Sąd federalny unieważnia zakaz Trumpa dotyczący nowych projektów wiatrowych

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 5 minut
donald trump
Źródło: Shutterstock

Amerykański sąd federalny unieważnił szeroko zakrojony zakaz prezydenta Donalda Trumpa dotyczący wydawania nowych pozwoleń na projekty energetyki wiatrowej na lądzie i morzu. To jedno z najważniejszych jak dotąd zwycięstw amerykańskiego sektora OZE w starciu z polityką Białego Domu, który od pierwszego dnia obecnej kadencji Trumpa konsekwentnie uderzał w energetykę wiatrową.

Decyzję podjęła sędzia Patti Saris z Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych dla Dystryktu Massachusetts. W pisemnym uzasadnieniu stwierdziła, że działania administracji były „arbitralne, kapryśne i sprzeczne z prawem”, a federalne agencje nie przedstawiły racjonalnego wytłumaczenia tak gwałtownej zmiany wieloletniej polityki wspierania rozwoju energetyki wiatrowej.

Czego dotyczył zakaz?

Sprawa dotyczy memorandum podpisanego przez Trumpa 20 stycznia – w pierwszym dniu jego powrotu do Białego Domu. Dokument nakazywał federalnym agencjom wstrzymanie wydawania nowych pozwoleń i dzierżaw dla projektów wiatrowych zarówno na lądzie, jak i na wodach federalnych, do czasu „przeglądu” polityki. W praktyce oznaczało to zamrożenie ogromnej części pipeline’u inwestycji wiatrowych, w tym dużych projektów morskich u wybrzeży Atlantyku.

Zahamowane zostały m.in. prace nad projektami takimi jak Empire Wind u wybrzeży Nowego Jorku, które miały odgrywać kluczową rolę w dekarbonizacji miksu energetycznego północno-wschodnich stanów USA i wspieraniu lokalnych łańcuchów dostaw – od stali po budowę statków instalacyjnych.

Koalicja 17 stanów pozywa administrację

Przeciwko zakazowi wystąpiła koalicja 17 stanów, którym przewodziła prokurator generalna stanu Nowy Jork, Letitia James. Do pozwu przyłączył się także Dystrykt Kolumbii. Skarżący argumentowali, że „Wind Order” stanowi egzystencjalne zagrożenie dla branży wiatrowej i podważa wysiłki stanów na rzecz zapewnienia mieszkańcom czystej, stabilnej i przystępnej cenowo energii.

W skardze podkreślono, że:

  • nagłe wstrzymanie pozwoleń zakłóca wielomiliardowe inwestycje w infrastrukturę,
  • blokuje realizację celów klimatycznych i emisyjnych,
  • ogranicza rozwój miejsc pracy w sektorach takich jak stocznie, stalownie, logistyka portowa czy usługi serwisowe.

Po ogłoszeniu wyroku Letitia James nazwała go „wielkim zwycięstwem w walce z kryzysem klimatycznym i o ochronę jednego z najlepszych źródeł czystej, niezawodnej i przystępnej cenowo energii”.

Prawo administracyjne ponad polityką

Kluczowym elementem rozstrzygnięcia była ocena, czy agencje federalne miały prawo – wyłącznie na podstawie prezydenckiego polecenia – z dnia na dzień wywrócić do góry nogami długoletnią praktykę wydawania pozwoleń dla projektów wiatrowych.

Sędzia Saris stwierdziła, że:

  • administracja nie wykazała, dlaczego konieczne jest całkowite i bezterminowe wstrzymanie pozwoleń,
  • urzędnicy nie uwzględnili w wystarczający sposób interesów stanów, inwestorów i lokalnych społeczności już zaangażowanych w projekty,
  • takie działanie narusza amerykańską ustawę o postępowaniu administracyjnym (Administrative Procedure Act), która wymaga, by agencje podejmowały decyzje w rozsądnym czasie i w oparciu o spójne uzasadnienie.

W praktyce sąd wysłał jasny sygnał: nawet jeśli prezydent próbuje szybko odwrócić kurs polityki, agencje nie mogą po prostu „przestać działać”, ignorując prawo i wcześniejsze decyzje.

Biały Dom kontratakuje narracyjnie

Biały Dom bronił zakazu, twierdząc, że projekty wiatrowe były traktowane „preferencyjnie”, podczas gdy pozostałe gałęzie sektora energetycznego miały być rzekomo krępowane nadmiernymi regulacjami. Rzeczniczka Taylor Rogers w oświadczeniu po wyroku przekonywała, że decyzje poprzedniej administracji nadmiernie faworyzowały wiatr kosztem innych źródeł energii.

Wyrok sądu podważa jednak ten sposób myślenia: wskazuje, że nie chodzi o to, czy wiatr ma lepiej niż inne technologie, lecz o to, czy rząd może ze względów czysto politycznych zatrzymać całe pasmo inwestycji bez solidnego uzasadnienia.

Co wyrok oznacza dla rynku wiatrowego?

Decyzja sądu natychmiast została odczytana jako „zielone światło” dla branży wiatrowej w USA. Odblokowanie pozwoleń oznacza:

  • możliwość wznowienia procedur dla projektów na wodach federalnych, zwłaszcza u wybrzeży północno-wschodnich i środkowo-atlantyckich stanów,
  • większą przewidywalność regulacyjną dla inwestorów i instytucji finansowych,
  • impuls dla lokalnych łańcuchów wartości – od portów i stoczni po producentów wież, kabli i turbin.

Co dalej? Możliwe odwołanie i gra o szczegóły

Administracja Trumpa może próbować zaskarżyć wyrok do sądu apelacyjnego, co wprowadziłoby dodatkową niepewność regulacyjną. Równie istotne będzie to, jak poszczególne agencje – m.in. Departament Spraw Wewnętrznych i Biuro Zarządzania Energią Oceaniczną (BOEM) – przełożą orzeczenie na konkretne działania: harmonogramy aukcji, proces wydawania pozwoleń, wytyczne środowiskowe czy zasady współpracy z poszczególnymi stanami.

Dla branży wiatrowej w USA to jednak bezdyskusyjnie przełomowy moment: sądy przypomniały, że nawet najbardziej agresywna polityczna kampania przeciw odnawialnym źródłom energii musi mieścić się w ramach prawa administracyjnego. A to – przynajmniej na razie – przywraca inwestorom oddech i daje szansę na kontynuację transformacji energetycznej po drugiej stronie Atlantyku.

Powiązane artykuły

obywatelskie społeczności energetyczne

850 mln zł z KPO zasili lokalną energetykę

Lokalne społeczności przyspieszają transformację energetyczną. Dzięki środkom z Krajowego Planu Odbudowy do regionów trafi ponad 850 mln zł na inwestycje w odnawialne źródła energii, magazyny energii i inteligentne systemy zarządzania energią. Polskie samorządy coraz śmielej przejmują inicjatywę w budowaniu lokalnej…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 3 minuty
Zmień zgody