Dopłaty do energii dla przemysłu: znamy szczegółowe warunki. Firmy będą musiały zabezpieczyć 120 procent wsparcia - e-magazyny.pl

Dopłaty do energii dla przemysłu: znamy szczegółowe warunki. Firmy będą musiały zabezpieczyć 120 procent wsparcia

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 11 minut
przemysł
Czy wysokie koszty energii hamują odbudowę sektora? Źródło: Shutterstock

Rząd pokazał projekt przepisów, które mają uruchomić wielomiliardowe wsparcie dla przemysłu energochłonnego. Ogólny mechanizm był znany już wcześniej, ale projekt ustawy ujawnia kluczowe szczegóły dla przedsiębiorstw planujących ubiegać się o pieniądze. Pojawia się m.in. obowiązek zapewnienia minimum 20 proc. finansowania inwestycji z innych źródeł, zabezpieczenie zwrotu odpowiadające 120 proc. przyznanej pomocy oraz system oceny, który może zdecydować o tym, kto faktycznie otrzyma środki.

O planowanym mechanizmie obniżenia kosztów energii dla przemysłu energochłonnego pisaliśmy już po pierwszych rządowych zapowiedziach. Wiadomo było wówczas, że na program ma trafić 4,8 mld zł, pomoc będzie powiązana z inwestycjami w transformację energetyczną, a jednym ze źródeł jej finansowania ma być czasowo wyższy CIT dla części największych przedsiębiorstw z sektora energetycznego i paliwowego. Pierwsze założenia programu opisaliśmy w poprzednim materiale na e-magazyny.pl: Tańsza energia dla przemysłu. Rząd wyłoży miliardy, ale część firm zapłaci wyższy podatek – e-magazyny.pl

Teraz pojawił się projekt ustawy z 2 września 2026 r., a wraz z nim znacznie dokładniejsza odpowiedź na pytanie, na jakich zasadach przedsiębiorstwa będą mogły dostać pieniądze. Dokument pokazuje, że droga do dopłaty będzie bardziej wymagająca niż samo wykazanie wysokich kosztów energii. Dla firm kluczowe okażą się nie tylko kryteria formalne, ale również jakość projektu inwestycyjnego, sposób jego finansowania i zdolność do zabezpieczenia zwrotu pomocy.

20 proc. finansowania firma musi zapewnić z innych źródeł

Jednym z najważniejszych nowych szczegółów jest wymagany udział finansowania inwestycji po stronie przedsiębiorcy. Warunkiem udzielenia wsparcia ma być zapewnienie środków własnych przedsiębiorstwa lub finansowania zewnętrznego odpowiadającego co najmniej 20 proc. kosztów kwalifikowanych inwestycji wskazanej we wniosku. Oznacza to, że nawet przedsiębiorstwa spełniające kryteria energochłonności będą musiały wykazać realną zdolność do współfinansowania planowanego przedsięwzięcia.

Ma to duże znaczenie, ponieważ projektowany mechanizm nie jest wyłącznie dopłatą do bieżących kosztów energii. Co najmniej połowę otrzymanej pomocy przedsiębiorstwo będzie musiało przeznaczyć na inwestycje ograniczające koszty funkcjonowania systemu elektroenergetycznego i odpowiadające na jego potrzeby. Firma zainteresowana programem będzie więc musiała z jednej strony spełnić kryteria pozwalające uzyskać dopłatę, a z drugiej dysponować konkretnym projektem inwestycyjnym oraz źródłem finansowania jego pozostałej części.

Zabezpieczenie na 120 proc. wartości pomocy

Jeszcze większe znaczenie może mieć drugi warunek zapisany w projekcie. Przedsiębiorca ma ustanowić na rzecz ministra właściwego do spraw gospodarki zabezpieczenie zwrotu wsparcia w wysokości równej 120 proc. otrzymanej pomocy. To rozwiązanie może istotnie wpłynąć na sposób przygotowania firm do udziału w programie, szczególnie w przypadku przedsiębiorstw ubiegających się o wysokie kwoty.

