ESG, a niepokoje na świecie. Jak założenia Zielonego Ładu mają się do obecnej sytuacji na świecie?

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 17 minut
esg niespokoje na swiecie
Źródło: Shutterstock

Jeszcze kilka lat temu Europejski Zielony Ład był opisywany przede wszystkim jako projekt klimatyczny: pakiet regulacyjny, inwestycyjny i modernizacyjny, który miał doprowadzić Unię Europejską do neutralności klimatycznej. Dziś ten sam program trzeba czytać inaczej. W warunkach wojny w Ukrainie, napięć na Bliskim Wschodzie, narastającej rywalizacji geopolitycznej, presji taryfowej i handlowej oraz coraz wyraźniejszej geoekonomicznej fragmentacji świata, Zielony Ład przestał być wyłącznie agendą środowiskową. Stał się projektem bezpieczeństwa gospodarczego, odporności infrastrukturalnej i przemysłowej konkurencyjności. Taki kierunek wprost widać zarówno w analizach IEA i ECB, jak i w dokumentach Komisji Europejskiej z 2025 r., w których obok dekarbonizacji pojawiają się pojęcia odporności, przystępnych cen energii, strategicznych zależności i ochrony przemysłu.

To ważna zmiana interpretacyjna. Nie chodzi już o prosty spór między „klimatem” a „realizmem gospodarczym”. Dziś realizm polega właśnie na tym, by uznać, że transformacja energetyczna jest odpowiedzią na część ryzyk geopolitycznych, ale sama również tworzy nowe zależności i nowe pola napięć. Branża od zwraca uwagę, że bezpieczeństwa energetycznego w epoce OZE nie można analizować kopią logiki z epoki paliw kopalnych. Zmienia się bowiem sam przedmiot bezpieczeństwa: mniej chodzi o fizyczny dostęp do ropy i gazu, a bardziej o odporność sieci, elastyczność systemu, dostęp do technologii, komponentów, minerałów krytycznych, kapitału i mocy wytwórczych.

Świat wchodzi w epokę odnawialnych źródeł energii, ale to epoka trudniejsza, niż zakładano

Najważniejszy trend jest czytelny: gospodarka światowa coraz mocniej opiera się na energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. IEA w raporcie „Electricity 2026” pisze wprost o „Age of Electricity”, wskazując, że wzrost znaczenia elektryfikacji będzie napędzany równolegle przez transport, ogrzewanie, chłodzenie, przemysł, magazyny energii i nowe centra obciążenia, takie jak data centres. Jednocześnie ta nowa epoka nie będzie stabilna sama z siebie. Im większy udział energii elektrycznej w gospodarce, tym większe znaczenie mają sieci, elastyczność popytu, magazynowanie i cyberodporność systemu. To oznacza, że OZE nie mogą być już rozpatrywane wyłącznie przez pryzmat mocy zainstalowanej czy kosztu jednostkowego technologii. Coraz ważniejsze staje się pytanie o integrację systemową.

Ta zmiana ma bezpośredni wpływ na ocenę Zielonego Ładu. Początkowe założenia polityk klimatycznych koncentrowały się w dużej mierze na przyspieszeniu wdrożeń: więcej farm PV, więcej wiatru, więcej pomp ciepła, szybsza elektryfikacja, szybsze odchodzenie od paliw kopalnych. Obecna sytuacja pokazuje jednak, że tempo przyrostu mocy odnawialnych samo w sobie nie rozwiązuje problemu bezpieczeństwa systemowego. IEA podkreśla, że rosnący udział zmiennych źródeł odnawialnych wymaga szybkiej rozbudowy i modernizacji sieci oraz znacznie większej elastyczności pracy systemów elektroenergetycznych. Bez tego nawet technologicznie uzasadniona transformacja zaczyna natrafiać na wąskie gardła infrastrukturalne.

