Ceny energii zamrożone do końca 2025 r. Rząd ogłasza przedłużenie tarcz dla gospodarstw domowych
Premier Donald Tusk ogłosił decyzję o przedłużeniu zamrożenia cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych do końca 2025 roku. To kluczowa informacja dla milionów Polaków, którzy od miesięcy z niepokojem śledzą zmiany na rynku energetycznym.
– Podjęliśmy decyzję, że indywidualny odbiorca energii elektrycznej może spać spokojnie – powiedział szef rządu podczas wtorkowego posiedzenia. – Mroziliśmy ceny do września – podjęliśmy decyzję, że spokojnie do końca roku możemy dalej mrozić ceny energii – dodał.
Ceny prądu pod kontrolą, ale nie bez kosztów
Zgodnie z obowiązującą ustawą z 27 listopada 2024 r., maksymalna cena energii dla gospodarstw domowych wynosi 500 zł/MWh i będzie obowiązywać do końca września 2025 r. Rząd szacuje, że przedłużenie systemu wsparcia, w tym bonu energetycznego i zniesienia opłaty mocowej, będzie kosztować budżet państwa około 5,6 miliarda złotych, z czego 3,7 miliarda złotych przypadnie na okres do końca września przyszłego roku.
Dystrybucja częściowo odmrożona
Choć same ceny energii pozostają na razie zamrożone, to część kosztów dystrybucji została już „odmrożona”. Opłata dystrybucyjna, która wcześniej wynosiła 289 zł/MWh, wzrosła do około 430 zł/MWh. Oznacza to, że całkowite koszty rachunku mogą mimo wszystko wzrosnąć – nawet przy utrzymaniu niskiej ceny samej energii.
Samorządy i sektor publiczny poza ochroną
Obecne rozwiązania nie obejmują wszystkich odbiorców. Jednostki samorządu terytorialnego oraz podmioty użyteczności publicznej, które do końca marca 2025 r. korzystają z limitu cenowego 693 zł/MWh netto, nie zostały objęte nowym okresem zamrożenia. Dla tych grup rząd nie przewiduje kontynuacji wsparcia.
Koncerny: interwencje były potrzebne, ale czas na wycofanie
Przedstawiciele koncernów energetycznych mają odmienne stanowisko niż rząd. Zwracają uwagę, że system interwencyjny był uzasadniony w warunkach kryzysowych – podczas pandemii COVID-19 i po wybuchu wojny w Ukrainie – ale dziś sytuacja rynkowa się stabilizuje, a ceny energii na giełdach systematycznie spadają. W ich ocenie dalsze utrzymywanie administracyjnego poziomu cen może zaburzać mechanizmy rynkowe i zniechęcać do inwestycji.
Co dalej?
Ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska jeszcze na początku czerwca zapowiadała, że decyzja o ewentualnym przedłużeniu zamrożenia cen miała zapaść po analizie wniosków taryfowych składanych przez spółki energetyczne. Ostatecznie jednak rząd zdecydował się działać szybciej – zabezpieczając konsumentów na drugą połowę roku, a być może także na cały 2026 r.
– Co przy równoczesnym spadku ceny energii na rynku może oznaczać, że także w przyszłym roku nie będzie dotkliwych z punktu widzenia klienta zmian – podkreślił premier.