Zaporoska Elektrownia Jądrowa znów ma zasilanie. Naprawa trwała trzy dni
Zaporoska Elektrownia Jądrowa odzyskała zewnętrzne zasilanie 7 września o godz. 19:02. Ukraińscy energetycy przywrócili pracę linii Ferosplavna-1 o napięciu 330 kV. Wg Energoatomu elektrownia pobierała po ponownym podłączeniu 11 MW. Wcześniej od 20 sierpnia obiekt polegał na awaryjnych agregatach Diesla.
Zasilanie wróciło 7 września. Naprawy umożliwiło lokalne zawieszenie broni
Energoatom poinformował, że 7 września 2026 r. ukraińscy energetycy przywrócili zewnętrzne zasilanie Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. O godz. 19:02 potrzeby własne elektrowni zaczęła znów zasilać linia 330 kV Ferosplavna-1. Pobór obiektu wyniósł wtedy 11 MW.
IAEA podała natomiast, że przywrócenie połączenia nastąpiło po trzech dniach pracy ukraińskich specjalistów. Naprawy prowadzono pod osłoną lokalnego zawieszenia broni. Było to siódme takie porozumienie w trakcie trwania wojny na Ukrainie.
Elektrownia wcześniej ograniczyła zużycie paliwa
Sierpniowa utrata zasilania, która dotknęła Zaporoską Elektrownię Jądrową to dwudziesta szósta taka sytuacja podczas wojny na Ukrainie, informuje IAEA. Do 7 września energię potrzebną dla systemów obiektu zapewniały awaryjne agregaty Diesla. Zasilały one przede wszystkim pompy chłodzące reaktory oraz baseny wypalonego paliwa.
Sytuacja wymagała także ograniczenia zużycia oleju napędowego. IAEA podała, że na tamten czas obsługa zmniejszyła liczbę pracujących agregatów z czterech do dwóch.
Tym samym dostępna moc dla potrzeb elektrowni spadła niemal o połowę. Obsługa zaczęła również okresowo uruchamiać pompy chłodzenia, aby zmniejszyć pobór energii. IAEA zażądała danych o pracy pomp oraz temperaturach reaktorów i basenów wypalonego paliwa. Agencja podkreśla, że utrzymywanie niezawodnego zasilania pozostaje kluczowe dla bezpieczeństwa obiektu.
Dlaczego wyłączone reaktory potrzebowały chłodzenia?
Wszystkie sześć bloków elektrowni jeszcze 5 września pozostało wyłączonych. IAEA wskazywała, że elektrownia znajdowała się w stanie wyłączenia od września 2022 r. Nie oznacza to jednak, że obiekt w takiej sytuacji nie potrzebuje energii. Paliwo jądrowe nadal wydziela ciepło, choć znacznie mniejsze niż podczas pracy reaktora.
Dlatego elektrownia musi utrzymywać chłodzenie reaktorów oraz basenów z wypalonym paliwem. Potrzebuje również energii dla innych systemów bezpieczeństwa. Brak zewnętrznego zasilania zwiększa ryzyko, natomiast całkowita utrata również zasilania awaryjnego oznaczałaby tzw. station blackout.
Agencja zaznacza, że długi okres wyłączenia reaktorów znacznie ograniczył ilość ciepła, które trzeba odprowadzić. W razie całkowitej utraty zasilania ewentualne uszkodzenia paliwa następowałyby więc znacznie wolniej niż w pracującym reaktorze. To nie usuwa ryzyka, ale zwiększa czas dostępny na reakcję.
Pomiary promieniowania wskazują na naturalny pomiar tła
Problemy z zasilaniem nie oznaczają, że doszło do uwolnienia substancji promieniotwórczych. Energoatom podał 4 września wyniki pomiarów z otoczenia Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. Dot. one okresu liczonego od 31 sierpnia. Zmierzona moc dawki promieniowania gamma mieściła się w przedziale 0,1-0,3 µSv/h. Wg ukraińskiego operatora odpowiada to naturalnemu poziomowi tła.
Dane nie wskazywały więc na zagrożenie radiacyjne dla ludności. Problem dot. obecnie przede wszystkim niezawodności zasilania oraz utrzymywania systemów bezpieczeństwa.
Dodaj komentarz