Wietnam chce połączyć dachy, baterie i auta elektryczne w jedną wirtualną elektrownię
Wietnam przygotowuje się do przejścia od podstawowych taryf czasowych i programów odpowiedzi na zapotrzebowanie w przemyśle, do wirtualnych elektrowni. Informację podało Ministerstwo Przemysłu i Handlu Wietnamu w publikacji przygotowanej przez Nguyena Huy Hoacha z Rady Naukowej Vietnam Energy Journal.
VPP po wietnamsku
Koncepcja wirtualnej elektrowni jest już badana w wielu innych regionach świata. W przypadku Wietnamu ma ona polegać na połączeniu rozproszonej fotowoltaiki dachowej, baterii magazynujących energię za licznikiem oraz pojazdów elektrycznych w elastyczne aktywa sieciowe.
Poprzez orkiestrację tysięcy rozproszonych zasobów energetycznych za pomocą algorytmicznego dysponowania i systemów kontroli, operatorzy sieci mogliby wchłaniać potencjalną nadwyżkę produkcji fotowoltaicznej w środku dnia, a następnie dysponować zmagazynowaną energią w godzinach wieczornego szczytu zapotrzebowania.
Dlaczego to ważne akurat teraz?
Szybkie, publiczne przedstawienie koncepcji VPP przez MOIT jest znaczące, ponieważ Wietnam zmaga się z nadbudową mocy fotowoltaicznych. Doprowadziło to do poważnych ograniczeń sieciowych oraz redukcji produkcji energii w centralnych i południowych prowincjach kraju.
Przedstawienie przez MOIT koncepcji agregacji VPP wskazuje na potencjalne korzyści dla stabilności sieci. Są także wyzwania. Architektura wietnamskiego rynku energii, w której państwowe przedsiębiorstwo EVN utrzymuje niemal monopolistyczną pozycję w zakresie przesyłu energii oraz dysponowania w modelu jednego kupującego, oznacza, że aby VPP mogły realnie funkcjonować i mieć sens ekonomiczny, kraj będzie potrzebował jasnych ram regulacyjnych dla agregacji zasobów, zgodnych z obowiązującymi zasadami rynkowymi.
Jak zaznaczył autor publikacji, pozostającym wyzwaniem jest opracowanie odpowiedniej mapy drogowej oraz mechanizmu, który pozwoliłby rozproszonym zasobom energetycznym efektywnie i przejrzyście uczestniczyć w rynku energii elektrycznej.
Dodaj komentarz