To zresztą widać już w Europie. Komisja Europejska w raporcie o konkurencyjności technologii czystej energii wskazała, że OZE dostarczyły 48% unijnego miksu elektroenergetycznego w 2024 r., wobec 45% rok wcześniej i 41% w 2022 r. To dowód dużego postępu. Jednocześnie Ember pokazał, że unijna transformacja elektroenergetyczna wciąż pozostaje podatna na zmienność warunków pogodowych i ograniczenia systemowe, choć trend strukturalny pozostaje korzystny dla energii odnawialnej i wypierania paliw kopalnych z miksu. Z perspektywy strategicznej oznacza to, że Europa nie ma dziś problemu z kierunkiem transformacji, lecz z jej architekturą wykonawczą.

OZE są dziś elementem bezpieczeństwa, ale nie zastępują polityki systemowej

Po kryzysie gazowym i doświadczeniach roku 2022 teza, że OZE zwiększają bezpieczeństwo energetyczne, przestała być tylko argumentem klimatycznym. REPowerEU bardzo wyraźnie połączył rozwój czystej energii z uniezależnianiem Europy od importu rosyjskich paliw i poprawą bezpieczeństwa dostaw. W praktyce oznacza to, że fotowoltaika, wiatr, efektywność energetyczna, magazyny i elektryfikacja zyskały nowe uzasadnienie: nie tylko redukują emisje, lecz także zmniejszają wrażliwość gospodarki na szoki podażowe na rynkach paliw.

To jednak tylko połowa obrazu. Druga połowa jest bardziej wymagająca. OZE poprawiają bezpieczeństwo, ale nie w sposób automatyczny. Ich przewaga polega na tym, że zmniejszają zależność od importowanych paliw i kosztów surowców energetycznych. Ograniczenie OZE to natomiast uzależnienie systemu od jakości sieci, dostępności magazynów, źródeł bilansujących, interkonektorów, urządzeń energoelektronicznych i cyfrowej odporności infrastruktury. A także od łańcuchów dostaw, często tych azjatyckich.  IEA w „World Energy Outlook 2025” zwraca uwagę, że energia staje się rdzeniem bezpieczeństwa gospodarczego i narodowego, a zagrożenia dla sektora obejmują dziś już nie tylko paliwa, ale również minerały krytyczne oraz ryzyka cybernetyczne, operacyjne i pogodowe.

Właśnie dlatego obecna korekta unijnej polityki nie powinna być interpretowana jako odwrót od Zielonego Ładu, lecz jako jego dojrzewanie. Komisja Europejska w 2025 r. uruchomiła Clean Industrial Deal oraz Affordable Energy Action Plan, sygnalizując, że dekarbonizacja musi być prowadzona równolegle z obniżaniem kosztów energii i odbudową konkurencyjności przemysłu. To reakcja na prosty fakt: jeżeli energia w UE pozostaje strukturalnie droga, transformacja może być technicznie słuszna, ale politycznie i gospodarczo niestabilna.

Największe napięcie: klimat kontra konkurencyjność? Nie, raczej koszt kapitału, energii i infrastruktury

W debacie publicznej często przedstawia się obecną sytuację jako konflikt między ambitną polityką klimatyczną a realiami gospodarki. Z punktu widzenia analizy sektorowej to uproszczenie. Główne napięcie przebiega dziś gdzie indziej: między tempem transformacji a zdolnością gospodarek do sfinansowania i technicznego wdrożenia jej na warunkach akceptowalnych dla przemysłu i odbiorców końcowych. Komisja Europejska sama przyznaje, że wysokie ceny energii uderzają w europejskie firmy i gospodarstwa domowe, a plan działań z 2025 r. ma przynieść oszczędności rzędu 45 mld euro już w 2025 r., rosnące do 130 mld euro rocznie do 2030 r. i 260 mld euro rocznie do 2040 r.

