Kibice przed telewizorami, gazówki w gotowości. Angielski mecz i fala upałów wywołały szok cenowy w brytyjskiej sieci
Miliony włączonych wiatraków, klimatyzatorów oraz masowe parzenie herbaty w przerwie meczu Anglia-Ghana podczas Mistrzostw Świata doprowadziły brytyjską sieć elektroenergetyczną do granic wytrzymałości. W warunkach afrykańskich upałów i flauty wiatrowej operator musiał zapłacić elektrowniom gazowym blisko 4 miliony funtów za zaledwie kilka godzin pracy, podbijając ceny prądu do astronomicznych wartości.
Efekt czajnika i upalne uderzenie w system
Całkiem niedawno opublikowaliśmy na łamach naszego serwisu wpis ekspercki pod tytułem „104 mecze, miliony czajników i klimatyzowane stadiony. Energetyczny rollercoaster Mundialu 2026”. Pokazywał on różne spojrzenia na kwestie relacji rynku energii i mistrzostw świata w piłce nożnej.Zawarte w nim tezy i prognozy szybko okazały się prawdą. Dokładnie tydzień temu brytyjski operator systemu musiał zmierzyć się z kumulacją dwóch ekstremalnych zjawisk – rekordowej fali upałów przetaczającej się przez Europę oraz tzw. TV pickup – nagłego, masowego skoku poboru prądu w trakcie przerw wydarzeń masowych.
Eksperci z firmy doradczej LCP Delta oszacowali, że bezbramkowy remis Anglii z Ghaną, podczas którego najlepszą sytuację zmarnował Harry Kane, wywołał gwałtowny wzrost zapotrzebowania na moc o 300 MW w przerwie meczu (gdy miliony kibiców ruszyły do kuchni włączyć czajniki elektryczne i otworzyć lodówki) oraz o kolejne 225 MW tuż po końcowym gwizdku. Co ciekawe, wprowadzane na boisku przerwy na uzupełnienie płynów przez piłkarzy nie rozłożyły tego obciążenia i nie przyniosły ulgi sieci – były zbyt krótkie i nieregularne, by widzowie zmienili swoje nawyki.
4 miliony funtów w kilka godzin. Kto zarobił na awaryjnym zasilaniu?
Aby utrzymać stabilność sieci w momencie, gdy wieczorne słońce przestało zasilać fotowoltaikę, NESO musiał rzucić do walki wszystkie dostępne rezerwy. W sumie między godziną 17:30 a 22:30 operator zapłacił elektrowniom gazowym aż 3,85 miliona funtów, lwią część budżetu przekazując dwóm obiektom:
- 2,7 miliona funtów otrzymała elektrownia gazowa Seabank (należąca do SSE) w pobliżu Bristolu za szybkie zwiększenie produkcji energii.
- 1,0 milion funtów trafił do elektrowni gazowej Killingholme (należącej do Uniper) w North Lincolnshire.
- 2,9 miliona funtów brytyjski operator wydał dodatkowo na awaryjny import prądu z Europy kontynentalnej w trakcie trwania spotkania.
Stawki dla elektrowni gazowych, które musiały w ekspresowym tempie uruchomić swoje bloki, sięgały 1000 funtów za megawatogodzinę. To blisko 14-krotność średniej ceny rynkowej z czerwca ubiegłego roku. Analitycy podkreślają jednak, że nie była to próba manipulacji rynkiem ze strony koncernów, lecz naturalna wycena skrajnego niedoboru energii. Do zarządzania chwilowymi wahaniami wykorzystano również baterie naładowane wcześniej energią słoneczną.
Kopuła upałów paraliżuje europejską energetykę
Sytuację w Wielkiej Brytanii i na kontynencie pogorszył fakt, że potężny antycyklon (tzw. kopuła upałów) przyniósł niemal całkowity zanik wiatru, co drastycznie ograniczyło produkcję z farm wiatrowych. Dodatkowo, wysokie temperatury doprowadziły do awarii i ograniczeń generacji w pięciu brytyjskich elektrowniach konwencjonalnych.
Kryzys dotknął całą Europę, uniemożliwiając łatwy ratunek tanią energią z importu:
- W Francji, gdzie termometry przekroczyły 40°C, cztery elektrownie jądrowe musiały ograniczyć produkcję, ponieważ woda w rzekach stała się zbyt gorąca, by skutecznie i bezpiecznie chłodzić reaktory.
- W Wielkiej Brytanii w środę wydano nawet rzadkie, letnie ostrzeżenie o zagrożeniu dostaw prądu. Choć NESO ostatecznie je odwołał po zabezpieczeniu 1,7 GW importu z kontynentu, cena za tę interwencyjną energię wzrosła do 1400 funtów/MWh – niemal 20 razy powyżej czerwcowej normy.