Z uzasadnienia projektu wynika, że rozwiązanie ma zabezpieczać interes Skarbu Państwa na wypadek konieczności odzyskania środków. W praktyce oznacza to, że przygotowanie do naboru może wymagać zaangażowania nie tylko zespołów technicznych i energetycznych, ale również działów finansowych oraz prawnych. Przy dużej skali pomocy samo ustanowienie odpowiedniego zabezpieczenia może stać się jednym z ważniejszych elementów całego procesu aplikacyjnego.

Nie każda energochłonna firma wejdzie do programu

Projekt dokładnie określa również, kto będzie mógł ubiegać się o pomoc. Jednym z podstawowych warunków ma być uzyskiwanie ponad 50 proc. przychodu z działalności gospodarczej z działalności objętej kodami PKD wskazanymi w załączniku do ustawy. Jednocześnie przedsiębiorca musi być odbiorcą przemysłowym wpisanym do wykazu prowadzonego na podstawie ustawy o odnawialnych źródłach energii.

W uzasadnieniu wskazano, że chodzi m.in. o sektory takie jak hutnictwo żelaza i stali, produkcja metali nieżelaznych, przemysł chemiczny, produkcja szkła, ceramiki czy cementu. Samo wysokie zużycie energii elektrycznej nie będzie więc wystarczające do wejścia do programu. Przedsiębiorca będzie musiał jednocześnie spełniać wymogi dotyczące rodzaju działalności, statusu odbiorcy przemysłowego i sytuacji finansowej.

Projekt przewiduje ponadto typowe dla systemów pomocy publicznej wymagania dotyczące kondycji przedsiębiorstwa. Firma nie może znajdować się w likwidacji lub upadłości ani w trudnej sytuacji w rozumieniu unijnych zasad pomocy państwa. Wprowadzono również warunki dotyczące zaległości podatkowych i składkowych, co dodatkowo zawęża krąg potencjalnych beneficjentów.

Wniosek to nie tylko rachunki za energię

Dokument pokazuje też, jak istotną częścią postępowania będzie sam projekt inwestycyjny. Do wniosku trzeba będzie dołączyć raport zawierający pozytywną ocenę techniczną inwestycji oraz opis sposobu, w jaki przedsięwzięcie spełnia warunki programu. Oznacza to, że przedsiębiorstwo będzie musiało już na etapie aplikowania dysponować dobrze przygotowaną koncepcją, a nie jedynie deklaracją zamiaru przeprowadzenia modernizacji.

Wniosek ma być składany elektronicznie i opatrywany kwalifikowanym podpisem elektronicznym. To ważna wskazówka dla firm rozważających udział w przyszłych naborach, ponieważ przygotowanie projektu dopiero po ich ogłoszeniu może okazać się zbyt późne. Szczególnie dotyczy to bardziej złożonych przedsięwzięć wymagających analiz technicznych, obliczeń ekonomicznych i pozyskania dodatkowego finansowania.

Przy dużym zainteresowaniu zacznie się konkurs o pieniądze

Projekt ustawy odpowiada również na pytanie, co wydarzy się w sytuacji, gdy przedsiębiorstwa wystąpią o więcej pieniędzy, niż będzie dostępne w danym naborze. Wtedy samo spełnienie podstawowych warunków programu nie zagwarantuje uzyskania wsparcia. Jeżeli suma pomocy wynikająca z pozytywnie ocenionych wniosków przekroczy dostępny budżet, projekty mają zostać poddane ocenie punktowej.

Komisja konkursowa będzie oceniała poziom spełnienia poszczególnych kryteriów, a następnie wyliczana będzie średnia z punktów przyznanych przez jej członków. To istotna zmiana perspektywy dla przedsiębiorstw przygotowujących inwestycje. Nie chodzi już wyłącznie o pytanie, czy projekt spełnia warunki programu, ale również o to, czy będzie wystarczająco konkurencyjny wobec innych przedsięwzięć ubiegających się o tę samą pulę środków.