Bruegel od dawna podkreśla, że wyższe ceny energii w Europie stanowią fundamentalne wyzwanie dla konkurencyjności przemysłu. Dotyczy to szczególnie sektorów energochłonnych, ale także produkcji komponentów dla transformacji: baterii, elementów PV, turbin wiatrowych, elektrolizerów czy transformatorów. Z perspektywy ESG ma to zasadnicze znaczenie. Jeżeli polityka klimatyczna nie jest zsynchronizowana z polityką przemysłową i energetyczną, ryzykuje utratę społecznej i inwestycyjnej legitymacji. Firmy nie odrzucą celu dekarbonizacji jako takiego, lecz będą kwestionować warunki dojścia do celu, jeśli oznaczają one trwałą utratę konkurencyjności wobec Chin, USA czy innych jurysdykcji z niższymi kosztami energii.

W tym sensie obecny etap Zielonego Ładu jest testem nie ambicji, ale koordynacji. Europejska gospodarka potrzebuje tańszej energii, szybszych pozwoleń, większej przewidywalności regulacyjnej, modernizacji sieci, mocniejszych rynków kapitałowych i bardziej inteligentnej polityki wsparcia. Bez tego ESG będzie postrzegane jako koszt zgodności. Z tym zestawem narzędzi może natomiast wrócić do swojej właściwej roli, czyli zarządzania ryzykiem długoterminowym i odpornością modelu biznesowego.

Zielony Ład zderza się z geopolityką surowców i technologii

Najbardziej namacalną zmianą ostatnich lat jest przesunięcie zależności: od importu paliw kopalnych w stronę zależności technologiczno-materiałowych. O ile klasyczna energetyka opierała się na bezpieczeństwie dostaw ropy, gazu i węgla, o tyle gospodarka niskoemisyjna opiera się na dostępie do miedzi, litu, niklu, kobaltu, grafitu, metali ziem rzadkich, a także do zdolności rafinacyjnych, komponentów i mocy produkcyjnych w kluczowych ogniwach łańcucha wartości. IEA pokazuje, że popyt na minerały krytyczne dla transformacji nadal silnie rośnie: w 2024 r. popyt na lit wzrósł o prawie 30%, a popyt na nikiel, kobalt, grafit i metale ziem rzadkich o 6–8%. Energetyka odpowiadała przy tym za 85% wzrostu popytu na metale bateryjne.

Problem polega na tym, że ten wzrost popytu nie idzie w parze z równie szybkim rozproszeniem podaży. Według IEA średni udział trzech największych państw rafinujących kluczowe minerały energetyczne wzrósł z około 82% w 2020 r. do 86% w 2024 r., a około 90% wzrostu podaży pochodziło od pojedynczego dominującego dostawcy w danym segmencie. To klasyczna sytuacja ryzyka koncentracji. Z perspektywy przedsiębiorstw oznacza to nie tylko wyższą ekspozycję cenową, lecz także ryzyka dostępności, jakości, zgodności i pochodzenia materiałów.

Jeszcze mocniej widać to w samym przemyśle clean-tech. IEA w „Energy Technology Perspectives 2026” wskazuje, że Chiny pozostają głównym dostawcą w większości ogniw łańcuchów technologii czystej energii, odpowiadając za około 85% zdolności produkcyjnych w łańcuchu fotowoltaiki i 80% w łańcuchu baterii litowo-jonowych. Ta koncentracja nie jest wyłącznie efektem niższych płac. Wynika także z długo budowanej przewagi skali, sprawności produkcyjnej, integracji łańcuchów, dostępu do zasobów, zaplecza kadrowego i konsekwentnej polityki przemysłowej. Co istotne, dla baterii ponad 40% kosztowej przewagi Chin nad Europą wynika z wyższej efektywności wytwarzania i automatyzacji, a w przypadku niektórych segmentów PV i komponentów wiatrowych ogromne znaczenie mają także koszty energii i pracy.

