Ministerstwo Rolnictwa wycofuje uwagi do nowelizacji ustawy wiatrakowej
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zdecydowało się wycofać swoje wcześniejsze uwagi do projektu nowelizacji tzw. ustawy wiatrakowej. Choć początkowo wątpliwości resortu dotyczyły przede wszystkim kwestii minimalnej odległości planowanych turbin wiatrowych od gruntów rolnych, a także wpływu nowej regulacji na rozwój sektora rolnego, to ostatecznie postanowiono nie zgłaszać dodatkowych poprawek. Jak jednak wynika z informacji opublikowanych przez serwis Prawo.pl, decyzja ta nie oznacza całkowitego braku zastrzeżeń w środowisku rolniczym i branży OZE – przeciwnie, sygnalizuje raczej potrzebę pogłębienia dialogu międzyresortowego i dalszych prac nad kompromisem prawnym.
Tło sporu: jak zmienia się prawo?
Przedmiotem dyskusji jest nowelizacja tzw. ustawy wiatrakowej, która od 2016 roku wprowadziła zasadę tzw. 10H. Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym, każda inwestycja w turbinę wiatrową może być usytuowana w odległości nie mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości wiatraka (wraz z łopatami) od najbliższych zabudowań mieszkalnych oraz od obszarów objętych formami ochrony przyrody. Praktycznie oznacza to ograniczenie możliwości budowy nowych elektrowni wiatrowych na wielu terenach w Polsce, a w konsekwencji zahamowanie rozwoju tej gałęzi odnawialnych źródeł energii (OZE). Pisaliśmy o tym m.in. tu: Niespełnione obietnice wyborcze i miliardowe straty bez ustawy wiatrakowej
W 2021 roku rząd zaczął coraz mocniej sygnalizować potrzebę zmian w ustawie, co wynikało zarówno z wymogów unijnych (m.in. związanych z celami redukcji emisji CO₂), jak i z konieczności wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski w obliczu narastającego kryzysu energetycznego. Planowane zniesienie zasady 10H i zastąpienie jej bardziej elastycznymi przepisami – w tym ustanowienie 700-metrowej minimalnej odległości od zabudowań mieszkalnych, przy jednoczesnym pozostawieniu kompetencji władz lokalnych w procesie decyzyjnym – miało przywrócić inwestycjom wiatrowym realne szanse na rozwój. O tym informowaliśmy tu: Ministra Klimatu i Środowiska: ustawa o wiatrakach gotowa, wszystkie sporne kwestie rozwiązane
Stanowisko Ministerstwa Rolnictwa – ewolucja poglądów
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi początkowo obawiało się, że obniżenie minimalnej odległości turbin od zabudowań może negatywnie oddziaływać na grunty rolne, szczególnie w kontekście skali potencjalnych inwestycji wiatrowych. Z punktu widzenia rolników i producentów żywności, kluczowa jest bowiem gwarancja, że planowane farmy wiatrowe nie będą zajmować najlepszych klas ziemi rolnej i nie ograniczą możliwości prowadzenia gospodarki rolnej w sąsiedztwie turbin.
Resort rolnictwa zgłaszał ponadto uwagi dotyczące ewentualnego spadku wartości gruntów rolnych położonych w pobliżu turbin oraz potencjalnych utrudnień dla hodowców zwierząt. W niektórych regionach Polski pojawiały się głosy, iż praca generatorów wiatrowych i towarzyszący temu hałas mogą wpływać na dobrostan zwierząt gospodarskich, zwłaszcza w przypadku ferm czy chlewni zlokalizowanych blisko elektrowni wiatrowej. Właśnie te kwestie miały zostać doprecyzowane w toku prac nad nowelizacją.
Jednak w ostatnich tygodniach stanowisko resortu wyraźnie się zmieniło. Według informacji przekazanych przez serwis Prawo.pl, Ministerstwo Rolnictwa niespodziewanie wycofało znaczącą część swoich uwag, argumentując, że większość z nich została już uwzględniona w toczących się pracach legislacyjnych. Obecnie resort nie zamierza zgłaszać dodatkowych zastrzeżeń, co w praktyce przybliża uchwalenie zliberalizowanego prawa dotyczącego lokalizacji elektrowni wiatrowych.
Reakcje rynku i organizacji branżowych
Wiadomość o wycofaniu uwag ministerstwa wywołała ożywioną dyskusję wśród przedstawicieli branży OZE. Z jednej strony, pojawiły się głosy zadowolenia – złagodzenie przepisów oznacza zwiększenie szans na szybszy rozwój lądowej energetyki wiatrowej. Firmy deweloperskie, które zajmują się projektowaniem i budową elektrowni wiatrowych, liczą, że nowe regulacje stworzą przyjaźniejsze warunki inwestycyjne i ponownie przyciągną zainteresowanie zarówno krajowych, jak i zagranicznych podmiotów.
Z drugiej strony, część organizacji rolniczych pozostaje sceptyczna. Obawiają się one, że zapowiadane zmiany w ustawie nie precyzują wystarczająco mechanizmów zabezpieczających interesy rolników i hodowców, zwłaszcza w kontekście rekompensat za ewentualne ograniczenia w użytkowaniu gruntów. Niektórzy eksperci wskazują również na konieczność systemowego uregulowania kwestii dzierżawy ziemi pod inwestycje wiatrowe, tak aby zagwarantować rolnikom odpowiednie warunki współpracy z inwestorami.
Dialog z samorządami i społecznościami lokalnymi
Wydaje się, że kluczem do sukcesu w rozwoju lądowych farm wiatrowych będzie wzmacnianie dialogu między inwestorami, władzami gminnymi oraz mieszkańcami terenów, na których planowane są inwestycje. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że brak przejrzystych informacji i włączenia społeczności w proces podejmowania decyzji budzi nieufność i prowadzi do protestów. Właśnie dlatego w projekcie nowelizacji ustawy wiatrakowej przewidziano większą rolę lokalnych planów zagospodarowania przestrzennego.
Gminy będą mogły decydować o ewentualnym zmniejszeniu minimalnej odległości od zabudowań (poniżej proponowanych 700 metrów), jednak tylko w oparciu o rzetelne analizy i przy zachowaniu realnej partycypacji społecznej. To oznacza, że lokalne społeczności zyskają większy wpływ na to, czy – i w jaki sposób – będą u nich powstawać elektrownie wiatrowe, a samorządy zostaną wzmocnione w procesie planowania przestrzennego.
Źródło: Prawo.pl