Londyn zrobił coś, co miało „uderzyć w kierowców”. Efekt? Czystsze powietrze i zdrowsze płuca dzieci
Jeszcze kilka lat temu londyńska strefa ultra niskiej emisji była jednym z najbardziej zapalnych tematów politycznych w Wielkiej Brytanii. Przeciwnicy ostrzegali przed kosztami dla kierowców, przedsiębiorców i mieszkańców przedmieść. Dziś coraz więcej danych pokazuje jednak, że ULEZ nie jest wyłącznie eksperymentem transportowym. Stała się jednym z największych programów zdrowia publicznego w Europie.
Najnowsze badania przynoszą szczególnie mocny argument. Naukowcy wykazali, że po poprawie jakości powietrza dzieci mieszkające w Londynie zaczęły szybciej nadrabiać wcześniejsze straty w rozwoju płuc. To efekt, którego nie widać na rachunku za paliwo ani na tablicy przy wjeździe do miasta. Widać go dopiero w badaniach medycznych.
Londyn objął strefą niemal całe miasto
ULEZ, czyli Ultra Low Emission Zone, działa w Londynie od 2019 roku. Jej zasada jest stosunkowo prosta: samochody, które nie spełniają określonych norm emisji spalin, mogą poruszać się po strefie, ale ich właściciele muszą zapłacić dzienną opłatę w wysokości 12,50 funta. System obowiązuje przez całą dobę.
Początkowo strefa obejmowała przede wszystkim centrum Londynu. W kolejnych latach była jednak rozszerzana, aż w sierpniu 2023 roku objęła wszystkie londyńskie dzielnice.
W praktyce oznacza to obszar zamieszkany przez około 9 mln osób. Pomysł przez lata wywoływał potężne emocje. ULEZ stała się przedmiotem sporów wyborczych, protestów i kampanii politycznych. Tymczasem kolejne raporty dotyczące jakości powietrza pokazują, że pod względem ograniczenia emisji program przyniósł bardzo wyraźne rezultaty.
Zanieczyszczenie spadło niemal w całym Londynie
Według raportu władz Londynu jakość powietrza poprawiła się na 99 proc. stacji pomiarowych w mieście w porównaniu z 2019 rokiem. Szczególnie istotne są wyniki dotyczące dwóch rodzajów zanieczyszczeń związanych z transportem.
Stężenie przydrożnego dwutlenku azotu, czyli NO2, jest obecnie w całej stolicy szacowane na około 27 proc. niższe, niż byłoby bez polityki ULEZ. Z kolei emisje cząstek PM2.5 pochodzących ze spalin samochodowych na obrzeżach Londynu są około 31 proc. niższe, niż byłyby bez rozszerzenia strefy.
Różnice są jeszcze większe w ścisłym centrum. Dane londyńskiego ratusza wskazują, że przydrożne stężenia NO2 w centralnym Londynie są nawet 54 proc. niższe, niż oczekiwano w scenariuszu bez ULEZ i jej kolejnych rozszerzeń.
To niezwykle istotne, ponieważ właśnie dwutlenek azotu jest jednym z głównych zanieczyszczeń generowanych przez ruch drogowy. Może nasilać astmę, szkodzić układowi oddechowemu i negatywnie wpływać na rozwój płuc.
Najważniejszy efekt pojawił się jednak w badaniach dzieci
19 sierpnia 2026 roku Queen Mary University of London przedstawił wyniki pięcioletniego projektu CHILL, w którym uczestniczyło ponad 3400 dzieci z 84 szkół podstawowych w Londynie i Luton. Badanie zostało opublikowane w „The Lancet Public Health”.
Naukowcy rozpoczęli pomiary jeszcze przed uruchomieniem ULEZ. Wtedy dzieci mieszkające w Londynie miały przeciętnie gorsze parametry płuc niż ich rówieśnicy z Luton. W kolejnych latach sytuacja zaczęła się jednak zmieniać.
Po wprowadzeniu strefy ekspozycja londyńskich dzieci na NO2 spadała ponad dwa razy szybciej niż w grupie porównawczej. Jednocześnie tempo poprawy jednego z kluczowych parametrów pracy płuc — FEV1 — było w Londynie o około 10 ml rocznie większe. Po kilku latach wyniki dzieci z obu miast praktycznie się zrównały.
