Nie wystarczy już kupić zielonej energii. SBTi zmienia zasady gry
Jeszcze kilka lat temu wiele firm traktowało SBTi głównie jako element strategii ESG. Dziś inicjatywa coraz mocniej wpływa na realny rynek energii. Rosną wymagania wobec dostawców, rośnie znaczenie OZE, magazynów energii i kontraktów PPA, a przedsiębiorstwa zaczynają rozliczać nie tylko cenę energii, ale także jakość dekarbonizacji. Dla sektora energetycznego to już nie jest kwestia wizerunku. To nowy mechanizm biznesowy napędzający inwestycje.
Dla sektora OZE ta zmiana ma ogromne znaczenie. Energia odnawialna przestaje być jedynie dodatkiem do strategii ESG i coraz częściej staje się warunkiem współpracy biznesowej. Firmy realizujące cele zgodne z SBTi szukają dziś nie tylko zielonej energii, ale także długoterminowych kontraktów PPA, magazynów energii i bardziej wiarygodnych modeli dekarbonizacji. Im więcej przedsiębiorstw wdraża cele klimatyczne, tym silniejszy staje się realny popyt na OZE.
Czym właściwie jest SBTi i jakie są jego założenia?
W największym skrócie SBTi to rama, która ma sprawić, że cele klimatyczne przedsiębiorstw będą zgodne nie z celami marketingowymi (a więc mocno greenwashingowymi), lecz z nauką. Inicjatywa definiuje kryteria dla celów krótko- i długoterminowych, oczekuje zgodności z ograniczeniem wzrostu temperatury do 1,5°C oraz zakłada, że net zero powinno być osiągane przede wszystkim poprzez realne redukcje emisji, a nie poprzez wczesne poleganie na kompensacji. W standardzie net zero punktem wyjścia jest głęboka dekarbonizacja własnej działalności i łańcucha wartości, a dopiero później neutralizacja emisji resztkowych. SBTi wymaga również objęcia istotnych emisji scope 3 celem redukcyjnym, jeśli stanowią one co najmniej 40% całkowitych emisji organizacji.
Z perspektywy energetycznej szczególnie ważne jest to, że SBTi dopuszcza aktywne pozyskiwanie energii odnawialnej jako akceptowalną ścieżkę redukcji emisji w scope 2. Kryteria korporacyjne wskazują oczekiwanie osiągnięcia 80% renewable electricity do 2025 r. i 100% do 2030 r., zgodnie z podejściem RE100. To sprawia, że energia odnawialna nie jest tu elementem dodatkowym, ale jednym z operacyjnych sposobów realizacji celu klimatycznego. Dla firm oznacza to konieczność realnego przeprojektowania strategii energetycznej, przyjęcia strategii dekarbonizacji, a dla rynku OZE bardziej trwały i wiarygodny sygnał popytowy.
Dlaczego firmy masowo zwracają się ku OZE?
Bezpośrednie przełożenie SBTi na rynek OZE widać w emisjach scope 2, czyli tych związanych z zakupioną energią elektryczną, ciepłem, parą lub chłodem. Dla dużej części przedsiębiorstw to właśnie energia elektryczna pozostaje najszybciej dostępną dźwignią dekarbonizacji. W efekcie standard SBTi wzmacnia popyt na energię z OZE, kontrakty cPPA, inwestycje we własne źródła energii i rozwiązania pozwalające udowodnić, że redukcja emisji jest realna, a nie wyłącznie wirtualna.
To dzieje się równolegle z bardzo silnym globalnym wzrostem odnawialnych źródeł energii. Według IEA między 2025 a 2030 r. światowa moc odnawialna wzrośnie o niemal 4600 GW, a fotowoltaika będzie odpowiadała za blisko 80% przyrostu mocy odnawialnych w elektroenergetyce. Jednocześnie agencja zwraca uwagę, że wraz ze wzrostem skali rosną też bariery: integracja z siecią, podatność łańcuchów dostaw i finansowanie. Oznacza to, że korporacyjny popyt związany z SBTi trafia na rynek dynamiczny, lecz infrastrukturalnie staje się coraz bardziej wymagający.
OZE w świecie SBTi to nie tylko zakup zielonej energii
W dojrzalszym ujęciu SBTi nie sprowadza się wyłącznie do prostego pytania, czy firma kupuje energię odnawialną. Coraz częściej chodzi o to, jak ją kupuje, w jakim modelu, z jaką trwałością kontraktu, z jakim wpływem na rzeczywistą dekarbonizację systemu i z jaką jakością danych.
