Fałszywa babcia, prawdziwy prąd
Babcia Teresa kończy dziś 135 lat. Nikt nie przyszedł na jej urodziny. Siedzi sama przy torcie, patrzy smutno na tlące się świeczki, prosi Cię o jedno serduszko. Pod zdjęciem trzy tysiące komentarzy. Problem w tym, że babcia nie istnieje, to wytwór AI. Istnieją za to serwery… i prąd.
Dwieście lat, babciu z Chatu GPT
„Dużo zdrówka!”. „Nie przejmuj się, babciu! Wszystkiego najlepszego”. „Dwieście lat kochana”. Życzenia może i szczere, jednak adresowane to fikcyjnej postaci, siedzącej w nieistniejącym pokoju i pochylającej się nad tortem, którego nigdy nie przyrządził żaden cukiernik.
Stanisław Lem miał jeszcze za życia powiedzieć: „Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem że na świecie jest tylu idiotów”. Przytaczany jest często przez krytyków osób, które nie rozróżniają AI od prawdziwego życia, photoshopa od realnej fotografii, fake newsów od prawdziwych wydarzeń i wypowiedzi. Ciekawe, czy ci krytycy wiedzą, że Lem nigdy tych słów nie wypowiedział?
Kłamstwo w internecie jest przerażająco skuteczne. Wyższe wykształcenie nie jest tutaj żadnym parasolem ochronnym. Jakkolwiek, dopóki chodzi o obrazki i fałszywe urodziny oszustwo pozostaje stosunkowo nieszkodliwe. Problem zaczyna się wtedy, gdy chodzi o pieniądze.
Łatwowierność to nie tylko cecha osób starszych
Utarło się, że najłatwiej nabrać seniorów. Istotnie, policja chyba najczęściej ostrzega przed wyłudzeniami „na wnuczka”. Jednak internet pokazuje, że łatwowierność występuje w różnych grupach wiekowych.
Wystarczy przejrzeć publicznie dostępne profile komentujących. Nie brakuje tam młodych osób, w wieku 20, 30, 40 lat. To nie jedynie emeryci w przedziale 70-90 lat. Zdarza się, że nawet studenci i maturzyści chcą życzyć fejkowej babuni jak najdłuższego życia w jak najlepszym zdrowiu, ozdabiając to emotkami, emoji i GIF-ami.
A przecież stutrzydziestopięcioletnia babcia to tylko wierzchołek góry lodowej. Media społecznościowe są zasypywane przez obrazki dzieci z niepełnosprawnościami, proszącymi o wsparcie, oczywiście wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Zbiórka pieniędzy może nie być jeszcze założona. Natomiast, w momencie, gdy ktoś z komentujący proponuje wpłaty na leczenie chorej osoby, której nie ma, to drzwi dla cyberprzestępców stoją otworem.
Ale kwestia naiwności i bezpieczeństwa to tylko część zagadnień. Ponieważ w tym wszystkim bardzo ważny głos zabiera także energetyka.
Najdroższy generator fake photo w historii
AI to niewątpliwie jedna z najbardziej zaawansowanych technologii, jakie stworzył człowiek. Wspiera programistów, analizuje ogromne bazy danych, pomaga naukowcom w projektach, prognozach i zarządzaniu systemem. Jednak większość użytkowników sztucznej inteligencji zasiądzie do niej, by wygenerować samotną babcię lub chore dziecko.
To trochę tak, jakby skonstruować superkomputer, a potem dać go komuś, by pograł sobie w sapera. Albo tak, jakby wynająć zespół z NASA, by zbadali i ustalili, czy kot zmieści się do kartonu po butach.
Z drugiej strony, po co aż tak się czepiać? Przecież każdy kupuje komputer czy smartfona za swoje, ciężko zarobione pieniądze. Osobiście płaci rachunek za internet i za AI, choć za to drugie nie zawsze, bo niejeden model jest dostępny w podstawowej wersji bezpłatnie. Tak więc można powiedzieć: „Twoja kasa, Twoja sprawa”. Problem w tym, że komputer nie jest zawieszony w próżni.
