Tylko 4 na 10 Polaków rozumie swój rachunek za prąd. PIE: potrzebna edukacja energetyczna
Rachunki za energię elektryczną pozostają dla wielu Polaków tajemnicą – wynika z analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Choć zużycie prądu rośnie, a jego koszty stają się coraz bardziej odczuwalne, tylko 41% badanych uważa, że faktury są dla nich czytelne, a 40% deklaruje, że je rozumie. To oznacza, że większość gospodarstw domowych nie potrafi samodzielnie przeanalizować, skąd biorą się opłaty i jak kształtują się ceny energii.
Eksperci PIE alarmują: poziom wiedzy Polaków o gospodarowaniu energią jest zbyt niski, a brak świadomości wpływa nie tylko na decyzje konsumenckie, ale też na oczekiwania wobec państwa. Z badania zleconego przez Urząd Regulacji Energetyki wynika, że połowa respondentów nie rozumie, dlaczego opłaty za zużycie i dystrybucję energii widnieją na rachunku jako oddzielne pozycje. Tylko 29% ankietowanych wie, jak działa rynek energii i w jaki sposób ustalane są ceny.
Uproszczenia w prawie: rachunki mają być bardziej zrozumiałe
Na problem nieczytelnych rachunków zareagowali także ustawodawcy. W ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił ustawę deregulacyjną w zakresie energetyki, która zakłada m.in. uproszczenie faktur za prąd. Nowe przepisy przewidują wprowadzenie podsumowania rachunku, na którym znajdą się wyłącznie kluczowe składniki kosztowe: cena energii, koszt jej obrotu, koszt dystrybucji oraz końcowa kwota do zapłaty.
To pierwszy tak istotny krok w stronę większej przejrzystości systemu opłat, który – jak pokazują badania – jest dziś niezrozumiały dla szerokiej grupy odbiorców. Nowelizacja przewiduje również możliwość pełnej cyfryzacji kontaktu między sprzedawcą a odbiorcą energii, co w dłuższej perspektywie ma ułatwić bieżące zarządzanie energią i dostęp do informacji.
Edukacja zamiast nieufności
PIE zauważa, że niska wiedza energetyczna przekłada się na brak aktywności obywateli w poszukiwaniu oszczędności. Choć aż 73% respondentów wie, że może zmienić sprzedawcę energii, zrobiło to zaledwie 13%. Większość z nich – 44% – nigdy nawet nie słyszała o taryfach dynamicznych, które mogłyby przynieść realne oszczędności, gdyby były świadomie stosowane.
Zaledwie 23% badanych potrafi oszacować swoje roczne zużycie energii elektrycznej. Tymczasem to właśnie świadomość własnego zużycia stanowi punkt wyjścia do racjonalizacji konsumpcji i ograniczenia kosztów. Brak wiedzy skutkuje także błędnymi przekonaniami na temat tego, kto decyduje o wysokości rachunków. Tylko 47% badanych poprawnie wskazało przedsiębiorstwa energetyczne jako podmioty odpowiedzialne za taryfy.
Eksperci ostrzegają, że brak edukacji pogłębia zależność od rozwiązań narzucanych przez państwo i zmniejsza skłonność do samodzielnego działania na rzecz efektywności energetycznej.
Strach przed przyszłością i oczekiwania wobec państwa
W badaniu przeprowadzonym przez URE aż 66% gospodarstw domowych wyraziło obawy o dalszy wzrost cen energii, a niemal 75% zasygnalizowało, że obecnie płaci za prąd więcej niż 2–3 lata temu. Wzrost rachunków dotyka więc zdecydowaną większość obywateli, choć ich wiedza o tym, co realnie wpływa na koszty, jest fragmentaryczna.
Polacy wciąż przypisują główny wpływ na ceny energii polityce – unijnej (61%) i krajowej (60%) – podczas gdy tylko 40% uważa, że realnie może wpłynąć na rachunki poprzez własne działania. Takie postrzeganie rzeczywistości może prowadzić do fałszywych wniosków i zwiększonych oczekiwań wobec polityków.
Aż połowa badanych stwierdziła, że oczekuje od państwa większej kontroli nad rynkiem energii i działań ograniczających wzrost cen. Jednocześnie 39% domaga się bardziej przejrzystych rachunków, co pokazuje, że zmiany legislacyjne idą w oczekiwanym kierunku – choć nadal niewystarczająco wspierane są inicjatywami edukacyjnymi.
Zmiany systemowe: mniej barier, więcej zrozumienia?
Oprócz uproszczenia rachunków ustawa deregulacyjna wprowadza także szereg zmian wspierających rozwój odnawialnych źródeł energii (OZE). Podniesiony zostanie m.in. próg mocy zainstalowanej, od którego wymagana jest koncesja – z 1 MW do 5 MW, co ułatwi inwestycje w mikroinstalacje.
Zwiększony ma być również próg mocy instalacji fotowoltaicznych, od którego potrzebne będzie pozwolenie na budowę – z 150 kW do 500 kW, pod warunkiem że instalacje nie będą lokalizowane na obszarach chronionych i będą służyć wyłącznie zaspokojeniu własnych potrzeb.
Rozszerzone zostaną także możliwości tzw. cable poolingu, czyli współdzielenia przyłącza przez różne źródła OZE i magazyny energii. To ważne zmiany, które mogą zwiększyć lokalną produkcję zielonej energii, ale ich skuteczność zależeć będzie od tego, czy konsumenci będą wiedzieli, jak z nich skorzystać.
Wnioski: rachunek nie tylko za prąd, ale i za zaniechanie
Wnioski ekspertów PIE są jednoznaczne: edukacja energetyczna w Polsce wymaga wzmocnienia. Brak zrozumienia dla mechanizmów rynkowych, sposobu rozliczeń oraz możliwości oszczędzania energii prowadzi do nieefektywnych decyzji konsumenckich i wzrostu presji na państwo. Tymczasem świadomy odbiorca to nie tylko lepszy partner dla sprzedawcy energii, ale i aktywny uczestnik transformacji energetycznej.
Nowelizacja przepisów to krok w dobrym kierunku, ale konieczne są także kampanie edukacyjne, proste narzędzia do analizy rachunków, a przede wszystkim – wsparcie w rozumieniu danych, które już dziś odbiorcy mają przed sobą. Bo choć rachunek za prąd to tylko kilka linijek tekstu, to ich znaczenie ma ogromny wpływ na budżety milionów polskich rodzin.
Źródło: PIE
Dodaj komentarz