mieszają fakty, półprawdy i emocjonalne uproszczenia. W efekcie debata publiczna przestaje dotyczyć realnych wyzwań, takich jak sieci, surowce czy konkurencyjność przemysłu, a zamienia się w spór ideologiczny.

Może Pan podać jakieś przykłady takich działań?

Najczęściej nie mamy do czynienia z jednym spektakularnym fałszem, lecz z serią drobnych manipulacji, które razem budują strach, gniew albo poczucie niesprawiedliwości.

Dobrym przykładem był kryzys energetyczny w Europie w latach 2022–2023. W mediach społecznościowych masowo rozpowszechniano wykresy sugerujące, że za wzrost cen energii odpowiadają OZE albo system ETS. Pomijano jednak fakt, że główną przyczyną był wówczas skok cen gazu po ograniczeniu dostaw z Rosji.

Podobny mechanizm dotyczył energetyki wiatrowej. Pojedyncze incydenty lub lokalne konflikty przedstawiano jako dowód, że turbiny powodują masowe szkody zdrowotne lub środowiskowe. To klasyczny przykład uogólniania jednostkowych przypadków na cały system.

W Niemczech głośna była też kampania wokół pomp ciepła. W debacie publicznej pojawiły się informacje, że nowe przepisy zmuszą wszystkich właścicieli domów do natychmiastowej, bardzo kosztownej wymiany instalacji. Część tych przekazów była mocno przesadzona lub wyrwana z kontekstu, ale szybko wywołała ogromne emocje społeczne.

W przypadku energetyki jądrowej często wykorzystuje się silne symbole historyczne, porównując współczesne projekty do Czarnobyla czy Fukushimy, bez uwzględnienia różnic technologicznych. Taki przekaz działa przede wszystkim emocjonalnie.

Warto też pamiętać, że dezinformacja energetyczna coraz częściej towarzyszy działaniom cybernetycznym. Chodzi nie tylko o osłabienie infrastruktury, ale także o podważenie zaufania społecznego do instytucji państwa i operatorów systemu.

Jak odróżnić uzasadnioną debatę o kosztach transformacji od działań inspirowanych zewnętrznie?

Najprościej mówiąc: nie po samym stanowisku, ale po jakości argumentacji, sposobie rozpowszechniania i celu komunikacji. Sama krytyka kosztów transformacji jest potrzebna i uzasadniona. Rzetelna debata ma pełne prawo mówić o kosztach inwestycji, problemach z sieciami, magazynowaniem, surowcami czy konkurencyjnością przemysłu.

Pierwsze kryterium to złożoność. Uczciwa debata pokazuje zarówno koszty, jak i korzyści, rozróżnia krótką i długą perspektywę oraz uwzględnia koszty zaniechania. Nie sprowadza całej transformacji do jednego katastroficznego hasła.

Drugie kryterium to stosunek do dowodów. Uzasadnioną krytykę można sprawdzić, porównać i poddać dyskusji. Manipulacja najczęściej wybiera jeden wskaźnik, wycina go z kontekstu i zamienia w ogólną opowieść o „ruinie”, „oszustwie” czy „spisku”.

Trzecie kryterium to obecność realnej alternatywy. Poważny krytyk proponuje inne rozwiązania: inny miks energetyczny, inne tempo zmian, większą rolę atomu, gazu przejściowego, magazynów czy inny model finansowania sieci. Kampanie destrukcyjne najczęściej negują wszystko naraz i nie oferują żadnego realistycznego wyjścia.

Czwarte kryterium dotyczy sposobu dystrybucji przekazu. Jeśli widzimy identyczne grafiki, te same slogany, zsynchronizowane konta i nagłe fale emocjonalnych treści w wielu krajach jednocześnie, to jest to sygnał ostrzegawczy.

Ostatecznie granica nie przebiega między krytyką a poparciem, lecz między sporem merytorycznym a komunikacją zaprojektowaną po to, by zwiększać chaos, podważać zaufanie i blokować decyzje.

Proszę opowiedzieć więcej o projekcie Rail4EARTH i swojej roli w nim.

Rail4EARTH to jeden z kluczowych projektów badawczo-rozwojowych realizowanych w ramach programu Europe’s Rail Joint Undertaking. To tzw. Flagship Project, którego celem jest opracowanie rozwiązań dla przyszłego, niskoemisyjnego i odpornego systemu kolejowego w Europie.

W projekcie uczestniczą 73 instytucje z całej Europy, w tym 16 z Polski. Są wśród nich operatorzy kolejowi, firmy technologiczne, uczelnie i instytuty badawcze. Zakres prac jest bardzo szeroki i obejmuje m.in. nowe technologie napędów, cyfryzację infrastruktury, efektywność energetyczną oraz odporność systemu kolejowego na zmiany klimatu.

Mój zespół pracuje nad koncepcją niskoemisyjnego, modułowego małego dworca kolejowego. To bardzo ważny element systemu – nie tylko z punktu widzenia pasażera, ale również jako obiekt o dużym potencjale modernizacyjnym i energetycznym.

