Elektryki wystrzeliły we Francji. Już niemal 4 na 10 nowych aut jeździ bez benzyny
Francuski rynek motoryzacyjny przechodzi transformację, której skala jeszcze kilka lat temu wydawała się trudna do wyobrażenia. W sierpniu 2026 roku samochody elektryczne odpowiadały już za 38 proc. wszystkich rejestracji nowych aut osobowych, a ich sprzedaż wzrosła aż o 113 proc. rok do roku. Jeszcze ciekawiej te liczby wyglądają w zestawieniu z Polską, gdzie elektromobilność rozwija się, ale udział nowych BEV-ów pozostaje wielokrotnie niższy.
We Francji kierowcy coraz wyraźniej odwracają się od klasycznych samochodów spalinowych. Według danych AAA DATA w sierpniu 2026 roku zarejestrowano tam 94 351 nowych samochodów osobowych, czyli o 7 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku. Od początku roku francuski rynek osiągnął już 1 078 320 nowych rejestracji, co oznacza wzrost o 3 proc.
Prawdziwa zmiana dokonuje się jednak nie w całkowitej liczbie sprzedawanych samochodów, ale w strukturze napędów. W ciągu jednego miesiąca we Francji zarejestrowano 36 159 nowych samochodów całkowicie elektrycznych. Było ich aż o 113 proc. więcej niż przed rokiem, dzięki czemu BEV-y osiągnęły 38-procentowy udział w rynku.
Niemal cztery na dziesięć nowych samochodów to elektryki
Skala sierpniowego wyniku oznacza, że samochód elektryczny przestaje być we Francji alternatywą wybieraną przez stosunkowo niewielką grupę kierowców. Niemal cztery na dziesięć nowych aut opuszczających salony nie mają już klasycznego silnika benzynowego ani wysokoprężnego. To jeden z najmocniejszych sygnałów, że elektryfikacja we Francji weszła w etap rynku masowego.
Jeszcze bardziej wymownie prezentują się dane skumulowane. Od stycznia do końca sierpnia 2026 roku Francuzi zarejestrowali 322 097 nowych samochodów elektrycznych, a ich udział w całym rynku osiągnął 30 proc. W porównaniu z takim samym okresem ubiegłego roku liczba nowych elektryków zwiększyła się aż o 74 proc.
Sierpniowe 38 proc. jest więc nie tylko rezultatem pojedynczego dobrego miesiąca. Wpisuje się w wyraźny trend, który przyspiesza od początku roku i może prowadzić do sytuacji, w której samochody całkowicie elektryczne będą we Francji regularnie rywalizowały o pozycję najpopularniejszego rodzaju napędu.
Klienci indywidualni coraz częściej wybierają BEV-y
Jedną z największych zmian widać wśród klientów prywatnych. W sierpniu Francuzi kupili 20 543 nowe samochody elektryczne, czyli o 36 proc. więcej niż rok wcześniej. Elektryki odpowiadały już za 42 proc. wszystkich nowych samochodów rejestrowanych przez osoby fizyczne.
Oznacza to, że w przypadku klientów indywidualnych różnica między napędem elektrycznym a pozostałymi rodzajami napędu szybko się zaciera. Jeszcze niedawno BEV był przede wszystkim produktem dla kierowcy posiadającego możliwość ładowania w domu, wysokie dochody oraz gotowość do zaakceptowania technologicznych kompromisów. Dziś oferta modeli jest znacznie szersza, a system dopłat i preferencyjnego finansowania pozwala dotrzeć także do mniej zamożnych gospodarstw domowych.
Podobną zmianę widać wśród przedsiębiorstw. Samochody elektryczne osiągnęły również 42-procentowy udział w rejestracjach flotowych. Firmy kupiły w sierpniu 11 085 nowych BEV-ów, czyli o 87 proc. więcej niż w tym samym miesiącu 2025 roku.
