Referendum klimatyczne w Polsce? Lekcje ze świata pokazują, jak wysoką stawkę mają takie decyzje
Prezydent Karol Nawrocki chce referendum w sprawie polityki klimatycznej. Taka próba otwiera w Polsce debatę o znaczeniu znacznie szerszym niż tylko bieżący spór polityczny. W rzeczywistości dotyczy ona tego, kto i w jaki sposób powinien decydować o kierunku transformacji energetycznej – jednej z najbardziej złożonych zmian gospodarczych ostatnich dekad.
Zanim jednak ocenimy sens takiego rozwiązania, warto przyjrzeć się doświadczeniom innych krajów. Historia pokazuje wyraźnie, że referenda w obszarze energetyki i klimatu niemal zawsze odbywają się w momentach napięcia społecznego i często prowadzą do decyzji, których skutki odczuwalne są przez dekady.

Włochy – decyzja pod wpływem strachu, skutki na pokolenia
Przypadek Włoch jest jednym z najbardziej klasycznych przykładów wpływu referendum na system energetyczny państwa. W 1987 roku, bezpośrednio po katastrofie w Czarnobylu, włoskie społeczeństwo zostało postawione przed pytaniem dotyczącym przyszłości energetyki jądrowej.
Formalnie referendum nie dotyczyło prostego pytania „czy zamknąć elektrownie”, lecz zmian w regulacjach umożliwiających dalszy rozwój sektora. W praktyce jednak zostało odebrane jako plebiscyt za lub przeciw atomowi. Wynik był jednoznaczny – społeczeństwo opowiedziało się przeciwko energetyce jądrowej, co doprowadziło do zamknięcia działających reaktorów.
W 2011 roku temat wrócił, gdy rząd próbował reaktywować program jądrowy. Jednak w cieniu Katastrofa w Fukushimie ponad 90% głosujących ponownie odrzuciło tę możliwość. W efekcie Włochy do dziś pozostają jednym z największych importerów energii w Europie, a brak stabilnego źródła niskoemisyjnego ogranicza ich elastyczność w transformacji.
Austria – 50,5% zdecydowało o całej strategii państwa
Jeszcze bardziej symboliczny jest przypadek Austria. W 1978 roku przeprowadzono referendum dotyczące uruchomienia elektrowni jądrowej w Zwentendorf. Warto podkreślić, że nie była to koncepcja czy projekt – elektrownia była już fizycznie ukończona i gotowa do pracy.
Głosowanie zakończyło się minimalną przewagą przeciwników – 50,5% do 49,5%. Ta niewielka różnica wystarczyła jednak, aby całkowicie zmienić kierunek polityki energetycznej kraju. Elektrownia nigdy nie została uruchomiona, a Austria przyjęła trwałą, konstytucyjnie umocowaną politykę antynuklearną.
Szwajcaria – model ewolucyjny, ale również zależny od nastrojów społecznych
Szwajcaria często przywoływana jest jako przykład bardziej uporządkowanego wykorzystania referendów.
Już w 1990 roku społeczeństwo poparło moratorium na budowę nowych elektrowni jądrowych. Ważny moment nastąpił jednak w 2017 roku, kiedy w referendum zatwierdzono strategię energetyczną zakładającą stopniowe odchodzenie od atomu oraz rozwój odnawialnych źródeł energii.
Choć proces był bardziej rozłożony w czasie i poprzedzony debatą, również w tym przypadku impulsem do zmiany była katastrofa w Fukushimie. Szwajcarski model pokazuje więc, że nawet w stabilnym systemie demokracji bezpośredniej decyzje energetyczne pozostają silnie powiązane z aktualnymi nastrojami społecznymi.
Tajwan – przykład niestabilności decyzji referendalnych
Szczególnie pouczający jest przypadek Tajwanu, gdzie w krótkim czasie przeprowadzono kilka referendów dotyczących energetyki jądrowej.
W 2018 roku wyborcy zdecydowali o zniesieniu obowiązującego wcześniej planu całkowitego odejścia od atomu. Jednak już w 2021 roku, w kolejnym referendum, odrzucili pomysł uruchomienia konkretnej elektrowni jądrowej w Lungmen.
Te sprzeczne decyzje doprowadziły do sytuacji, w której polityka energetyczna państwa stała się trudna do przewidzenia zarówno dla inwestorów, jak i dla administracji publicznej. Tajwan do dziś zmaga się z napięciem między potrzebą bezpieczeństwa energetycznego a społecznym sprzeciwem wobec atomu.
Polska – referendum o wszystkim jednocześnie
Na tle tych przykładów polska propozycja referendum wyróżnia się skalą i poziomem ogólności. W przeszłości społeczeństwa głosowały nad konkretnymi decyzjami – budową elektrowni, ich zamknięciem lub wprowadzeniem określonych regulacji. W Polsce przedmiotem głosowania miałby być de facto cały model polityki klimatycznej oraz jej konsekwencje gospodarcze.
Proponowane pytanie odnosi się do kosztów życia, cen energii i funkcjonowania gospodarki, co oznacza, że dotyka jednocześnie wielu obszarów – od przemysłu po rolnictwo. W praktyce trudno jednak oczekiwać, aby jedno głosowanie mogło rozstrzygnąć tak wielowymiarowy problem.
Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że polityka klimatyczna, w tym mechanizmy takie jak EU ETS, funkcjonują w ramach wspólnotowych regulacji. Oznacza to, że nawet jednoznaczny wynik referendum nie zmienia automatycznie zobowiązań wynikających z członkostwa w Unii.
Między debatą a decyzją
Nie ma wątpliwości, że rosnące koszty energii i transformacji wymagają poważnej, szerokiej debaty publicznej. W tym sensie inicjatywa referendalna może odegrać rolę katalizatora dyskusji i zwiększyć zainteresowanie społeczne tematyką energetyczną.
Doświadczenia międzynarodowe pokazują jednak jasno, że referendum w tej dziedzinie rzadko jest narzędziem optymalizacji polityki. Znacznie częściej staje się mechanizmem wyrażania emocji społecznych w konkretnym momencie historycznym. Problem polega na tym, że skutki takich decyzji są trwałe i trudne do odwrócenia.
Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi dziś, czy Polacy powinni wypowiedzieć się na temat transformacji energetycznej. Bardziej zasadne jest pytanie, czy forma tej wypowiedzi pozwoli przełożyć społeczne oczekiwania na spójną i długofalową strategię rozwoju państwa.
W tym kontekście istotne jest również to, jak skonstruowane jest samo pytanie referendalne. Proponowana formuła – „Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?” – zawiera w sobie gotową interpretację skutków tej polityki. Tego rodzaju ujęcie nie tyle bada opinię społeczną, co kierunkuje odpowiedź poprzez określone ramy narracyjne.
A to rodzi ryzyko, że wynik głosowania będzie odzwierciedleniem nie tyle świadomego wyboru strategicznego, ile reakcji na sposób postawienia pytania. W przypadku decyzji o tak długofalowych konsekwencjach różnica ta ma fundamentalne znaczenie.

Jacek Stężowski
Redaktor naczelny portalu e-magazyny.pl, inżynier ekoenergetyki oraz pasjonat nowych technologii i OZE. Ma doświadczenie praktyczne w projektowaniu systemów PV, przemyśle kolejowym oraz w branży IT. Jako dziennikarz pisał o nowych technologiach dla takich portali jak MamStartup.pl czy NowyMarketing.pl.