Chodzi o dworzec, który można szybko budować, łatwo dostosowywać do różnych lokalizacji i modernizować w przyszłości. Projekt obejmuje nowoczesne systemy ogrzewania, chłodzenia, wentylacji, zarządzania mikroklimatem, a także integrację lokalnych źródeł OZE i magazynowania energii. Ważnym elementem jest też gospodarka wodą opadową oraz analiza rozwiązań związanych z energetyką wodorową.

Jednym z najbardziej innowacyjnych aspektów projektu są cyfrowe bliźniaki. Tworzymy modele, które pozwalają analizować funkcjonowanie budynku i jego systemów energetycznych w czasie rzeczywistym, na każdym etapie życia obiektu. Dzięki temu dworzec staje się nie tylko budynkiem, ale inteligentnym węzłem energetyczno-cyfrowym.

Dla mnie to szczególnie ciekawe doświadczenie, bo pokazuje, jak silnie przenikają się dziś energetyka, transport i budownictwo.

Na jakim etapie jest projekt?

Projekt Rail4EARTH znajduje się obecnie na bardzo ważnym etapie. Kończy się jego pierwsza faza, która miała głównie charakter analityczny, koncepcyjny i obliczeniowy. W tym czasie zespoły badawcze opracowały podstawy technologiczne i projektowe nowych rozwiązań dla systemu kolejowego.

W praktyce oznacza to, że powstały już zaawansowane modele cyfrowe, w tym cyfrowe bliźniaki budynków i systemów energetycznych. Pozwalają one testować różne warianty technologiczne, optymalizować zużycie energii i przewidywać koszty eksploatacji jeszcze przed rozpoczęciem budowy.

Jeśli chodzi o komponent, którym się zajmujemy, czyli niskoemisyjny modułowy dworzec kolejowy, projekt przechodzi właśnie z fazy koncepcyjnej do realizacyjnej. Wyznaczono już lokalizację demonstratora, wykonano pierwsze prace geodezyjne i rozpoczęto działania przygotowawcze.

Co ważne, w projekt aktywnie włączają się także władze miasta, instytucje państwowe i PKP. To pozwala lepiej połączyć prace badawcze z realnymi potrzebami infrastruktury kolejowej.

Można więc powiedzieć, że Rail4EARTH przechodzi dziś z etapu projektowania cyfrowego do etapu praktycznej weryfikacji. I właśnie to jest największą wartością tego typu projektów – rozwiązania nie kończą się na raportach, ale mają szansę zostać sprawdzone w rzeczywistości.

Więcej o projekcie Rail4Earth znajdziesz w naszym Kompendium „Niezależność energetyczna – polska transformacja rozpoczyna się oddolnie”.

W jakim sensie nowoczesna kolej może stać się elementem infrastruktury krytycznej wzmacniającej odporność państw na kryzysy energetyczne i geopolityczne?

Nowoczesna kolej coraz wyraźniej przestaje być postrzegana wyłącznie jako część systemu transportowego. Staje się jednym z elementów infrastruktury krytycznej państwa, bo łączy funkcje logistyczne, energetyczne i cyfrowe.

Po pierwsze, kolej ma kluczowe znaczenie dla logistyki strategicznej. W czasie konfliktów, katastrof czy kryzysów w łańcuchach dostaw umożliwia szybki i energooszczędny transport ludzi, surowców i sprzętu. Z tego powodu jest ważna zarówno dla gospodarki, jak i dla mobilności wojskowej.

Po drugie, kolej pomaga utrzymać ciągłość funkcjonowania państwa i gospodarki. Było to wyraźnie widoczne w czasie pandemii i po agresji Rosji na Ukrainę, gdy transport kolejowy stał się jednym z głównych kanałów przewozu towarów, pomocy humanitarnej czy surowców.

Po trzecie, współczesna infrastruktura kolejowa zaczyna pełnić aktywną rolę w systemie energetycznym. Nowoczesne dworce i stacje mogą integrować OZE, magazyny energii i systemy zarządzania zużyciem energii. Dzięki temu zwiększają lokalną autonomię energetyczną i odporność infrastruktury publicznej.

W tym sensie nowoczesny dworzec nie jest już tylko budynkiem dla pasażerów. Może stać się inteligentnym węzłem energetyczno-cyfrowym, który w sytuacjach kryzysowych pełni również funkcje informacyjne, logistyczne, a nawet koordynacyjne.

Dlatego coraz częściej mówi się, że nowoczesna kolej może stać się kręgosłupem odporności państwa. Łączy bowiem trzy kluczowe wymiary: transport, energię i bezpieczeństwo infrastrukturalne. I właśnie na tym opiera się filozofia projektów takich jak Rail4EARTH.

Powiązane artykuły

energa przetarg

Przetarg na setki megawatogodzin nowych magazynów energii i farm PV

Energa rozpoczyna kolejny etap rozwoju nowoczesnej infrastruktury energetycznej. Spółka ogłosiła przetarg na wybór generalnego wykonawcy projektów hybrydowych, obejmujących magazyny energii oraz instalacje fotowoltaiczne. Zakończenie postępowania planowane jest na trzeci kwartał 2026 roku. Realizacja inwestycji będzie możliwa dzięki wsparciu finansowemu pozyskanemu…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 3 minuty
Zmień zgody