Pierwsza ciężarówka górnicza na baterie sodowo-jonowe. Ładuje się w 25 minut
Chiny wprowadzają baterie sodowo-jonowe do jednego z najbardziej wymagających zastosowań w transporcie. Do firmy Sanyou Mining trafiła elektryczna ciężarówka górnicza wyposażona w ogromny akumulator o pojemności 676 kWh. Producent deklaruje pełne ładowanie w około 20–25 minut i ponad 8 tys. cykli pracy. Teraz maszyna ma udowodnić swoje możliwości w prawdziwej kopalni.
Baterie sodowo-jonowe coraz częściej wychodzą poza laboratoria i niewielkie projekty demonstracyjne. Najnowszym przykładem jest ciężka wywrotka górnicza opracowana wspólnie przez chińskie firmy Hina Battery oraz Shaanxi Tonly Heavy Industries. Według producentów jest to pierwszy na świecie w pełni elektryczny pojazd górniczy tego typu zasilany akumulatorem sodowo-jonowym.
Pojazd został przekazany spółce Sanyou Mining, należącej do grupy Tangshan Sanyou. Źródła branżowe podają, że dostawa nastąpiła w lipcu 2026 roku, a na początku sierpnia projekt został oficjalnie zaprezentowany. Maszyna ma teraz rozpocząć normalną pracę w kopalni, dzięki czemu konstruktorzy będą mogli zebrać dane dotyczące zachowania nowego rodzaju baterii przy dużych obciążeniach.
676 kWh w baterii sodowo-jonowej
Podstawą konstrukcji jest platforma Tonly TLE120, przeznaczona do ciężkich zastosowań górniczych. Zamiast tradycyjnego silnika wysokoprężnego zastosowano napęd elektryczny korzystający z systemu akumulatorowego Haixing opracowanego przez Hina Battery.
Łączna pojemność baterii wynosi 676 kWh. To ilość energii wielokrotnie większa niż w typowym elektrycznym samochodzie osobowym. Najciekawsze są jednak parametry samych ogniw. Hina Battery deklaruje gęstość energii przekraczającą 165 Wh/kg. System Haixing został pierwotnie zaprezentowany w marcu 2025 roku, a jego konstrukcja od początku była kierowana m.in. do ciężkiego transportu.
Dla technologii sodowo-jonowej taki rezultat ma duże znaczenie. Jedną z jej podstawowych słabości w porównaniu z nowoczesnymi akumulatorami litowo-jonowymi pozostaje właśnie niższa gęstość energii. W ciężarówce górniczej dodatkowa masa jest jednak znacznie mniejszym problemem niż w samochodzie osobowym przeznaczonym do pokonywania setek kilometrów po drogach publicznych.
Pełne ładowanie w 20–25 minut
Jeszcze większe wrażenie robi deklarowane tempo ładowania. Według Hina Battery akumulator można naładować od 0 do 100 proc. w ciągu około 20–25 minut.
W przypadku pojazdu górniczego taki parametr może być ważniejszy niż maksymalny zasięg. Maszyny tego typu często wykonują stosunkowo krótkie, powtarzalne przejazdy i pracują praktycznie przez całą dobę. Każda dłuższa przerwa oznacza ograniczenie wykorzystania bardzo drogiego sprzętu. Możliwość szybkiego uzupełnienia energii pozwala więc potencjalnie stosować mniejszy pakiet akumulatorów i częściej go ładować, zamiast montować ogromną baterię wystarczającą na całą zmianę.
To właśnie krótki czas ładowania oraz wysoka liczba cykli są według Hina Battery jednymi z powodów, dla których ogniwa sodowo-jonowe mogą być szczególnie interesujące dla sektora górniczego.
Ponad 8 tys. cykli. Kluczowy parametr dla kopalni
Producent deklaruje, że bateria zachowuje żywotność na poziomie ponad 8 tys. cykli ładowania, również przy regularnym korzystaniu z szybkiego ładowania. Według Hina Battery taki okres użytkowania może być zbliżony do całkowitego okresu eksploatacji samej maszyny górniczej.
To istotne, ponieważ w przypadku pojazdów przemysłowych sama pojemność akumulatora nie mówi jeszcze wiele o opłacalności inwestycji.
Jeżeli samochód jest ładowany kilka razy dziennie, degradacja ogniw staje się jednym z najważniejszych parametrów ekonomicznych. Konieczność wymiany zestawu o pojemności kilkuset kilowatogodzin po stosunkowo krótkim czasie mogłaby przekreślić część oszczędności uzyskanych dzięki rezygnacji z oleju napędowego.
