Pellet znów drożeje. Firmy mogą słono zapłacić za czekanie z zakupem - e-magazyny.pl

Pellet znów drożeje. Firmy mogą słono zapłacić za czekanie z zakupem

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 8 minut
Pellet dla firm coraz droższy
Pellet dla firm coraz droższy. Źródło: Shutterstock

Pellet drzewny kosztował w lipcu średnio około 2018 zł za tonę, a na początku sierpnia część ofert dochodziła już do około 2600 zł. Dla warsztatu, pensjonatu, gospodarstwa agroturystycznego czy niewielkiego zakładu produkcyjnego różnica kilkuset złotych na tonie może oznaczać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych dodatkowych kosztów w jednym sezonie grzewczym.

Po trudnej zimie 2025/2026 przedsiębiorcy stają więc przed ważnym pytaniem: kupować pellet już teraz czy czekać na początek sezonu? Jedno jest pewne — decyzja o zakupie paliwa może mieć dziś znacznie większy wpływ na wynik finansowy firmy niż jeszcze kilka sezonów temu.

Pellet po 2000 zł za tonę zmienia rachunek ekonomiczny firmy

W gospodarstwie domowym wzrost ceny opału oznacza przede wszystkim wyższy rachunek za ogrzewanie. W firmie konsekwencje mogą być znacznie większe.

Co oznacza wzrost ceny pelletu o 500 zł za tonę?

Ogrzać trzeba nie tylko biuro, lecz często także halę produkcyjną, warsztat, magazyn, restaurację, pensjonat czy obiekt usługowy. Zużycie pelletu może być więc wielokrotnie większe niż w domu jednorodzinnym. Przy większych wolumenach nawet pozornie niewielka zmiana ceny robi dużą różnicę.

Dla przedsiębiorstwa pellet przestaje być więc wyłącznie kwestią techniczną. Staje się elementem zarządzania kosztami, zapasami i płynnością finansową.

Poprzednia zima była ostrzeżeniem

Sezon 2025/2026 pokazał, jak szybko może zmienić się sytuacja na rynku. W lutym 2026 roku średnia cena pelletu klasy A1 w analizowanych ofertach wynosiła około 2240 zł za tonę. Najtańsze oferty zaczynały się w okolicach 1600 zł, natomiast najdroższe przekraczały 3000 zł za tonę.

Problemem nie były jednak wyłącznie ceny. W okresie największego popytu w części kraju pojawiały się także problemy z dostępnością paliwa.

Dla przedsiębiorstwa taki scenariusz jest znacznie poważniejszy niż dla przeciętnego odbiorcy indywidualnego. Brak opału może oznaczać nie tylko niższą temperaturę w budynku, ale również problemy z funkcjonowaniem zakładu, przyjmowaniem klientów czy utrzymaniem procesów wymagających ogrzewanych pomieszczeń.

Dla firmy bezpieczeństwo dostaw może być więc równie ważne jak sama cena pelletu.

Dlaczego pellet ponownie drożeje?

Na rynek oddziałuje kilka czynników jednocześnie. Pierwszym jest rosnący popyt. W samym 2025 roku w programie „Czyste Powietrze” złożono ponad 30 tys. wniosków dotyczących kotłów biomasowych, które odpowiadały za blisko 76% wszystkich wnioskowanych źródeł ciepła. Według SPIUG w tej grupie dużą rolę odgrywają kotły pelletowe, a sprzedaż kotłów na biomasę wzrosła w 2025 roku o około 15% rok do roku.

Oznacza to, że zapotrzebowanie na pellet zwiększa nie tylko pogoda i sezon grzewczy, ale również systematycznie rosnąca liczba użytkowników tego paliwa.

Drugim ograniczeniem jest podaż surowca. Pellet powstaje przede wszystkim z produktów ubocznych przemysłu drzewnego, takich jak trociny i inne pozostałości po obróbce drewna. Te same surowce są jednak wykorzystywane również przez producentów płyt drewnopochodnych oraz inne gałęzie przemysłu drzewnego.

