Historyczny czerwiec na europejskim rynku energii. Słońce bije rekordy, a Polska goni liderów
Czerwiec 2026 roku zapisze się na kartach historii europejskiej energetyki jako moment bezprecedensowy. Po raz pierwszy w historii energetyka słoneczna dostarczyła aż jedną czwartą energii elektrycznej wyprodukowanej w całej Unii Europejskiej. W tym wielkim technologicznym wyścigu Polska wyrasta na jednego z najważniejszych graczy, ramię w ramię z Niemcami i Hiszpanią.
Zgodnie z najnowszymi analizami think tanku Ember, unijna generacja z fotowoltaiki osiągnęła w czerwcu rekordowy poziom 52 TWh. Słońce stało się tym samym największym pojedynczym źródłem prądu w UE, wyprzedzając energetykę jądrową (21%), gazową (15%), wiatrową (14%), wodną (12%) oraz węgiel, którego udział spadł do zaledwie 8%. Dla porównania, jeszcze w czerwcu 2021 roku fotowoltaika odpowiadała za zaledwie 10% unijnego miksu.
Od węgla do słonecznego eldorado
Polska, tradycyjnie postrzegana jako bastion energetyki węglowej, przechodzi obecnie jedną z najszybszych transformacji słonecznych na Starym Kontynencie. W czerwcu 2026 roku aż 24% krajowej energii elektrycznej pochodziło ze słońca.
Ten skokowy wzrost to efekt gigantycznych inwestycji z ostatnich lat:
- 2021 rok – zaledwie 2 GW mocy zainstalowanej w fotowoltaice.
- 2025 rok – moc PV w Polsce wzrosła ponad dziesięciokrotnie, osiągając imponujący poziom 23 GW.
Zielony przełom nad Wisłą stał się faktem już w czerwcu 2025 roku, kiedy to – według danych Forum Energii – odnawialne źródła energii po raz pierwszy w historii wyprodukowały więcej prądu niż węgiel kamienny i brunatny (OZE odpowiadało wtedy za 44,1% generacji, podczas gdy węgiel za 43,7%).
Choć boom na fotowoltaikę trwa, eksperci wskazują na poważne bariery systemowe. Największą przeszkodą pozostaje powolny rozwój lądowej energetyki wiatrowej. Jak podkreśla dr Maria Niewierko z Forum Energii, blokada rozwoju farm wiatrowych na lądzie z 2016 roku, mimo częściowej liberalizacji przepisów dwa lata temu, wciąż mocno hamuje pełne zbalansowanie polskiego miksu energetycznego.
Niemcy i Hiszpania dyktują tempo
Podczas gdy Polska goni czołówkę, dotychczasowi liderzy unijnego rynku wyznaczają nowe standardy efektywności i niezależności energetycznej.
W Hiszpanii fotowoltaika pokryła w czerwcu 34% zapotrzebowania na prąd. Kraj ten od 2019 roku podwoił swoje moce w wietrze i słońcu, dodając ponad 40 GW. Ta determinacja przynosi bezpośrednie korzyści obywatelom – od czasu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i zablokowania Cieśniny Ormuz w marcu, rachunki za prąd hiszpańskich gospodarstw domowych spadły średnio o 10 euro miesięcznie, podczas gdy w innych krajach UE ceny rosły. Co symboliczne, w sierpniu 2025 roku Hiszpania nie użyła węgla do produkcji prądu ani przez chwilę.
U naszych zachodnich sąsiadów słońce wygenerowało w czerwcu aż 36% energii. Oprócz największej w Europie farmy słonecznej (wybudowanej na terenie dawnej kopalni węgla), motorem napędowym zmian są sami obywatele. W latach 2022–2025 Niemcy zamontowali ponad milion mikroinstalacji balkonowych. Przy obecnych cenach rzędu 200 euro za zestaw, inwestycja ta zwraca się w czasie od 2 do 6 lat, a masowe doposażanie ich w domowe magazyny bateryjne pomaga stabilizować sieć w godzinach wieczornego szczytu.
Dodaj komentarz