To dobra wiadomość dla dojrzałego rynku OZE, ale także istotne wyzwanie. Przewagę zyskają nie tylko ci, którzy oferują tanią energię, ale przede wszystkim ci, którzy potrafią połączyć energię odnawialną z wiarygodnością klimatyczną, audytowalnością i lepszym osadzeniem w realiach systemu elektroenergetycznego. SBTi nie wymaga wyłącznie większej ilości OZE. Coraz wyraźniej premiuje ich lepszą integrację z realnymi potrzebami odbiorców oraz z logiką redukcji emisji, co również należy uargumentować i udowodnić.
PPA, autoprodukcja i nowe modele kontraktowania energii
Jednym z najbardziej widocznych skutków SBTi dla rynku OZE jest wzrost znaczenia długoterminowych umów zakupu energii. Dla firm objętych presją redukcji emisji kontrakty PPA stają się atrakcyjne z kilku powodów jednocześnie. Pozwalają ograniczać emisyjność scope 2, stabilizować koszty energii, budować wiarygodność strategii klimatycznej i w niektórych przypadkach wspierać rozwój nowych mocy odnawialnych. W świecie wyższych cen energii i większej niestabilności geopolitycznej takie rozwiązania przestają być niszowym narzędziem dla największych korporacji. Stają się częścią szerszej strategii odporności energetycznej.
Równolegle rośnie znaczenie modelu onsite, czyli własnych instalacji PV, czasem uzupełnianych turbinami wiatrowymi lub innymi technologiami niskoemisyjnymi. Dla firm, które mają odpowiedni profil zużycia energii, własna generacja może być jednocześnie narzędziem redukcji emisji, zabezpieczenia kosztów i zwiększenia niezależności operacyjnej. SBTi nie wskazuje jednego uprzywilejowanego modelu kontraktowania energii, ale praktyka rynkowa pokazuje, że im bardziej wymagające są cele klimatyczne, tym większa skłonność przedsiębiorstw do korzystania z rozwiązań bardziej trwałych i lepiej osadzonych w fizycznym systemie energetycznym.
Coraz ważniejsze staje się również dopasowanie czasowe. W systemie z rosnącym udziałem fotowoltaiki i wiatru samo roczne bilansowanie zakupów energii odnawialnej bywa niewystarczające do opisania realnego wpływu klimatycznego. Z tego względu rynek stopniowo przesuwa się w stronę bardziej precyzyjnego podejścia do profilu dostaw i zużycia, choć standardy oraz praktyka nadal są w tym obszarze w fazie ewolucji. Dla sektora OZE to sygnał, że przyszła konkurencyjność będzie zależała również od zdolności do oferowania energii lepiej dopasowanej do potrzeb odbiorcy.
Bez magazynów energii transformacja może się zatrzymać
Wraz ze wzrostem udziału OZE coraz trudniej mówić o skutecznej dekarbonizacji bez magazynów energii. Sama zielona generacja nie wystarcza, jeśli system nie potrafi jej odebrać, przesunąć w czasie i wykorzystać w momentach najwyższego zapotrzebowania. IEA wskazuje, że baterie są ważną częścią globalnego systemu energetycznego i odgrywają krytyczną rolę w bezpiecznej transformacji. W sektorze elektroenergetycznym magazyny bateryjne są najszybciej rosnącą technologią czystej energii na rynku. W World Energy Outlook 2025 IEA zwraca też uwagę, że część ryzyk systemowych jest łagodzona przez szybki przyrost bateryjnych magazynów energii, choć same baterie nie rozwiązują wszystkich problemów elastyczności, zwłaszcza tam, gdzie potrzeba dłuższego bilansowania.
Dla firm realizujących cele zgodne z SBTi oznacza to rzecz bardzo konkretną. Jeśli ambicja klimatyczna ma być spójna z rzeczywistym profilem zużycia energii, same umowy na zakup zielonego wolumenu często, jak już wspomniałam, nie wystarczają. Potrzebne są narzędzia, które pozwalają przesuwać energię w czasie, ograniczać ekspozycję na szczyty cenowe, lepiej wykorzystywać energię z własnych źródeł i zwiększać odporność procesów operacyjnych. Magazyny energii stają się więc naturalnym rozszerzeniem strategii energetycznych budowanych pod cele SBTi.