Podaży pelletu nie można więc gwałtownie zwiększyć tylko dlatego, że w krótkim czasie wzrosło zapotrzebowanie. Znaczenie ma również import. Ograniczone możliwości pozyskiwania pelletu i surowca drzewnego z części kierunków — przede wszystkim z Rosji i Białorusi objętych unijnymi sankcjami, a także mniejszy import z Ukrainy — zmniejszyły dostępną wcześniej „poduszkę bezpieczeństwa” rynku.

Jeżeli na ograniczoną podaż nakłada się wzrost popytu oraz mniejsza produkcja trocin, rynek staje się bardziej podatny na niedobory i gwałtowne ruchy cenowe. W lutym 2026 roku sytuacja była na tyle poważna, że przedstawiciele branży rozmawiali z administracją państwową o bezpieczeństwie rynku pelletu i sposobach zwiększenia jego stabilności.

Największy błąd przedsiębiorcy? Kupowanie dopiero wtedy, gdy zaczyna się zima

Przez lata wielu odbiorców traktowało pellet podobnie jak inne paliwa: kolejne partie kupowano w miarę zużycia. W obecnych warunkach taka strategia niesie większe ryzyko. Rynek pelletu pozostaje silnie sezonowy. W poprzednich sezonach największa presja cenowa często pojawiała się w miesiącach zimowych, gdy równocześnie rosło zapotrzebowanie na paliwo.

Różnice między cenami w poszczególnych częściach roku mogą sięgać kilkuset złotych na tonie. Dla przedsiębiorstwa zużywającego kilkadziesiąt ton paliwa czekanie na pierwsze mrozy może więc oznaczać podwójne ryzyko: wyższą cenę oraz ograniczoną dostępność towaru.

Zakup pelletu zaczyna tym samym przypominać zarządzanie zapasami innych kluczowych surowców potrzebnych do prowadzenia działalności.

Firma powinna patrzeć nie tylko na cenę za tonę

Najtańsza oferta nie zawsze oznacza najniższy rzeczywisty koszt ogrzewania. Znaczenie mają między innymi jakość pelletu, jego wilgotność, zawartość popiołu, wartość opałowa oraz powtarzalność parametrów kolejnych dostaw.

W przedsiębiorstwie awaria kotła albo konieczność częstszego czyszczenia instalacji może wygenerować straty znacznie większe niż oszczędność uzyskana przy zakupie tańszego paliwa.

Przy większych zamówieniach warto więc porównywać nie tylko cenę, ale również:

  • parametry paliwa,
  • certyfikację,
  • warunki transportu,
  • sposób magazynowania,
  • wiarygodność dostawcy,
  • odpowiedzialność za jakość towaru.

Szczególne znaczenie może mieć certyfikat ENplus, którego system obejmuje wymagania dotyczące jakości pelletu oraz kontroli łańcucha dostaw.

Przy większym zużyciu liczy się także logistyka

Małe firmy często kupują pellet w workach, ponieważ nie wymaga to dodatkowej infrastruktury. Przy większym zapotrzebowaniu taki model może jednak oznaczać więcej pracy związanej z transportem, rozładunkiem i magazynowaniem.

Przedsiębiorstwa zużywające duże ilości paliwa mogą rozważyć zakup pelletu luzem, jeżeli instalacja oraz magazyn są do tego odpowiednio przystosowane. Nie zawsze będzie to rozwiązanie tańsze, ale może ograniczyć koszty obsługi i ułatwić zamawianie większych partii.

Kluczowe jest więc policzenie całkowitego kosztu dostawy do firmy, a nie porównywanie wyłącznie ceny jednej tony w cenniku producenta.