Pięć kryteriów może zdecydować o przyznaniu pomocy

Ustawa wskazuje pięć obszarów, które mają być oceniane. Pod uwagę będzie brany wpływ inwestycji na bezpieczeństwo energetyczne, obniżenie energochłonności przedsiębiorstwa, zmniejszenie jednostkowej ceny energii elektrycznej, efektywność ekonomiczną oraz zatrudnienie. Oznacza to, że projekt powinien być uzasadniony nie tylko od strony technicznej, ale również ekonomicznej i systemowej.

W praktyce samo wykazanie oszczędności energii może nie wystarczyć do uzyskania wysokiej pozycji w naborze. Znaczenie może mieć również sposób pracy instalacji z punktu widzenia systemu elektroenergetycznego oraz możliwość ograniczenia kosztów energii w dłuższym okresie. To szczególnie interesujące w kontekście magazynów energii, systemów zarządzania popytem oraz rozwiązań pozwalających przesuwać zużycie energii na godziny korzystniejsze cenowo.

Projekt ustawy wskazuje bowiem wprost na inwestycje zwiększające elastyczność po stronie popytu, umożliwiające dostosowywanie poboru do sygnałów rynkowych lub sygnałów operatorów systemu. Wśród kwalifikujących się kierunków wymieniono także efektywność energetyczną, elektryfikację, OZE i ich integrację z profilem zużycia oraz infrastrukturę umożliwiającą elastyczną i bezpieczną pracę instalacji przedsiębiorcy. Z perspektywy rynku magazynowania energii szczególnie istotne będzie więc to, jak te ogólne założenia zostaną później przełożone na szczegółowe kryteria punktowe.

BGK będzie oceniał firmy i kontrolował wydawanie pieniędzy

Projekt przesądza również, kto będzie odpowiadał za praktyczną obsługę całego mechanizmu. Operatorem pomocy ma zostać Bank Gospodarstwa Krajowego, który będzie prowadził nabory, przeprowadzał ocenę formalną i finansową wniosków oraz przygotowywał ich wykaz. BGK będzie także zawierał w imieniu Skarbu Państwa umowy z przedsiębiorcami i kontrolował sposób wykorzystania wsparcia.

Ocena nie zakończy się więc w momencie wypłaty pieniędzy. Po realizacji przedsięwzięcia przedsiębiorca będzie musiał je rozliczyć, a operator będzie mógł żądać dodatkowych dokumentów oraz wyjaśnień. W przypadku uzasadnionych wątpliwości możliwe będzie również przeprowadzenie niezależnego audytu technicznego lub finansowego, a jeżeli potwierdzi on nieprawidłowości, jego koszt poniesie przedsiębiorca.

Dopłaty będą wypłacane raz w roku

Projekt i jego uzasadnienie doprecyzowują także mechanizm wypłaty pomocy. Wsparcie ma obejmować maksymalnie trzy lata, ale nie będzie oznaczało jednorazowej wypłaty całej kwoty z góry. Z uzasadnienia wynika, że środki mają być wypłacane w trzech transzach, raz w roku.

Pierwsza wypłata ma następować na podstawie wniosku o udzielenie pomocy, a kolejne będą wymagały składania wniosków o wypłatę. Podstawą wyliczeń ma być rzeczywiste zużycie energii w roku poprzedzającym dany wniosek, co ogranicza możliwość opierania systemu wyłącznie na prognozach. Dodatkowo wysokość pomocy wypłacanej w każdym z dwóch kolejnych lat nie będzie mogła przekroczyć kwoty wsparcia przyznanego w pierwszym roku.

