USA przekupiło Francję? Trump zapłacił 1 mld dolarów za brak wiatraków morskich
Francuski gigant energetyczny zrezygnował z inwestycji farm wiatraków morskich za niemal 1 mld dolarów, które zwróciła administracja Donalda Trumpa. Cofnięcie decyzji o przedsięwzięciu, które mogło generować ok. 4 GW mocy jest bezprecedensowe i rodzi poważną wątpliwość co do kierunku rozwoju odnawialnych źródeł energii w USA. Czy to tylko pragmatyzm polityczny, czy już sygnał odwrotu Stanów od zielonej transformacji?
Trump likwiduje to, co zatwierdził Biden
Kwotę ok. 928 mln dolarów wypłacił rząd Stanów Zjednoczonych francuskiemu koncernowi TotalEnergies. Jest to zwrot za dzierżawę terenów u wybrzeży stanów Nowy Jork i Karolina Północna. To właśnie tam miały powstać farmy wiatraków morskich, zdolne do wygenerowania mocy rzędu 4 GW.
Znamienne jest to, że ten projekt został zatwierdzony już w 2022 roku przez administrację wcześniejszego prezydenta, Joe Bidena. Wówczas USA realizowało ambitną strategię rozwoju offshore wind. Obecna decyzja o wygaszeniu inwestycji dotyczy nie tylko tych konkretnych wiatraków, które miały stanąć w wodach opływających Karolinę Północną i Nowy Jork. Oznacza to także, że Francuzi wycofają się z pozostałych przedsięwzięć w tym segmencie amerykańskiego rynku energetycznego.
Jaki to ma wymiar praktyczny? Otóż nie można nie zauważyć, że mamy tutaj do czynienia z odwróceniem polityki energetycznej. Najpierw było wspieranie OZE – teraz Stany porzucają te plany, wykorzystując środki publiczne.
WARTO WIEDZIEĆ
TotalEnergies jest francuską spółką petrochemiczną, z długimi tradycjami, sięgającymi 1924 roku. Na skalę globalną wydobywa i przetwarza ropę naftową i gaz ziemny, a także zajmuje się marketingiem, transportem i dystrybucją tych surowców. Firma realizuje także projekty OZE oraz produkuje wyroby chemiczne. Jest to jeden z największych koncernów na świecie, obok Chevron, ExxonMobil, BP oraz Shell.
USA mogło subsydiować inwestycję. Zamiast tego porzuca projekt
Redakcja Financial Times wyraziła swoje stanowisko w sprawie poczynań administracji Trumpa. Wg niej doszło do zjawiska bezprecedensowego. Oto bowiem państwo, które może dofinansowywać inwestycje w OZE i ma na to budżet, postanawia porzucić projekt. Poprzez wykorzystanie środków publicznych USA zmienia strategię prywatnego koncernu i tym samym zmienia kierunek w stronę paliw kopalnych.
Podjęliśmy decyzję o rezygnacji z rozwoju projektów z zakresu morskiej energetyki wiatrowej w USA, uznając, że nie leży to w interesie kraju – mówił Patrick Pouyanné, prezes TotalEnergies.
Wobec tego decyzja rządu USA ma charakter nie tylko biznesowy, ale też polityczny.
Energia wiatrowa bez szans w starciu z gazem?
TotalEnergies uzasadnia swoją decyzję przede wszystkim rachunkiem ekonomicznym. Trzeba zauważyć, że inwestowanie w offshore w Europie, gdzie swoją rolę odgrywają stabilne regulacje, wygląda inaczej niż w USA. Rynek energii w Stanach ma rozmaite bariery, takie jak:
- wzrost cen inwestycji,
- braki w ciągłości łańcuchów dostaw,
- niestabilne regulacje,
- długotrwałe procesy administracyjne.
Francuzi doszli do wniosku, że gdyby kontynuować przedsięwzięcie, to finalnie większe koszty ponieśliby końcowi odbiorcy. W oficjalnej retoryce rządowej Stany mają aktualnie inny priorytet energetyczny.
Środki, które miały przysłużyć się do rozwoju farm wiatrakowych będą reinwestowane w sektor ropy i gazu. Z całą pewnością na uwagę zasługuje projekt budowy instalacji Rio Grande LNG, a także plany zwiększenia wydobycia ropy w Zatoce Meksykańskiej, jak i inwestycje w łupki. Nie można przy tym nie odnieść wrażenia, że w tym przypadku krótkoterminowa opłacalność zaczyna wygrywać z długofalową transformacją.
Czego chce Trump?
Administracji Trumpa nie można odmówić zarówno konsekwencji w działaniach, jak i jednomyślności ws. strategii. Energia jest potrzebna na „tu i teraz” – taka myśl zdaje się przyświecać rządzącym. Wyraźnie widać tutaj dążenie do zwiększenia podaży taniej energii i to jak najszybciej (choć wcale nie oznacza to również jak najlepiej). Ale co w takim razie czeka długoterminowe projekty infrastrukturalne?
