CBAM od 2026 r. to nie tylko emisje. Firmy będą musiały udowodnić swoje dane - e-magazyny.pl

CBAM od 2026 r. to nie tylko emisje. Firmy będą musiały udowodnić swoje dane

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 16 minut
CBAM
CBAM 2026. Źródło: Shutterstock

W dyskusji o CBAM przez długi czas dominowało pytanie o poziom emisji: ile CO₂ przypada na tonę stali, aluminium, cementu czy nawozu i jak ta wartość przełoży się na koszt importu do Unii Europejskiej. W okresie docelowym mechanizmu równie ważne staje się jednak inne pytanie: czy wynik można odtworzyć, udokumentować i obronić przed niezależnym weryfikatorem?

Wytyczne Komisji Europejskiej dotyczące weryfikacji CBAM pokazują, że od 2026 r. kontrola nie będzie sprowadzała się do sprawdzenia końcowej liczby w arkuszu. Obejmie cały system, który tę liczbę wytworzył: granice instalacji, urządzenia pomiarowe, przepływ danych, procedury kontrolne, dokumentację zakupów, informacje o prekursorach, sposób przypisywania materiałów do procesów oraz jakość dowodów pochodzących od dostawców.

Dokument Komisji liczy 141 stron. Nie jest źródłem prawa, ale szczegółowo opisuje sposób stosowania przepisów przez weryfikatorów i jednostki akredytujące. Dla przedsiębiorstw oznacza to, że CBAM zaczyna przypominać nie tyle jednorazowe obliczenie śladu węglowego, ile rozbudowany system audytowalności danych.

Więcej o obowiązkach importerów w kontekście CBAM pisaliśmy na naszym portalu: System CBAM – nowe obowiązki i obciążenia dla importerów – e-magazyny.pl

Weryfikator ma odtworzyć drogę od instalacji do wyniku

Proces weryfikacji jest wieloetapowy. Komisja opisuje między innymi analizę strategiczną, analizę ryzyka, przygotowanie planu weryfikacji, analizę procesów, kontrolę błędów i niezgodności, dokumentację wewnętrzną, niezależny przegląd oraz dopiero na końcu wydanie raportu.

Co istotne, nie jest to sekwencja wykonywana mechanicznie tylko raz. Jeżeli w trakcie sprawdzania danych pojawi się nowy problem, weryfikator może wrócić do wcześniejszych etapów i zmienić zakres testów lub analizę ryzyka. To ma praktyczne znaczenie dla operatora instalacji. Im słabszy system kontroli danych, tym bardziej szczegółowej pracy może wymagać audyt.

Komisja wskazuje wręcz, że przy większym ryzyku istotnego błędu konieczne będzie zebranie większej ilości lub lepszej jakości dowodów. Jednocześnie sama liczba dokumentów nie wystarczy: duża ilość słabych dowodów nie musi zrekompensować ich niskiej wiarygodności. Informacje pozyskane ze źródeł niezależnych, np. z zewnętrznego laboratorium, mogą mieć większą wagę niż dokumentacja tworzona wyłącznie wewnątrz zakładu.

Plan monitorowania nie jest formularzem. Ma opisywać działający system

Jednym z centralnych elementów całej weryfikacji pozostaje plan monitorowania. Komisja nazywa go punktem wyjścia dla całego procesu. Dokument powinien odzwierciedlać sposób, w jaki konkretna instalacja rzeczywiście zbiera i przetwarza dane. Powinien obejmować m.in. pomiary, pobieranie próbek, analizy laboratoryjne, kalibrację liczników, dane od podmiotów zewnętrznych, formuły obliczeniowe, działania kontrolne i archiwizację.

W CBAM różnica względem EU ETS jest fundamentalna. Plan nie trafia wcześniej do właściwego organu po formalne zatwierdzenie. Jego ocenę przeprowadza sam weryfikator, który sprawdza zarówno zgodność planu z metodologią CBAM, jak i to, czy operator rzeczywiście według niego działa.

