Fakty kontra mity. Pożary aut elektrycznych w Polsce to margines marginesu

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 3 minuty
Najnowszy raport na temat pożąrów na rynku samochodów w Polsce
Źródło: Shutterstock

Sceptycy elektromobilności tracą swój flagowy argument. Najnowsze dane Państwowej Straży Pożarnej, opublikowane w „Raporcie Bezpieczeństwa Pożarowego EV” za pierwsze półrocze 2026 roku, nie pozostawiają złudzeń. Mimo że po polskich drogach jeździ coraz więcej elektryków, liczba ich pożarów spada. Wskaźnik ten jest obecnie niższy niż dla tradycyjnych aut spalinowych.

Zamiast ulegać medialnej panice, eksperci z think tanku F5A New Mobility Research & Consulting proponują twardą matematykę. Zestawienie oficjalnych statystyk z dynamicznym wzrostem rynku BEV pokazuje, że nowa technologia doskonale zdaje egzamin z bezpieczeństwa.

Liczba elektryków rośnie o 57%, a pożarów ubywa

W pierwszym półroczu 2026 roku polski park samochodów całkowicie elektrycznych wzrósł o blisko 57% – z niecałych 99 tysięcy do niemal 155 tysięcy pojazdów. W tym samym czasie strażacy odnotowali zaledwie 26 pożarów aut BEV.

Te oficjalne dane przekładają się na konkretne, dające do myślenia wskaźniki:

  • 0,168 – tyle pożarów przypada na 1000 zarejestrowanych elektryków (oznacza to spadek z poziomu 0,230 rok do roku).
  • 0,201 – tyle wynosi ten sam wskaźnik dla pojazdów spalinowych (jest zatem wyraźnie wyższy niż dla aut na prąd).
  • 0,52% – taki odsetek wszystkich pożarów pojazdów w Polsce stanowiły incydenty z udziałem aut w pełni elektrycznych.

Warto spojrzeć na suche liczby z pierwszych sześciu miesięcy 2026 roku. Strażacy odnotowali w tym okresie 4935 pożarów pojazdów spalinowych oraz 61 pożarów pojazdów hybrydowych. Te ostatnie mogą pochwalić się najniższym wskaźnikiem pożarów, który wyniósł zaledwie 0,038 na 1000 zarejestrowanych aut.

Z kolei dla pojazdów wodorowych wskaźnik ten osiągnął teoretycznie wysokie 3,195 (przy 2 odnotowanych pożarach). Wynika to jednak wyłącznie z małej skali – w Polsce jeździ obecnie tylko około 630 takich aut, przez co każde pojedyncze zdarzenie mocno zaburza statystyki. Co ciekawe, w jednym z tych przypadków ogień przeniósł się na auto wodorowe z zaparkowanego obok pojazdu spalinowego, więc sam napęd alternatywny nie był tu źródłem problemu.

Długie gaszenie to wciąż wyzwanie, ale strażacy uspokajają

Choć pożary elektryków należą do rzadkości, akcje gaśnicze wciąż wymagają od ratowników ogromnej koncentracji i czasu. W drugim kwartale 2026 roku średni czas gaszenia pojazdu BEV przekroczył 3 godziny. Stało się tak głównie za sprawą jednego pożaru elektrycznego pickupa, którego uszkodzony akumulator wymagał chłodzenia przez ponad 15 godzin. Jeszcze dłużej, bo aż 19 godzin, strażacy walczyli z pożarem jednej hybrydy typu plug-in.

Mimo to Państwowa Straż Pożarna mówi o pełnej stabilizacji na drogach. „Dane pokazują dokładnie odwrotny trend do czarnych scenariuszy o lawinie pożarów” – komentuje Albert Kania z F5A New Mobility Research & Consulting. „Bezpieczeństwo nowych technologii należy oceniać na podstawie długoterminowych danych, a nie pojedynczych, medialnych zdarzeń”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zmień zgody