Sezon grzewczy rusza. Czy naprawdę potrzebujemy 24 stopni w mieszkaniu? - e-magazyny.pl

Sezon grzewczy rusza. Czy naprawdę potrzebujemy 24 stopni w mieszkaniu?

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 5 minut
Październik to często rozpoczęcie sezonu grzewczego
Październik to często rozpoczęcie sezonu grzewczego. Grafika wygenerowana przez SI

Jeśli dobrze liczę, do października pozostało 12 dni. Tyle samo dzieli nas więc także od 2 stopni rano i 7 stopni wieczorem. Ale w mieszkaniu niejeden z nas będzie miał dwadzieścia cztery. Przy takiej temperaturze można siedzieć we własnym pokoju tylko w t-shircie i zastanawiać się, czemu rachunek za ogrzewanie jest tak wysoki. Pytanie, czy to jeszcze rzeczywista potrzeba, czy już zbędny komfort?

Grzejniki ruszają. Czy trzeba rozkręcać je na maksa?

W Polsce nie ma jednej, ustawowej daty od której obowiązuje sezon grzewczy. Jednak wiele wspólnot mieszkaniowych czy spółdzielni właśnie w październiku rozpoczyna sezon, w którym pokrętła niemal w każdym mieszkaniu są wprawiane w ruch. I to tylko w jedną stronę, ku najwyższej cyfrze.

To nawet dobrze, że po jednej naprawdę chłodnej nocy i wcale nie przyjemniejszym poranku administracja włączy grzanie. Warto jednak przyjrzeć się temu, co dzieje się potem. Bo niektórzy (znam to z autopsji) potrafią siedzieć przy uchylonym oknie i kaloryferze włączonym na trójkę lub czwórkę.

W amerykańskiej popkulturze motyw wykorzystywania dolarów jako papieru toaletowego jest jednym z symboli przepychu. Może w Polsce takim symbolem będzie ogrzewanie pomieszczenia, które w tym samym czasie się wietrzy?

Kaloryfer vs. bluza

Latem odsłonięte nogi, ręce, brzuchy, plecy i dekolty to norma. Ludzie przyzwyczajają się do tego tak bardzo, że jesienią najchętniej nie zakładaliby bluzy. Znaleźli jednak wyjście z tej sytuacji. Wprawdzie na zewnątrz bluza i to w towarzystwie kurtki staje się koniecznością, ale w domu po co zakładać na siebie coś więcej niż koszulkę?

Ciepłe skarpety, swetry, kalesony to te części garderoby, o których wielu z nas nie chce słyszeć, mimo że rtęć w termometrze z dnia na dzień wskazuje coraz niższą kreskę. I oczywiście w tym miejscu powinny pojawić się głosy oburzenia i linki do artykułów o emerytach, którzy zamarzli we własnych mieszkaniach.

Nie chodzi jednak o to, aby marznąć, ale by sprawdzić, czy gdyby narzucić bluzę na ramiona, a spodnie dresowe naciągnąć na miejsce, w którym plecy tracą swą szlachetną nazwę, to można by zmniejszyć grzanie z trójki na dwójkę.

Prywatny lipiec w listopadzie

WHO wskazuje 18 st. C jako bezpieczne minimum dla ogółu populacji w chłodniejszych miesiącach. Chociaż dzieci, osoby starsze i chore mogą potrzebować wyższej temperatury. Wcześniejsze wytyczne dot. komfortu w pomieszczeniach mieszkalnych mówiły o przedziale 20-22 st. C.

To są twarde dane, ale prócz tego jest coś jeszcze. Mianowicie subiektywne odczuwanie temperatury. Zależy od wieku, stanu zdrowia, krążenia, a nawet aktywności fizycznej. Dlatego odnoszenie liczb do konkretnych przypadków może okazać się nietrafione.

