ETS2 może utknąć na lata. Bunt wewnątrz największej frakcji europarlamentu
Unijny system opłat za emisje z ogrzewania budynków i transportu drogowego napotyka coraz większy opór polityczny. Tym razem jednak nie chodzi o sprzeciw ugrupowań eurosceptycznych. Pod propozycjami radykalnej zmiany przepisów podpisali się europosłowie Europejskiej Partii Ludowej (EPL), czyli największej frakcji Parlamentu Europejskiego. Na stole leżą rozwiązania, które mogą odsunąć nowe obciążenia o kilka lat, a nawet doprowadzić do całkowitej rezygnacji z ETS2. Wśród inicjatorów znaleźli się politycy Koalicji Obywatelskiej i PSL.
Wokół przyszłości ETS2 tworzy się nowy układ sił politycznych. System, który ma objąć emisje związane z ogrzewaniem budynków i transportem drogowym, znalazł się na celowniku polityków należących do głównego nurtu europejskiej centroprawicy. To istotna zmiana, ponieważ dotychczas najbardziej zdecydowane postulaty jego likwidacji formułowały przede wszystkim ugrupowania znajdujące się na prawo od EPL.
Z dokumentu złożonego 19 października 2026 roku w Komisji Ochrony Środowiska, Klimatu i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego wynika, że grupa europosłów przygotowała cztery poprawki do projektu nowelizacji przepisów regulujących handel emisjami.
Ich przyjęcie mogłoby zasadniczo zmienić przyszłość ETS2.
KO i PSL chcą zmiany kursu w Brukseli
Wśród sygnatariuszy dokumentów znaleźli się Adam Jarubas z PSL oraz Andrzej Halicki, Ewa Kopacz, Elżbieta Łukacijewska, Hanna Gronkiewicz-Waltz i Bartosz Arłukowicz z KO.
Inicjatywa ma jednak znacznie szerszy charakter. Pod poprawkami podpisali się również przedstawiciele m.in. Francji, Włoch, Hiszpanii, Bułgarii, Rumunii, Słowacji i Słowenii.
Szczególnie istotne jest to, że postulaty dotyczące ETS2 pojawiają się wewnątrz ugrupowania mającego kluczowy wpływ na kształtowanie unijnego prawa. Dotychczasowe dyskusje skupiały się przede wszystkim na łagodzeniu kosztów nowego systemu. Zgłoszone poprawki idą znacznie dalej, podważając sam termin, a w jednym z wariantów również zasadność jego funkcjonowania.

Nie tylko opóźnienie. W grze jest usunięcie całego mechanizmu
Najbardziej radykalna spośród przedstawionych propozycji przewiduje wykreślenie z dyrektywy ETS przepisów ustanawiających odrębny system handlu emisjami dla budynków, transportu drogowego i dodatkowych sektorów.
Oznaczałoby to faktyczną likwidację ETS2. Alternatywny scenariusz zakłada zachowanie mechanizmu, ale rozpoczęcie aukcji uprawnień do emisji dopiero 1 stycznia 2031 roku. Wraz z tym terminem zmieniony miałby zostać harmonogram wprowadzania uprawnień na rynek i stopniowego ograniczania ich liczby.
Europosłowie przewidzieli również dodatkowy bezpiecznik. Gdyby w 2030 roku ceny gazu lub ropy osiągnęły określone w przepisach wyjątkowo wysokie poziomy, uruchomienie systemu mogłoby zostać przesunięte na 2032 rok.
To oznacza, że proponowane rozwiązania nie ograniczają się do kosmetycznych zmian w ETS2. Dotyczą fundamentów jego funkcjonowania oraz tempa wdrażania jednego z kluczowych instrumentów europejskiej polityki klimatycznej.
„Silny sygnał cenowy” już dotarł do obywateli
Argumentacja autorów poprawek opiera się na założeniu, że mechanizm rynkowy już dziś wywiera znaczną presję na konsumentów.
W uzasadnieniu wskazano, że ceny paliw osiągnęły, a w niektórych segmentach przekroczyły poziomy, których spodziewano się w pierwszych latach funkcjonowania ETS2. Zdaniem europosłów gospodarstwa domowe i drobni odbiorcy energii już teraz odczuwają bodźce ekonomiczne mające skłaniać ich do ograniczania zużycia paliw kopalnych.
Nałożenie kolejnego kosztu związanego z emisją CO2 mogłoby więc przynieść przede wszystkim wzrost wydatków, a nie proporcjonalne przyspieszenie transformacji.
Autorzy zmian podkreślają, że dodatkowe obciążenie jest społecznie nieakceptowalne. Szczególnie dotkliwie miałoby ono uderzyć w osoby o niższych i średnich dochodach, które znaczną część domowego budżetu przeznaczają na ogrzewanie i transport.
Problem polega na tym, że możliwości szybkiego uniezależnienia się od paliw kopalnych są w tej grupie ograniczone. Wymiana źródła ciepła, termomodernizacja domu czy zakup samochodu elektrycznego wymagają nakładów, na które wiele rodzin nie może sobie pozwolić.
Według sygnatariuszy forsowanie ETS2 bez odpowiedniego przygotowania społeczeństwa grozi pogłębieniem ubóstwa energetycznego oraz spadkiem zaufania do europejskiej polityki klimatycznej.
Transformacja potrzebuje czasu, nie kolejnego szoku cenowego
W uzasadnieniu poprawek pojawia się również argument dotyczący skuteczności samej transformacji energetycznej.
Zdaniem europosłów kilka dodatkowych lat pozwoliłoby na pełniejsze wykorzystanie mechanizmów wsparcia, przede wszystkim Społecznego Funduszu Klimatycznego. Więcej czasu zyskałyby również inwestycje w modernizację budynków, transport publiczny oraz upowszechnianie pojazdów bezemisyjnych.
Inicjatorzy przekonują, że cele klimatyczne można utrzymać bez wywoływania natychmiastowego wzrostu kosztów dla odbiorców energii.
W ich ocenie wcześniejsze wprowadzenie ETS2 mogłoby paradoksalnie doprowadzić do konieczności wdrażania kolejnych programów osłonowych. Takie działania ograniczałyby bodźce cenowe, na których opiera się cały mechanizm handlu emisjami.
SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: Bruksela chce przejąć 30 proc. wpływów z ETS. Polska w koalicji sprzeciwu, Irlandia proponuje kompromis – e-magazyny.pl
Największa frakcja przed politycznym testem
Zgłoszenie poprawek nie przesądza jeszcze o przyszłości ETS2. Aby proponowane zmiany weszły w życie, muszą przejść procedurę legislacyjną i uzyskać odpowiednie poparcie w instytucjach unijnych.
Ich znaczenie wykracza jednak poza samą treść przepisów. Obecność polityków EPL wśród zwolenników tak daleko idących zmian pokazuje, że spór dotyczący kosztów europejskiej transformacji energetycznej coraz mocniej przenika do politycznego centrum.
Dla przyszłości ETS2 kluczowe może okazać się więc nie tylko stanowisko ugrupowań od dawna krytykujących unijną politykę klimatyczną, ale przede wszystkim to, jak zachowa się największa frakcja Parlamentu Europejskiego.
Jeżeli postulat odsunięcia ETS2 zyska szersze poparcie w EPL, debata o nowych opłatach za ogrzewanie i paliwa może przestać dotyczyć wyłącznie sposobu ich łagodzenia. Stawką stanie się sam termin uruchomienia systemu, a być może nawet jego dalsze istnienie
Dodaj komentarz