Z tego powodu dobrze napisany plan monitorowania powinien pozwolić osobie z zewnątrz odpowiedzieć na podstawowe pytania: skąd pochodzi konkretna liczba, kto ją wprowadził, jakie urządzenie ją zmierzyło, w jakim miejscu procesu powstała, kto ją zweryfikował wewnętrznie i gdzie znajduje się dokument źródłowy.

Komisja oczekuje również kontroli IT i rozdzielenia odpowiedzialności

Szczególnie ciekawy fragment wytycznych dotyczy systemu kontroli. Weryfikator ma sprawdzać nie tylko urządzenia pomiarowe, ale również jakość systemów informatycznych wykorzystywanych w przepływie danych. W planie powinny znaleźć się mechanizmy dotyczące m.in. zapewnienia jakości systemów IT, rozdzielenia obowiązków, zarządzania kompetencjami, wewnętrznych kontroli i walidacji danych, korekt, procesów zlecanych na zewnątrz oraz kontroli wersji dokumentów.

To rozszerza zakres przygotowania do CBAM poza działy środowiskowe. Jeżeli dane przechodzą z systemu produkcyjnego do ERP, następnie do arkusza kalkulacyjnego, a stamtąd do raportu emisyjnego, weryfikator może być zainteresowany także tym, jak kontrolowane są kolejne etapy tego transferu.

Problemem może być więc nie tylko źle skalibrowany przepływomierz, lecz także ręcznie przepisywana wartość, niekontrolowana formuła w Excelu albo brak jasnego podziału odpowiedzialności między pracownikami.

Nie każda zmiana w fabryce jest neutralna dla CBAM

Weryfikacja nie dotyczy wyłącznie stanu instalacji w pierwszym roku. Komisja wskazuje przykłady zmian, które mogą zostać uznane za znaczące i wymagać aktualizacji planu monitorowania. Należą do nich m.in. uruchomienie nowego procesu lub nowej ścieżki produkcyjnej, zamknięcie procesu, zmiana systemu zaopatrzenia w energię, dodanie lub usunięcie połączeń technologicznych pomiędzy procesami, zmiany dotyczące prekursorów, zmiana metodologii monitorowania oraz wprowadzenie nowych paliw, materiałów lub urządzeń pomiarowych.

Operator powinien w takich przypadkach zaktualizować plan bez zbędnej zwłoki. Komisja rekomenduje również, aby istotne modyfikacje były oceniane przez weryfikatora możliwie wcześnie. W przeciwnym razie zakład może przez znaczną część roku stosować metodę, która później okaże się niezgodna z przepisami.

To kolejny argument przeciwko odkładaniu przygotowania CBAM na moment sporządzania raportu rocznego.

Weryfikacja może zacząć się jeszcze przed zakończeniem roku

Rok kalendarzowy jest okresem sprawozdawczym, dlatego finalna weryfikacja nie może zakończyć się przed uzyskaniem kompletu danych do 31 grudnia. Nie oznacza to jednak, że cały proces powinien zaczynać się dopiero w styczniu kolejnego roku.

Komisja wręcz rekomenduje rozpoczęcie części prac już w trakcie roku sprawozdawczego. Wtedy można wcześniej przeprowadzić analizę strategiczną, ocenę ryzyka czy wizytę w instalacji i zidentyfikować problemy, zanim pojawi się presja terminów. Operatorom zaleca się również stosunkowo wczesne podpisywanie umów z akredytowanymi weryfikatorami, tak aby możliwe było zaplanowanie zasobów, zespołu i wizyt na miejscu.

Ma to szczególne znaczenie przy instalacjach znajdujących się daleko od Europy. Wytyczne wskazują wprost, że już na etapie przyjmowania zlecenia weryfikator powinien uwzględniać m.in. kwestie bezpieczeństwa podróży, wiz, czasu dojazdu, znajomości języka oraz dostępności odpowiedniego personelu.

