Wykryto niezidentyfikowane moduły komunikacyjne w chińskich falownikach

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 4 minuty
chińskie falowniki
Źródło: Shutterstock

Amerykańskie władze ds. energii ponownie analizują ryzyko związane z chińskimi urządzeniami wykorzystywanymi w infrastrukturze OZE, po odkryciu niezidentyfikowanych modułów komunikacyjnych w niektórych z nich. Urządzenia te, kluczowe dla funkcjonowania instalacji fotowoltaicznych i wiatrowych, mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego – informuje Reuters, powołując się na anonimowe źródła.

Falowniki produkowane głównie w Chinach są powszechnie stosowane na całym świecie – nie tylko w elektrowniach słonecznych i wiatrowych, ale także w magazynach energii, pompach ciepła i ładowarkach pojazdów elektrycznych. Choć projektowane są z możliwością zdalnej aktualizacji oprogramowania, niektóre z nich zawierają nieudokumentowane urządzenia komunikacyjne, które potencjalnie mogą ominąć zapory sieciowe i umożliwić ingerencję z zewnątrz.

Eksperci, którzy analizują sprzęt pod kątem bezpieczeństwa, twierdzą, że odkryte komponenty – m.in. modemy komórkowe – mogą pozwalać na zdalne zmiany ustawień urządzeń, a nawet ich wyłączenie. „To oznacza, że wbudowano mechanizm umożliwiający fizyczne uszkodzenie sieci elektroenergetycznej” – podkreśla jeden z informatorów.

Wzrost strategicznego ryzyka

Rosnące napięcia na linii USA–Chiny sprawiają, że Waszyngton oraz inne państwa Zachodu ponownie analizują swoją zależność od chińskich technologii w strategicznych obszarach. Jak ostrzega były szef Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA) Mike Rogers, Chiny świadomie starają się uzyskać wpływ na kluczową infrastrukturę Zachodu.

Problem nie ogranicza się jedynie do USA. Estonia i Litwa wprowadziły już ograniczenia w stosowaniu chińskich falowników. W Wielkiej Brytanii trwa przegląd bezpieczeństwa infrastruktury OZE, w tym urządzeń produkcji chińskiej. NATO również przestrzega przed rosnącą zależnością od Chin w kontekście infrastruktury krytycznej.

Falowniki jako nowe pole konfliktu technologicznego

Największym globalnym producentem falowników jest Huawei, który w 2022 roku odpowiadał za 29% światowych dostaw. W Europie firma ta jest coraz częściej pomijana przy nowych inwestycjach, m.in. przez niemieckiego dewelopera 1Komma5, który wskazuje na ryzyko związane z bezpieczeństwem.

W Stanach Zjednoczonych problem ma coraz większy wymiar polityczny. W lutym 2025 roku senatorowie USA przedstawili projekt ustawy ograniczającej zakupy baterii od chińskich producentów przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego. Lista objętych firm obejmuje m.in. CATL, BYD, Envision i Gotion High-Tech.

Według osób zaznajomionych ze sprawą, niektóre amerykańskie firmy energetyczne – jak Florida Power & Light – już ograniczają zakupy chińskich falowników. Równocześnie Departament Energii USA przyznaje, że producenci nie zawsze w pełni dokumentują funkcjonalności swoich urządzeń, co utrudnia ocenę ryzyka.

Zależność Europy od chińskich urządzeń

Z danych Europejskiej Rady Przemysłu Solarnego wynika, że ponad 200 GW mocy zainstalowanej w Europie jest podłączonych do chińskich falowników – to więcej niż 200 elektrowni jądrowych. W razie zmasowanego cyberataku lub zdalnej ingerencji w dużą liczbę domowych inwerterów, skutki dla sieci elektroenergetycznych mogą być katastrofalne.

„Dziesięć lat temu wyłączenie chińskich falowników nie spowodowałoby poważnych konsekwencji. Dziś jednak ich skala w Europie i USA jest ogromna” – mówi Philipp Schroeder, prezes 1Komma5.

Co dalej?

Wciąż nie wiadomo, ilu producentów dotyczy problem nieudokumentowanych kanałów komunikacji i jak powszechne są takie urządzenia. Choć Departament Energii USA nie ujawnił oficjalnie szczegółów, sprawa zyskuje na znaczeniu – zarówno z punktu widzenia polityki przemysłowej, jak i bezpieczeństwa narodowego.

Dyskusja o strategicznej autonomii, dotychczas koncentrująca się na półprzewodnikach i telekomunikacji, przenosi się na sektor energetyki odnawialnej. Zależność od chińskiej technologii może w przyszłości zaważyć nie tylko na stabilności sieci, ale również na zdolności państw do niezależnego kształtowania swojej polityki energetycznej.

Źródło: reuters.com

Powiązane artykuły

Spółka R.Power pozyskała 270 mln zł na budowę magazynu energii Jedwabno o mocy 150 MW i pojemności 300 MWh. To największa umowa project finance dla sektora BESS w Polsce.

R.Power zabezpieczył 270 mln zł na megamagazyn energii Jedwabno

Polski sektor magazynowania energii oficjalnie wkroczył w zupełnie nową fazę rozwoju. Krajowy deweloper R.Power podpisał przełomową umowę finansowania typu project finance o wartości aż 270 milionów złotych. Pozyskane środki zostaną w całości przeznaczone na budowę potężnego, bateryjnego magazynu energii Jedwabno…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 2 minuty
Enea Nowa Energia sfinalizowała zakup farmy wiatrowej Nowe Miasto Lubawskie (6,6 MW) od Greenvolt Power. Umowa obejmuje też gotowy projekt magazynu energii BESS o mocy 3 MW.

Enea kupuje farmę 6,6 MW i magazyn energii. Trzeci krok umowy za 83,3 mln euro

Grupa Enea oraz deweloper Greenvolt Power, należący do globalnej Greenvolt Group, sfinalizowały sprzedaż Farmy Wiatrowej Nowe Miasto Lubawskie o mocy 6,6 MW. Instalacja zlokalizowana w województwie warmińsko-mazurskim trafiła w ręce spółki Enea Nowa Energia, która odpowiada w strukturach koncernu za…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 3 minuty
Zmień zgody