Umowa z dostawcą może być ważniejsza niż najniższa cena

Przedsiębiorcy mają jeszcze jedną przewagę nad częścią klientów indywidualnych: przy większym lub regularnym zużyciu mogą negocjować warunki dostaw. Warto rozważyć umowę z producentem lub dystrybutorem określającą między innymi harmonogram dostaw, minimalne wolumeny, wymagane parametry pelletu oraz sposób ustalania ceny.

Stała cena na cały sezon nie zawsze będzie dostępna ani korzystna. Samo zagwarantowanie określonego wolumenu może jednak mieć dla firmy dużą wartość.

Przy gwałtownym niedoborze najtańsza oferta niewiele znaczy, jeśli dostawca nie jest w stanie dostarczyć paliwa w wymaganym terminie.

Magazyn paliwa staje się elementem bezpieczeństwa firmy

Wcześniejszy zakup pelletu może ograniczyć ryzyko wysokich cen zimą, ale wymaga odpowiedniej przestrzeni do przechowywania. Przedsiębiorca powinien ocenić, ile paliwa może bezpiecznie magazynować oraz jaki zapas pozwoli utrzymać działalność w razie problemów z dostawami.

Pellet wymaga przede wszystkim ochrony przed wilgocią. Zakup dużej partii bez właściwego miejsca składowania może doprowadzić do pogorszenia jakości paliwa, a pozorną oszczędność szybko zamienić w stratę. Przy dużym zużyciu odpowiednia infrastruktura magazynowa może być więc równie ważna jak wybór samego kotła.

Czy pellet nadal opłaca się małej firmie?

Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich przedsiębiorstw. Pellet nadal może być racjonalnym źródłem ciepła tam, gdzie firma posiada już odpowiednią instalację, dostęp do sprawdzonego dostawcy, miejsce na magazynowanie paliwa i możliwość zakupu większych partii przed sezonem.

Większe ryzyko ponosi firma całkowicie uzależniona od bieżących zakupów detalicznych, która nie może stworzyć większego zapasu.

Przy podejmowaniu decyzji o nowej inwestycji nie należy więc porównywać wyłącznie kosztu kotła. Trzeba uwzględnić również przewidywane zużycie paliwa, transport, magazynowanie, obsługę instalacji, serwis oraz ryzyko zmian cen pelletu w kolejnych sezonach.

Zima 2026/2027 zaczyna się dla przedsiębiorców już latem

To jeden z najważniejszych wniosków z poprzedniego sezonu. Firma ogrzewana pelletem nie powinna zaczynać myśleć o zakupie paliwa dopiero wtedy, gdy temperatura spada poniżej zera.

W 2026 roku presja cenowa pojawiła się ponownie już latem. W lipcu średnia cena ofertowa pelletu A1 wynosiła około 2018 zł za tonę, a na początku sierpnia w części ofert ceny dochodziły nawet do około 2600 zł. Nie oznacza to automatycznie, że zimą ceny będą jeszcze wyższe. Pokazuje jednak, że przedsiębiorcy nie mogą już zakładać prostego scenariusza, w którym latem pellet jest tani i powszechnie dostępny, a decyzję o zakupie można bezpiecznie odkładać.

Dla małego i średniego biznesu pellet staje się więc nie tylko paliwem. Staje się surowcem, którego cenę, dostępność i zapasy trzeba aktywnie kontrolować.

W firmach, w których brak ogrzewania może oznaczać przestój, utratę klientów albo zakłócenie procesów, bezpieczeństwo dostaw powinno być traktowane podobnie jak bezpieczeństwo dostaw innych materiałów niezbędnych do prowadzenia działalności.

O roli biomasy w szerszym kontekście przeczytasz również tutaj: Rola biomasy w transformacji energetycznej


Dane cenowe: stan na lipiec–sierpień 2026 r. Ceny pelletu różnią się w zależności od regionu, klasy paliwa, wielkości zamówienia, formy dostawy oraz dostawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zmień zgody