Wielka Brytania mogłaby zaoszczędzić 320 mld funtów na energetyce. Kontrowersyjny raport wskazuje inną drogę
Alternatywna ścieżka rozwoju brytyjskiej energetyki mogłaby obniżyć koszty systemu o ponad 320 mld funtów do 2050 r. – głosi analiza think thanku Onward. Autorzy raportu proponują większą rolę atomu i gazu oraz mniejsze wsparcie dla wiatru i fotowoltaiki. Dyskusja o potencjalnych oszczędnościach stała się osią sporu politycznego między centroprawicą a brytyjskim rządem, który kwestionuje te wyliczenia.
320 mld funtów oszczędności. Na czym Ownard opiera swoje wyliczenia?
Onward opublikował raport „Firm Foundations”, przygotowany przy współpracy z firmą doradczą Transira Energy. Organizacja porównała obecny kierunek transformacji z alternatywnym scenariuszem rozwoju systemu.
Wg autorów drugi wariant pozwoliłby zaoszczędzić ponad 320 mld funtów do 2050 r. W przeliczeniu miałoby to odpowiadać ok. 540 funtom rocznie na gospodarstwo domowe.
Raport zakłada stopniowe wygaszanie subsydiów dla nowych elektrowni wiatrowych i fotowoltaicznych od początku lat 30. XXI wieku. Jednocześnie większą rolę miałby odgrywać atom, gaz oraz pozostałe źródła odnawialne.
Onward szacuje, że energia elektryczna w takim scenariuszu byłaby o ok. jedną piątą tańsza w 2035 r. Do 2050 r. różnica miałaby wzrosnąć do niemal jednej trzeciej.
Największe oszczędności mają przynieść nie elektrownie, lecz sieci
Najciekawszy element raportu dot. nie kosztów, lecz źródła szacowanych oszczędności. Ponad połowa z nich ma pochodzić z mniejszych nakładów na sieci, linie oraz przyłączenia nowych źródeł.
Argument brzmi: duży udział rozproszonej energetyki wiatrowej i słonecznej wymaga rozbudowy infrastruktury przesyłowej. Dochodzą do tego koszty zapewnienia mocy w okresach słabszej produkcji OZE. I właśnie w tym miejscu raport wychodzi poza prostą dyskusję o cenie jednej megawatogodziny.
Koszt systemu elektroenergetycznego obejmuje bowiem nie tylko elektrownie. Trzeba również sfinansować sieci, bilansowanie rezerwy mocy oraz zarządzanie okresami nadprodukcji. Wg Onward obecna ścieżka zbyt mocno koncentruje się na kosztach samych źródeł, a za słabo na integracji z ich systemem.
Więcej atomu i gazu, ale ze znakomitą przewagą czystej energii
Alternatywny scenariusz nie zakłada całkowitego odejścia od źródeł odnawialnych. Mało tego, nie mówi nawet o ich znacznej redukcji.
Raport mówi, że w 2050 r. brytyjska energia elektryczna nadal byłaby niemal w 80 proc. czysta. System miałby jednak wykorzystywać więcej energetyki jądrowej i gazowej. Wpisuje się to tym samym w coraz szerszą debatę kosztach integracji dużych ilości źródeł zależnych od pogody.
Wielka Brytania chce osiągnąć czysty system elektroenergetyczny w 2030 r. Obecnie OZE odpowiadają za ok. 66 proc. krajowej produkcji energii elektrycznej.
Rząd podważa wyliczenia. Raport staje się bronią konserwatystów
Wyliczenia Onward nie są oficjalną prognozą brytyjskiego regulatora ani operatora systemu. Think thank jest związany z centroprawicą. Wspomniany raport uzyskał wsparcie Partii Konserwatywnej.
The Times podaje, że konserwatyści wykorzystują jego wyniki do krytyki obecnej polityki energetycznej rządu Partii Pracy. W planie Clean Power 2030 brytyjskie władze przyjmują przeciwny kierunek. Chcą przyśpieszać rozwój krajowych źródeł odnawialnych, jednocześnie rozbudowując sieci i elastyczność systemu. Rząd argumentuje, że ograniczenie zależności od paliw kopalnych ma zmniejszyć podatność odbiorców na wahania światowych cen gazu.
Kierunek rozwoju energetycznego Wielkiej Brytanii stał się osią sporu politycznego. Natomiast nie dot. on tego, czy wiatr i PV są tanie czy drogie. Skupia się na tym, jaki miks źródeł daje najniższy koszt całego systemu po uwzględnieniu sieci, rezerw mocy, bilansowania i bezpieczeństwa dostaw.
A jeśli ciekawią Cię inne nowości z brytyjskiego sektora energii, to koniecznie przeczytaj także ten wpis: Wielka Brytania może pobierać nawet 712,5 mln funtów za przyłączenie do centrum danych
Dodaj komentarz