Nie ma ustawowego „deadline’u na weryfikację”, ale jest realny kalendarz biznesowy

CBAM nie ustanawia odrębnego sztywnego terminu zakończenia weryfikacji danych producenta. Z punktu widzenia deklaranta termin jest jednak oczywisty: roczna deklaracja CBAM ma być składana do 30 września.

Jeżeli mają zostać wykorzystane dane rzeczywiste, wcześniej muszą trafić do niego kompletne, zweryfikowane informacje od producenta. Komisja ocenia więc, że raporty powinny być dostępne najpóźniej około połowy sierpnia.

W bardziej złożonych łańcuchach dostaw faktyczny termin będzie jednak jeszcze wcześniejszy.

Producent wyrobu złożonego nie może zakończyć własnej pracy nad danymi, jeżeli nadal oczekuje na zweryfikowane informacje dotyczące prekursorów. Komisja sugeruje więc, aby producenci prostych towarów uzyskiwali weryfikację możliwie wcześnie.

Podaje nawet praktyczny przykład: jeżeli końcowa weryfikacja produktu złożonego ma zakończyć się pod koniec lipca, raport operatora powinien być gotowy pod koniec czerwca. Jeżeli do tego momentu nie dotrą wymagane raporty dotyczące prekursorów, należy zastąpić brakujące dane wartościami domyślnymi.

Wartość rzeczywista prekursora musi mieć własną historię weryfikacji

Prekursory są jednym z miejsc, w których CBAM tworzy szczególnie silną zależność pomiędzy przedsiębiorstwami. Jeżeli operator korzysta z rzeczywistych danych dotyczących materiału wyprodukowanego w innej instalacji, nie wystarczy informacja handlowa dostawcy typu „nasz produkt ma niską emisję”.

Potrzebny jest raport z weryfikacji instalacji, z której prekursor pochodzi, a jego weryfikator musi posiadać odpowiednią akredytację. W praktyce oznacza to, że wiarygodność danych emisyjnych będzie przechodziła przez łańcuch dostaw razem z samym materiałem.

Podobne prekursory z różnych źródeł trzeba co do zasady uśredniać

To jeden z bardziej technicznych elementów wytycznych, którego często brakuje w krótszych omówieniach CBAM. Jeżeli zakład wykorzystuje podobny prekursor o tym samym kodzie CN pochodzący od kilku dostawców albo z różnych lat produkcji, zasadą jest zastosowanie średniej ważonej jego parametrów emisyjnych.

Odejście od średniej jest możliwe, jeżeli operator potrafi wykazać, że materiały z konkretnych źródeł są rzeczywiście wykorzystywane wyłącznie w określonych procesach produkcyjnych. Nie wystarczy więc arbitralnie przypisać „zielonego” surowca do najbardziej korzystnego produktu. Musi istnieć dowód, że właśnie ten materiał rzeczywiście trafił do danego procesu.

Weryfikator będzie przy tym sprawdzał bilans masowy:

zakupy + produkcja własna + zapas początkowy = zużycie + eksport + zapas końcowy.

Wytyczne wskazują również wprost, że przy rozliczeniu 2026 r. zapasy z wcześniejszych lat należy traktować tak, jakby zostały wyprodukowane w 2026 r.

Magazyn i identyfikowalność partii stają się elementem MRV

Jeżeli przedsiębiorstwo chce wykazać inny rok produkcji prekursora niż rok produkcji towaru złożonego, musi przedstawić odpowiednią ścieżkę dowodową. Mogą to być m.in. dokumenty dostawy, potwierdzenie producenta, informacje od magazynu stosującego jednoznaczne przypisanie partii lub FIFO, świadectwa hutnicze z numerami wytopu, świadectwa analizy albo trwałe oznaczenie fizyczne materiału.

W efekcie system CBAM może łączyć dane środowiskowe z danymi magazynowymi, produkcyjnymi i jakościowymi. Firma może więc posiadać dokładny wynik emisyjny dla partii materiału, a mimo to nie być w stanie go wykorzystać, jeżeli nie potrafi udowodnić, której partii fizycznego surowca ten wynik dotyczy.