Tesla Model Y liderem, ale francuskie marki są tuż za nią
Najpopularniejszym samochodem elektrycznym we Francji w sierpniu pozostała Tesla Model Y. Amerykański SUV został zarejestrowany w liczbie 4622 egzemplarzy i zdecydowanie wyprzedził najbliższych konkurentów. Wynik Tesli pokazuje, że mimo bardzo silnej pozycji lokalnych producentów francuski klient nadal chętnie sięga po modele zagraniczne.
Drugie miejsce zajęła jednak Renault 5 z wynikiem 2316 egzemplarzy, a kolejne pozycje również należały w dużej mierze do francuskich producentów. Renault Scenic E-Tech osiągnął 1745 rejestracji, Renault Twingo 1574, natomiast Citroën ë-C3 zakończył miesiąc z wynikiem 1443 samochodów.
Szczególnie istotny jest sukces Renault 5 i Citroëna ë-C3, ponieważ są to modele skierowane do znacznie szerszej grupy odbiorców niż duże i drogie elektryczne SUV-y. Jeżeli przystępniejsze cenowo samochody utrzymają dobrą sprzedaż, elektryfikacja francuskiego rynku może coraz mniej zależeć od klientów segmentu premium.
Francja wspiera elektryki dużymi pieniędzmi
Tak wysoki udział samochodów elektrycznych nie pojawił się jednak samoczynnie. Francuski rząd konsekwentnie buduje system zachęt, który ma obniżać finansową barierę wejścia w elektromobilność i jednocześnie przyspieszać odchodzenie od samochodów o wysokiej emisji CO2.
Jednym z najważniejszych elementów jest ponownie uruchomiony 16 lipca 2026 roku leasing socjalny. Program obejmuje 50 tys. samochodów dostępnych za maksymalnie 200 euro miesięcznie, dzięki czemu nowe auto elektryczne może stać się osiągalne również dla gospodarstw domowych, które bez wsparcia nie zdecydowałyby się na taki zakup.
Dodatkowym instrumentem jest pomoc oparta na systemie CEE. W 2026 roku wsparcie może sięgać 5700 euro, a w określonych przypadkach dochodzą do niego kolejne preferencje związane m.in. z europejskim pochodzeniem baterii oraz środowiskową oceną danego modelu. Francja łączy więc politykę klimatyczną z próbą wzmacniania europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.
Benzyna traci 40 proc., Diesel aż 58 proc.
Dynamiczny wzrost elektryków ma swoją drugą stronę. Sprzedaż samochodów benzynowych spadła we Francji w sierpniu o 40 proc. rok do roku i zatrzymała się na poziomie 10 903 egzemplarzy. Auta benzynowe odpowiadały już tylko za 12 proc. rynku nowych samochodów osobowych.
Jeszcze mocniejszy spadek odnotowały samochody z silnikiem Diesla. W całym miesiącu zarejestrowano zaledwie 1816 takich aut, czyli o 58 proc. mniej niż rok wcześniej. Udział Diesla w rynku nowych samochodów spadł tym samym do zaledwie 2 proc.
To szczególnie symboliczna zmiana w przypadku Francji. Jeszcze kilkanaście lat temu kraj należał do europejskich bastionów samochodów wysokoprężnych, których popularność była wspierana zarówno przez system podatkowy, jak i szeroką ofertę lokalnych producentów. Obecnie nowy Diesel staje się na francuskim rynku produktem niemal niszowym.
Hybrydy wciąż są bardzo mocne, ale zaczynają tracić
Samochody hybrydowe nadal mają ogromne znaczenie dla francuskiego rynku. Wszystkie odmiany hybryd odpowiadały w sierpniu za 45 proc. nowych rejestracji, co przełożyło się na 42 112 samochodów. W porównaniu z poprzednim rokiem ich łączna sprzedaż spadła jednak o 8 proc.
Klasyczne pełne hybrydy HEV osiągnęły 16 837 rejestracji i 18 proc. udziału w rynku, ale ich sprzedaż zmniejszyła się o 13 proc. Miękkie hybrydy MHEV odpowiadały za 20 proc. rynku przy 18 849 rejestracjach, natomiast hybrydy plug-in utrzymały się na poziomie około 6 proc. udziału.