Ich znaczenie jest szczególnie duże w modelach onsite i behind-the-meter. W takich układach magazyn może zwiększyć autokonsumpcję energii z PV, ograniczyć moc szczytową pobieraną z sieci, wspierać ciągłość procesów i poprawiać ekonomikę inwestycji odnawialnej. Z punktu widzenia przedsiębiorstwa nie jest to wyłącznie kwestia ekologii. To także kwestia jakości zasilania, przewidywalności kosztów i odporności na zaburzenia rynkowe. Im bardziej transformacja energetyczna staje się realnym projektem operacyjnym, tym większe znaczenie mają właśnie takie technologie.
Dlaczego magazynowanie energii zyskuje także z perspektywy rynku OZE?
Dla rynku OZE rozwój magazynów energii oznacza poprawę jakości integracji źródeł odnawialnych z systemem. W systemach o wysokiej penetracji fotowoltaiki i wiatru coraz częściej pojawia się problem ujemnych cen, nadwyżek produkcji i presji na ograniczenia generacji. Magazyny nie eliminują tych zjawisk całkowicie, ale pozwalają je częściowo amortyzować. W praktyce zwiększają wartość energii odnawialnej, bo umożliwiają jej sprzedaż lub wykorzystanie w bardziej korzystnym momencie.
To ma znaczenie także dla firm realizujących cele klimatyczne. Im bardziej rynek energii staje się zmienny, tym mocniej przedsiębiorstwa będą szukały nie tylko źródeł zielonej energii, ale też rozwiązań pozwalających korzystać z niej w sposób przewidywalny i biznesowo racjonalny. Storage staje się więc łącznikiem między klimatycznym sensem OZE a ekonomiczną użytecznością ich integracji. W tym sensie magazyny energii nie są tylko technologicznym dodatkiem do transformacji. Zaczynają być jednym z jej warunków wykonawczych.
Sektor bateryjny staje się jednym z centralnych elementów dekarbonizacji
Jeżeli OZE odpowiadają za wzrost czystej generacji, to sektor bateryjny odpowiada w coraz większym stopniu za zdolność systemu do wykorzystania tej energii. IEA wskazuje, że baterie są technologią kluczową dla kilku równoległych procesów: elektromobilności, stabilizacji systemów elektroenergetycznych, integracji OZE, bezpieczeństwa energetycznego i obniżania kosztów transformacji. Dlatego relacja między SBTi a sektorem bateryjnym nie jest pośrednia. Im poważniej firmy traktują dekarbonizację i elektryfikację, tym większe znaczenie mają technologie magazynowania.
Jednocześnie sektor bateryjny sam staje się adresatem coraz wyższych wymagań klimatycznych. Produkcja ogniw, materiałów aktywnych, komponentów i systemów magazynowania pozostaje energochłonna, a w wielu lokalizacjach jest nadal silnie zależna od miksów energetycznych dalekich od niskoemisyjności. To oznacza, że producenci baterii coraz częściej będą musieli nie tylko dostarczać technologię dla dekarbonizacji innych, ale również udowadniać klientom i inwestorom, że sami ograniczają emisje zgodnie z wysokimi standardami.
W praktyce branża bateryjna znajduje się dziś w szczególnym położeniu. Z jednej strony jest beneficjentem globalnej elektryfikacji i wzrostu znaczenia storage. Z drugiej strony staje pod presją transparentności emisyjnej, śledzenia pochodzenia surowców (co nie jest łatwe, szczególnie z punktu widzenia azjatyckich łańcuchów dostaw) i poprawy efektywności energetycznej produkcji. W świecie SBTi te dwa wymiary coraz silniej się łączą. Klienci nie będą pytać wyłącznie o parametry techniczne magazynu czy systemu bateryjnego. Coraz częściej będą pytać także o ślad węglowy (szczególnie w świetle Rozporządzenia Bateryjnego), źródło energii w produkcji, pochodzenie materiałów i wiarygodność danych.
Baterie jako pomost między scope 2 a scope 3
Z perspektywy przedsiębiorstw realizujących cele zgodne z SBTi sektor bateryjny jest szczególnie ważny dlatego, że znajduje się na styku własnego zużycia energii i emisji łańcucha dostaw. Firma korzystająca z magazynów energii może obniżać emisyjność własnej konsumpcji energii i zwiększać efektywność wykorzystania OZE, ale jednocześnie musi liczyć się z tym, że same baterie mają własny ślad węglowy, własne ryzyka materiałowe i własną historię dostawową.
To szczególnie istotne tam, gdzie scope 3 stanowi dużą część całkowitych emisji. Jeśli przedsiębiorstwo raportuje postęp klimatyczny poważnie, nie może pomijać emisyjności kupowanej infrastruktury. Baterie i magazyny energii stają się więc dobrym przykładem tego, jak dekarbonizacja własnej działalności może być powiązana z potrzebą poprawy jakości danych i współpracy z dostawcami. Im bardziej dojrzale firma podchodzi do realizacji SBTi, tym bardziej interesuje ją nie tylko efekt użytkowy technologii, ale też ślad emisyjny samego produktu.
