Volkswagen wyciągnął wnioski? Nowy ID. Buzz ma naprawić największy błąd poprzednika - e-magazyny.pl

Volkswagen wyciągnął wnioski? Nowy ID. Buzz ma naprawić największy błąd poprzednika

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 7 minut
VW ID. BUZZ Źródło: volkswagen.pl
VW ID. BUZZ Źródło: volkswagen.pl

Volkswagen nie zamierza rezygnować z elektrycznego ID. Buzza, mimo że jego dotychczasowa sprzedaż nie spełniła oczekiwań producenta. Niemiecka marka pracuje już nad drugą generacją charakterystycznego minibusa. Następca otrzyma zupełnie nową architekturę SSP, która ma przynieść poprawę zasięgu, szybsze ładowanie oraz obniżenie kosztów produkcji. To właśnie cena może zdecydować o przyszłości jednego z najbardziej rozpoznawalnych elektryków Volkswagena

Volkswagen ID. Buzz od początku był samochodem, który trudno pomylić z jakimkolwiek innym modelem na rynku. Stylistyka nawiązująca do legendarnego Transportera T1, charakterystyczne proporcje nadwozia i elektryczny napęd stworzyły połączenie, które wzbudziło ogromne zainteresowanie jeszcze przed rozpoczęciem sprzedaży. Problem w tym, że sympatia do samochodu nie przełożyła się na oczekiwaną liczbę zamówień.

Podczas salonu samochodowego w Paryżu w 2026 roku Thomas Schäfer, dyrektor generalny marki Volkswagen, potwierdził w rozmowie z brytyjskim magazynem „Auto Express”, że producent pracuje nad następcą ID. Buzza. Jednocześnie przyznał, że obecny model zmaga się z istotną barierą ekonomiczną, która utrudnia mu osiągnięcie większej popularności.

Volkswagen ID. Buzz pozostanie na rynku. Producent dostrzega jednak problem

Obecna generacja elektrycznego minibusa zadebiutowała w 2022 roku. Volkswagen postawił na wyróżniający się wygląd, przestronne wnętrze i charakter samochodu rodzinnego, który może również pełnić funkcję pojazdu rekreacyjnego. W ten sposób marka próbowała przenieść dziedzictwo kultowych busów w erę elektromobilności.

Choć ID. Buzz zdobył rozpoznawalność, nie stał się tak dużym sukcesem handlowym, jakiego oczekiwano. Według Schäfera jednym z głównych powodów jest kosztowa struktura obecnego modelu, przekładająca się na jego wysoką cenę.

To szczególnie istotne w segmencie samochodów, w którym praktyczność, przestronność i całkowity koszt użytkowania mają duże znaczenie przy podejmowaniu decyzji zakupowej. Nawet atrakcyjne wzornictwo nie zawsze wystarcza, aby uzasadnić wyraźnie wyższą cenę względem bardziej konwencjonalnych alternatyw.

Na rynku brytyjskim ceny ID. Buzza rozpoczynają się w okolicach 60 tys. funtów. Taki poziom cenowy sprawia, że pojazd pozostaje propozycją dla stosunkowo wąskiej grupy odbiorców. Volkswagen chce zmienić tę sytuację wraz z wprowadzeniem kolejnej generacji.

Nowa platforma SSP fundamentem drugiej generacji ID. Buzza

Najważniejszą zmianą techniczną będzie zastosowanie architektury Scalable Systems Platform, czyli SSP. To przyszłościowa platforma koncernu Volkswagen, opracowywana z myślą o szerokiej gamie samochodów elektrycznych różnych marek.

Obecny ID. Buzz korzysta z konstrukcji MEB, znanej również z innych modeli rodziny ID. Nowa platforma ma umożliwić znacznie szerszą integrację podzespołów, elektroniki i oprogramowania, a jednocześnie zapewnić producentowi większą elastyczność w konstruowaniu pojazdów.

Z perspektywy użytkownika SSP ma przynieść przede wszystkim większy zasięg, krótsze postoje przy ładowarkach oraz nowocześniejsze funkcje cyfrowe. Volkswagen nie ujawnił jeszcze parametrów technicznych przyszłego minibusa, dlatego na konkretne wartości pojemności akumulatorów, mocy ładowania czy zasięgu trzeba poczekać.

Istotną korzyścią nowej architektury ma być również możliwość wykorzystania wspólnych rozwiązań w wielu samochodach koncernu. Standaryzacja komponentów i większa skala produkcji mogą ograniczyć wydatki związane z projektowaniem i wytwarzaniem poszczególnych modeli.

Dla ID. Buzza może to mieć szczególne znaczenie. Samochód, którego obecna generacja jest kosztowna w produkcji, mógłby dzięki nowej architekturze stać się bardziej konkurencyjny bez rezygnowania ze swojego charakteru.

Tańszy ID. Buzz? Akumulatory LFP mogą odegrać ważną rolę

Jednym z rozwiązań rozważanych przez Volkswagena jest wykorzystanie akumulatorów litowo-żelazowo-fosforanowych, znanych jako LFP. Thomas Schäfer zasugerował, że ta technologia może pomóc w ograniczeniu kosztów przyszłej generacji modelu.

