Toyota robi coś, czego wcześniej unikała. Nowy elektryczny Lexus powstanie najpierw w Chinach
Toyota przez lata rozwijała swoje najważniejsze samochody przede wszystkim w Japonii, ale teraz szykuje ruch, który pokazuje, jak mocno zmienił się układ sił na rynku motoryzacyjnym. Nowy elektryczny SUV Lexusa ma być produkowany najpierw w Chinach, a nie w Japonii, co jeszcze kilka lat temu trudno byłoby sobie wyobrazić w przypadku tak tradycyjnego koncernu. Do jego budowy Toyota chce wykorzystać także nowoczesne metody produkcji, które mają skrócić czas montażu i obniżyć koszty.
Decyzja jest ważna nie tylko z punktu widzenia samego koncernu. Chiny coraz wyraźniej stają się miejscem, w którym globalni producenci uczą się, jak projektować i budować samochody elektryczne szybciej oraz taniej niż wcześniej. Toyota, która przez lata bardzo ostrożnie podchodziła do pełnej elektryfikacji, najwyraźniej uznała, że na największym rynku EV świata nie może już działać według dotychczasowych zasad.
Przeczytaj również: Chińskie marki zalewają rynek nowymi autami. 542 modele w pięć miesięcy i coraz większy problem producentów – e-magazyny.pl
Nowy elektryczny Lexus najpierw z Chin
Według informacji japońskiego „Nikkei” Toyota planuje uruchomić produkcję nowego elektrycznego SUV-a marki Lexus w powstającej fabryce w Szanghaju. To właśnie ten zakład ma stać się jednym z kluczowych punktów rozwoju elektrycznych modeli luksusowej marki, a produkcja nowego auta ma ruszyć jesienią przyszłego roku. Dla Toyoty będzie to znaczące odejście od dotychczasowego modelu, w którym najważniejsze technologie i konstrukcje powstawały przede wszystkim w Japonii.
Początkowo skala produkcji ma być stosunkowo niewielka i wynosić około 1000 samochodów miesięcznie, ale koncern zamierza stopniowo zwiększać tempo. W 2028 roku produkcja ma już sięgać dziesiątek tysięcy egzemplarzy, co pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o pilotażowy projekt. Toyota chce zbudować w Chinach realne zaplecze dla nowej generacji samochodów elektrycznych.
Toyota sięga po gigacasting
Jednym z najciekawszych elementów całego projektu będzie wykorzystanie technologii gigacastingu. Metoda ta polega na wytwarzaniu dużych fragmentów konstrukcji pojazdu jako pojedynczych odlewów, zamiast składania ich z wielu mniejszych części, które trzeba później spawać lub łączyć na kolejnych etapach produkcji. Takie rozwiązanie może wyraźnie uprościć cały proces budowy samochodu.
Dla producentów oznacza to możliwość zmniejszenia liczby komponentów, skrócenia czasu montażu i ograniczenia kosztów. Gigacasting stał się jednym z najważniejszych trendów w nowoczesnej produkcji samochodów elektrycznych, ponieważ w segmencie EV konkurencja cenowa jest dziś wyjątkowo mocna. Toyota chce dzięki temu zwiększyć efektywność i zbliżyć się do tempa, w jakim działają najwięksi chińscy producenci.
Dlaczego Toyota stawia właśnie na Chiny?
Odpowiedź jest stosunkowo prosta: Chiny to obecnie największy rynek samochodów elektrycznych na świecie. Według danych przywoływanych przez branżowe media kraj ten odpowiadał w 2025 roku za około 60 proc. globalnej sprzedaży aut elektrycznych. Skala rynku jest nieporównywalnie większa niż w Japonii, dlatego to właśnie tam producenci mogą najszybciej testować nowe rozwiązania i reagować na zmieniające się oczekiwania klientów.
To także rynek, na którym firmy takie jak BYD, Geely, Xiaomi czy XPeng narzuciły wyjątkowo szybkie tempo rozwoju nowych modeli. Chińscy producenci potrafią wprowadzać auta na rynek znacznie szybciej, a jednocześnie oferować coraz bardziej zaawansowane technologie w niższych cenach. Dla takich koncernów jak Toyota oznacza to konieczność całkowitej zmiany podejścia do projektowania i produkcji.
Czas opracowania nowych aut mocno się skraca
Jeszcze kilka lat temu pełne opracowanie nowego samochodu przez globalny koncern mogło zajmować cztery lub nawet pięć lat. W Chinach coraz więcej producentów jest dziś w stanie skrócić ten proces do około dwóch lat, co daje im ogromną przewagę na szybko zmieniającym się rynku. W świecie nowych technologii kilka lat opóźnienia może oznaczać, że gotowy samochód trafi do salonów już jako konstrukcja przestarzała.
