Żaneta Kłostowska (Enim Institute): Kończy się epoka „wodoru do wszystkiego” – zaczyna się era konkretnych zastosowań
O spadającym hypie na wodór, realnych kosztach tej technologii, globalnym wyścigu oraz jej przyszłej roli w transformacji energetycznej rozmawiamy z Żanetą Kłostowską, Ekspertką ds. innowacji i rozwoju rynku technologii wodorowych w Enim Institute.
Dlaczego hype na wodór spada – czy to naturalna korekta po okresie nadmiernych oczekiwań, czy sygnał głębszego problemu tej technologii?
Spadek zainteresowania wodorem należy interpretować przede wszystkim jako naturalną korektę po okresie nadmiernych oczekiwań, a nie jako dowód słabości samej technologii. W ostatnich latach wodór był często przedstawiany w oderwaniu od realiów ekonomicznych, infrastrukturalnych i regulacyjnych, co prowadziło do przeszacowania jego krótkoterminowego potencjału i uproszczenia narracji. Dziś rynek konfrontuje się z rzeczywistymi parametrami funkcjonowania tej technologii – zarówno kosztami inwestycyjnymi, które w Europie nadal wynoszą około 2 000 euro za kilowat mocy elektrolizera, jak i dodatkowymi obciążeniami regulacyjnymi, które mogą podnosić koszt produkcji o ponad 2 euro za kilogram. W efekcie zielony wodór osiąga dziś poziom około 5–7 euro za kilogram, podczas gdy wodór szary pozostaje istotnie tańszy. Co istotne, koszty te nie uwzględniają jeszcze pełnych kosztów systemowych, takich jak rozbudowa sieci, rezerwy mocy czy utrata efektywności wynikająca z wielokrotnej konwersji energii. Nie mamy do czynienia z kryzysem technologii wodorowej, lecz z kryzysem narracji, która przez kilka lat oderwała się od fizyki, ekonomii i realiów systemowych.
Czy jesteśmy dziś w „dolinie rozczarowania”, czy raczej w fazie dojrzewania rynku i oddzielania realnych projektów od marketingu?
Obecną fazę trafniej jest określić jako etap dojrzewania rynku niż klasyczną „dolinę rozczarowania”, choć oba pojęcia częściowo się pokrywają. Nie mamy bowiem do czynienia z wycofywaniem się z wodoru, lecz z przejściem do sytuacji, w której projekty, które nie mają jasnego odbiorcy końcowego ani stabilnego modelu przychodów, przestają uzyskiwać finansowanie. Wodór przez pewien czas funkcjonował jako rozwiązanie niemal uniwersalne, natomiast obecnie następuje jego segmentacja oraz precyzyjne dopasowanie do konkretnych zastosowań. Widać to wyraźnie w strukturze inwestycji, gdzie spośród licznych zapowiedzi tylko część projektów osiąga finalne decyzje inwestycyjne. Jednocześnie strategiczne cele, takie jak produkcja 10 milionów ton wodoru odnawialnego w Unii Europejskiej do 2030 roku, pozostają w mocy, choć ich realizacja podlega coraz bardziej rygorystycznym kryteriom.
Co najbardziej rozminęło się z oczekiwaniami – koszty produkcji, infrastruktura, regulacje czy brak realnego popytu?
