Zwarcie Kontrolowane: Pociąg do przyszłości utknął pod Miechowem - e-magazyny.pl

Zwarcie Kontrolowane: Pociąg do przyszłości utknął pod Miechowem

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 8 minut
Zwarcie kontrolowane: Pociąg do przyszłości utknął pod Miechowem
Pociąg do przyszłości utknął pod Miechowem

Polska kolej odkryła sposób na podróż w czasie. Na bilecie widnieje konkretna godzina, ale pociąg przybywa do celu o zupełnie innej porze. Smaczkiem jest element niespodzianki – pasażer nigdy nie wie, kiedy właściwie dojedzie. Rozkład jazdy też mamy nowoczesny. To już nie jest zwykły plan, lecz coś pomiędzy horoskopem a obietnicą wyborczą. Największe osiągnięcie to nie prędkość, lecz umiejętność takiego przedstawienia pasażerowi niedogodności, by ten poczuł ekscytację przed zbliżającą się podróżą. Ekologiczny transport przyszłość jest już w Polsce. Tyle, że opóźniony.

„Zwarcie Kontrolowane” to sobotni cykl felietonów z przymrużeniem oka. Bierzemy na warsztat energetykę, ekologię, gospodarkę i politykę — w Polsce i poza nią — wyłapując absurdy, paradoksy i rzeczy, które aż proszą się o komentarz.

Kolej jest potrzebna. Właśnie dlatego należy ją krytykować

Rzecz zasadnicza – kolej jest jednym z najlepszych sposobów przemieszczania dużej liczby ludzi przy relatywnie niewielkim wpływie na środowisko. Z punktu widzenia transformacji energetycznej transport szynowy to nie problem, lecz część rozwiązania.

Pociąg ogranicza ruch samochodowy, emisje, korki i zapotrzebowanie na kolejne hektary asfaltu. Wraz ze wzrostem udziału energii niskoemisyjnej w systemie elektroenergetycznym jego przewaga środowiskowa może jeszcze rosnąć. Obywatele powinni częściej wybierać kolej, a państwo powinno im ten wybór możliwie jak najbardziej ułatwiać.

Nie chodzi o to, by w obliczu nawet ekstremalnych spóźnień pasażer sięgał po kluczyki i z tryumfem uruchomił silnik pod oknem sąsiada. Chodzi o to, by nie musiał robić tego po podsumowaniu wielu podróży koleją, z którego wyjdzie mu, że pociąg się po prostu nie opłaca.

Krytyka kolei nie jest atakiem na ekologiczny transport jako taki. Jedynie żąda, by usługa działała w praktyce tak dobrze, jak opowiada o sobie w reklamach.

Punktualność wg zegarka i punktualność wg kolei

Wg „Dziennika Gazety Prawnej” w czerwcu 2026 r. tylko 58 proc. pociągów PKP Intercity dotarło punktualnie do stacji końcowej. Ale punktualność? Panie, kto by się tym przejmował! Przez godzinę, dwie lub trzy można przeczytać książkę, uciąć sobie drzemkę, przygotować się do pracy, zadzwonić do mamy. Za taką dodatkową usługę to należałoby przecież dodatkowo policzyć! A że nie ma klimatyzacji, nawet w pierwszej klasie? Cóż, pasażer przegrzany jest mniej awanturujący się.

Problem w tym, że po kilku takich kursach pasażer prędzej czy później wybierze wygodę nad ekologii. Auto może kopcić jak Ciotka Stasia, która z papierosami przyjaźni się od czasów Gierka. Korki? Przynajmniej można radia posłuchać, zamiast komunikatu, że opóźnienie może ulec zmianie.

Wymówki na każdą okazję

Stop! Kolej się przecież nie spóźnia! Kolej zawsze ma przyczynę. Pociąg spóźnia się, ponieważ jest upał, albo mróz, albo deszcz, albo wiatr, albo nie ma wiatru, albo jest remont, albo po remoncie, albo to wiosna, lato, jesień, zima, a punktualności ni ma.

Rządzi Kaczyński? Pociąg się spóźnia. Rządzi Tusk? Pociąg też się spóźnia. Gdyby Polską rządził dalajlama, pociąg z Warszawy do Krakowa zapewne zatrzymałby się pod Miechowem z powodu oczekiwania na skomunikowanie z reinkarnacją.

Fascynujące jest to, jak system potrafi wyprodukować wyjaśnienie, nieważne co się stało. Nazwa spółki – jakakolwiek aktualnie obowiązuje – powinna się zmienić na: „Wymówki dla spóźnień na każdą okoliczność”. Koniecznie z ograniczoną odpowiedzialnością.

Odpowiedzialność jedzie komunikacją zastępczą

Jeśli ktoś nie wie, czym jest spychologia, niech posłucha wyjaśnień kolei. Przewoźnik tłumaczy, że szyny były złe. Zarządca wskazuje na awarię taboru, bo podwozie też było złe. Tabor milczy, ponieważ jest maszyną i jako jedyny zachowuje się w miarę przyzwoicie. Ministerstwo Infrastruktury monitoruje sytuację. Zarząd – analizuje. Rzecznik informuje. Pasażer siedzi i się poci.

A przecież zawodna kolej nie szkodzi tylko pasażerom. Szkodzi całej transformacji transportu. Każde duże opóźnienie, każda stracona przesiadka i każdy wagon zmieniający się w czerwcu w puszkę sardynek to bezpłatna reklama samochodu. Nie dlatego, że auto jest bardziej ekologiczne, bo nie jest. Tylko dlatego, że taki środek lokomocji staje się w oczach pasażera bardziej przewidywalny.