Za AI stoją centra danych, procesory, systemy chłodzenia, transformatory, sieci elektroenergetyczne i elektrownie. Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że globalne zużycie energii elektrycznej przez centra danych wzrośnie z 485 TWh w 2025 r. do ok. 950 TWh w 2030 r. Sztuczna inteligencja ma mieć w tym zużyciu swój znaczny udział.
Dane o tym, ile tego zużycia pochłania generowanie fake photo nie są znane. Jednakże takie wykorzystanie musi pochłaniać konkretne ilości energii. Kierunek jest jasny. Cyfrowe treści są niematerialne tylko dla człowieka patrzącego w ekran. Dla energetyki są bardzo materialne.
Obrazki nie jedzą, ale serwer trzeba chłodzić
Najbardziej energooszczędna babcia świata nie ogrzewa mieszkania, nie gotuje obiadu, nie jeździ samochodem i nie bierze długiej kąpieli. Niestety serwerownia, z której ona pochodzi, jest bardziej wymagająca.
Procesory pracują, a urządzenia trzeba zasilać. W efekcie powstaje ciepło, które trzeba odprowadzić, by nie doszło do przegrzania. IEA szacuje, że do 2030 r. centra danych mogą odpowiadać za ok. 3 proc. globalnego zużycia energii elektrycznej, przy czym zapotrzebowanie centrów zoptymalizowanych przez AI ma rosnąć szczególnie dynamicznie.
Nie chodzi tutaj o to, że AI potrzebuje energii. Właściwe pytanie brzmi: co właściwie robimy z technologią, dla której zaczynamy budować coraz większa energetyczną infrastrukturę? Jeśli diagnozujemy problemy, optymalizujemy sieci, projektujemy nowe materiały i przyśpieszamy badania, to świetnie. Natomiast jeśli generujemy tysięczną babcię, która pobiła rekord długowieczności, to warto poświęcić trochę czasu na refleksję.
AI działa dzięki łatwowierności
Komisja Europejska od lat wskazuje, że rozwój generatywnej AI zwiększa znaczenie kompetencji mediów i zdolności rozpoznawania sztucznych lub zmanipulowanej treści. W 2026 r. UE przygotowała nawet ujednolicone oznaczenia treści generowanych i modyfikowanych przez sztuczną inteligencję.
Wielu użytkowników nie zadaje sobie nawet pytania, czy to co widzi jest prawdziwe. Ludzkość stworzyła maszynę do oszukiwania człowieka, lecz człowiek nie nauczył się jeszcze jak rozpoznać oszustwo tego rodzaju.
Na co wydawać pieniądze, a gdzie oszczędzać?
AI będzie zużywać coraz więcej energii i to nie musi być wcale zła wiadomość. Nie każdy kilowat musi zostać zaoszczędzony. Natomiast dobrze jest wiedzieć, na co go przeznaczamy. Bo elektryfikacja gospodarki, centra danych, nowe sieci i źródła energii będą wymagały gigantycznych inwestycji. Tym bardziej groteskowa jest sytuacja, w której część tej imponującej infrastruktury służy do produkcji wręcz na przemysłową skalę cyfrowych śmieci, których odbiorcy nawet nie potrafią w ten sposób zidentyfikować.
Procesor najnowszej generacji. Centra danych warte miliardy. Kolejne gigawaty mocy. Model zdolny w kilka sekund wygenerować człowieka, który nie będzie prawdziwy. Wszystko to jest w zasięgu cywilizacji, ale pozostaje jeden element systemu, którego nie da się podłączyć do transformatora.
To zdrowy rozsądek. A teraz zostaw serduszko dla babci.

Michał Krajniak
Dziennikarz analityczny, który patrzy na energetykę przez pryzmat polityki i gospodarki. Opisuje wyzwania sektora oraz przygląda się postępującym trendom rynkowym.
Dodaj komentarz