Największe rozminięcie oczekiwań dotyczy kosztów produkcji, które przez długi czas były przedstawiane w sposób nadmiernie uproszczony i optymistyczny. W debacie publicznej często pojawiał się poziom około 2 euro za kilogram jako cel bliski osiągnięcia, podczas gdy rzeczywiste koszty – uwzględniające energię elektryczną, nakłady inwestycyjne, logistykę, magazynowanie oraz system certyfikacji – są dziś znacząco wyższe i wynoszą około 5–7 euro za kilogram dla zielonego wodoru. To niedoszacowanie miało realne konsekwencje, ponieważ budowało oczekiwanie szybkiej dekarbonizacji sektorów, które w rzeczywistości wymagają wieloletnich i kapitałochłonnych zmian. Kluczowe pytanie dotyczy jednak tego, kto ponosi koszt tych błędnych założeń. W praktyce w dużej mierze przenosi się on na przemysł, szczególnie energochłonny. Wysokie koszty wodoru oraz regulacyjne wymogi jego stosowania mogą obniżać konkurencyjność europejskich przedsiębiorstw względem rynków takich jak USA czy Azja, gdzie wsparcie publiczne jest silniejsze lub koszty energii niższe. W efekcie rośnie ryzyko zjawiska carbon leakage, czyli przenoszenia produkcji poza Unię Europejską. Najbardziej narażone są sektory takie jak chemia, rafinerie czy hutnictwo, które już dziś operują na niskich marżach i wysokich kosztach energii. Infrastruktura i regulacje również stanowią istotne bariery, jednak to właśnie luka między narracją a rzeczywistością kosztową najmocniej wpłynęła na zmianę nastrojów rynkowych.
Które zastosowania wodoru mają dziś największe szanse przetrwać tę weryfikację i wejść w fazę skalowania?
Największe szanse na przetrwanie obecnej fazy weryfikacji mają zastosowania wodoru w sektorach, w których nie istnieją efektywne alternatywy technologiczne. Dotyczy to przede wszystkim hutnictwa, gdzie wodór może zastąpić koks w procesie redukcji rudy żelaza, a także przemysłu chemicznego, produkcji nawozów oraz paliw syntetycznych. Istotny potencjał widoczny jest również w transporcie ciężkim i zbiorowym, szczególnie tam, gdzie wymagany jest duży zasięg i krótki czas tankowania. W tych obszarach wodór odpowiada na konkretne ograniczenia technologiczne i operacyjne, co sprawia, że jego rozwój opiera się bardziej na realnej potrzebie przemysłowej niż na zmiennej narracji rynkowej. Nawet w tych sektorach mówimy jednak o projektach kapitałochłonnych, wymagających długoterminowych kontraktów i wsparcia regulacyjnego, bez których skalowanie pozostanie ograniczone. Wodór nie jest tu rozwiązaniem szybkim ani uniwersalnym, lecz stopniowym i selektywnym.
A które obszary były – Pani zdaniem – od początku przeszacowane lub wręcz „nadmuchane”
Najbardziej przeszacowanym segmentem okazał się transport osobowy, który przez pewien czas był przedstawiany jako jeden z kluczowych filarów przyszłego rynku wodoru. W praktyce jednak przegrał on z dynamicznym rozwojem elektromobilności bateryjnej, która oferuje znacznie wyższą efektywność energetyczną, sięgającą 70–80 procent, podczas gdy w przypadku wodoru wynosi ona około 25–35 procent. Różnica ta bezpośrednio przekłada się na koszty operacyjne oraz zapotrzebowanie na energię pierwotną. Dodatkowo rozwój infrastruktury wodorowej dla transportu indywidualnego okazał się kosztowny i trudny do skalowania, co znacząco ograniczyło konkurencyjność tego rozwiązania.
Czy rozwój magazynowania energii i elektryfikacji może ograniczyć rolę wodoru w transformacji, czy raczej ją uzupełni?
Rozwój magazynowania energii oraz bezpośredniej elektryfikacji nie tyle ograniczy rolę wodoru, co raczej ją uporządkuje i urealni. W obszarach, gdzie energia elektryczna może być wykorzystywana bezpośrednio, takich jak budownictwo czy transport lekki, wodór będzie stopniowo tracił znaczenie na rzecz bardziej efektywnych rozwiązań.Natomiast w sektorach wymagających magazynowania energii na dużą skalę lub zastosowań procesowych wodór pozostanie istotnym elementem systemu. Jednocześnie należy uwzględnić efekty systemowe, ponieważ przy ograniczonej dostępności zielonej energii i restrykcyjnych regulacjach produkcja wodoru może wiązać się z pośrednimi emisjami, co dodatkowo podkreśla znaczenie integracji technologii i planowania całego systemu energetycznego.Zbyt szybkie narzucanie kosztownych rozwiązań technologicznych bez równoległego budowania ich ekonomicznej podstawy może prowadzić do napięć między celami klimatycznymi a realiami przemysłowymi.