Najbardziej przepraszają ci, którzy najmniej zawinili

Tak całkiem serio, to szkoda tych, którzy naprawdę szczerze przepraszają. Konduktor chodzi po wagonach i tłumaczy przyczyny, stara się naprawić niedziałającą klimatyzację, dzwoni do kierowników innych pociągów, bo pasażer ma przesiadkę. Wykonuje swoją pracę, ale za takie coś należy się stosowna premia. Bo brakuje tylko, żeby przeprosił za wywołanie II wojny światowej.

Maszynista – on nie chce dojechać? Nie chce skończyć roboty o czasie, zobaczyć się z dziećmi, pójść do kina albo pograć na konsoli? A kierownik pociągu? Czy powrót do domu późnym wieczorem, tylko po to, by się umyć i iść spać, aby od rana na nowo rozpocząć festiwal wstydu i przepraszania, jest szczytem jego marzeń, czy może znajduje się na końcu listy rzeczy, które chce on robić w życiu?

Może trudno w to uwierzyć, ale to naprawdę nie jest tak, że konduktorzy, maszyniści, technicy i inni pracownicy kolei spotykają się rano w tajnym gabinecie, żeby zaplanować, komu zniszczą weekend. Są trybikami w mechanizmie niesprawnego systemu. Zbierają po twarzy za decyzje ludzi, którzy zapewne sami nigdy by się nie zniżyli do jazdy pociągiem wraz z plebsem.

Przy okazji każdej krytyki komuś należy się palma uczciwości. Trafia ona zatem do pracowników. Szkoda tylko, że w przypadku zarządów palma już dawno odbiła. Może od biedy daje trochę cienia, co latem, w stalowym wagonie, działającym pod wpływem światła słonecznego jak piec krematoryjny, okazuje się przydatne.

Ale, ale – bronić klimatyzacji w dobie transformacji energetycznej? Przy temperaturach powyżej 30 stopni chłodzenie nie jest luksusem. W wagonach wynik ten może oscylować w granicach 40-50 stopni i to nawet przy wentylacji. To już nie jest fanaberia typu fotel z masażem czy koncert muzyki relaksacyjnej. Od klimatyzacji latem często zależy, czy pasażer znajdzie się w szklarni na kółkach czy dojedzie w cywilizowanych warunkach.

Ustawa o poszanowaniu czasu pasażera

A może po prostu trzeba wprowadzić ustawę? Np. o poszanowaniu czasu pasażera. Za każdą minutę opóźnienia przewoźnik oddaje 1 proc. ceny biletu. Takie prawo bardzo ładnie wyjaśni zarządom spółek dlaczego czas pasażera jest tak samo wartościowy jak prezesa.

Dura lex, ale skoro nie działają skargi pasażerów, czy to wysyłane listem poleconym, czy pisane na social mediach, to może punktualność można wyegzekwować grając instynktem samozachowawczym. Bo w końcu, czy dzisiaj przewoźnik ma jakikolwiek powód, żeby szanować czas pasażera? Bilety i tak sprzedane.

Zielona transformacja musi dojeżdżać punktualnie

Właśnie – pasażerowie w social mediach! Gdy ciężka, ogromna i ociekająca potem lokomotywa już ledwo sapie, już ledwo zipie i spieszy się, by dojechać na czas, na Facebooku trwa osobny festiwal szyderstwa. Kolej reklamuje nową ofertę, a Pani Krysia pyta, czy oferta dojedzie punktualnie. Spółka prezentuje piękne zdjęcie składu na tle zachodzącego słońca, a Pan Janusz zastanawia się w komentarzu, czy słońce zaszło w oczekiwaniu na odjazd. Przewoźnik zachęca do skorzystania z wakacyjnych promocji, a Pan Adam chciałby się dowiedzieć, czy jego dzieci zdążą wrócić do szkoły na 1 września.

I w tym momencie do głosu znów dochodzi ekologia. Można bowiem produkować zieloną energię. Można zasilać kolej wiatrem, słońcem, atomem i wodorem. Można również kontrolować ślad węglowy. Tylko, że jeśli pociąg nie przyjeżdża, to pasażerowi jest wszystko jedno, czym jest zasilany.

Transformacji energetycznej towarzyszą konferencje, prezentacje i ogólnospołeczna edukacja. Tylko że proces tak naprawdę dokona się wtedy, gdy ekologiczna alternatywa realnie odpowie na potrzeby użytkownika. Być może zadanie jest trudne, trzeba jednak pamiętać, że rozwiązania eko też są częścią rynku i jako produkty czy usługi również muszą posiadać popyt na siebie. A na kształtowanie popytu wpływ ma wiele czynników – w tym przypadku komfort podróży.


Michał Krajniak

Michał Krajniak

Dziennikarz analityczny, który patrzy na energetykę przez pryzmat polityki i gospodarki. Opisuje wyzwania sektora oraz przygląda się postępującym trendom rynkowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

PiS w rozłamie. Co to oznacza dla energetyki?

PiS w rozłamie. Co to oznacza dla energetyki?

Ponad 30 posłów związanych z Mateuszem Morawieckim i jego stowarzyszeniem Rozwój Plus ma opuścić PiS. Były premier i jego współpracownicy nie podpisali wymaganych oświadczeń. Rozłam może zmienić stanowisko opozycji ws. polityki energetycznej państwa. Wpłynie także znacząco na układ sił przed…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 3 minuty
Zmień zgody