To właśnie tutaj Zielony Ład spotyka się z polityką przemysłową i handlową. Europa chce szybciej się dekarbonizować, ale równocześnie nie chce opierać strategicznych sektorów wyłącznie na imporcie. Problem w tym, że budowa własnych zdolności produkcyjnych jest droższa, wolniejsza i obarczona większym ryzykiem inwestycyjnym niż kontynuacja importu z dominujących rynków. Stąd rosnące znaczenie takich pojęć jak economic security, resilience, friend-shoring, de-risking czy strategic autonomy. Nie są to hasła oderwane od ESG. Przeciwnie: dziś stanowią one jego materialny wymiar operacyjny.

Łańcuchy dostaw: obszar, w którym E z ESG najszybciej styka się z S i G

W praktyce korporacyjnej widać to bardzo wyraźnie. Transformacja energetyczna i Zielony Ład zwiększają popyt na technologie, komponenty i minerały, ale równocześnie wzmacniają presję na transparentność ich pochodzenia. Oznacza to, że obszar łańcuchów dostaw nie jest już dodatkiem do strategii ESG, lecz jednym z jej kluczowych rdzeni. W sektorach takich jak energetyka, baterie, elektromobilność, elektronika, infrastruktura sieciowa i przemysł ciężki pytania o ślad węglowy, due diligence, prawa człowieka, śledzenie pochodzenia surowców, odporność dostaw i zgodność regulacyjną stają się elementem oceny bezpieczeństwa biznesowego, a nie tylko reputacji.

Nieprzypadkowo równolegle do dyskusji o konkurencyjności toczy się w UE debata o uproszczeniu obowiązków sprawozdawczych i należytej staranności. Komisja Europejska w 2025 r. przyjęła pakiet Omnibus dotyczący m.in. due diligence i raportowania, sygnalizując potrzebę uproszczeń. Nie oznacza to odejścia od zasady odpowiedzialności przedsiębiorstw za wpływ środowiskowy i społeczny. Oznacza raczej, że w warunkach wojny kosztowej, napięć geopolitycznych i spowolnienia inwestycji Europa próbuje skorygować relację między ambicją regulacyjną a wykonalnością operacyjną. Dla biznesu to ważny sygnał: ESG nie znika, ale kończy się era, w której można było traktować je głównie jako autonomiczny obszar compliance. Teraz staje się ono częścią zarządzania dostawami, zakupami, CAPEX-em i bezpieczeństwem strategicznym. Oznacza to także, że ESG, choć nie wprost, to będzie dotyczyć każdego przedsiębiorstwa w łańcuchu dostaw, niezależnie od jego wielkości.

Polityka międzynarodowa coraz mocniej współtworzy ekonomikę transformacji

Dzisiejsza sytuacja pokazuje też, że transformacja nie przebiega w próżni politycznej. Wojna w Ukrainie przełożyła się na redefinicję bezpieczeństwa energetycznego w Europie. Konflikty na Bliskim Wschodzie zwiększają wrażliwość rynków paliw i inflacji, co widać, chociażby w kontekście blokady cieśniny Ormuz i cen paliw.  Rywalizacja USA–Chiny przenosi się na obszar ceł, subsydiów, kontroli eksportowych i lokalizacji produkcji. ECB ocenia, że geoekonomiczna fragmentacja i ryzyko geopolityczne stały się definiującymi wyzwaniami dla gospodarek na świecie, a sfery polityczna i ekonomiczna coraz mocniej się przenikają. W marcowych projekcjach makroekonomicznych EBC wskazywał też, że niepewność handlowa i szoki w polityce handlowej pozostają czynnikiem ryzyka dla gospodarki strefy euro, zaś nowa odsłona wojny na Bliskim Wschodzie zwiększyła niepewność perspektyw gospodarczych.

Dla UE i jej Zielonego Ładu oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, polityka klimatyczna nie może być dziś projektowana tak, jakby świat nadal był zorganizowany według logiki taniego kapitału, otwartych rynków i stabilnych łańcuchów dostaw. Po drugie, sama transformacja może stać się narzędziem stabilizowania części ryzyk, ale tylko wtedy, gdy towarzyszy jej realistyczna polityka przemysłowa, handlowa i surowcowa. Bez niej Europa może wpaść w pułapkę podwójnej zależności: mniejszej od paliw kopalnych, ale większej od importowanych technologii i komponentów.

