Magazyn energii może okazać się kosztowną pomyłką. Ekspert wskazuje pułapki, których nie widać w ofercie (VIDEO) - e-magazyny.pl

Magazyn energii może okazać się kosztowną pomyłką. Ekspert wskazuje pułapki, których nie widać w ofercie (VIDEO)

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 5 minut
Jacek Janiuk, prezes Envalis (po lewej), był gościem Kanału Energetycznego
Jacek Janiuk, prezes Envalis (po lewej), był gościem Kanału Energetycznego

Cena, pojemność i długa gwarancja. Na to właśnie najczęściej zwracamy uwagę przy wyborze magazynu energii. Tymczasem o opłacalności inwestycji decyduje także szereg innych czynników, o których trzeba pamiętać. Jacek Janiuk, prezes Envalis, wyjaśnia, dlaczego źle dobrany magazyn może generować straty, czego producenci nie mówią wprost i jakie błędy najczęściej popełniają inwestorzy. Więcej w podcaście dostępnym na Kanale Energetycznym. ⬇️

Magazyn energii może okazać się kosztowną pomyłką. Ekspert wskazuje pułapki, których nie widać w ofercie (VIDEO)

Dlaczego złe dopasowanie magazynu do potrzeb jest największym błędem?

Gdy inwestor planuje zakup magazynu energii, to bardzo często na początku przegląda dostępne oferty. Jednak czy słusznie? Oczywiście, porównanie produktów, ich parametrów i cen jest konieczne, ale nie od tego powinniśmy zacząć. Najpierw trzeba przeanalizować własne zużycie prądu.

Bardzo ważne jest ustalenie, jak duże nadwyżki produkuje instalacja fotowoltaiczna i jak dużo energii gospodarstwo domowe potrzebuje wieczorem. Jeśli kupisz magazyn o zbyt dużej pojemności, to wcale nie znaczy, że oszczędzisz więcej prądu i pieniędzy. Wręcz przeciwnie, może to sprawić, że zmarnuje się niewykorzystany potencjał baterii.

– To jest trochę taki karnet na siłownię. Kupujesz i później z niego nie korzystasz – porównuje Jacek Janiuk.

Nie wolno zapominać, że bateria starzeje się również wtedy, gdy nie pracuje. Jest to tzw. degradacja kalendarzowa, której tempo zależy m.in. od temperatury oraz poziomu naładowania ogniw. Magazyn kupiony ponad realne potrzeby może więc tracić swoje właściwości, zanim właściciel zdoła wykorzystać cały potencjał urządzenia.

WIĘCEJ O TYM, JAK DOBRZE WYBRAĆ MAGAZYN ENERGII DOWIESZ SIĘ Z NASZEGO PORADNIKA. KUP JUŻ TERAZ:

poradnik

Pojemność na etykiecie to nie jest faktycznie wykorzystywaną energią

Kolejna pułapka kryje się w parametrach technicznych. Magazyn o pojemności 10 kWh nie musi dostarczyć użytkownikowi dokładnie takiej ilości energii. Znaczenie ma pojemność użytkowa, czyli część energii, którą system pozwala rzeczywiście wykorzystać.

– W przypadku magazynów energii mamy RTE (Round Trip Efficiency Ratio), czyli wskaźnik strat czy efektywności ładowania. Magazyn to nie jest wiadro, do którego wlejesz 10 kWh i wylejesz 10 kWh. Niestety są straty, ja to często nazywam jako podatek od fizyki – tłumaczy prezes Envalis.

Dochodzi do tego dopuszczalny zakres naładowania baterii. W niektórych urządzeniach użytkownik może korzystać z 90 proc. nominalnej pojemności, w innych zakres ten jest szerszy. Porównywanie samych kilowatogodzin prowadzi więc do błędnych wniosków. Równie istotne jest sprawdzenie, co faktycznie zawiera oferta. Pod identycznie brzmiącą nazwą produktu może kryć się sam moduł bateryjny, zestaw ze sterownikiem albo kompletny system gotowy do instalacji.

Czy gwarancja może skończyć się wcześniej niż zakłada właściciel?

Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków z analizy magazynów energii przeprowadzonej przez Envalis na potrzeby poradnika Magazyn energii w domu. Technologia, ekonomia i praktyka są różnice w warunkach gwarancji. Producenci ograniczają ją nie tylko liczbą lat, ale również liczbą cykli ładowania i rozładowania lub całkowitą ilością energii przepuszczonej przez urządzenie. W praktyce decydujący może być limit, który zostanie osiągnięty jako pierwszy.

Co więcej, niektóre gwarancje ograniczają liczbę dopuszczalnych cykli dziennie. Znaczenie mogą mieć także obowiązki administracyjne, takie jak terminowa rejestracja produktu. Aby ułatwić porównanie urządzeń, Envalis opracował wskaźnik KEG, czyli Koszt Energii Gwarancyjnej. Uwzględnia m.in. pojemność użytkową, sprawność magazynu, zakładany sposób eksploatacji oraz warunki gwarancyjne. Pozwala oszacować modelowy koszt magazynowania jednej kilowatogodziny energii w przyjętym scenariuszu użytkowania.

To istotna zmiana perspektywy. Zamiast pytać, ile kosztuje zakup jednej kilowatogodziny pojemności, można sprawdzić, ile kosztuje energia faktycznie dostępna dla użytkownika w analizowanym okresie gwarancji.

Duży inwestor też może popełniać błędy

Podobne problemy dot. inwestycji w wielkoskalowe magazyny energii, choć tutaj stawką bywają setki milionów złotych. Jacek Janiuk zwraca uwagę na częsty błąd w biznesplanach, tj. traktowanie historycznych przychodów jako wiarygodnej prognozy na kolejne 10–15 lat:

– W sytuacji, gdy nasz miks produkcyjny się zmienia, historia jest historią i nie może być brana jako prognoza. To jest podstawowy błąd. Mieliśmy sytuację, gdzie widzieliśmy super rentowność projektu i wynikało to przede wszystkim z tego założenia.

Inwestorzy nie zawsze uwzględniają też stopniową degradację baterii i konieczność przyszłej wymiany lub dołożenia ogniw. Tymczasem rentowność należy analizować w kilku scenariuszach, uwzględniających m.in. ceny energii, rozwój OZE i tempo przyrostu magazynów.

Polska energetyka potrzebuje magazynów, ale zasady zarabiania się zmieniają

Zdaniem prezesa Envalis polski rynek magazynowania energii ma duży potencjał, ponieważ systemowi elektroenergetycznemu nadal brakuje elastyczności. Obecnie szczególnie atrakcyjne mogą być przychody z usług systemowych, polegających między innymi na utrzymywaniu gotowości do szybkiego oddania lub pobrania energii. Jednak wraz z przyrostem liczby magazynów konkurencja wzrośnie, a wynagrodzenie za takie usługi może spadać.

Coraz większego znaczenia nabierze arbitraż cenowy, czyli magazynowanie energii w okresach niskich cen i sprzedaż wtedy, gdy ceny rosną. To może również sprzyjać inwestycjom w magazyny o dłuższym czasie pracy.

– Fotowoltaika zrobiła przestrzeń na magazyny i to jest ta druga faza całej transformacji – zauważa Janiuk.

O sukcesie zdecyduje nie sama liczba zainstalowanych baterii, lecz ich dopasowanie do rzeczywistych potrzeb. Dot. to zarówno prosumenta szukającego oszczędności na rachunkach, jak i inwestora budującego instalację za setki milionów złotych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zmień zgody