Straty liczone w miliardach, mniej węgla i tysiące odejść z kopalń
Nowe opracowanie Fundacji Instrat pokazuje, że polskie górnictwo coraz wyraźniej wchodzi w etap strukturalnego kurczenia się sektora. Wydobycie spada, część największych spółek generuje miliardowe straty, a w 2026 roku tempo redukcji zatrudnienia może być wielokrotnie większe niż w poprzednich latach. Jednocześnie po zakończeniu wydobycia w Czechach Polska pozostała jedynym państwem Unii Europejskiej produkującym węgiel kamienny. Dane z najnowszej aktualizacji bazy Instratu pokazują, że transformacja branży coraz mocniej wpływa na decyzje spółek, pracowników i państwa.
Zapraszamy również do przeczytania naszego felietonu – Węgiel jest nierentowny, ale za to patriotyczny
Polska została ostatnim producentem węgla kamiennego w Unii Europejskiej
31 stycznia 2026 roku czeska spółka OKD zakończyła wydobycie w kopalni CzSM w Stonawie. Od tego momentu Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym nadal wydobywa się węgiel kamienny — zarówno energetyczny, jak i koksujący. To jednak wyłącznie symboliczny sukces. Dane finansowe sektora pokazują, że krajowe górnictwo znajduje się pod silną presją.
Według opracowania Fundacji Instrat skumulowana EBITDA sektora węgla kamiennego w 2025 roku wyniosła minus 8,065 mld zł, a wynik netto minus 10,915 mld zł. Przy wydobyciu 42,8 mln ton oznacza to średnią stratę na poziomie około 255 zł na każdej tonie węgla.

Największe problemy mają JSW i PGG
Za dużą część słabych wyników odpowiadają Jastrzębska Spółka Węglowa oraz Polska Grupa Górnicza. EBITDA JSW wyniosła w 2025 roku około minus 3,9 mld zł, a PGG około minus 2 mld zł.
Szczególnie istotna jest sytuacja PGG, która sama wskazuje, że brak wsparcia budżetowego mógłby zagrozić jej płynności. Nie wszystkie spółki są jednak pod kreską. Dodatnią EBITDA notowały m.in. LW Bogdanka i Południowy Koncern Węglowy. Bogdanka korzysta przede wszystkim z bardziej sprzyjających warunków geologicznych, które pozwalają ograniczać koszty wydobycia.
Problemem całej branży pozostaje jednak wzrost kosztów produkcji. W 2022 roku średni koszt wydobycia tony węgla wynosił 626 zł, a w 2025 roku już 927 zł. Na koniec pierwszego kwartału 2026 roku spadł do około 835 zł.
Wydobycie nadal maleje
W 2025 roku w Polsce wydobyto 42,8 mln ton węgla kamiennego, czyli o 2,7 proc. mniej niż rok wcześniej. Największy spadek zanotowała PGG. Jej produkcja zmniejszyła się z 17,3 mln ton w 2024 roku do 16,1 mln ton w 2025 roku. W 2026 roku planowany jest kolejny spadek — do około 15 mln ton.
JSW wydobyła z kolei około 13 mln ton, co oznacza wzrost o 6,2 proc. rok do roku. Nie przełożyło się to jednak na poprawę kondycji finansowej spółki.
Tysiące górników odejdą z pracy
Jednym z najbardziej widocznych procesów w 2026 roku będzie przyspieszenie redukcji zatrudnienia. Nowelizacja ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego umożliwiła części pracowników skorzystanie z jednorazowej odprawy w wysokości 170 tys. zł albo urlopu górniczego. W przypadku osób, którym do emerytury pozostało nie więcej niż pięć lat, świadczenie podczas urlopu wynosi 80 proc. dotychczasowego wynagrodzenia.
Według szacunków PGG w 2026 roku zatrudnienie w spółce może zmniejszyć się o około 4300 osób. W JSW mechanizmy osłonowe mają objąć 4248 pracowników. Łącznie daje to około 8,5 tys. odejść, czyli ponad jedną dziesiątą zatrudnienia w całym sektorze. Instrat szacuje, że tempo redukcji może być co najmniej sześciokrotnie wyższe niż średnio w poprzednich czterech latach.