W skali całych pierwszych ośmiu miesięcy wszystkie rodzaje hybryd wciąż mają około 50 proc. udziału w rynku. Sierpniowe wyniki pokazują jednak, że dalszy gwałtowny wzrost BEV-ów zaczyna odbywać się także kosztem części samochodów zelektryfikowanych, a nie wyłącznie tradycyjnych modeli benzynowych i wysokoprężnych.
Francuzi znów ruszyli do salonów
Ciekawie zmienia się również struktura samych kupujących. W sierpniu sprzedaż nowych samochodów osobom prywatnym wzrosła aż o 23 proc., do 48 712 aut. Klienci indywidualni odpowiadali już za 52 proc. całego francuskiego rynku, podczas gdy rok wcześniej ich udział wynosił 45 proc.
Od początku 2026 roku osoby prywatne zarejestrowały łącznie 506 328 nowych samochodów. Jest to o 12 proc. więcej niż w takim samym okresie poprzedniego roku i odpowiada 47 proc. wszystkich rejestracji od stycznia do sierpnia. Jednym z motorów tego wzrostu jest bez wątpienia polityka wspierania zakupu samochodów elektrycznych. Preferencyjny leasing oraz dopłaty obniżają miesięczny koszt użytkowania pojazdu i kierują część popytu konsumentów właśnie w stronę BEV-ów.
Firmy kupują elektryki, ale jednocześnie ograniczają floty
Nieco bardziej skomplikowana jest sytuacja przedsiębiorstw. W sierpniu floty kupiły 26 596 nowych samochodów, czyli o 7 proc. więcej niż rok wcześniej, a ich udział w rynku wyniósł około 29 proc. Jednocześnie jednak w ujęciu pierwszych ośmiu miesięcy roku rynek firmowy pozostaje słabszy niż w 2025 roku.
AAA DATA zwraca uwagę, że w przypadku przedsiębiorstw spoza branży motoryzacyjnej rynek po ośmiu miesiącach był o około 9 proc. mniejszy niż przed rokiem. Firmy ograniczają więc całkowitą liczbę nowych pojazdów, ale jednocześnie coraz większą część ich zakupów stanowią samochody elektryczne.
Dużą rolę odgrywa tutaj francuska polityka podatkowa. Od początku 2026 roku największe przedsiębiorstwa podlegają zaostrzonym zasadom dotyczącym udziału samochodów o niskiej emisji, a równocześnie rosną koszty związane z użytkowaniem ciężkich i wysokoemisyjnych aut.
Fiskus zmusza duże firmy do szybszej elektryfikacji
W przypadku dużych przedsiębiorstw jednym z najważniejszych elementów systemu jest roczna opłata motywacyjna związana z udziałem samochodów niskoemisyjnych we flocie. Wymagany poziom w 2026 roku wynosi 18 proc., a niedostosowanie struktury floty może generować dodatkowe koszty sięgające kilku tysięcy euro na pojazd.
Do tego dochodzą zaostrzone zasady malusa emisyjnego oraz podatku zależnego od masy pojazdu. Próg naliczania malusa CO2 został w 2026 roku obniżony do 108 g/km, podczas gdy rok wcześniej wynosił 113 g/km. Maksymalna wysokość obciążenia wzrosła natomiast do 80 tys. euro.
W praktyce firmy otrzymują bardzo czytelny sygnał ekonomiczny. Utrzymywanie dużej liczby ciężkich samochodów spalinowych staje się coraz droższe, dlatego przedsiębiorstwa ograniczają rozmiary flot, a nowe zakupy kierują w stronę samochodów elektrycznych.
Rynek samochodów używanych idzie w przeciwną stronę
Podczas gdy sprzedaż nowych aut rośnie, francuski rynek samochodów używanych pozostaje słabszy. W sierpniu zawarto 356 008 transakcji, czyli o 5 proc. mniej niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku. Od początku roku rynek wtórny osiągnął 3 433 378 transakcji, co oznacza spadek o 4 proc.
