Ścieki ogrzeją mieszkania w Warszawie. Na Żeraniu powstanie niezwykła instalacja - e-magazyny.pl

Ścieki ogrzeją mieszkania w Warszawie. Na Żeraniu powstanie niezwykła instalacja

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 6 minut
Czy ścieki ogrzeją 20 tys. mieszkań w Warszawie?
Czy ścieki ogrzeją 20 tys. mieszkań w Warszawie? Grafika wygenerowana za pomocą SI

Warszawa ma nowe źródło ciepła. Jednakże nie płynie ono gazociągiem. Nie jest dostarczane przez tankowiec. Nie wymaga importu, magazynowania ani negocjacji cen z zagranicznym dostawcą. Płynie pod ulicą, lecz wielu Warszawiaków wolałoby w ogóle nie wiedzieć, czym dokładnie jest. Mowa bowiem o układzie odzysku ciepła ze ścieków na Żeraniu.

Warszawa, skarbonka na ciepło bez dna

Układ ma dopiero powstać. Dwie duże pompy ciepła będą wykorzystywać energię zawartą w surowych ściekach z pobliskiej przepompowni i przekazywać ją do systemu ciepłowniczego. Moc instalacji wyniesie 50 MW, co wg NFOŚiGW odpowiada zapotrzebowaniu ok. 20 tys. mieszkań. Sam Fundusz przeznaczył na niego aż 125,4 mln zł wsparcia.

Czyli, mówiąc najprościej, Warszawa będzie ogrzewana m.in. tym, co sama wcześniej spuściła do kanalizacji. A potrzeby są duże, bo stolica jest skarbonką na ciepło, które nie ma dna.

Każdego dnia z grubsza dwa miliony mieszkańców musi się umyć, zmyć naczynia, gotować i sprzątać, o spuszczaniu wody w toalecie nawet nie wspominając. Gdy to się dzieje, energia trafia do ścieków. Bo najpierw trzeba było podgrzać wodę, potem ktoś musiał za tę wodę zapłacić, a następnie używał jej zaledwie przez kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt minut.

Ale przecież, gdy ktoś ugotuje np. zupę i przeleje ja do wazy, to czy od razu wyrzuca na śmietnik jeszcze gorący garnek? O ile go, oczywiście nie spalił. Jednak wedle tej logiki nie tylko Warszawa, lecz i cała Polska funkcjonowała przez lata. Ciepło odpadowe było czymś niezauważalnym, zupełnie jakby magicznie znikało wraz z zakończeniem procesu, w trakcie które je wytworzyło. Jednak fizyka podpowiada nam, że to ciepło – czy nam się podoba czy nie – wcale nie zniknęło.

Ścieki jako energetyka przyszłości?

Gdyby ktoś jeszcze kilkanaście lat temu postawił taką tezę na poważnie, prawdopodobnie zostałby wyśmiany. Dzisiaj coraz częściej myśli się o efektywnym i ekologicznym wykorzystaniu odpadów, ale w sporej części społeczeństwa budzi to wątpliwości i obrzydzenie. Można przecież powiedzieć „reaktor modułowy”, „morska farma wiatrowa” czy „zielony wodór”. To wzbudza zainteresowanie i brzmi nowocześnie. „Ciepło ze ścieków” może natomiast zabrzmieć jak fetysz na temat awarii hydraulicznej.

W folderze dla klienta bardzo trudno jest to sprzedawać. Podobna trudność to opowiadanie o tym rodzinie przy wigilijnym stole. Zwłaszcza, jeśli by się chciało podkreślić, że w mieszkaniu jest tak ciepło m.in. dzięki przepompowni ścieków.

Śmierdząca sprawa? Niekoniecznie, zwłaszcza że już teraz, w centrum Polski tak właśnie może wyglądać jedno z najbardziej rozsądnych rozwiązań nowoczesnego ciepłownictwa. Ścieki bowiem, w odróżnieniu od słońca czy wiatru są dość przewidywalne. Prognoza pogody może się mylić. Ale to, że każdego dnia miliony osób pójdą skorzystać z łazienki jest pewne niemal tak, jak śmierć i podatki.