Gdzie są dziś największe trudności?

Największą trudność stanowi więc nie sam kierunek transformacji, lecz jej jednoczesna wielowymiarowość. Trzeba prowadzić dekarbonizację, a zarazem obniżać ceny energii. Trzeba przyspieszać OZE, a równocześnie inwestować w sieci, magazyny, elastyczność i rezerwy systemowe. Trzeba zmniejszać zależność od importowanych paliw, ale też nie zamienić jej na zależność od jednego centrum produkcji paneli, baterii i materiałów krytycznych. Trzeba stawiać wymogi ESG wobec łańcuchów dostaw, ale tak, by nie wypchnąć inwestycji poza UE lub ale jednocześnie nie tworzyć barier nie do udźwignięcia dla firm i dostawców.

W sektorze energetycznym dodatkowym problemem są wąskie gardła wykonawcze: czas pozwoleń, ograniczenia sieciowe, niedobory wykwalifikowanej siły roboczej, wysokie koszty kapitału i niestabilność sygnałów inwestycyjnych. IEA wskazuje, że aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na energię elektryczną do 2030 r., roczne inwestycje w sieci muszą wzrosnąć o około 50% względem obecnego poziomu około 400 mld USD. To pokazuje skalę wyzwania: transformacja nie jest dziś blokowana przez brak technologii jako takich, lecz przez tempo budowy infrastruktury wspierającej.

Z kolei po stronie przemysłowej coraz silniej działa presja kosztowa. IEA odnotowuje, że fala inwestycji w produkcję technologii czystej energii osłabła po rekordzie z 2023 r., a dalszy kierunek zależeć będzie od skuteczności wysiłków na rzecz dywersyfikacji łańcuchów dostaw. To sygnał ostrzegawczy dla Europy. Jeżeli Zielony Ład ma być projektem gospodarczym, musi wygenerować nie tylko popyt regulacyjny, ale też przewidywalny rachunek inwestycyjny dla producentów i dostawców.

A gdzie są szanse?

Paradoksalnie obecne niepokoje zwiększają także szanse dla dobrze zaprojektowanej transformacji. Po pierwsze, wzmacniają argument za elektryfikacją, efektywnością energetyczną i lokalną produkcją energii. Po kryzysie ostatnich lat coraz trudniej bronić tezy, że bezpieczeństwo może opierać się na długich i politycznie wrażliwych łańcuchach dostaw paliw. OZE, magazyny energii, efektywność i elastyczność popytu nie eliminują ryzyka, ale przenoszą je do obszarów, którymi w większym stopniu można zarządzać na poziomie krajowym i regionalnym.

Po drugie, Europa ma szansę wykorzystać Zielony Ład jako projekt modernizacji przemysłowej, a nie tylko redukcji emisji. Clean Industrial Deal jest próbą właśnie takiego przesunięcia akcentu: od prostego „regulowania transformacji” do aktywnego tworzenia warunków dla inwestycji, tańszej energii, rynków zbytu dla czystych produktów i wsparcia dla sektorów energochłonnych i clean-tech. Jeżeli te instrumenty zostaną dobrze skoordynowane, ESG może odzyskać rangę języka strategicznego: nie raportu obok biznesu, lecz ramy dla oceny odporności firmy na ryzyka cenowe, regulacyjne, dostawowe i technologiczne.

Po trzecie, rosnące znaczenie due diligence w łańcuchach wartości może stać się przewagą konkurencyjną tych przedsiębiorstw, które wcześniej zbudują transparentność, relacje z dostawcami, zdolność śledzenia pochodzenia surowców oraz jakość danych ESG. W świecie większej fragmentacji geopolitycznej wiarygodność dostawcy, powtarzalność jakości, zgodność regulacyjna i dostępność danych staną się realnym aktywem handlowym. Dotyczy to zwłaszcza energetyki, infrastruktury sieciowej, magazynów energii, sektora bateryjnego i przemysłu przetwórczego.