Już w grudniu 2025 rząd USA zlikwidował lub wstrzymał wiele projektów offshore. Jednym z oficjalnych powodów tych działań była ochrona bezpieczeństwa narodowego w zakresie zapewnienia bezproblemowego działania radarów. Natomiast sądy federalne zakwestionowały część tych decyzji. Niemniej aktualna polityka dalej jest skutecznie realizowana.
Dość naturalnie powraca tutaj bardzo ważna kwestia wojny w Iranie, która poskutkowała wzrostem cen energii. W połączeniu z innymi napięciami geopolitycznymi na świecie Zachód, w tym rzecz jasna USA szukają sposobu na obniżenie cen.
W ramach konferencji CERAWeek w Houston sekretarz spraw wewnętrznych, Doug Burgum wyraził myśl, która przyświeca otoczeniu Trumpa: Offshore jest drogi, zawodny i szkodliwy dla środowiska. Inwestycje w ropę i gaz pomogą obniżyć rachunki Amerykanów – mówił.
Gaz z przeznaczeniem także dla Europy
Gaz, w który TotalEnergies zainwestuje środki od rządu USA trafi także w dużej mierze do Europy. Stary Kontynent od dłuższego czasu dywersyfikuje źródła dostaw, głównie z powodu znaczącego ograniczenia importu z Rosji.
Niemałe znaczenie ma tutaj wspomniana inwestycja w hub Rio Grande LNG. Będzie to instalacja pełniąca bardzo dużą rolę eksportową. Odpowiada to dotychczasowym wynikom TotalEnergies, jako największej spółki, będącej eksporterem amerykańskiego gazu. W 2025 roku firma odpowiadała za eksport blisko 19 mln ton LNG.
Warto dodać, że gaz zasili także amerykańską gospodarkę cyfrową, która notabene jest jednym z najbardziej energochłonnych sektorów.
Offshore częściowo uratowany
Pomimo działań antyinwestycyjnych morska energetyka wiatrowa w USA wciąż posiada mocne karty w grze. Przykładem jest projekt Revolution Wind, realizowany przez Ørsted i Skyborn Renewables. Jest to jedna z inwestycji, która przetrwała trudny dla offshorów rok 2025 i została uratowana przez sądy federalne. W styczniu 2026 roku przeszła na dalszy etap realizacji.
Przedsięwzięcie jest niebagatelne, bowiem całkowity potencjał mocowy ma wynieść 704 MW, a liczba odbiorców wyniesie ponad 350 tys. gospodarstw domowych. Farma wiatraków znajduje się w stanach Rhode Island i Connecticut.
W grę wchodzą długoterminowe kontrakty dostaw energii ze stałą ceną. Odbiorcy mogą więc liczyć na stabilność finansową w tym aspekcie. Operatorzy sieci oszacowali, że Revolution Wind może obniżyć hurtowe ceny energii nawet o 500 mln dolarów rocznie.
Czym tak naprawdę był ruch Trumpa?
Choć z pozoru opisywane działania administracji Trumpa można postrzegać jako polityczną łapówkę, to jednak w sposób bardziej adekwatny można tu mówić o pewnym mechanizmie rekompensaty inwestycyjnej. Natomiast inną kwestią jest ocena opłacalności zastosowania tego mechanizmu.
Publiczne środki posłużyły do zmiany kierunku inwestycji prywatnego koncernu. Mimo to pieniądze te nie znikają przecież z sektora energetycznego. Nastąpiło ich przesunięcie w stronę ropy i gazu.
Dla dalszego postępu transformacji energetycznej, będzie to niewątpliwie krok wstecz. Usprawiedliwienia dla tej decyzji można upatrywać w argumentach przemawiających za krótkoterminową obniżką cen i wzmocnieniem bezpieczeństwa energetycznego.
Jaką przyszłość czeka morską energetykę w Stanach?
Obserwując Stany Zjednoczone można odnieść wrażenie, że na rynku energetycznym spierają się dwie koncepcje. Jedna zakłada podejście pragmatyczne, tj. szybkie pozyskiwanie taniej energii z paliw kopalnych. Druga stawia na odnawialne źródła energii.
Wskutek tego dualizmu niektóre programy OZE są wygaszane czy wstrzymywane, inne zaś – głównie dzięki orzecznictwu sądów – wchodzą w fazę realizacji. Warto przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu USA rosło na nowego lidera inwestycji offshore. Dzisiaj widzimy ukierunkowanie na LNG i ropę, co jest popierane retoryką dbania o bezpieczeństwo energetyczne Stanów.
Nie jest to bynajmniej koniec morskiej energetyki w USA. Jednak będzie ona napotykać szereg problemów, głównie dlatego, że odtąd jej rozwój będzie nierówny, narażony na większe ryzyko inwestycyjne i bardziej uzależniony od politycznych decyzji niż warunków ekonomicznych i technologicznych.

Michał Krajniak
Dziennikarz analityczny, który patrzy na energetykę przez pryzmat polityki i gospodarki. Opisuje wyzwania sektora oraz przygląda się postępującym trendom rynkowym.