„Za godzinę odetniemy prąd”. To oszuści podszywają się pod energetykę
– Dzień dobry, z tej strony dział rozliczeń. Ma pan zaległość na rachunku za energię. Jeśli wpłata nie zostanie zaksięgowana, nastąpi wstrzymanie dostaw prądu. Taki telefon brzmi poważnie. Wywołuje panikę. Skłania do szybkiego, i co ważniejsze, posłusznego działania, zgodnie z instrukcjami konsultanta. Końcem tego jest wyczyszczenie konta bankowego do zera.
Wzbudzenie zaufania jako modus operandi każdego przestępcy
Zapewne słyszeliście o metodzie „na wnuczka”. Swego czasu media dość często informowały o przestępstwach, w których osoba starsza, chcąc ratować swojego wnuczka przed więzieniem, wpłacał na poczet kaucji dziesiątki tysięcy złotych. Tyle że to nie był wnuczek, lecz oszust.
Na podobnym schemacie opierają się kradzieże metodą „na policjanta”. Tak naprawdę nieistotne jest to, za kogo konkretnie poda się złodziej, jaką sytuację wymagającą interwencji ofiary wymyśli. Liczy się skuteczność. A żeby oszustwo było skuteczne, ofiara musi najpierw zaufać sprawcy.
Z psychologicznego punktu widzenia zaufanie wzbudzają konkrety i wrażenie znajomości. Jeśli osoba udająca konsultanta dystrybutora energii poda adres zamieszkania, e-mail, numer telefonu, konkretną kwotę do zapłaty, a do tego imię i nazwisko ofiary, ta gotowa jest zaufać. Ku zgubie swojej i swoich oszczędności.
Faktura jako narzędzie działania sprawcy
Aby wzbudzić zaufanie, oszust potrzebuje konkretów. W dobie e-faktur bardzo niebezpieczny jest wyciek danych, chociaż często to użytkownik swoim nieostrożnym zachowaniem w sieci naraża się na próby oszustwa. Czasem wystarczy nieopatrznie wysłany mail. Kiedy indziej niepotrzebne kliknięcie w podejrzany link.
Gdy złodziej wie już o ofierze wystarczająco dużo, może przystąpić do akcji. Spokojny ton głosu, rzeczowy przekaz, kultura osobista, odrobina zdolności aktorskich, co pozwala przyprawić komunikat szczyptą niepokoju o finanse ofiary – to wszystko pozwala przykuć jej uwagę. Ale to tylko część układanki.
Niepokój i pośpiech jako pomoc dla oszusta
Strach przed brakiem prądu jest realny. Oszust poda prawidłowe dane z faktury, a następnie kwotę, która będzie zbliżona do sum płaconych wcześniej przez klienta. To uwiarygodni zmyślone okoliczności. Następnie będzie operował datami, także zgodnymi z terminami płatności wg poprzednich rachunków.
Najważniejsze to poinformować ofiarę o braku płatności i uprzedzić, że jeśli dziś przelew nie zostanie zaksięgowany, to dystrybutor odetnie prąd. Ale przecież fałszywy konsultant nie zostawi w tym dramatycznym momencie ofiary samej sobie. Zapewni, że chętnie będzie służył pomocą i przeprowadzi przez kolejne kroki.
Jak kradzież kilkuset złotych może się w ogóle opłacać?
Przestępca powie o zaległej kwocie zgodnie z tym, co zobaczył na fakturze. Z tym, że zazwyczaj nie są to kwoty, o których powiedzielibyśmy, że są odpowiednie, by nadać im miano „dorobku życia” czy „fortuny ”. Suma ta może opiewać przykładowo na 400 zł. Jeśli jest to czteroosobowa rodzina, to może płacić 500-600 zł za dwa miesiące, ale jak ktoś żyje sam i oszczędnie, to może wydawać na prąd ok. 250 zł.
