Dwa sabotaże w 24 godziny. Niemcy szukają sprawców
Pięć bloków elektrowni RWE o łącznej mocy 4,2 GW wypadło z niemieckiej sieci po incydencie przy stacji elektroenergetycznej w Bergheim. Przed zdarzeniem zespół urządzeń dostarczał ok. 3 GW. To drugi poważny atak na niemiecką infrastrukturę energetyczną w ciągu zaledwie 24 godzin.
Sprawcy sabotażu wciąż nieznani
Do zdarzenia doszło ok. godz. 20:00, 1 września w pobliżu stacji należącej do operatora Amprion w Bergheim (kraj związkowy Nadrenia Północna-Westfalia). RWE potwierdziło, że z sieci wypadło pięć bloków opalanych węglem brunatnym. Chodzi o Neurath G i F oraz Niederaußem H, G i K.
Ich łączna moc wynosi ok. 4,2 GW. W chwili sprzed zdarzenia instalacje faktycznie oddawały do sieci ok. 3 GW. Wg niemieckich służb nieznani sprawcy mieli umieścić przewód nad linią napowietrzną, powodując zwarcie.
Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul mówił o podejrzeniu sabotażu wymierzonego w porządek konstytucyjny. Śledczy sprawdzają zarówno możliwość działania inspirowanego przez obce państwo, jak i motyw ekstremistyczny.
To drugi atak w ciągu doby
Incydent w Bergheim nastąpił krótko po sabotażu infrastruktury wysokiego napięcia w Brandenburgii. Więcej na ten temat pialiśmy tutaj: Atak rakietowy na stację w Brandenburgii. Czy niemiecka infrastruktura jest gotowa na wojnę?
Niemiecka policja obecnie prowadzi dochodzenie, czy oba zdarzenia mogły być ze sobą powiązane. Na tym etapie nie ma jednak wspólnego potwierdzenia sprawcy.
W przypadku Bergheim system elektroenergetyczny pozostał stabilny mimo utraty pracy kilku dużych jednostek. RWE zapowiedziało stopniowy powrót bloków do pracy. Dwa o łącznej mocy ok. 1,6 GW miały wrócić jeszcze 2 września, a kolejne jednostki później.
Polska też musi brać pod uwagę takie ryzyko
Sytuacja w Niemczech jest pouczająca dla Polski. Systemy obu krajów są połączone, a handel energią odbywa się na wspólnym, europejskim rynku.
PSE publikują transgraniczne zdolności przesyłowe dla połączeń z Niemcami, Czechami i Słowacją. We wrześniu możliwości importu na tym przekroju sięgają okresowo ok. 2,4 GW.
Jednocześnie zagrożenie dla infrastruktury energetycznej nie jest w Polsce wyłącznie teoretyczne. Ministerstwo Energii poinformowało wcześniej o skoordynowanym cyberataku z 29 grudnia 2025 r. Jego celem były farmy wiatrowe i fotowoltaiczne, przedsiębiorstwo przemysłowe oraz elektrociepłownia, dostarczająca ciepło dla ok. pół miliona odbiorców.
Dostawy energii nie zostały wtedy przerwane, ale zdarzenie pokazało, że infrastruktura energetyczna staje się celem także działań sabotażowych, prowadzonych w cyberprzestrzeni. Dwa incydenty w Niemczech w ciągu doby pokazują natomiast, że fizyczny atak na linie i stacje jest w stanie wyłączyć z pracy istotne źródło.
Dodaj komentarz