Auto z baterią 80 kWh wjedzie do garażu. Domowy magazyn energii może mieć problem
Samochód elektryczny może bez przeszkód stać w garażu, chociaż jego bateria mieści się w 80 kWh energii. Natomiast znacznie mniejszy domowy magazyn może wymagać kosztownego zabezpieczenia przeciwpożarowego. Branża ostrzega, że projekt WT2026 nie uwzględnia rzeczywistego ryzyka poszczególnych technologii.
Elektryk i domowy magazyn podlegają innym zasadom
Samochód elektryczny zaparkowany w garażu domu lub bloku nie podlega dodatkowym wymaganiom budowalnym ze względu na pojemność baterii. Certyfikowana szafa bateryjna może natomiast wymagać specjalnej obudowy albo wydzielonego pomieszczenia.
Taki magazyn często mieści tylko kilkanaście kWh. Jest więc znacznie mniejsze od baterii samochodu elektrycznego. Mimo to jego montaż może oznaczać przebudowę garażu oraz dodatkowe koszty.
Stowarzyszenie Branży Fotowoltaiki i Magazynowania uważa, że projektowane zasady prowadzą do nierównego traktowania podobnych urządzeń. Nie sprzeciwia się jednak regulowaniu rynku. Przeciwnie, dostrzega potrzebę transparentności wymagań, ponieważ w Polce działa już ponad 100 tys. przydomowych magazynów.
Pięć organizacji chce przepisania projektu WT2026
SFBiME oraz cztery inne organizacje podpisały wspólne stanowisko dot. projektu WT2026. Dokument obejmuje rozdziały 11 i 12, czyli przepisy dla fotowoltaiki oraz bateryjnych magazynów energii.
Organizacje chcą napisania obu rozdziałów od zera. Wg nich punktowe zmiany nie rozwiążą głównego problemu. Projekt uzależnia bowiem wymagania przede wszystkim od pojemności wyrażonej w kWh.
Tymczasem pojemność nie pokazuje całego ryzyka. Znaczenie ma także chemia ogniw, konstrukcja urządzenia, zabezpieczenia elektroniczne oraz wyniki testów. Projekt nie różnicuje jednak wymagań wg tych parametrów.
Bezpieczniejsza bateria traktowana jak ryzykowna
SFBiME zwraca uwagę na przykład baterii LFP, która wyróżnia się wysoką stabilnością termiczną.
– Bateria o wyższej stabilności termicznej jest dziś traktowana identycznie jak technologia o wyższym ryzyku, jeśli tylko ma tę samą pojemność. To tak, jakby ustalać limit prędkości wyłącznie na podstawie wagi samochodu, nie sprawdzając czy ma sprawne hamulce. Postulujemy, żeby narzędziem regulacyjnym była certyfikacja urządzenia, nie sam parametr pojemnościowy – komentuje Maciej Borowiak, prezes SBFiME
Zdaniem organizacji podstawowym narzędziem powinna być certyfikacja urządzenia. Przepisy powinny również uwzględniać profil ryzyka konkretnej technologii. Sama liczba kilowatogodzin powinna natomiast zastępować oceny bezpieczeństwa.
Magazyn w mieszkaniu może pozostać możliwością tylko na papierze
Najnowszy projekt pozwala montować magazyny w lokalach budynków wielorodzinnych oraz na balkonach. Wcześniejsza wersja zawierała natomiast bezwzględny zakaz takiego montażu. Jednak warunki nadal mogą zablokować wiele inwestycji.
Właściciel musi przygotować wydzielone przeciwpożarowo pomieszczenie albo zastosować ognioodporną szafę. Może też umieścić urządzenie na balkonie, lecz ściana musi spełniać wymagania przeciwpożarowe.
SFBiME pyta, ile istniejących mieszkań spełnia przynajmniej jeden z tych warunków. Projektodawca nie przedstawił takiej analizy. Dlatego formalne dopuszczenie magazynów może nie przełożyć się na ich większą liczbę w rzeczywistości.
Gdyby tego było mało, właściciele mogą ponieść koszty specjalistycznej obudowy, dokumentacji oraz przebudowy pomieszczenia. Regulacja może więc premiować zamożność, ale niekoniecznie wyższy poziom bezpieczeństwa.
Państwo dopłaci do urządzenia, ale utrudni jego montaż
Programy publiczne wspierają zakup domowych magazynów energii. Jednocześnie projektowe wymagania mogą utrudnić ich legalny montaż. Powstaje więc sprzeczność między dwiema politykami państwa
Prosument może otrzymać dofinansowanie, lecz później poniesie koszt dostosowania budynku. W niektórych nieruchomościach przebudowa okaże się technicznie niemożliwa. Dotacja nie zagwarantuje zatem możliwości uruchomienia urządzenia.
Limit 600 kWh oznacza wyższe koszty również dla przedsiębiorców.
Problem obejmuje także instalacje komercyjne oraz przemysłowe. Limit 600 kWh na jedną strefę pożarową wymusi dzielenie większych magazynów. Tymczasem instalacje w pojemności liczonej w MWh stają się standardem w zakładach produkcyjnych.
Każda dodatkowa strefa oznacza kolejne przegrody, więcej miejsca oraz wyższe koszty. Dlatego branża mówi o „bunkryzacji” magazynów. Certyfikowane urządzenia otrzymują bowiem wymagania kojarzone z obiektami o znacznie wyższym zagrożeniu.
Projekt przewiduje też 20-metrowe odległości od budynków oraz lasów. Wg SFBiME takie zasady mogą zatrzymać projekty gotowe do budowę. Część działek nie pozwoli bowiem inwestorom zachować wymaganych odstępów.
Branża pyta o techniczne podstawy nowych limitów
Do wcześniejszej wersji projektu WT2026 wpłynęło 220 uwag od 150 organizacji. Kolejne wersje dokumentu przyniosły zmiany, lecz nie wyjaśniały podstaw poszczególnych progów. Branża wskazuje również na brak rzetelnej oceny skutków regulacji.
Organizacje chcą przepisów opartych na certyfikacji, testach oraz ryzyku technologii. Magazyny pomagają bowiem wykorzystywać nadwyżki energii z OZE. Zbyt sztywne wymagania mogą natomiast zahamować inwestycje oraz zwiększyć skalę ograniczenia produkcji odnawialnej energii.
Dodaj komentarz