Rząd obejdzie weto prezydenta. Nie będzie ustawy? Będą rozporządzenia - e-magazyny.pl

Rząd obejdzie weto prezydenta. Nie będzie ustawy? Będą rozporządzenia

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 4 minuty
ustawa wiatrakowa
Źródło: Shutterstock

Mimo prezydenckiego weta do nowelizacji tzw. ustawy wiatrakowej, premier Donald Tusk jasno zadeklarował: wiatraki i tak będą budowane. – Mam dobrą wiadomość dla Polek i Polaków, a złą dla pana prezydenta. Prąd z wiatru popłynie tak czy inaczej – stwierdził podczas środowej Rady Gabinetowej. Rząd nie zamierza wracać do forsowania tej samej ustawy, ale sięgnie po narzędzia wykonawcze – czyli zmianę rozporządzeń, zwłaszcza tych regulujących pracę Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ).

W praktyce oznacza to, że pomimo braku zmiany ustawowej, inwestycje w turbiny wiatrowe na lądzie będą przyspieszone i zintensyfikowane, m.in. poprzez tzw. repowering, czyli wymianę starych turbin na nowe – wyższe, cichsze i znacznie bardziej wydajne.

Weto, które nic nie zmieni? Tusk: „Być może prezydent będzie niezadowolony”

21 sierpnia prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, która miała liberalizować zasady budowy farm wiatrowych na lądzie, o czym informowaliśmy. Nowela przewidywała m.in. zmniejszenie minimalnej odległości wiatraków od zabudowań mieszkalnych z 700 m do 500 m, czyli zniesienie tzw. zasady 10H obowiązującej od 2016 roku.

Premier nie ukrywa, że działania prezydenta są dla rządu przeszkodą, ale nie nieprzekraczalną. – Być może pan prezydent będzie z tego niezadowolony, ale ja będę usatysfakcjonowany – skwitował Tusk podczas wystąpienia.

Strategia rządu: repowering, wyższe maszty, prostsze procedury

Nowa ścieżka realizacji inwestycji wiatrowych opiera się przede wszystkim na rozporządzeniach rządowych, które nie wymagają akceptacji głowy państwa. Główne założenia to:

  • Repowering – wymiana istniejących turbin na nowoczesne jednostki o znacznie większej wydajności.
  • Wyższe maszty – nowe konstrukcje będą mogły sięgać nawet 200 metrów, co oznacza większą produkcję energii przy mniejszej liczbie instalacji.
  • Uproszczenie procedur środowiskowych – planowane zmiany w zasadach pracy RDOŚ mają przyspieszyć procesy uzyskiwania decyzji środowiskowych.

Jak podkreślił Donald Tusk, to nie ideologia, lecz pragmatyzm – wiatraki są obecnie najtańszym i najszybszym sposobem na pozyskanie prądu. A więc nie chodzi o to, by być „fanem” OZE, ale by zrealizować cele transformacji energetycznej i obniżyć koszty energii.

Minister klimatu: Podwoimy moc z wiatru w pięć lat

Do słów premiera dołączyła również minister klimatu i środowiska, Paulina Hennig-Kloska, która na platformie X zapowiedziała, że rząd będzie realizować Rządową Strategię Rozwoju OZE, opartą m.in. o już uzgodnione lokalizacje farm wiatrowych. W ciągu pięciu lat planowane jest podwojenie mocy z lądowych elektrowni wiatrowych.

Minister zapowiedziała także działania legislacyjne i wykonawcze, które mają ułatwić repowering oraz usprawnić procedury administracyjne, w tym poprzez zmiany w pracy dyrekcji ochrony środowiska. Rząd podkreśla, że realizuje w ten sposób zarówno cele unijnej polityki klimatycznej, jak i krajowe zobowiązania zawarte w Polityce Energetycznej Polski do 2040 r. (PEP2040).

Samorządy i inwestorzy: czekamy na zielone światło

Wbrew politycznemu napięciu, wiatraki mają silne wsparcie lokalne – zwłaszcza tam, gdzie inwestycje oznaczają nie tylko tani prąd, ale też nowe drogi, miejsca pracy i wpływy z podatków. Jak wynika z analiz rządu, jedna farma wiatrowa o mocy 66 MW może przynieść lokalnej społeczności miliony złotych rocznie z podatków i opłat lokalnych. To także bezpośredni impuls dla lokalnych firm budowlanych, usługowych i transportowych.

Część samorządów już dziś przygotowuje się do repoweringu – modernizacji istniejących instalacji z lat 2009–2015. Nowe turbiny pozwolą produkować więcej energii przy mniejszym wpływie na krajobraz i środowisko.

Polska (znowu) na wietrze – mimo politycznych burz

Historia polskiej energetyki wiatrowej to sinusoida – od boomu przed 2015 r., przez zamrożenie inwestycji w wyniku wprowadzenia zasady 10H, aż po obecne próby odblokowania potencjału wiatru. Dzisiejsza decyzja rządu to nie tyle obejście prawa, co skorzystanie z dopuszczalnych i dostępnych narzędzi administracyjnych, by zapewnić ciągłość transformacji energetycznej.

Choć prezydenckie weto zablokowało ustawę, nie zablokowało idei. – Nie robimy tego z uporem maniaka, ale dlatego, że wiatraki są dziś realnym, tanim i szybkim rozwiązaniem dla polskiej energetyki – tłumaczył premier Tusk.

Co dalej? Polityczny impas kontra zielona modernizacja

Polityczny spór wokół ustawy wiatrakowej pokazuje, jak trudna jest dziś równowaga między działaniami legislacyjnymi a koniecznością szybkiej realizacji inwestycji OZE. Jednak rząd, sięgając po rozwiązania pozalegislacyjne, pokazuje determinację i umiejętność działania w ramach dostępnych kompetencji.

Transformacja energetyczna nie może czekać – a wiatr wciąż pozostaje jednym z najbardziej dostępnych i efektywnych źródeł zielonej energii. Jak się okazuje, nawet polityczny wiatr przeciwny nie zatrzyma wiatraka, który już się kręci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

Ulga termomodernizacyjna może sprawić, że otrzymasz zwrot podatku

Ulga termomodernizacyjna: ile można odzyskać z PIT po wydaniu dziesiątek tysięcy złotych?

Ocieplenie domu, wymiana okien czy inne kwalifikowane prace termomodernizacyjne mogą zmniejszyć nie tylko zużycie energii, ale również PIT. Nie oznacza to jednak, że urząd skarbowy zwróci koszty inwestycji właścicielowi domu. Ulga termomodernizacyjna obniża podstawę opodatkowania, dlatego faktyczna korzyść zależy m.in.…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 4 minuty
Czy AI może dawać ciepło? W sensie serwerowni - jak najbardziej

Zadajesz pytanie AI, a serwer grzeje. To ciepło może ogrzać polskie domy

Sztuczna inteligencja codziennie przechodzi trud odpowiedzi na rozmaite pytania, typu „jak uratować zwarzony majonez”. Dla użytkownika może to wyglądać jak rozmowa z internetowym przyjacielem. W rzeczywistości w centrum danych procesory zabierają się do pracy. Praca ta generuje m.in. ciepło. Czyli…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 5 minut
Zmień zgody