Innymi słowy: dzieci z Londynu zaczęły nadrabiać wcześniejsze straty. To szczególnie ważne, ponieważ rozwój płuc w dzieciństwie może wpływać na zdrowie przez dziesięciolecia.
Mniej dzieci z klinicznie obniżoną funkcją płuc
Badacze zwrócili uwagę także na jeszcze jeden wskaźnik. Na początku projektu klinicznie obniżoną funkcję płuc stwierdzano u około 14 proc. dzieci w Londynie. Pod koniec badania było to już 9 proc. W Luton również nastąpiła poprawa, ale mniejsza — z 9 do 7 proc.
Naukowcy podkreślają przy tym, że badanie wskazuje na silny związek między poprawą jakości powietrza po wdrożeniu ULEZ a szybszym rozwojem płuc. Nie oznacza to, że każde zaobserwowane polepszenie można przypisać wyłącznie jednej regulacji.
Skala zmian jest jednak na tyle duża, że autorzy badania uznają strefy czystego transportu za realne narzędzie ochrony zdrowia dzieci.
Londyn osiągnął cel 184 lata wcześniej, niż przewidywano
Historia londyńskiej walki ze smogiem ma jeszcze jeden zaskakujący rozdział. W 2019 roku eksperci z King’s College London szacowali, że bez dodatkowych działań stolica Wielkiej Brytanii mogłaby potrzebować aż 193 lat, aby zejść do obowiązujących prawnie limitów NO2.
Stało się to znacznie szybciej. Dane brytyjskiego rządu wykazały, że w 2024 roku Londyn po raz pierwszy spełnił prawne normy dotyczące tego zanieczyszczenia. Oznacza to osiągnięcie celu 184 lata wcześniej, niż wynikało z wcześniejszych prognoz.
Nie był to oczywiście efekt wyłącznie ULEZ. Władze miasta równolegle elektryfikowały autobusy, rozwijały sieć ładowania samochodów elektrycznych i wprowadzały inne regulacje dotyczące emisji. Trudno jednak pominąć skalę zmian na samych drogach.
Z londyńskich ulic zniknęły dziesiątki tysięcy najbardziej emisyjnych aut
Jeszcze przed pełnym rozszerzeniem strefy po Londynie jeździło znacznie więcej samochodów niespełniających wymaganych norm. Po wprowadzeniu ULEZ na obszarze całej metropolii liczba takich pojazdów spadła o 58 proc. W typowym dniu po mieście porusza się obecnie niemal 100 tys. mniej samochodów niespełniających standardów niż w czerwcu 2023 roku.
Jednocześnie ponad 96 proc. obserwowanych obecnie pojazdów spełnia wymagania ULEZ. To ważne także w kontekście jednego z najczęstszych argumentów przeciwników programu: że strefa stanie się stałym podatkiem płaconym przez ogromną część kierowców.
Dane pokazują raczej stopniową wymianę najbardziej emisyjnych samochodów.
ULEZ nie oznacza zakazu aut spalinowych
Warto podkreślić, że londyńska strefa nie jest zakazem korzystania z samochodów benzynowych czy diesli. Duża część stosunkowo nowych pojazdów spalinowych spełnia wymagane normy i może poruszać się po Londynie bez dodatkowej opłaty. System ma przede wszystkim ograniczać używanie starszych, najbardziej emisyjnych samochodów.
To również coś innego niż londyńska Congestion Charge. Opłata kongestyjna dotyczy przede wszystkim ograniczenia ruchu w centrum miasta. ULEZ koncentruje się natomiast na emisjach konkretnego pojazdu.
Czystsze powietrze nie oznacza jeszcze czystego powietrza
Sukces programu nie oznacza, że problem zanieczyszczeń w Londynie został rozwiązany. Same władze miasta przyznają, że obowiązujące w Wielkiej Brytanii prawne limity są mniej rygorystyczne niż zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia. Londyn nadal chce więc ograniczać stężenia NO2 i PM2.5.
To ważne rozróżnienie. Miasto może spełniać normy prawne, a jednocześnie mieć powietrze, którego jakości lekarze i naukowcy wciąż nie uznają za optymalną.
O strefach czystego transportu w Polsce pisaliśmy tutaj: Strefy czystego transportu – dlaczego budzą kontrowersje?
Dodaj komentarz