Transformacja będzie kosztować miliardy
Zmniejszanie zatrudnienia ma również istotne konsekwencje dla finansów publicznych. Systemem osłonowym objęto PGG, PKW, Węglokoks Kraj i JSW. Łączny koszt nowelizacji dla budżetu państwa w latach 2026–2035 ma wynieść około 11,36 mld zł.
Jednocześnie sektor nadal pozostaje silnie zależny od pomocy publicznej. Według danych Instratu w 2025 roku śląskie kopalnie otrzymały około 8,5 mld zł dotacji. Na 2026 rok zabezpieczono 3,5 mld zł.
Bogdanka radzi sobie lepiej, ale ma inny problem
LW Bogdanka wyróżnia się efektywnością kosztową, jednak jej model biznesowy staje się coraz bardziej ryzykowny. Około 81 proc. przychodów spółki pochodzi od Enei. Tymczasem koncern energetyczny zamierza ograniczyć zużycie węgla z obecnych 8,5 mln ton do 4,5 mln ton najpóźniej w 2030 roku, a następnie do około 2,3 mln ton w 2035 roku.
Oznacza to, że nawet najbardziej efektywna kosztowo kopalnia w Polsce będzie musiała zmierzyć się ze spadającym popytem.
Kolejne zakłady znikają z mapy
Zmniejszanie skali górnictwa widać również w strukturze sektora. Od początku 2026 roku trwa likwidacja KWK Bobrek. Ruch Wujek od 1 kwietnia został włączony do struktury KWK w Likwidacji, a od 1 lipca ten sam proces objął Ruch Bielszowice.
Spada również wydobycie węgla brunatnego. W 2025 roku wyniosło ono nieco ponad 40 mln ton, czyli o około 8 proc. mniej niż rok wcześniej. Od 2018 roku produkcja zmniejszyła się już o 35 proc. W 2026 roku zakończyć ma się eksploatacja Pola Bełchatów oraz odkrywki Tomisławice.
PGE GiEK z mocnym pogorszeniem wyników
Trudna sytuacja dotyczy nie tylko kopalń, ale również energetyki węglowej. EBITDA PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna spadła z około 2 mld zł w 2024 roku do minus 0,3 mld zł w 2025 roku, a kapitał własny obniżył się do około minus 20 mld zł.
Wynik netto spółki za 2025 rok wyniósł około minus 11,6 mld zł. Wpływ miały m.in. niższe przychody, koszty uprawnień do emisji CO2, rezerwy oraz odpisy wartości aktywów.
Emisje metanu spadły, ale przed branżą nowe wymogi
Jednym z nielicznych wyraźnie pozytywnych sygnałów jest spadek emisji metanu. W 2025 roku emisje z polskich kopalń węgla kamiennego zmniejszyły się z 377 tys. do 297 tys. ton, czyli o około 21 proc. Skala spadku była znacznie większa niż ograniczenie wydobycia.
Jednocześnie od 2027 roku mają zacząć obowiązywać limity emisji metanu z szybów wentylacyjnych. Zdaniem autorów opracowania wysoka metanowość polskich kopalń może sprawić, że spełnienie nowych wymagań będzie jednym z najważniejszych wyzwań dla sektora.
Polskie górnictwo kurczy się coraz szybciej
Najnowsze dane Fundacji Instrat nie wskazują na nagłe zakończenie wydobycia w Polsce, ale pokazują wyraźnie kierunek zmian. Produkcja maleje, tysiące pracowników korzystają z programów odejść, część największych spółek generuje wielomiliardowe straty, a utrzymanie sektora wymaga znaczącego wsparcia publicznego.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc już, czy polskie górnictwo będzie się kurczyć, lecz jak szybko będzie następował ten proces, ile będzie kosztował budżet państwa i czy regiony górnicze zdążą stworzyć wystarczającą liczbę nowych miejsc pracy.
Źródło: opracowanie własne na podstawie nowej publikacji i aktualizacji „Bazy danych kopalni węgla w Polsce” przygotowanej przez Fundację Instrat / energy.instrat.pl. Baza obejmuje m.in. dane o wydobyciu, zatrudnieniu, wynikach finansowych, emisjach metanu, koncesjach oraz statusie kopalń i złóż.
Dodaj komentarz