Największa presja dotyczy tradycyjnych samochodów spalinowych. Liczba transakcji dotyczących używanych Diesli zmniejszyła się o 11 proc., natomiast samochodów benzynowych o 7 proc. Rosnące koszty paliwa i zmieniająca się polityka wobec samochodów wysokoemisyjnych stopniowo wpływają także na decyzje klientów rynku wtórnego.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja używanych elektryków. W sierpniu sprzedano ich 15 928, czyli o 32 proc. więcej niż przed rokiem. Od stycznia do sierpnia liczba transakcji osiągnęła 162 032 i wzrosła aż o 52 proc., co pokazuje, że elektromobilność zaczyna coraz mocniej wchodzić także na rynek samochodów z drugiej ręki.
Francja kontra Polska. Różnica jest ogromna
Na tle francuskiego boomu szczególnie interesująco wygląda sytuacja w Polsce. Według opublikowanych 4 września danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) w sierpniu 2026 roku zarejestrowano w naszym kraju 45 907 nowych samochodów osobowych. Było to o 8,1 proc. więcej niż rok wcześniej, a od początku roku polski rynek osiągnął 414 143 rejestracje, co oznacza wzrost o 9,5 proc. rok do roku.
Pod względem ogólnej kondycji rynku Polska radzi sobie więc nawet lepiej niż Francja. Francuski rynek nowych samochodów urósł w sierpniu o 7 proc., podczas gdy w Polsce było to 8,1 proc. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy porównamy strukturę sprzedawanych napędów.
Jak wynika z tych samych danych PZPM, w sierpniu w Polsce zarejestrowano 2189 nowych samochodów całkowicie elektrycznych, czyli aż o 33,8 proc. mniej niż przed rokiem. Przy całkowitym rynku wynoszącym 45 907 samochodów oznacza to udział BEV-ów na poziomie około 4,8 proc.
We Francji udział samochodów elektrycznych wyniósł w tym samym miesiącu 38 proc. Oznacza to, że pod względem udziału BEV-ów w sprzedaży nowych samochodów francuski rynek był w sierpniu niemal osiem razy bardziej zelektryfikowany niż polski.
Polska stawia przede wszystkim na hybrydy
Polskie dane pokazują jednocześnie, że kierowcy nie odrzucają napędów zelektryfikowanych jako takich. Zdecydowanie częściej wybierają jednak rozwiązania, które nadal pozwalają korzystać z silnika spalinowego i nie wymagają całkowitego uzależnienia codziennej eksploatacji samochodu od infrastruktury ładowania.
Według sierpniowego raportu PZPM w Polsce zarejestrowano 11 796 klasycznych hybryd HEV oraz 10 581 miękkich hybryd MHEV. Łącznie tylko te dwie kategorie odpowiadały za niemal połowę wszystkich nowych samochodów osobowych rejestrowanych w naszym kraju.
Bardzo mocny wzrost notują także hybrydy plug-in. W sierpniu 2026 roku w Polsce zarejestrowano 4575 takich samochodów, czyli aż o 85,1 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku. PHEV-y były więc w sierpniu ponad dwukrotnie popularniejsze od samochodów całkowicie elektrycznych.
Elektryków w Polsce przybywa mimo słabszego sierpnia
Spadek liczby nowych rejestracji BEV w sierpniu nie oznacza jednak, że polski park samochodów elektrycznych się kurczy. Wręcz przeciwnie – w dłuższej perspektywie liczba takich pojazdów nadal systematycznie rośnie, ponieważ co miesiąc na drogi trafiają kolejne egzemplarze.
Według Licznika Elektromobilności prowadzonego przez PZPM i Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności (PSNM) na koniec lipca 2026 roku w Polsce było zarejestrowanych 145 251 elektrycznych samochodów osobowych BEV. Razem z 157 095 hybrydami plug-in po polskich drogach jeździło już 302 346 osobowych samochodów z napędem elektrycznym w rozumieniu statystyk obejmujących BEV i PHEV.