Jak na tle Europy wygląda dziś globalny wyścig technologiczny – czy nie oddajemy pola USA i Chinom?
Europa stoi dziś przed realnym wyzwaniem utrzymania konkurencyjności w globalnym wyścigu technologicznym. Z jednej strony dysponuje najbardziej rozwiniętymi i ambitnymi ramami regulacyjnymi, z drugiej jednak ich złożoność często spowalnia wdrożenia. W tym samym czasie Stany Zjednoczone oferują bardzo silne wsparcie finansowe, sięgające nawet 3 dolarów za kilogram wodoru w ramach Inflation Reduction Act, co znacząco poprawia ekonomię projektów. Chiny natomiast budują przewagę dzięki skali produkcji i niższym kosztom technologii. Jeśli Europa nie uprości regulacji i nie poprawi warunków inwestycyjnych, istnieje ryzyko, że pozostanie liderem strategii i standardów, ale nie rzeczywistych wdrożeń. Bez korekty podejścia Europa może ponieść podwójną cenę: utraty przemysłowej konkurencyjności oraz importu technologii, które sama pomogła uregulować, ale nie zdążyła wdrożyć.
Czy spadek entuzjazmu wobec wodoru może wpłynąć na tempo całej transformacji energetycznej w Europie?
Spadek entuzjazmu wobec wodoru może wpłynąć na tempo transformacji energetycznej, jednak jego wpływ nie musi być negatywny. Obecna sytuacja działa bowiem jako mechanizm korekcyjny, który wymusza bardziej realistyczne podejście do planowania systemu energetycznego i przesuwa uwagę z deklaracji na rzeczywiste parametry technologiczne oraz środowiskowe. Przykładowo produkcja wodoru wymaga znaczących zasobów wody oraz dodatkowych nakładów energetycznych na jej uzdatnianie, a obecne podejście regulacyjne może generować istotne koszty systemowe w długim okresie. W tym sensie spadek entuzjazmu może paradoksalnie przyczynić się do bardziej efektywnej i trwałej transformacji.
Patrząc szerzej: jakie technologie lub rozwiązania mogą przejąć rolę „game changera”, jeśli wodór nie spełni wszystkich oczekiwań?
W scenariuszu, w którym wodór nie spełni wszystkich pokładanych w nim oczekiwań, nie pojawi się jedna technologia, która w pełni go zastąpi. Transformacja energetyczna ma charakter systemowy i opiera się na współdziałaniu wielu rozwiązań. Coraz większą rolę będą odgrywać bezpośrednia elektryfikacja, rozwój magazynów energii, modernizacja i cyfryzacja sieci elektroenergetycznych oraz zarządzanie popytem. W wybranych sektorach znaczenie zyskają również paliwa syntetyczne, szczególnie w transporcie lotniczym i morskim. Kluczowe będzie więc nie zastąpienie wodoru, lecz jego właściwe wkomponowanie w szerszy ekosystem technologiczny.
I finalnie – czy za 10–15 lat będziemy mówić o wodorze jako o fundamencie nowego systemu energetycznego, czy raczej jako o ważnym, ale jednak niszowym elemencie układanki?
W perspektywie 10–15 lat wodór najprawdopodobniej nie stanie się fundamentem całego systemu energetycznego, lecz pozostanie jego ważnym, wyspecjalizowanym komponentem. Jego rola będzie kluczowa w sektorach, w których brak jest realnych alternatyw technologicznych, natomiast w innych obszarach zostanie uzupełniony lub zastąpiony przez bardziej efektywne rozwiązania. Taki scenariusz jest zgodny z obecnymi trendami i wskazuje, że przyszłość transformacji energetycznej będzie oparta na zróżnicowanym miksie technologii, a nie na dominacji jednego nośnika energii.