Toyota zdaje sobie sprawę, że tradycyjny model rozwoju produktów może być zbyt wolny w konfrontacji z chińskimi rywalami. Budowa nowego Lexusa w Chinach ma więc pozwolić nie tylko obniżyć koszty, ale również znacząco przyspieszyć cały proces od projektu do seryjnej produkcji. To może być jeden z najważniejszych powodów, dla których koncern zdecydował się odwrócić dotychczasową kolejność i postawić najpierw na Szanghaj.
Toyota już produkuje elektryki w Chinach, ale tym razem sytuacja jest inna
Toyota nie zaczyna swojej chińskiej przygody z elektromobilnością od zera. Na tamtejszym rynku oferuje już samochody elektryczne, w tym SUV-a bZ3X, jednak obecne modele powstają głównie w ramach współpracy z lokalnymi partnerami, takimi jak GAC czy FAW. Nowy projekt Lexusa ma mieć znacznie większe znaczenie, ponieważ będzie związany z własnym zakładem Toyoty i nowoczesnymi metodami produkcji.
Różnica jest więc zasadnicza. Toyota chce potraktować Chiny nie tylko jako miejsce sprzedaży samochodów, ale również jako centrum rozwoju technologii, produkcji i nowych procesów przemysłowych. Jeszcze niedawno podobne zadania byłyby realizowane przede wszystkim w Japonii, dlatego obecna decyzja bardzo dobrze pokazuje, jak szybko zmienia się globalna motoryzacja.
Japoński koncern znalazł się pod coraz większą presją
Toyota nadal pozostaje jednym z największych producentów samochodów na świecie, ale na rynku chińskim jej pozycja staje się coraz trudniejsza. Do lipca koncern sprzedał w Chinach niespełna 810 tys. samochodów, czyli około 18 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2025 roku. To wyraźny sygnał, że lokalna konkurencja zaczyna coraz mocniej odbierać klientów zagranicznym markom.
Chińscy producenci oferują dziś nie tylko tańsze auta elektryczne, ale również bardzo bogate wyposażenie, nowoczesne systemy multimedialne oraz rozbudowane technologie wspomagające kierowcę. Dla Toyoty to szczególnie ważne, ponieważ Chiny są jej trzecim największym rynkiem po Stanach Zjednoczonych i Japonii. Koncern nie może więc pozwolić sobie na dalsze osłabienie pozycji w regionie.
W innych krajach Toyota nadal nie stawia wyłącznie na elektryki
Co ciekawe, chińska strategia wyraźnie różni się od podejścia Toyoty na innych rynkach. W Japonii, Stanach Zjednoczonych i wielu innych państwach koncern nadal promuje tzw. strategię wielotorową, czyli równoległy rozwój samochodów hybrydowych, elektrycznych i spalinowych. Toyota od dawna przekonuje, że tempo przechodzenia na auta elektryczne będzie różne w zależności od kraju i lokalnych potrzeb.
W Chinach sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej, bo tam elektryczna transformacja już dawno przestała być odległą perspektywą. Samochody na prąd stały się jednym z głównych kierunków rozwoju rynku, a lokalni producenci są dziś w stanie narzucać tempo całej branży. Toyota musi więc działać szybciej niż na rynkach, na których hybrydy nadal pozostają bardzo popularne.
Chiny stają się technologicznym zapleczem światowej motoryzacji
Jeszcze dekadę temu wielu globalnych producentów traktowało Chiny głównie jako ogromny rynek zbytu i miejsce relatywnie taniej produkcji. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej, bo chińskie firmy stały się liderami w wielu obszarach związanych z elektromobilnością, od produkcji baterii po elektronikę samochodową, oprogramowanie i nowoczesne procesy wytwarzania.
Coraz więcej europejskich, japońskich i amerykańskich producentów zaczyna więc korzystać z chińskich technologii albo rozwijać samochody bezpośrednio na tamtejszym rynku. Decyzja Toyoty jest kolejnym potwierdzeniem, że centrum innowacji w motoryzacji coraz mocniej przesuwa się w stronę Chin. Dla tradycyjnych koncernów oznacza to konieczność szybkiego dostosowania się do nowych realiów.
BYD coraz mocniej naciska na Toyotę
Presja na japońskiego producenta będzie prawdopodobnie rosnąć także poza Chinami. BYD coraz szybciej rozwija sprzedaż na kolejnych rynkach, buduje fabryki poza Azją i regularnie wprowadza nowe modele. Szef BYD, Wang Chuanfu, uważa nawet, że jego firma może w ciągu kilku lat dogonić Toyotę pod względem globalnej sprzedaży samochodów.
Jeszcze niedawno podobna deklaracja mogłaby wydawać się bardzo odważna, ale tempo rozwoju chińskich producentów pokazuje, że nie można jej całkowicie ignorować. Nowy elektryczny Lexus produkowany najpierw w Chinach może więc być czymś znacznie więcej niż kolejnym modelem w ofercie Toyoty. To symbol zmiany, która pokazuje, że w erze samochodów elektrycznych coraz częściej to Chiny wyznaczają kierunek rozwoju światowej motoryzacji.
Dodaj komentarz