45 GW nowych magazynów energii to dopiero początek. Branża komentuje czerwcowe porozumienie

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 5 minut
OZE ue
Źródło: Shutterstock

Unia Europejska chce znacząco przyspieszyć rozwój magazynowania energii. Pierwsze trójstronne porozumienie zawarte przez Komisję Europejską, 22 państwa członkowskie oraz przedstawicieli rynku zakłada budowę ok. 45 GW nowych mocy magazynowych w latach 2026–2028. Jednocześnie rekordowa liczba transakcji i rosnące finansowanie projektów BESS pokazują, że za nowym kierunkiem europejskiej transformacji energetycznej podąża również kapitał.

Zdaniem Rafała Kozieła, Senior Expert Photovoltaics & Standardization w SMA Solar Technology, sama skala nowych inwestycji nie będzie jednak gwarancją bezpiecznego i elastycznego systemu elektroenergetycznego.

– O wartości nowych magazynów zdecyduje nie tylko ich moc, ale przede wszystkim sposób integracji z siecią, jakość elektroniki mocy, systemów sterowania oraz możliwość świadczenia różnych usług systemowych przez cały okres eksploatacji – podkreśla ekspert.

Magazyny energii stają się elementem infrastruktury krytycznej

Nowe europejskie porozumienie oznacza zmianę podejścia do magazynowania energii. Zakłada ono zwiększenie tempa inwestycji o co najmniej 20% względem poziomu z 2025 roku oraz budowę około 45 GW nowych mocy magazynowych do 2028 roku.

To jednak dopiero etap pośredni. Według szacunków Europa będzie potrzebowała nawet 200 GW magazynów energii do końca dekady, podczas gdy na początku 2026 roku dysponowała ok. 55 GW.

Plan obejmuje nie tylko wielkoskalowe magazyny bateryjne, ale również elektrownie szczytowo-pompowe, magazyny ciepła, baterie przepływowe oraz instalacje hybrydowe współpracujące z odnawialnymi źródłami energii. Celem jest zwiększenie roli magazynów zarówno w bilansowaniu systemu elektroenergetycznego, jak i w zabezpieczaniu szczytowego zapotrzebowania oraz wspieraniu odbiorców przemysłowych.

Choć porozumienie nie nakłada na państwa członkowskie prawnie wiążących obowiązków, wysyła wyraźny sygnał do rynku. Magazyny energii przestają być dodatkiem do OZE i stają się jednym z filarów przyszłego systemu elektroenergetycznego.

Rekordowe zainteresowanie inwestorów

Zmianę potwierdzają również dane rynkowe. Według Modo Energy w pierwszym kwartale 2026 roku w Europie ogłoszono 53 transakcje dotyczące bateryjnych magazynów energii. To o 50% więcej niż kwartał wcześniej i najwyższy wynik od początku prowadzenia zestawienia. Projekty objęte transakcjami odpowiadały za 11 GW planowanej mocy wobec 7,2 GW w poprzednim kwartale.

Jednocześnie wartość ujawnionego finansowania typu project finance osiągnęła 3,1 mld euro dla samodzielnych oraz współlokowanych z farmami PV projektów BESS.

Najbardziej aktywnym rynkiem były Niemcy z 13 transakcjami, a kolejne miejsca zajęły Wielka Brytania i Francja. Polska, z czterema ujawnionymi projektami, znalazła się w gronie najbardziej aktywnych rynków, choć większość krajowych inwestycji korzystała ze wsparcia publicznego.

To pokazuje, że krajowy rynek przyciąga coraz większe zainteresowanie inwestorów. Przykładem jest pierwszy w Polsce licencjonowany wielkoskalowy bateryjny magazyn energii w Nowym Czarnowie o mocy 24 MW i pojemności 56 MWh, wykorzystujący falowniki SMA Solar Technology.

Nie tylko megawaty

Rosnąca liczba projektów sprawia, że coraz częściej magazyny energii oceniane są wyłącznie przez pryzmat mocy i pojemności. Zdaniem ekspertów takie podejście jest zbyt dużym uproszczeniem.

Za rzeczywistą wartość instalacji odpowiada cała architektura systemu – od inwerterów bateryjnych i elektroniki mocy, przez systemy sterowania, aż po integrację z wymaganiami operatorów sieci.

Cel 45 GW jest ważnym sygnałem dla rynku. O sukcesie zdecyduje jednak to, czy nowe magazyny będą potrafiły efektywnie współpracować z siecią, reagować na jej potrzeby i zachować elastyczność przez kilkadziesiąt lat pracy. Europa potrzebuje nie tylko większej liczby magazynów, ale przede wszystkim aktywów realnie wspierających system elektroenergetyczny – mówi Rafał Kozieł.

Ekspert zwraca uwagę, że przy inwestycjach liczonych w gigawatach nawet niewielkie różnice w sprawności konwersji energii, dostępności technicznej czy czasie przestojów przekładają się na znaczące efekty finansowe. Dlatego przy wyborze technologii coraz większego znaczenia nabiera całkowity koszt posiadania (TCO), obejmujący nie tylko CAPEX, ale również sprawność, serwis, gwarancję, możliwość aktualizacji oprogramowania oraz koszty eksploatacji.

– Jednym z największych ryzyk jest projektowanie magazynu pod jeden, obecny model przychodowy. W perspektywie 15–20 lat zmienią się ceny energii, regulacje, wymagania operatorów oraz rynek usług systemowych. Już dziś trzeba wybierać rozwiązania, które będzie można aktualizować, rekonfigurować i dostosowywać do nowych funkcji. To warunek utrzymania rentowności inwestycji – dodaje.

Hybrydy stają się nowym standardem

Coraz większe znaczenie zyskują również projekty łączące magazyny energii z farmami fotowoltaicznymi. Według Modo Energy w pierwszym kwartale 2026 roku samodzielne magazyny stanowiły już 66% analizowanych transakcji wobec 88% rok wcześniej. Oznacza to szybki wzrost udziału projektów współlokowanych z instalacjami OZE.

– Hybrydyzacja nie polega na prostym dołożeniu baterii do farmy fotowoltaicznej. Największą wartość przynosi pełna integracja generacji, magazynu, systemu konwersji energii oraz sterowania. Dzięki temu można lepiej wykorzystać istniejącą infrastrukturę, ograniczyć straty wynikające z redukcji produkcji i skuteczniej reagować na zmieniające się warunki rynkowe – wyjaśnia Rafał Kozieł.

W przypadku odpowiednio zaprojektowanych instalacji DC-coupled energia z fotowoltaiki może trafiać bezpośrednio do magazynu przy mniejszej liczbie etapów konwersji, co ogranicza straty energii i pozwala wykorzystać większą część produkcji. Dobór architektury powinien jednak zawsze wynikać z parametrów konkretnego projektu oraz jego modelu biznesowego.

Elastyczność będzie przewagą konkurencyjną

Zdaniem ekspertów europejski rynek magazynowania energii wchodzi właśnie w fazę dynamicznego wzrostu. O przewadze konkurencyjnej nie będzie jednak decydować wyłącznie liczba nowych megawatów.

– W długim okresie wygrają projekty, które będą potrafiły dostosowywać się do zmieniających się potrzeb rynku i operatorów systemów. Kluczowe będą niezawodność, możliwość serwisowania, zgodność z wymaganiami sieci oraz gotowość do świadczenia nowych usług systemowych i korzystania z kolejnych modeli przychodowych – podsumowuje Rafał Kozieł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zmień zgody