To będzie miało skutki dla całego rynku. Producenci baterii, integratorzy systemów, dostawcy materiałów i podzespołów mogą coraz częściej spotykać się z oczekiwaniem przedstawienia danych produktowych, deklaracji emisyjnych, informacji o miksie energetycznym w produkcji, a także dowodów na prowadzenie własnych programów dekarbonizacyjnych. W dłuższej perspektywie może to stać się ważnym elementem przewagi konkurencyjnej.
Geopolityka surowców i technologii nie znika – tylko zmienia formę
Relacja wskaźników SBTi z OZE i bateriami nie może być analizowana w oderwaniu od geopolityki. IEA wskazuje, że globalne łańcuchy dostaw kluczowych technologii clean-tech pozostają silnie skoncentrowane. Chiny odpowiadają za około 85% zdolności produkcyjnych w łańcuchu fotowoltaiki i 80% w łańcuchu baterii litowo-jonowych. To oznacza, że rosnący korporacyjny popyt na energię odnawialną i magazynowanie odbywa się w warunkach znaczącej zależności od określonych centrów produkcyjnych i przetwórczych.
Do tej wyliczanki dochodzi kwestia materiałów krytycznych. IRENA podkreśla, że transformacja energetyczna zmniejsza część zależności od paliw kopalnych, ale równocześnie zwiększa znaczenie takich surowców jak lit, nikiel, kobalt, grafit, miedź czy pierwiastki ziem rzadkich. W scenariuszu 1,5°C zapotrzebowanie na wiele z nich rośnie bardzo silnie. To tworzy nowy typ zależności geopolitycznej: mniej związanej z samym paliwem, bardziej z przetwarzaniem materiałów, produkcją komponentów i kontrolą nad kolejnymi ogniwami łańcucha wartości. Dlatego ważne jest umiejętne kierowanie łańcuchem dostaw i, w perspektywie, korzystanie z komponentów, które powstały z recyklingu.
Dla firm oznacza to, że realizacja celów zgodnych z SBTi nie może być oceniana wyłącznie przez pryzmat emisji. Coraz częściej musi być oceniana także w świetle odporności łańcucha dostaw, ryzyk koncentracji, polityki handlowej i bezpieczeństwa surowcowego. W praktyce może to oznaczać większą ostrożność przy wyborze dostawców, większe zainteresowanie regionalizacją części produkcji i rosnące znaczenie recyklingu materiałów oraz gospodarki obiegu zamkniętego w sektorze bateryjnym.
Kapitał nadal płynie do zielonej energii, ale inwestorzy są coraz bardziej wymagający
Znaczenie SBTi dla OZE trzeba widzieć także na tle globalnych przepływów kapitału. IEA szacuje, że całkowite inwestycje w sektor energii osiągną w 2025 r. około 3,3 bln USD, z czego około 2,2 bln USD trafi łącznie do odnawialnych źródeł energii, energetyki jądrowej, sieci, magazynowania, paliw niskoemisyjnych, efektywności i elektryfikacji. To pokazuje, że globalny rynek nadal premiuje technologie niskoemisyjne. Jednocześnie kapitał staje się bardziej selektywny. Coraz większe znaczenie ma jakość projektu, przewidywalność przychodów, odporność łańcucha dostaw i spójność z długoterminową strategią klienta. W takim otoczeniu SBTi wzmacnia atrakcyjność tych aktywów, które są osadzone w trwałym popycie korporacyjnym i dają się powiązać z wiarygodną ścieżką redukcji emisji.
To szczególnie ważne dla projektów z obszaru OZE plus storage. Sam wzrost inwestycji nie oznacza bowiem, że każdy projekt będzie jednakowo atrakcyjny dla finansowania. Lepszą pozycję mają te przedsięwzięcia, które można spiąć z długoterminową umową odbioru, profilem zużycia klienta, planem dekarbonizacji przemysłu albo potrzebą zwiększenia odporności energetycznej zakładu. W praktyce oznacza to, że SBTi nie tylko zwiększa popyt na czystą energię, ale też poprawia bankowalność części projektów, bo wiąże je z bardziej trwałą logiką biznesową.
