TPI Composites bankrutuje. Czy upadłość giganta z Arizony to wina polityki Trumpa?
Amerykańska spółka TPI Composites, największy na świecie niezależny producent łopat do turbin wiatrowych, złożyła w sierpniu wniosek o dobrowolne postępowanie upadłościowe. – Pomimo ostatnich postępów, presja w całej branży stworzyła wyzwania finansowe, którym trzeba sprostać – przyznał dyrektor generalny firmy Bill Siwek.
Od giełdowej gwiazdy do spółki groszowej
TPI od lat była kluczowym graczem w globalnym łańcuchu dostaw energetyki wiatrowej. Jej zakłady produkcyjne działały nie tylko w USA, ale również w Meksyku, Turcji i Indiach. Centra inżynieryjne i szkoleniowe spółka rozwijała w Europie – od Niemiec i Francji, po Danię i Hiszpanię. W 2024 roku TPI miała 27 proc. udziału w światowym rynku łopat (poza Chinami), a w całej swojej historii wyprodukowała ponad 6,5 tys. sztuk.
Jeszcze w 2021 roku akcje TPI wyceniano na 70 dolarów za sztukę. Dziś wartość jednego papieru spadła do 12 centów, a kapitalizacja spółki obniżyła się do około 6 milionów dolarów.
Przychody i zyski od lat rozczarowywały inwestorów, a firma stopniowo traciła wiarygodność na giełdzie. Inflacja, drożejące surowce, opóźnienia w produkcji i niepewność regulacyjna zepchnęły TPI na skraj przepaści. Ostatecznym rozwiązaniem okazała się ochrona w postępowaniu upadłościowym oraz próba restrukturyzacji z zabezpieczonym finansowaniem w wysokości 825 mln dolarów.
Trump kontra wiatraki
Choć problemy TPI mają charakter wielowymiarowy, wielu analityków wskazuje, że polityka administracji Donalda Trumpa była jednym z gwoździ do trumny. Były prezydent USA, znany ze swojego sceptycyzmu wobec zielonej energetyki, przez lata otwarcie krytykował wiatraki. Twierdził m.in., że „powodują raka”, „zabijają ptaki” i że to „rzeźnie w przestworzach”.
Pod jego rządami rozpoczęła się wojna handlowa z Chinami i Europą, w ramach której nałożono cła na wiele komponentów niezbędnych do produkcji turbin. Efekt? Wyższe koszty importu materiałów i zaburzenia w łańcuchach dostaw.
Administracja Trumpa wstrzymywała także zezwolenia na budowę farm wiatrowych w USA – nawet tych, które były już zaawansowane w kilkudziesięciu procentach. Dla producentów, takich jak TPI, oznaczało to spadek zamówień i wzrost ryzyka inwestycyjnego.
Nie tylko TPI. Branża pod presją
Choć upadłość TPI to najbardziej spektakularny przypadek, problemy finansowe nie dotyczą tylko tego producenta. Swoje trudności sygnalizują także giganci energetyczni – Shell, Equinor czy Ørsted.
Przyczyny są złożone:
- Inflacja zwiększyła koszty projektów.
- Pandemia COVID-19 zerwała łańcuchy dostaw.
- Cła i wojny handlowe podniosły ceny komponentów.
- Niepewność regulacyjna w USA zniechęca inwestorów i spowalnia rozwój OZE.
W efekcie amerykańska branża wiatrowa, jeszcze niedawno stawiana jako przykład dynamicznego rozwoju, dziś balansuje między stagnacją a kryzysem.
Globalne konsekwencje bankructwa
Upadłość TPI to nie tylko amerykański problem. Firma miała zakłady w kilku krajach i współpracowała z największymi producentami turbin, w tym Vestasem i General Electric. Jej kłopoty mogą odbić się echem na globalnym rynku dostaw łopat, powodując kolejne opóźnienia i wzrost cen.
Dla Europy, gdzie energetyka wiatrowa jest kluczowym filarem transformacji energetycznej, kłopoty amerykańskiego giganta to sygnał ostrzegawczy. Pokazuje on, jak bardzo sektor zależy od stabilnych łańcuchów dostaw i przewidywalnej polityki rządowej.
Czy wina leży tylko po stronie Trumpa?
Oceniając upadłość TPI, eksperci wskazują, że antywiatrakowa polityka Trumpa była katalizatorem, ale nie jedyną przyczyną. Branża borykała się z presją kosztową i nieudanymi prognozami finansowymi jeszcze przed jego kadencją. Jednak to kombinacja czynników ekonomicznych i politycznych sprawiła, że firma nie była w stanie utrzymać się na rynku.
– Zbadaliśmy różne alternatywy, aby rozwiązać problemy, przed którymi stoi spółka i uważamy, że proces upadłościowy jest konieczny, aby zapewnić jej sukces w przyszłości – tłumaczył prezes Bill Siwek, sugerując, że bankructwo ma być początkiem restrukturyzacji, a nie końcem działalności.
Wnioski dla energetyki wiatrowej
Historia TPI Composites pokazuje, że transformacja energetyczna – choć konieczna – nie jest odporna na kryzysy polityczne i ekonomiczne. Brak stabilnych regulacji, rosnące koszty materiałów i napięcia handlowe mogą zniweczyć nawet wieloletni dorobek rynkowy.
Upadłość giganta z Arizony to ostrzeżenie dla całej branży: aby rozwój OZE był trwały, potrzebne są nie tylko inwestycje, ale też spójna polityka i przewidywalne warunki regulacyjne. Bez tego nawet największe firmy mogą podzielić los TPI.
Dodaj komentarz