Deklarowane 8 tys. cykli trzeba jednak na tym etapie traktować jako parametr podawany przez producenta. Dopiero rzeczywista eksploatacja w kopalni pokaże, jak system poradzi sobie z wieloletnią pracą, pyłem, drganiami, dużymi obciążeniami i częstym szybkim ładowaniem.
Kopalnia to wyjątkowo trudny test dla baterii
Wybór ciężarówki górniczej nie jest przypadkowy. Takie pojazdy należą do najbardziej intensywnie eksploatowanych maszyn kołowych. Przewożą ogromne ilości materiału, poruszają się po nieutwardzonych drogach, pracują w zapyleniu i są narażone na duże różnice temperatur. Jednocześnie ich operatorzy oczekują bardzo wysokiej dostępności – maszyna powinna pracować możliwie długo, a nie stać przy ładowarce.
Hina Battery wskazuje, że chemia sodowo-jonowa może dobrze odpowiadać właśnie na te wymagania ze względu na możliwość szybkiego ładowania, dużą trwałość cykliczną oraz pracę w szerokim zakresie temperatur. Ta ostatnia cecha jest szczególnie istotna w chłodniejszych częściach Chin. Wcześniejsze testy ciężarówki FAW Jiefang korzystającej z baterii Hina Battery wykazały, że pojemność użytkowa akumulatora przy temperaturze -40 stopni Celsjusza miała pozostawać powyżej 90 proc. Pojazd testowy przejechał ponad 15 tys. km w czasie blisko siedmiu miesięcy.
Reuters również zwracał uwagę, że dobre zachowanie w niskich temperaturach oraz szybkie ładowanie są jednymi z argumentów przemawiających za wykorzystaniem baterii sodowo-jonowych w ciężkim transporcie.
Dlaczego nie zastosowano po prostu większej baterii?
Porównanie z inną wersją tej samej maszyny dobrze pokazuje ograniczenia nowej technologii. Tonly oferowało wcześniej elektryczną ciężarówkę górniczą wyposażoną w akumulator LFP o pojemności 801 kWh. Nowa wersja sodowo-jonowa ma 676 kWh.
Różnica nie musi jednak automatycznie oznaczać, że nowy pojazd będzie mniej użyteczny. W kopalni można inaczej zaplanować strategię energetyczną niż w samochodzie osobowym. Jeśli pojazd porusza się po przewidywalnej trasie i ma dostęp do bardzo szybkiego ładowania, konstruktorzy mogą zaakceptować mniejszą pojemność baterii w zamian za krótsze postoje i intensywniejsze wykorzystanie pakietu.
Właśnie dlatego górnictwo może stać się jednym z ciekawszych poligonów doświadczalnych dla baterii sodowo-jonowych.
Elektryczna ciężarówka oznacza również koniec spalin w miejscu pracy
Zmiana rodzaju akumulatora to tylko jedna część projektu. Samo zastąpienie diesla napędem elektrycznym ma konkretne znaczenie dla kopalni. Pojazd nie emituje spalin podczas jazdy, a elektryczny układ napędowy generuje mniej hałasu niż klasyczna ciężarówka z dużym silnikiem wysokoprężnym.
W przypadku odkrywek może to przede wszystkim ograniczyć lokalne emisje i zużycie paliwa. Jeszcze większe znaczenie elektryfikacja ma w kopalniach podziemnych, gdzie usuwanie spalin wymaga rozbudowanych systemów wentylacyjnych.
Wprowadzona przez Tonly i Hina Battery maszyna jest jednak interesująca przede wszystkim z innego powodu: po raz pierwszy technologia sodowo-jonowa została wykorzystana w pojeździe, którego codzienna praca będzie wyjątkowo wymagającym sprawdzianem dla akumulatora.
To dopiero początek prawdziwego testu
Przekazanie ciężarówki do Sanyou Mining nie oznacza jeszcze, że baterie sodowo-jonowe wygrały rywalizację z litowymi. Wręcz przeciwnie – najważniejsza część eksperymentu właśnie się rozpoczyna.
Maszyna ma pracować w rzeczywistych warunkach i zbierać dane, które posłużą do dalszego rozwoju konstrukcji. Jeśli deklaracje dotyczące ładowania w 20–25 minut, ponad 8 tys. cykli i dobrego zachowania w niskich temperaturach znajdą potwierdzenie w wieloletniej eksploatacji, może to otworzyć bateriom sodowo-jonowym drogę do kolejnych ciężkich zastosowań.
Nie tylko w ciężarówkach górniczych. Kolejnymi naturalnymi kandydatami mogą być maszyny przemysłowe, ciężki transport pracujący na stałych trasach oraz inne pojazdy, w których cena, trwałość i szybkość ładowania są ważniejsze od możliwie najwyższej gęstości energii.
Dodaj komentarz