Po co przepłacać za energię?

Narzekanie na rachunki za energię jest dość powszechne. Po co więc przepłacać za ciągłe dostawy nowo wyprodukowanego ciepła? Odpady są energią, którą raz wyprodukowaliśmy i za którą już raz zapłaciliśmy. Prysznic zrobił swoje, pralka zrobiła swoje, tak samo zmywarka, a część z tej energii pływa sobie teraz w najlepsze, w strumieniu ścieków.

Pompa ciepła może ją stamtąd wydobyć i podnieść temperaturę do poziomu użytecznego dla systemu ciepłowniczego. To nie jest produkcja ciepła z niczego. Raczej można to określić mianem swoistego recyklingu, w końcu wracamy po coś, co raz już zostało wyrzucone.

Taka technologia to pewien polityczny paradoks. Z jednej strony nie interesuje jej, kto wygrał wybory samorządowe, nie prowadzi wojny ideologicznej, nie ma poglądów na atom. Z drugiej skupia się jedynie na rurze i ściekach, zupełnie tak, jakby politykę współtworzyła.

Ścieki ogrzeją 20 tys. mieszkań

Gdy jeszcze weźmiemy pod uwagę skalę wykorzystania energii ze ścieków, zauważymy że nie jest to żart. Instalacja w Żeraniu ma wytwarzać ok. 320 tys. GJ ciepła ze źródeł odnawialnych. Projekt pozwoli ograniczyć emisję CO2 o ok. 62,7 tys. ton rocznie oraz zmniejszyć zużycie węgla i gazu w elektrociepłowni.

Nie mamy więc do czynienia z eksperymentalnym projektem, lecz planem dot. znacznego obszaru stolicy. Ponadto podobne instalacje mają powstać również z Siekierkach, Pruszkowie i przy oczyszczalni „Czajka”. Do końca 2030 r. łączna moc pomp cieła tego typu wyniesie ok. 182 MW, a w dłuższej perspektywie wzrośnie do blisko 250 MW.

Nowoczesne miasto ma zresztą niezwykły talent do wykonywania dwóch przeciwstawnych czynności jednocześnie. Latem budynki wyrzucają ciepło z klimatyzacji na zewnątrz. Centra danych produkują ciepło, które trzeba usuwać. Przemysł produkuje ciepło, którego często nie potrzebuje, a ścieki wynoszą energię z mieszkań. Natomiast kilka ulic dalej ktoś spala paliwo, by wyprodukować kolejną porcję ciepła.

Kanalizacja bez kompleksów

Nie każda przyszłość to fantastyczna wizja pisarza. Czasem to po prostu pompa, wymiennik i rura, którą miasto miało już wcześniej. Być może właśnie dlatego odzysk ciepła jest tym bardziej interesujący.

Tutaj nikt nikomu nie obiecuje cudów. Problemy, z którymi ciepłownictwo boryka się na co dzień, pozostają realne. Nie mówimy też tutaj o pomyśle, który zakłada budowę infrastruktury od zera. To jest nic innego, jak bazowanie na czymś, co niedawno było odpadam, że teraz zrobimy z tego użytek.

Energetyka nie od dziś każe nam myśleć o źródłach. Ludzie najpierw zastanawiali się, skąd wezmą więcej węgla, później gazu, a dziś patrzymy na słońce i wiatr. Energia jest dostępna. Jednak często kryje tam, gdzie trudno ją dostrzec na pierwszy rzut oka.

Warszawa zaczęła szukać pod ziemią. Ale w kopalni, czy w gazociągu, kombinując jak się tam podłączyć. Znalazła kanalizację, coś, co kryje nie przykrą sprawę, o której chcemy zapomnieć, lecz sensowny zasób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

Zmień zgody