Ale przecież, jeśli ktoś w negliżu spędza czas w mieszkaniu w listopadzie, to czy rzeczywiście jest mu chłodno? A może należy spytać, czy rzeczywiście musi on odtwarzać u siebie warunki pogodowe z lipca?

Wietrzenie podczas grzania. Głupota czy lenistwo?

Na pierwszy rzut oka otwieranie czy uchylanie okien i pozostawianie ich tak przez godziny wydaje się zachowaniem niezbyt rozsądnym. Jednak zarzut głupoty w dużej części przypadków raczej się nie obroni. Bo czy Polacy nie wiedzą, że takim sposobem ucieka im drogocenne ciepło? Oczywiście, że wiedzą! Przynajmniej w większości.

Problem w tym, że ze zwykłego lenistwa nie robią kilku prostych czynności. Dziadek nie włączał grzejnika rano, tylko najpierw wietrzył pokój przez pół godziny, następnie zamykał okno i dopiero potem brał się za pokrętło. O 17:00 wyłączał grzanie, a kiedy dwie godziny później zrobiło się chłodniej w mieszkaniu, wtedy znów je wietrzył. Na koniec włączał grzejnik i pozostawiał tak do 22:00. Jego wnuczek jest na to zbyt leniwy. Woli raz dziennie przekręcić termostat i niech pracuje.

Warto też popatrzeć na to holistycznie. W bloku jeden lokator lubi 20 stopni, drugi 24, trzeci grzeje non stop, a czwarty w ogóle nie włącza grzejnika, bo ogrzewa się sąsiadami z boku, z góry i z dołu.

Gdy energetyka spotyka socjologię, to najczęściej, niestety, przegrywa.

Ciepło tylko czuć. Rachunek czuć i widać

Ogrzewanie ma tę właściwość, że dość łatwo jest zapomnieć, że ktoś to ciepło musiał wyprodukować. W grzejniku nie widać bowiem płomienia, spalającego się węgla czy drewna. Grzejnik po prostu się nagrzewa i już! Tak jest wygodnie myśleć.

Dopiero po jakimś czasie przychodzi faktura. A na niej widnieje pozycja za centralne ogrzewanie, czyli za ciepło dostarczone do budynku i instalacji. Za wartość kwoty do zapłaty łatwo obwinić dostawcę, państwo czy spółdzielnię. Trudniej się zastanowić nad tym, czy zawsze trzymanie kaloryferów na poziomie 4-5 było potrzebne?

Co mają zrobić zmarzluchy?

Nie można zapominać o tym, że wychłodzone mieszkania rzeczywiście stanowią poważny problem zdrowotny. Jednak nie sposób też nie zauważyć, że pomiędzy faktycznym marznięciem a spędzaniem listopada w krótkim rękawie jest jeszcze całkiem spora przestrzeń do zagospodarowania.

Można zmniejszyć grzanie choć o jeden poziom. Można przynieść sobie bluzę, ciepły koc i dodatkową parę skarpetek albo wyłączać grzanie przynajmniej na czas wietrzenia mieszkania.

Bo tak to już jest z porami roku, że się od siebie różnią. Może nie warto tego na siłę naprawiać.


Michał Krajniak

Michał Krajniak

Dziennikarz analityczny, który patrzy na energetykę przez pryzmat polityki i gospodarki. Opisuje wyzwania sektora oraz przygląda się postępującym trendom rynkowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

Linia kablowa 220 kV połączy magazyn energii ze stacją Klikowa

Magazyn energii 250,8 MWh w Tarnowie. Jest decyzja dla linii 220 kV

Projekt dużego magazynu energii w tarnowskiej dzielnicy Klikowa przechodzi kolejny etap przygotowań. Wojewoda małopolski wydał decyzję lokalizacyjną dla linii kablowej 220 kV, która ma połączyć magazyn energii ze stacją elektroenergetyczną Klikowa. Sam projekt magazynowy ma warunki przyłączenia dla 62,7 MW…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 2 minuty
Zmień zgody