Ukryty koszt w Twoim rachunku za prąd. Polacy płacą za to potężne pieniądze
Unijny system handlu emisjami EU ETS to już coś więcej niż abstrakcyjne pojęcie dla ekspertów. Dzisiaj wie o nim wielu Polaków, którzy każdego roku płacą gigantyczne pieniądze za emisyjność gospodarki. Ministerstwo Klimatu i Środowiska oficjalnie przyznało, ile dokładnie wynoszą dzisiaj tzw. opłaty klimatyczne. Liczby naprawdę robią wrażenie.
Nawet 16% rachunku to unijny koszt CO2
W odpowiedzi na interpelację poselską resort klimatu czarno na białym wyliczył skalę obciążeń. Koszty pośrednio wynikające z systemu EU ETS stanowiły w ostatnich latach aż 15–16% końcowej ceny energii elektrycznej dla przeciętnego polskiego gospodarstwa domowego. Oznacza to, że niemal co siódma złotówka wydana na prąd idzie na pokrycie unijnych uprawnień do emisji.
Nieco mniej – jak zaznacza MKiŚ – mogą płacić jedynie osoby o najniższym zużyciu energii (do 1 MWh rocznie). Przez to, że polska energetyka wciąż w dużej mierze opiera się na węglu, jesteśmy w niechlubnej europejskiej czołówce. Wyższy udział kosztów CO2 w rachunkach za prąd mają tylko mieszkańcy Bułgarii i Estonii, a na zbliżonym do nas poziomie plasuje się Malta. Ministerstwo zastrzega przy tym, że dane Eurostatu mogą nie pokazywać pełnego obrazu, bo opłaty te są często ukryte w szerszej kategorii podatków środowiskowych.
Co z nowym podatkiem ETS2? Polska walczy o drastyczne zmiany
Prawdziwym testem dla portfeli Polaków ma być jednak nadchodzący system ETS2, który rozszerzy opłaty za emisje na transport oraz budownictwo (w tym ogrzewanie domów). Wokół tych przepisów na forum unijnym trwa obecnie gigantyczna awantura. Jak przyznaje Ministerstwo Finansów, z powodu totalnego chaosu decyzyjnego w Brukseli, polski rząd w swoich długoterminowych prognozach makroekonomicznych w ogóle nie uwzględnił jeszcze wpływu ETS2.
Polska przyjęła w tej kwestii twarde stanowisko. Obecnie priorytetem rządu nie jest tworzenie programów osłonowych dla obywateli, ale zablokowanie lub drastyczne opóźnienie unijnych planów. Nasz kraj oficjalnie postuluje:
- zawieszenie systemu ETS2 aż do 2030 roku,
- lub uczynienie go mechanizmem całkowicie dobrowolnym dla państw członkowskich.
Na ten moment w ramach Europejskiego Prawa Klimatycznego udało się wywalczyć odroczenie wejścia w życie ETS2 do 2028 roku. Dopiero gdy zapadną ostateczne rozstrzygnięcia w Brukseli, Warszawa zacznie rozważać krajowe tarcze osłonowe – w tym ewentualne ulgi podatkowe lub dopłaty do taryf.