ESG odroczone. Prezydent podpisał ustawę, a część firm zyskuje dwa lata oddechu
Raportowanie zrównoważonego rozwoju miało być dla wielu spółek jednym z najważniejszych obowiązków sprawozdawczych najbliższych miesięcy. Tymczasem nastąpił istotny zwrot. Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy o rachunkowości, która zwalnia część firm z obowiązku sporządzania raportów ESG za 2025 i 2026 rok. To decyzja ważna nie tylko dla działów finansowych i compliance, ale także dla zarządów, które od miesięcy przygotowywały się do nowych wymagań.
Dlaczego ustawę przyjęto właśnie teraz?
Tempo prac nie było przypadkowe. Z uzasadnienia nowych przepisów wynika, że polski ustawodawca chciał zdążyć przed terminami wynikającymi z obecnych regulacji krajowych. W praktyce raporty ESG za rok obrotowy 2025 powinny być przygotowane do 31 marca 2026 roku. Gdyby ustawa weszła w życie później, zwolnienie objęłoby znacznie węższą grupę podmiotów. Skorzystałyby na nim głównie spółki z rokiem obrotowym innym niż kalendarzowy oraz te, które raportowałyby dopiero za 2026 rok. Nowelizacja została więc potraktowana jako ruch wyprzedzający, który ma otworzyć firmom drogę do skorzystania z rozwiązań przewidzianych na poziomie unijnym.
Kto realnie skorzysta z odroczenia?
Nie chodzi o całkowite wycofanie się z raportowania ESG, lecz o ograniczenie grupy firm, które będą musiały raportować już teraz. Zwolnienie obejmuje jednostki zainteresowania publicznego, które w danym roku obrotowym i w roku go poprzedzającym nie przekroczyły określonych progów. Ustawa wskazuje tu zatrudnienie nie wyższe niż 1000 pracowników w przeliczeniu na pełne etaty albo przychody netto ze sprzedaży towarów i produktów do 1,9 mld zł po konsolidacji lub 2,28 mld zł przed konsolidacją. Dla części rynku to bardzo konkretna zmiana: obowiązek nie znika definitywnie, ale zostaje odsunięty w czasie.
Dwa lata mniej presji, ale nie dwa lata wakacji
Z perspektywy przedsiębiorstw to przede wszystkim ulga organizacyjna. W wielu spółkach raportowanie ESG nie było już tylko projektem zapisanym w harmonogramie, ale realnym procesem angażującym finanse, HR, zakupy, operacje, ryzyko i ład korporacyjny – procesy właściwie rozpoczęły się już z początkiem tego roku. Teraz część firm dostaje dodatkowy czas na uporządkowanie danych, zbudowanie metodologii i lepsze przygotowanie procesów wewnętrznych. Nie oznacza to jednak, że temat można odłożyć do szuflady. Presja regulacyjna i oczekiwania rynku nie znikają, a firmy, które całkowicie zatrzymają przygotowania, mogą za dwa lata wrócić do tego samego problemu w jeszcze trudniejszych warunkach.
Co właściwie ma pokazywać raport ESG
Choć w debacie publicznej raportowanie ESG bywa sprowadzane do kolejnego biurokratycznego obowiązku, jego sens jest znacznie szerszy. Chodzi o pokazanie wpływu przedsiębiorstwa na środowisko, kwestie społeczne i ład korporacyjny oraz o większą przejrzystość działania firm wobec rynku. Obowiązek raportowania nie jest więc oderwany od szerszego kierunku zmian w Unii Europejskiej, ale stanowi element porządkowania danych o tym, jak przedsiębiorstwo działa, czym ryzykuje i jaki wpływ wywiera na otoczenie.
Co zmienia podpis prezydenta
Podpis prezydenta przesądza o wejściu nowych przepisów w życie. Ustawa zacznie obowiązywać dzień po ogłoszeniu, co w praktyce oznacza szybki skutek dla firm, które mogłyby zostać objęte obowiązkiem raportowania już za 2025 rok. Dla wielu organizacji to wiadomość, która zmienia harmonogram prac na ostatniej prostej. Zamiast pilnego domykania pierwszych raportów część spółek zyska możliwość spokojniejszego poukładania procesu, sprawdzenia jakości danych i dopracowania odpowiedzialności wewnątrz organizacji.
Rynek zdecydowanie nie kończy rozmowy o ESG
Ta decyzja nie oznacza odwrotu od zrównoważonego rozwoju, lecz raczej korektę tempa wdrażania obowiązków. W praktyce firmy nadal będą oceniane przez banki, inwestorów, klientów i partnerów biznesowych także przez pryzmat danych niefinansowych. Dlatego odroczenie dla części przedsiębiorstw można czytać dwojako: jako ulgę i jako test dojrzałości. Jedni wykorzystają ten czas na sensowne przygotowanie się do raportowania, inni potraktują go jak pauzę. A właśnie od tego wyboru może zależeć, czy za dwa lata ESG będzie dla nich uporządkowanym procesem, czy nerwowym gaszeniem pożaru.