Jeżeli doliczyć elektryczne samochody użytkowe, całkowita flota osobowych i użytkowych BEV w Polsce liczyła pod koniec lipca 158 365 pojazdów. Według PSNM i PZPM przez pierwszych siedem miesięcy 2026 roku ich liczba zwiększała się szybciej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Infrastruktura ładowania również szybko rośnie
Jedną z najczęściej wymienianych barier dla elektromobilności w Polsce pozostaje dostępność ładowarek. Również tutaj sytuacja stopniowo się jednak zmienia, a szczególnie istotny jest wzrost liczby szybkich punktów DC, które są kluczowe podczas podróży na długich trasach.
Jak wynika z Licznika Elektromobilności PSNM i PZPM, pod koniec lipca 2026 roku w Polsce działały 13 454 ogólnodostępne punkty ładowania samochodów elektrycznych. Po raz pierwszy szybkie punkty DC stanowiły już większość całej publicznej infrastruktury – było ich 6751, czyli 50,2 proc. całej sieci.
Pozostałe 49,8 proc. stanowiły punkty ładowania prądem przemiennym AC o mocy do 22 kW. To ważna zmiana jakościowa, ponieważ rozwój elektromobilności zależy nie tylko od samej liczby ładowarek, ale również od ich mocy i możliwości szybkiego uzupełnienia energii podczas dalszych podróży.
Francja i Polska są dziś na dwóch różnych etapach
Porównanie obu krajów pokazuje, że sama rosnąca liczba samochodów elektrycznych na drogach nie oznacza jeszcze podobnego poziomu transformacji rynku. We Francji BEV-y odpowiadają już za znaczącą część bieżącej sprzedaży nowych samochodów, podczas gdy w Polsce pozostają produktem wybieranym przez mniej niż jednego na dwudziestu nabywców nowych aut.
Francuski model opiera się na połączeniu kilku narzędzi. Państwo dopłaca do zakupu lub leasingu samochodów elektrycznych, a jednocześnie zwiększa fiskalne koszty użytkowania samochodów spalinowych i wywiera presję na duże floty przedsiębiorstw. Efekt jest widoczny zarówno po stronie klientów prywatnych, jak i firm.
Polska ścieżka jest na razie inna. Rynek bardzo mocno opiera się na hybrydach, a samochody całkowicie elektryczne rozwijają się wolniej i są znacznie bardziej podatne na zmiany systemów wsparcia oraz różnice cenowe pomiędzy BEV-em a porównywalnym samochodem spalinowym.
Czy Polska może powtórzyć francuski scenariusz?
Francuskie 38 proc. udziału elektryków pokazuje przede wszystkim, jak szybko może zmienić się struktura rynku, jeżeli jednocześnie pojawi się odpowiednia oferta samochodów, zachęty finansowe, rozwinięta infrastruktura i regulacje skłaniające firmy do wymiany flot. Jeszcze kilka lat temu tak wysoki wynik we Francji również wydawałby się bardzo odległy.
Polska dysponuje już rosnącą flotą samochodów elektrycznych i coraz większą siecią publicznych ładowarek, jednak sierpniowe dane PZPM pokazują, że na rynku nowych samochodów BEV-y wciąż nie przebiły się do masowego klienta. Przy 2189 rejestracjach miesięcznie różnica względem Francji pozostaje ogromna.
Francuzi są natomiast już na etapie, na którym samochód elektryczny przestaje być rynkową ciekawostką i zaczyna stawać się jednym z podstawowych wyborów przy zakupie nowego auta. Jeśli udział BEV-ów utrzyma się w kolejnych miesiącach w okolicach 40 proc., pytanie nie będzie już brzmiało, czy elektryki pokonają klasyczne samochody spalinowe, lecz kiedy zrobią to na stałe.
Dodaj komentarz