Nowy gracz na falach: E-Dolphin prezentuje elektryczny skuter wodny S300 z 160-konnym silnikiem

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 4 minuty
e-dolphin
Źródło: edolphin.fr

Francuska spółka E-Dolphin wprowadza na rynek elektryczny skuter wodny, który może wyznaczyć nowy kierunek dla osobistej mobilności wodnej. Model S300, bo o nim mowa, łączy futurystyczny design, imponujące osiągi i ekologiczną technologię. Skuter napędzany jest 160-konnym silnikiem elektrycznym, który czerpie energię z baterii o pojemności 30 kWh. Pozwala to na około 2 godziny intensywnego pływania, a maksymalna prędkość skutera sięga 50 węzłów (czyli ok. 90 km/h).

Design w stylu przyszłości

To więcej niż tylko pojazd – to manifest idei, które stoją za firmą E-Dolphin. Jej założyciel, Nicolas Florès, od lat związany z wybrzeżem Morza Śródziemnego, podkreśla, że inspiracją do stworzenia elektrycznego skutera były zarówno dziecięce wspomnienia związane z wodą, jak i refleksja nad wpływem hałasu i emisji spalin na morską faunę.

– Dorastałem, pływając na skuterach wodnych i obserwując delfiny. Z czasem zrozumiałem, że te maszyny, mimo że zapewniają emocje, jednocześnie niszczą to, co w wodzie najcenniejsze – mówi Florès.

S300 przyciąga wzrok nie tylko parametrami. Skuter ma kadłub wykonany z włókna węglowego, co przekłada się na niską wagę i wysoką odporność. Charakterystyczne neonowozielone akcenty nadają mu stylistykę rodem z lat 90., lecz zinterpretowaną na nowo – przez pryzmat nowoczesności. Ergonomiczne siedzenie pozwala komfortowo podróżować dwóm osobom, a czytelny wyświetlacz LED przed kierującym dostarcza danych o prędkości, stanie baterii i trasie.

Innowacyjny jest także system ładowania: ze standardowego gniazdka ładowanie zajmuje 8 godzin, gniazdo trójfazowe 220V skraca ten czas do 2,5 godziny, a szybka ładowarka DC pozwala uzupełnić energię już w 30 minut. To czyni skuter E-Dolphin nie tylko praktycznym środkiem transportu na wodzie, ale też relatywnie łatwym w użytkowaniu – szczególnie dla właścicieli domów nad jeziorem czy marin.

Nie pierwsze podejście, ale najbardziej dojrzałe

Choć S300 budzi duże emocje jako nowość na rynku, nie jest pierwszym elektrycznym skuterem wodnym w historii. Przypomnijmy: już w 2019 roku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich z pomocą polskich inżynierów opracowano model JetPad. Pomimo cichej pracy i ekologicznego napędu, JetPad nie odniósł komercyjnego sukcesu – w dużej mierze przez pandemię COVID-19, która zamroziła wiele innowacyjnych projektów.

S300 ma jednak szansę przebić się szerzej. E-Dolphin podkreśla, że ich produkt jest nie tylko wydajny, ale też wyjątkowo niezawodny. Silnik ma niewiele elementów podatnych na awarie, a sam pojazd wymaga znacznie mniej serwisowania niż klasyczne skutery spalinowe.

Ekologia kosztuje. Dużo

Jest jednak jeden problem – cena. Elektryczny skuter E-Dolphin S300 kosztuje niemal 40 tys. euro netto, czyli w przeliczeniu około 175 tys. zł (przy kursie 4,4 zł/EUR). To ponad dwukrotnie więcej niż średnia cena klasycznych spalinowych skuterów wodnych. Przykładowo, nowe modele Yamaha FX HO 2024 czy Sea-Doo GTI 155 SE można kupić za około 16–21 tys. euro brutto (ok. 70–90 tys. zł). A podstawowy Sea-Doo Spark potrafi kosztować nawet tylko 11 500 zł.

Dla pierwszych 50 klientów E-Dolphin oferuje dożywotnią gwarancję, co może być pewnym rekompensującym bonusem. Pozostali klienci otrzymają standardową dwuletnią gwarancję – wystarczającą, zdaniem producenta, biorąc pod uwagę trwałość i prostotę konstrukcji skutera.

Rynek gotowy na zmianę?

Czy rynek osobistego transportu wodnego jest gotowy na taką zmianę? To pytanie pozostaje otwarte. Z jednej strony, presja na ograniczanie emisji hałasu i spalin na akwenach rośnie – szczególnie w strefach chronionych przyrodniczo. Z drugiej, cena skutera S300 ograniczy jego dostępność do wąskiego grona odbiorców premium.

Warto jednak zwrócić uwagę, że podobny scenariusz miały kiedyś samochody elektryczne. Początkowo kosztowne, z czasem zaczęły tanieć i zyskiwać popularność. Jeśli S300 znajdzie swoich pierwszych nabywców, a koszty produkcji spadną, E-Dolphin może przetrzeć szlak innym producentom i doprowadzić do zielonej rewolucji także na wodzie.

Cisza zamiast ryku silnika

W erze, gdy cisza i spokój natury stają się coraz bardziej deficytowe, E-Dolphin rzuca wyzwanie status quo. Ich elektryczny skuter to nie tylko pojazd – to propozycja zupełnie innego stylu życia: bliższego naturze, bardziej odpowiedzialnego, ale wciąż dynamicznego i pełnego emocji.

Jeśli inne firmy pójdą tym tropem, a ceny zaczną spadać, być może za kilka lat ciche skutery elektryczne staną się codziennością w portach i zatokach, wypierając spalinowe odpowiedniki – ku uciesze środowiska i… delfinów.

Źródło: edolphin.fr

Powiązane artykuły

Polska branża magazynowania energii dojrzewa. Sprawdź, co oznacza nowy kontrakt na budowę BESS o pojemności 320 MWh dla stabilności naszych sieci.

Gigantyczny magazyn energii stanie na Dolnym Śląsku

Warszawska spółka Green Capital oraz białostocka grupa Electrum sfinalizowały umowę na realizację jednej z największych instalacji bateryjnych w Polsce. Projekt o mocy 80 MW i pojemności 320 MWh to nie tylko sukces biznesowy obu firm, ale przede wszystkim sygnał, że…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 2 minuty
Nowy magazyn energii BESS Apeldoorn od Encavis już działa. Dowiedz się, jak technologia CATL i Alfen wspiera integrację OZE w holenderskim systemie.

Pojemność 30 MWh i moc 15 MW. Encavis rozwija portfel magazynów energii w Europie

Niemiecki producent energii Encavis ogłosił pełne uruchomienie systemu magazynowania energii w Beemte Broekland koło Apeldoorn. Nowa instalacja ma za cel poprawę stabilizacji holenderskiego systemu elektroenergetycznego i efektywnego wykorzystania energii ze słońca. Hybrydowe rozwiązanie Nowy magazyn energii został zlokalizowany w bezpośrednim…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 2 minuty
Zmień zgody