Pomocy nie będzie można swobodnie łączyć z rekompensatami

Projekt reguluje również relację nowego instrumentu do istniejącego systemu rekompensat dla sektorów energochłonnych. Jeżeli przedsiębiorca otrzyma rekompensatę na podstawie obecnych przepisów w wysokości równej lub wyższej od wsparcia należnego w nowym systemie, dodatkowa pomoc nie zostanie udzielona. Jeżeli rekompensata będzie niższa, przedsiębiorstwo będzie mogło otrzymać jedynie różnicę pomiędzy obiema wartościami.

Ma to zapobiec podwójnemu finansowaniu tego samego kosztu i ograniczyć możliwość kumulowania pomocy ponad dopuszczalny poziom. Jednocześnie inwestycja będzie mogła korzystać z innych źródeł pomocy publicznej lub de minimis, ale wyłącznie w części, która nie została już objęta innym finansowaniem. Dla firm oznacza to konieczność dokładnego zaplanowania struktury finansowania jeszcze przed złożeniem wniosku.

Nawet po uchwaleniu ustawy pieniądze nie ruszą automatycznie

Jest jeszcze jeden element istotny dla harmonogramów inwestycyjnych przedsiębiorstw. Pomoc będzie wymagała akceptacji Komisji Europejskiej, ponieważ projektowany mechanizm stanowi pomoc publiczną. Samo przejście ustawy przez polski proces legislacyjny nie będzie więc wystarczające do uruchomienia wypłat.

Projekt wprost przewiduje, że do czasu wydania przez Komisję Europejską decyzji potwierdzającej zgodność pomocy z rynkiem wewnętrznym umowa o udzielenie wsparcia nie będzie mogła zostać wykonana. Dla przedsiębiorstw planujących harmonogramy inwestycji oznacza to dodatkowy element niepewności czasowej. Nawet przy sprawnym procedowaniu krajowych przepisów rzeczywiste uruchomienie programu będzie zależało od zakończenia procedury po stronie unijnej.

Najważniejsze szczegóły nadal dopiero przed nami

Projekt ustawy wyraźnie odsłania reguły gry, ale nadal nie zawiera wszystkich informacji niezbędnych przedsiębiorstwom do przygotowania kompletnych wniosków. Kluczowy będzie rządowy program pomocy, który ma określić m.in. szczegółowy katalog kwalifikowanych inwestycji, kryteria i warunki otrzymania środków, wielkość budżetów, częstotliwość naborów oraz warunki wypłat. Dopiero w tym dokumencie znajdą się również bardziej szczegółowe wymagania dotyczące raportów technicznych, kontroli i rozliczania projektów.

Na obecnym etapie wiadomo jednak wystarczająco dużo, aby przedsiębiorstwa energochłonne zaczęły analizować potencjalne projekty. Szczególnie interesujące mogą być przedsięwzięcia łączące obniżenie kosztów energii z poprawą elastyczności pracy zakładu, integracją OZE oraz magazynowaniem energii. Dla potencjalnych beneficjentów przewagę może dać przygotowanie projektu jeszcze przed publikacją pierwszego naboru, ponieważ nowy system wyraźnie premiuje inwestycje dobrze uzasadnione technicznie i ekonomicznie.

W porównaniu z pierwszymi zapowiedziami najważniejsza zmiana jest więc taka, że znamy już nie tylko skalę pomocy, lecz także część warunków, które zdecydują o tym, czy przedsiębiorstwo rzeczywiście będzie mogło po nią sięgnąć. Wymóg współfinansowania inwestycji, zabezpieczenie na 120 proc. wartości wsparcia oraz możliwość konkurencyjnej oceny projektów pokazują, że przygotowanie do programu może być dla firm niemal równie ważne jak sam przyszły nabór. W praktyce wygrywać mogą nie te przedsiębiorstwa, które zużywają najwięcej energii, lecz te, które najlepiej połączą potrzebę obniżenia jej kosztu z inwestycją odpowiadającą na potrzeby systemu elektroenergetycznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zmień zgody