Atom jako symbol zmiany. Premier zapowiada, że prąd z elektrowni jądrowej wystarczy dla 12 mln gospodarstw domowych
Podczas wizyty w gminie Choczewo, na placu budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej „Lubiatowo–Kopalino”, premier Donald Tusk podkreślił, że państwo przechodzi od wieloletnich zapowiedzi do realnej realizacji projektu: „Po pierwsze: robimy, nie gadamy”. Szef rządu nazwał inwestycję „symbolem wielkiego skoku energetycznego, technologicznego i przemysłowego”, który – poza bezpieczeństwem dostaw – ma zmienić gospodarcze i społeczne oblicze północnej Polski. Źródłem tego skoku ma być stabilna, niskoemisyjna moc jądrowa, pozwalająca uniezależniać kraj od wahań cen paliw kopalnych.
12 milionów gospodarstw, czyli 86 proc. kraju
Według zapowiedzi premiera, energia z pierwszej elektrowni jądrowej ma wystarczyć nawet dla 12 mln gospodarstw domowych, co – jak podkreślono – odpowiada około 86 proc. wszystkich gospodarstw w Polsce. Wskazano, że to realny wymiar bezpieczeństwa energetycznego: „ciepły dom, tani prąd, bezpieczne rodziny”. Oczekiwany efekt to również większa przewidywalność cen i większa odporność systemu na skoki zapotrzebowania.
Inwestorem i przyszłym operatorem jest spółka Polskie Elektrownie Jądrowe, współpracująca z konsorcjum Westinghouse–Bechtel. Strony działają obecnie na podstawie tzw. umowy pomostowej (Engineering Development Agreement) zawartej 28 kwietnia 2025 r., która wyznacza ramy dalszych prac inżynieryjnych i przygotowawczych do kontraktu EPC. Premier wskazał, że zapisy współpracy są „w pełni partnerskie i bardzo korzystne dla Polski i dla naszych partnerów zagranicznych”, co ma sprzyjać terminowości i jakości realizacji.
Tysiące miejsc pracy i „local content”
Rząd szacuje, że w szczycie na budowie będzie pracować około 50 tys. osób. Podkreślono zasadę local content – szeroki udział krajowych podmiotów w łańcuchu dostaw. Na liście firm wskazanych przez premiera znalazły się m.in. Mostostal Kielce, Mostostal Kraków, Mostostal Siedlce, Ferrum (Katowice), Famak (Kluczbork) i Electro-Montaż Północ (Gdynia). Obok dużych wykonawców do projektu mają dołączyć setki mniejszych przedsiębiorstw z całej Polski, budując kompetencje w obszarach konstrukcyjnych, montażowych i serwisowych.
Lokalizacja na Pomorzu to – według rządu – świadomy wybór, który zepnie w jeden ekosystem elektrownię jądrową, morskie farmy wiatrowe i modernizowane porty. Premier mówił o „przenoszeniu środka ciężkości rozwojowego na północ” oraz o trwałych, miejscowych korzyściach dla gminy Choczewo i całego regionu. Wskazano również na efekty infrastrukturalne: nową drogę krajową, nowe połączenia kolejowe i morską konstrukcję do wyładunku największych elementów elektrowni. Pierwsze odcinki dróg i linii kolejowych mają być gotowe w 2028 r.
Wkład w PKB i modernizację przemysłu
Rząd przekonuje, że skala inwestycji jądrowych przełoży się na dodatkowy wzrost gospodarczy rzędu blisko 1 proc. PKB. Chodzi nie tylko o bezpośrednie wydatki na placu budowy, ale też o efekt mnożnikowy: rozwój krajowych kompetencji, specjalistycznego zaplecza projektowego i produkcyjnego, a w konsekwencji – modernizację przemysłu i większą konkurencyjność eksportową. W tym ujęciu atom ma być nie tylko źródłem mocy w systemie, ale i kołem zamachowym reindustrializacji.
Wypowiedzi premiera, powtórzone m.in. przez media branżowe, budują spójny przekaz: elektrownia jądrowa ma stabilizować system, obniżać ryzyka cenowe i realnie wspierać transformację – w parze z rozbudową OZE i sieci przesyłowych. Zgodnie z zapowiedziami, to projekt, który ma zakończyć epokę „wiecznych zapowiedzi” i przełożyć się na konkretne megawaty w polskiej energetyce, a także konkretne miejsca pracy i inwestycje towarzyszące w regionie.