Co z tego wynika dla firm?

Dla przedsiębiorstw najważniejszy wniosek jest taki, że ESG w 2026 r. trzeba czytać przez pryzmat odporności. Samo raportowanie nie wystarczy. Liczyć się będzie zdolność firmy do odpowiedzi na jednoczesne ryzyka: wysokich cen energii, wahań podaży komponentów, presji regulacyjnej, wymogów klientów, zaburzeń geopolitycznych i oczekiwań inwestorów. W praktyce oznacza to konieczność łączenia strategii klimatycznej z polityką zakupową, mapowaniem dostawców, scenariuszami energetycznymi, planami dekarbonizacji, inwestycjami w efektywność i danymi produktowymi.

Dla sektora OZE i energetyki oznacza to z kolei, że /przewagę będą budować ci gracze, którzy nie ograniczą się do samej generacji. Rosnąć będzie wartość projektów obejmujących bilansowanie, magazynowanie, elastyczność, zarządzanie popytem, integrację z siecią i cyfrową odporność. To przesuwa punkt ciężkości z prostego wzrostu mocy zainstalowanej na jakość integracji systemowej. Transformacja będzie mniej „widowiskowa” niż w narracji politycznej, ale bardziej infrastrukturalna, kapitałochłonna i techniczna.

Zielony Ład pozostaje aktualny, ale już nie w swojej pierwotnej formule

Założenia Zielonego Ładu nie rozmijają się z obecną sytuacją na świecie. Przeciwnie, wiele z nich zyskało jeszcze mocniejsze uzasadnienie: potrzeba rozwoju OZE, ograniczania zależności od paliw kopalnych, elektryfikacji i budowy nowoczesnej gospodarki niskoemisyjnej jest dziś bardziej strategiczna niż kilka lat temu. Rozmijała się natomiast skala politycznych uproszczeń, z którymi ten projekt był wcześniej komunikowany. Świat po 2022 r. dobitnie pokazał, że zielona transformacja nie będzie tania, liniowa ani wolna od napięć geopolitycznych. Będzie natomiast konieczna.

Prawdziwe pytanie nie brzmi więc, czy utrzymać Zielony Ład, ale jak go przebudować tak, by jednocześnie dowoził redukcję emisji, bezpieczeństwo energetyczne, niższe koszty energii, konkurencyjność przemysłu i większą odporność łańcuchów dostaw. Jeżeli Europa znajdzie tę równowagę, ESG pozostanie jednym z najważniejszych języków zarządzania strategicznego dekady. Jeżeli nie, będzie redukowane do obowiązku sprawozdawczego, który przegrywa z geopolityką. Obecny moment pokazuje jednak raczej coś innego: geopolityka nie zastąpiła ESG. To ona wymusiła, by ESG wreszcie stało się naprawdę strategiczne.