Pięć procent nie tworzy bezpiecznej strefy dla błędów

Próg istotności 5% dotyczy szczególnych emisji wbudowanych oraz szczególnego wbudowanego bezpłatnego przydziału dla danego towaru według kodu CN. Nie jest jednak progiem, poniżej którego operator może zignorować problem.

Komisja podkreśla obowiązek korekty wykrytych niezgodności i błędów niezależnie od ich jednostkowego wpływu. Co więcej, ocena istotności ma również charakter jakościowy. Błąd poniżej 5% może zostać uznany za istotny, jeżeli ze względu na swój charakter może wpływać na decyzję użytkownika raportu.

Weryfikator może brać pod uwagę m.in. to, czy operator odmawia usunięcia błędu, czy problem ma charakter powtarzalny, jak długo trwał oraz czy wynikał z działania celowego. Wytyczne zwracają też uwagę na sytuację, w której kilka błędów o przeciwnych znakach pozornie się „zeruje”. Weryfikator powinien w takim przypadku analizować również sumę wartości bezwzględnych odchyleń, aby nie uznać raportu za poprawny tylko dlatego, że niedoszacowania i przeszacowania przypadkowo się skompensowały.

Niepewność pomiaru i istotność błędu to dwie różne rzeczy

Dokument bardzo wyraźnie oddziela pojęcie niepewności pomiarowej od istotności. Niepewność opisuje jakość pomiaru. Próg istotności jest natomiast narzędziem służącym weryfikatorowi do planowania pracy i oceny nieprawidłowości. Nie można więc traktować ich zamiennie.

Problem pojawia się natomiast wtedy, gdy instalacja przestaje działać zgodnie z zaakceptowanym planem — przykładowo urządzenie nie jest kalibrowane albo pracuje z gorszą dokładnością niż przewidziana w metodologii. W takim przypadku zwiększona niepewność może stać się niezgodnością, a następnie prowadzić do błędu w raportowanych danych.

Brak danych też jest błędem

Jedną z najbardziej praktycznych zasad jest podejście do data gaps. Braku informacji nie można pozostawić bez reakcji tylko dlatego, że jego potencjalny wpływ jest niewielki.

Jeżeli powstaje luka w danych, operator powinien zastosować odpowiednie dane zastępcze lub konserwatywną metodę pozwalającą ją zamknąć. Komisja wprost kwalifikuje data gap jako rodzaj nieprawidłowości, która musi zostać rozwiązana także wtedy, gdy jej skala jest mniejsza niż próg istotności. Dlatego warto już w planie monitorowania przewidzieć awaryjne źródła danych dla parametrów szczególnie narażonych na utratę.

Fizyczny audyt zakładu pozostaje punktem odniesienia

Wizyta w instalacji służy nie tylko obejrzeniu dokumentów na miejscu. Weryfikator powinien wykorzystać ją do sprawdzenia rzeczywistych granic instalacji i procesów produkcyjnych, źródeł emisji, połączeń technicznych, systemów pomiarowych i sposobu działania urządzeń.

Wizyta wirtualna lub całkowite odstąpienie od wizyty są wyjątkami. Aby przeprowadzić wizytę zdalnie, weryfikator musi m.in. dobrze znać instalację, ocenić ją jako wystarczająco mało ryzykowną, móc pozyskać wszystkie potrzebne informacje zdalnie i upewnić się, że od ostatniej wizyty fizycznej nie nastąpiła znacząca zmiana.

W praktyce wariant może wyglądać albo:

fizyczna – wirtualna – fizyczna – wirtualna,

albo:

fizyczna – fizyczna – brak wizyty – fizyczna.

Obu odstępstw nie wolno łączyć.

Elektrownie zeroemisyjne mają szczególną ścieżkę

Wytyczne przewidują szczególne rozwiązanie dla instalacji produkujących wyłącznie energię elektryczną bez emisji gazów cieplarnianych. Dotyczyć może ono m.in. elektrowni wodnych, słonecznych, wiatrowych, geotermalnych czy jądrowych bez pomocniczego zużycia paliw kopalnych.