Największe trudności: ambitny cel nie zastąpi infrastruktury
Największą słabością każdego standardu klimatycznego jest to, że nie zastąpi on infrastruktury. SBTi może wzmacniać popyt na OZE i magazyny energii, ale nie zlikwiduje sam barier przyłączeniowych, niedoboru sieci, wąskich gardeł logistycznych, ograniczeń administracyjnych ani wysokiego kosztu kapitału. IEA wprost wskazuje, że wraz ze wzrostem OZE narastają wyzwania związane z integracją sieciową, podatnością łańcuchów dostaw i finansowaniem. To oznacza, że firmy mogą mieć coraz lepsze cele, ale ich realizacja i tak będzie zależała od jakości lokalnego rynku energii i dostępności infrastruktury.
Drugim wyzwaniem jest jakość danych oraz metod rozliczania. Im bardziej zaawansowane stają się oczekiwania wobec scope 2 i scope 3, tym większe znaczenie ma spójność metod, jakość wskaźników emisyjnych, transparentność instrumentów środowiskowych oraz możliwość porównywania wyników między rynkami. To wyzwanie zarówno dla kupujących energię, jak i dla dostawców OZE oraz producentów baterii. W dojrzałym modelu rynkowym sama deklaracja nie wystarczy – potrzebny jest wiarygodny system dowodowy.
Trzecią przeszkodą jest presja kosztowa. Magazyny energii i baterie potaniały bardzo mocno na przestrzeni ostatnich lat, ale ich ekonomika nadal zależy od lokalnego rynku, skali projektu, struktury taryf, przychodów z usług systemowych i kosztu kapitału. Podobnie OZE mogą być bardzo konkurencyjne technologicznie, lecz nie zawsze łatwe do wdrożenia w modelu, który jednocześnie spełnia oczekiwania klimatyczne, operacyjne i finansowe firmy. Właśnie dlatego SBTi premiuje nie tyle prostotę, ile dojrzałość zarządzania energią.
SBTi wzmacnia OZE, ale naprawdę premiuje systemową dekarbonizację
Najkrótsza odpowiedź na pytanie o relację SBTi z OZE brzmi: SBTi zwiększa popyt na energię odnawialną, ale w coraz większym stopniu premiuje nie sam zielony wolumen, lecz systemową jakość dekarbonizacji. Dlatego znaczenie zyskują nie tylko farmy wiatrowe i fotowoltaiczne, lecz także magazyny energii, sektor bateryjny, jakość danych, przejrzystość łańcuchów dostaw i odporność infrastruktury. Im dojrzalszy staje się rynek, tym bardziej widać, że cele klimatyczne zgodne z nauką nie kończą się na zakupie energii. Wymuszają przebudowę całego modelu energetycznego przedsiębiorstwa.
I właśnie w tym sensie SBTi staje się dla OZE, storage i baterii jednym z najważniejszych rynkowych sojuszników. Nie zastępuje polityki energetycznej, regulacji ani inwestycji sieciowych, ale daje rynkowi to, czego często brakowało: trwały, wiarygodny powód biznesowy, by przechodzić na energię odnawialną i technologie wspierające jej wykorzystanie.
Źródła:
- SBTi, Standards and guidance: (https://sciencebasedtargets.org/standards-and-guidance)
- SBTi, Corporate Net-Zero Standard: (Science Based Targets)
- SBTi, Corporate Near-Term Criteria v5.3: (Science Based Targets)
- SBTi, Power Sector: (Science Based Targets Initiative)
- SBTi, launches pilot to shape the power sector’s Net-Zero Standard: (Science Based Targets Initiative)
- SBTi, Power Sector Net-Zero Standard – public consultation draft: (Science Based Targets)
- IEA, Renewables 2025 i materiały towarzyszące: (https://www.iea.org/reports/world-energy-outlook-2025)
- IEA, Batteries and Secure Energy Transitions: (https://www.iea.org/reports/batteries-and-secure-energy-transitions)
- IEA, World Energy Investment 2025: (https://www.iea.org/reports/world-energy-investment-2025/executive-summary)
- IRENA, Geopolitics of the Energy Transition: Critical Materials: (https://www.irena.org/Publications/2023/Jul/Geopolitics-of-the-Energy-Transition-Critical-Materials)
- IRENA, World Energy Transitions Outlook 2023: (https://www.irena.org/Digital-Report/World-Energy-Transitions-Outlook-2023)

Magdalena Pasik
Inżynier Gospodarki Wodnej oraz Inżynier Środowiska, absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Na co dzień – Specjalista ds. ochrony środowiska – w pracy zawodowej zajmuje się głównie emisją zanieczyszczeń do powietrza. Ochrona środowiska to nie tylko praca, ale przede wszystkim pasja.