Źródła

  1. Międzynarodowa Agencja Energetyczna, „World Energy Investment 2025”. (https://www.iea.org/reports/world-energy-investment-2025)
  2. Międzynarodowa Agencja Energetyczna, „Electricity 2026”. (https://www.iea.org/reports/electricity-2026)
  3. Międzynarodowa Agencja Energetyczna, „World Energy Outlook 2025”. (https://www.iea.org/reports/world-energy-outlook-2025)
  4. Międzynarodowa Agencja Energetyczna, „Global Critical Minerals Outlook 2025”. (https://www.iea.org/reports/global-critical-minerals-outlook-2025)
  5. Międzynarodowa Agencja Energetyczna, „Energy Technology Perspectives 2026”. (https://www.iea.org/reports/energy-technology-perspectives-2026)
  6. Komisja Europejska, „Clean Industrial Deal”. (https://commission.europa.eu/topics/competitiveness/clean-industrial-deal_en)
  7. Komisja Europejska, „Affordable Energy Action Plan”. (https://commission.europa.eu/news-and-media/news/new-action-plan-save-eu260-billion-annually-energy-2040-2025-02-26_en)
  8. Komisja Europejska, „2025 Competitiveness Progress Report on Clean Energy Technologies”. (https://energy.ec.europa.eu/publications/2025-progress-report-competitiveness-clean-energy-technologies_en)
  9. Komisja Europejska, „REPowerEU”. (https://commission.europa.eu/topics/energy/repowereu_en)
  10. Komisja Europejska, „Corporate sustainability due diligence”. (https://commission.europa.eu/topics/business-and-industry/doing-business-eu/sustainability-due-diligence-responsible-business/corporate-sustainability-due-diligence_en)
  11. IRENA, „Geopolitics of the energy transition: Energy security”. (https://www.irena.org/Publications/2024/Apr/Geopolitics-of-the-energy-transition-Energy-security)
  12. ECB, „Financial stability risks from geoeconomic fragmentation”. (chrome-extension://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://www.ecb.europa.eu/pub/pdf/other/ecb.report202601_financialstabilityrisks.en.pdf)
  13. ECB, „ECB staff macroeconomic projections for the euro area, March 2026”. (https://www.ecb.europa.eu/press/projections/html/ecb.projections202603_ecbstaff~ebe291cd3d.en.html)
  14. Bruegel, „Decarbonising competitiveness: four ways to reduce European energy prices”. (https://www.bruegel.org/policy-brief/decarbonising-competitiveness-four-ways-reduce-european-energy-prices)
  15. Bruegel, „Better coordination for a more efficient European energy system”. (https://www.bruegel.org/policy-brief/better-coordination-for-a-more-efficient-european-energy-system)
  16. Ember, „European Electricity Review 2025” oraz „European Electricity Review 2026”. (https://ember-energy.org/latest-insights/european-electricity-review-2025)

Magdalena Pasik

Inżynier Gospodarki Wodnej oraz Inżynier Środowiska, absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Na co dzień – Specjalista ds. ochrony środowiska – w pracy zawodowej zajmuje się głównie emisją zanieczyszczeń do powietrza. Ochrona środowiska to nie tylko praca, ale przede wszystkim pasja.

Powiązane artykuły

Baterie sodowe przeszły testy gwoździa i temperatury 300°C. Dowiedz się, jak nowa technologia PNE zapewnia bezpieczeństwo i stabilność ogniw Na-ion.

Płyn, który staje się barierą. Jak polimeryzujący elektrolit chroni ogniwa sodowe

Zespół badawczy z Instytutu Fizyki Chińskiej Akademii Nauk dokonał postępu w dziedzinie bezpieczeństwa ogniw sodowo-jonowych. Naukowcy pod kierunkiem prof. Hu Yongshenga opracowali niepalny, polimeryzujący elektrolit (PNE). Jak wynika z publikacji w prestiżowym czasopiśmie Nature Energy, technologia ta pozwoliła na stworzenie…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 2 minuty
Uproszczone procedury i szansa na dofinansowanie z CEF. Poznaj wodorowe inicjatywy Gaz-Systemu wpisane na unijną listę inwestycji priorytetowych.

Bruksela stawia na polski wodór. Nordycko-Bałtycki Korytarz na liście priorytetów UE

Dwa kluczowe projekty wodorowe realizowane z udziałem Gaz-Systemu uzyskały unijny status Projektów Wspólnego Zainteresowania. Decyzja Komisji Europejskiej dotyczy Nordycko-Bałtyckiego Korytarza Wodorowego oraz Pomorskiego Klastra Zielonego Wodoru. Inicjatywy te staną się integralną częścią regionalnego rynku wodoru w Europie Środkowo-Wschodniej oraz basenie…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 2 minuty
Zmień zgody