Jeżeli spełnione są dodatkowe warunki, fizyczna wizyta może odbywać się rzadziej — wystarczy, że miała miejsce co najmniej raz w poprzednich pięciu okresach sprawozdawczych. Takiego uproszczenia nie można automatycznie zastosować np. do instalacji spalających biomasę albo instalacji z wychwytem CO₂.

Raport z weryfikacji musi przejść jeszcze drugi poziom kontroli

Ważnym elementem, którego nie widać po stronie operatora, jest independent review. Zanim raport zostanie podpisany, dokumentacja weryfikacyjna i projekt raportu muszą zostać sprawdzone przez niezależnego recenzenta.

Osoba ta ma ocenić m.in. poprawność techniczną, kompletność dowodów, właściwe zastosowanie procedur, adekwatność zespołu weryfikacyjnego oraz zasadność końcowego stanowiska. Nie może jednocześnie należeć do zespołu, którego pracę kontroluje.
Dla operatora oznacza to, że ustalenia audytora terenowego nie muszą automatycznie stać się ostatecznym wynikiem. Raport musi przejść jeszcze wewnętrzny system zapewnienia jakości po stronie weryfikatora.

Pozytywny raport może zawierać zastrzeżenia

Wynik weryfikacji nie musi być wyłącznie prostym „tak” albo „nie”. Raport może zostać uznany za satysfakcjonujący bez uwag albo jako zweryfikowany pozytywnie z komentarzami, jeżeli pozostają nieistotne błędy, niezgodności lub rekomendacje usprawnień.

Jeżeli jednak nierozwiązane błędy stają się istotne albo zakres weryfikacji jest zbyt ograniczony, stanowisko jest negatywne. Ograniczenie zakresu może wynikać np. z braku danych źródłowych, niewystarczająco jasnego planu monitorowania albo nieprzekazania weryfikatorowi wymaganych informacji.

Negatywny raport ma bezpośredni skutek gospodarczy: dane rzeczywiste dotyczące emisji oraz bezpłatnego przydziału nie mogą zostać wykorzystane przez odbiorców towarów. Trzeba przejść na wartości domyślne.

Niewdrożona rekomendacja może wrócić rok później jako większy problem

Weryfikator może również przedstawiać zalecenia usprawnień dotyczące m.in. kontroli ryzyka, przepływu danych, procedur, dokładności pomiarów czy redukcji niepewności. Nie są one całkowicie „bez konsekwencji”. W kolejnym roku weryfikator powinien sprawdzić, czy zostały wdrożone. Jeżeli operator ich nie zastosował, musi ocenić, czy brak działania zwiększa ryzyko wystąpienia błędów.

Komisja zaznacza również, że niewielkie, nierozwiązane problemy mogą w kolejnych cyklach eskalować i zacząć wpływać na ocenę istotności. Weryfikacja CBAM będzie więc procesem wieloletnim, w którym historia poprzednich ustaleń ma znaczenie.

Raport ma być po angielsku

To pozornie drobny, ale praktyczny wymóg. Raport z weryfikacji przekazywany dla potrzeb CBAM musi być sporządzony w języku angielskim. Operator i weryfikator mogą roboczo posługiwać się innym językiem, ale z punktu widzenia deklarantów oraz właściwych organów znaczenie ma angielska wersja raportu.

Dla producentów spoza UE oznacza to potrzebę uwzględnienia również jakości tłumaczenia dokumentacji technicznej, nazw procesów, urządzeń i procedur.

Rejestracja instalacji może ograniczyć papierowy obieg dokumentów

Każda instalacja musi posiadać unikalny identyfikator pozwalający połączyć produkty z odpowiednimi raportami emisyjnymi i weryfikacyjnymi. Identyfikator jest trwały i nie może być ponownie wykorzystany. Komisja podaje przykładową konstrukcję łączącą kod państwa, oficjalny numer operatora i numer konkretnej instalacji.