Ogniwa LFP nie wymagają stosowania niklu i kobaltu w materiale katodowym, co stwarza możliwości obniżenia kosztów produkcji baterii. Technologia ta jest już szeroko wykorzystywana w samochodach elektrycznych, szczególnie tam, gdzie priorytetem jest zachowanie korzystnej relacji ceny do możliwości pojazdu.

Nie oznacza to jednak, że Volkswagen podjął ostateczną decyzję dotyczącą chemii ogniw nowego ID. Buzza. Producent nie potwierdził również, o ile samochód mógłby potanieć.

Zastosowanie tańszych akumulatorów w połączeniu z bardziej efektywną platformą konstrukcyjną może jednak umożliwić stworzenie wersji dostępnej dla szerszej grupy klientów. Ostateczny efekt będzie zależał między innymi od wielkości baterii, wyposażenia oraz skali produkcji.

Charakterystyczne nadwozie zostanie, ale Volkswagen nie chce powtarzać historii Garbusa

Modernizacja techniczna to tylko jedna strona planowanych zmian. Volkswagen będzie musiał również zdecydować, w jaki sposób rozwinąć stylistykę ID. Buzza, nie tracąc tego, co od początku stanowiło o jego wyjątkowości.

Andreas Mindt, szef designu marki, zwraca uwagę na ryzyko związane z wielokrotnym odtwarzaniem historycznych projektów. Jako przykład wskazuje nowożytnego Beetle’a, którego kolejne odsłony nie były w stanie bez końca podtrzymywać zainteresowania klientów samą nostalgią.

W przypadku ID. Buzza sytuacja jest jednak nieco inna. Samochód czerpie z tradycji klasycznych mikrobusów Volkswagena, ale jego forma wynika również z praktycznej funkcji nadwozia. Duża kabina pasażerska, wysoka linia dachu i charakterystyczna sylwetka tworzą naturalny punkt wyjścia do dalszego rozwoju projektu.

Można więc oczekiwać, że następca zachowa rozpoznawalną tożsamość, choć poszczególne detale stylistyczne zostaną dostosowane do nowego języka projektowego marki. Volkswagen nie zaprezentował jednak jeszcze wyglądu drugiej generacji.

Wnętrze wymaga zmian. Fizyczne przyciski mogą wrócić do ID. Buzza

Jednym z obszarów, w których przyszła generacja może przynieść odczuwalną poprawę, jest ergonomia kabiny.

Obecny ID. Buzz wykorzystuje rozwiązania obsługi znane ze starszych elektrycznych Volkswagenów, w tym dotykowe elementy regulacji temperatury. Tego typu interfejsy spotykały się z krytyką ze względu na wygodę użytkowania podczas jazdy.

W nowszych projektach wnętrz Volkswagen coraz większą uwagę poświęca prostszej obsłudze i fizycznym elementom sterowania. Kierunek ten jest widoczny między innymi w rozwiązaniach przygotowanych dla ID. Polo i ID. Tiguana.

Przeniesienie podobnej filozofii do nowego minibusa byłoby logicznym krokiem. W samochodzie rodzinnym lub przeznaczonym do dłuższych podróży łatwy dostęp do podstawowych funkcji ma bowiem szczególne znaczenie.

Można również spodziewać się rozwoju systemów multimedialnych oraz funkcji opartych na oprogramowaniu nowej generacji. Szczegółowa specyfikacja wyposażenia pozostaje jednak nieznana.

Kiedy zadebiutuje nowy Volkswagen ID. Buzz?

Na tym etapie producent nie podał daty premiery drugiej generacji. Wiadomo natomiast, że zanim dojdzie do zmiany modelowej, obecny ID. Buzz ma otrzymać kolejne aktualizacje.

Wprowadzenie następcy będzie uzależnione również od harmonogramu wdrażania platformy SSP. Według informacji przekazanych przez „Auto Express” pierwszym Volkswagenem wykorzystującym tę architekturę ma być flagowy SUV, którego debiut przewidywany jest jeszcze przed końcem obecnej dekady.

Oznacza to, że nowej generacji ID. Buzza można spodziewać się najwcześniej pod koniec lat 20., a potencjalnie dopiero w następnej dekadzie. Nie jest to jednak oficjalny termin wskazany przez producenta.

Przyszłość ID. Buzza zależy nie tylko od technologii

Decyzja o opracowaniu następcy pokazuje, że Volkswagen nadal widzi potencjał w elektrycznym mikrobusie inspirowanym własną historią. Marka nie chce porzucać modelu, który skutecznie przyciąga uwagę, nawet jeśli jego sprzedaż pozostaje poniżej oczekiwań.

Największym wyzwaniem będzie znalezienie równowagi pomiędzy niepowtarzalnym charakterem samochodu, możliwościami technicznymi a ceną. Nowa platforma i potencjalnie tańsze akumulatory mogą pomóc osiągnąć ten cel, ale same w sobie nie gwarantują sukcesu rynkowego.

Druga generacja ID. Buzza może więc okazać się czymś więcej niż kolejną odsłoną efektownego elektryka. To szansa na przekształcenie samochodu budzącego emocje w produkt, który będzie również racjonalnym wyborem dla większej liczby rodzin i użytkowników poszukujących przestronnego pojazdu elektrycznego.

Jeżeli Volkswagen rzeczywiście zdoła obniżyć cenę i jednocześnie poprawić parametry użytkowe, kolejny ID. Buzz może mieć znacznie większe szanse na sukces niż jego poprzednik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zmień zgody