Wytyczne pokazują również praktyczną przewagę rejestracji operatora w CBAM Registry. Jeżeli operator jest zarejestrowany, raport może zostać przesłany bezpośrednio w systemie. Jeżeli nie jest zarejestrowany, powstaje bardziej złożony obieg: weryfikator generuje podpisany elektronicznie PDF, operator otrzymuje go poza rejestrem, następnie przekazuje razem z raportem emisyjnym deklarantowi, który musi wgrać oba dokumenty.

Komisja wprost wskazuje, że wariant bez rejestracji oznacza większe obciążenie administracyjne oraz może wymagać przekazywania pełnego raportu zawierającego wrażliwe informacje. Dlatego rekomenduje rejestrację operatorów.

Trzeba sprawdzić również weryfikatora

Ryzyko nie kończy się na danych producenta. Jeżeli raport dotyczący prekursora ma być wykorzystany w innym zakładzie, trzeba mieć pewność, że podmiot, który go wydał, był w tym momencie prawidłowo akredytowany w odpowiednim zakresie.

Dlatego CBAM Registry ma pełnić również funkcję centralnej bazy akredytowanych weryfikatorów. Ma zawierać m.in. zakres ich akredytacji, państwo siedziby oraz datę rozpoczęcia i wygaśnięcia certyfikatu.

W praktyce warto więc kontrolować nie tylko to, czy dostawca wysłał raport, ale również kto go podpisał i na jakiej podstawie był uprawniony do jego wydania.

Nawet audytor nie może weryfikować jednej instalacji bez końca

Przepisy przewidują obowiązkową rotację głównego audytora CBAM. Jeżeli ta sama osoba prowadzi weryfikację tej samej instalacji przez pięć kolejnych lat, musi następnie zrobić trzyletnią przerwę od świadczenia usług weryfikacyjnych dla tej instalacji.

Celem jest ograniczenie ryzyka nadmiernej znajomości przedsiębiorstwa i utraty niezależności. Dla operatorów oznacza to również konieczność budowania takiej dokumentacji, aby nowa osoba mogła zrozumieć historię zakładu bez polegania wyłącznie na wiedzy poprzedniego audytora.

CBAM będzie premiował firmy, które potrafią stworzyć „łańcuch dowodowy”

Największe znaczenie nowych wytycznych nie sprowadza się do jednego dodatkowego formularza. Komisja opisuje system, w którym każda istotna liczba powinna mieć możliwą do prześledzenia historię:

  • od fizycznego procesu,
  • przez urządzenie pomiarowe,
  • system IT,
  • kontrolę wewnętrzną,
  • obliczenia,
  • dokumentację dostawcy,
  • aż po końcowy raport emisyjny.

Dopiero taki łańcuch może stać się podstawą pozytywnej weryfikacji. Dlatego w okresie docelowym CBAM niskoemisyjna produkcja sama w sobie nie gwarantuje przewagi.

Zakład może rzeczywiście emitować mniej od konkurenta, ale jeżeli nie potrafi wykazać pochodzenia danych, powiązać prekursorów z dostawcami, udokumentować pomiarów, zapewnić kalibracji urządzeń i przeprowadzić danych przez kontrolowany system raportowania, jego wynik może nie być możliwy do wykorzystania.

W praktyce CBAM zaczyna więc tworzyć dwa równoległe aktywa przedsiębiorstwa. Pierwszym jest niska intensywność emisji.

Drugim — coraz bardziej wartościowym — jest zdolność do jej udowodnienia.


Jacek Stężowski

Jacek Stężowski

Redaktor naczelny portalu e-magazyny.pl, inżynier ekoenergetyki oraz pasjonat nowych technologii i OZE. Ma doświadczenie praktyczne w projektowaniu systemów PV, przemyśle kolejowym oraz w branży IT. Jako dziennikarz pisał o nowych technologiach dla takich portali jak MamStartup.pl czy NowyMarketing.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zmień zgody