Gdzie więc tutaj opłacalność kradzieży? Za popełnione tego typu przestępstwo można trafić na lata do więzienia, a skradzioną sumę wydać nawet w ciągu jednego dnia. Jak w ogóle takie ryzyko może się złodziejowi opłacać? Sęk w tym, żele nie chodzi o tę kwotę.
Kluczem jest uzyskanie możliwości wykonania lub autoryzowania transakcji z konta klienta. Przestępca może stosować różne schematy. Opiszmy jeden z możliwych:
Pan Kazik otrzymał telefon, że zalega z płatnością 330,31 zł za fakturę za prąd. Przemiły konsultant powiedział mu, że jeśli dzisiaj płatność nie wpłynie, to Pan Kazik zostanie bez prądu. W jego oczach pojawił się strach, czego konsultant nie widział, ale wiedział, jak pokierować swoim rozmówcą.
– Jeśli dzisiaj środki by wpłynęły, to wstrzymalibyśmy polecenie przerwy w dostawie prądu
– Mogę zaraz zrobić przelew – zapewnił Pan Kazik, przełykając ślinę.
– Z tego, co widzę, środki na Pana koncie 12345678910 nie zaksięgują się dzisiaj. Mamy specjalne konto dla przeterminowanych płatności. Jeśli ureguluje Pan tam dzisiaj zaległość i wyśle do mnie potwierdzenie przelewu, to będzie miał Pan prąd. Czy mogę podać Panu dane do przelewu?
– Tak, tak, poproszę…
– W takim razie dyktuję:…
Pan Kazik przelał 330,31 zł na wskazane konto. Wysłał też potwierdzenie przelewu. Konsultant uspokoił go, że potwierdzenie dotarło i wszystko się zgadza.
Ale za 15 minut telefon Pana Kazika zadzwonił ponownie.
– Proszę Pana, niestety, nie otrzymałem z systemu informacji, że środki zostały zaksięgowane. Wobec tego nie mogę wstrzymać dyspozycji przerwy w dostawie energii.
– Ale jak to?! Przecież wysłałem Panu potwierdzenie.
– Tak, dostałem potwierdzenie i ja widzę, że wszystko się zgadza. Ale, niestety, system tego nie widzi. Ja nie mogę zmienić dyspozycji, bo system to zwyczajnie zablokuje. Ale możemy zrobić inaczej. Czy korzysta Pan z BLIK-a?
– Tak.
– Jeśli otrzymamy z pańskiego banku potwierdzenie elektronicznie do systemu, że przelew wyszedł, to system może to zaakceptować. Wtedy będę mógł podjąć działania, by nie odcięto Panu prądu. Ja mogę wysłać z systemu do pana banku taką prośbę o potwierdzenie. Potrzebuję jedynie, by podał mi Pan kod BLIK i zatwierdził działanie.
Pan Kazik się zgodził. Podał kod i po chwili wcisnął POTWIERDŹ. Tym samym stracił wszystkie pieniądze z konta.
Jak przestępca działa krok po kroku?
Na początku oszust wzbudził zaufanie Pana Kazika. O tym sposobie działania już pisaliśmy. Dane, konkrety i zasianie niepokoju. Dalsze czynności także są istotne.
Przelew na konto nie służył tylko kradzieży 330,31 zł. To był element gry psychologicznej. Ofiara zrobiła przelew, uspokoiła się, pomyślała, że już odcięcie prądu jej nie grozi. Wszystko do tej pory z jej punktu widzenia przebiegło prawidłowo.
Ale ponowny telefon wzbudził jeszcze silniejszy niepokój. Pan Kazik już całkiem stracił zdolność chłodnej oceny sytuacji. Podał złodziejowi BLIKA-a, a ten podał kod swojemu wspólnikowi, który czekał pod bankomatem, by wypłacić pieniądze. I gdy przyszło powiadomienie z zapytaniem o potwierdzenie, Pan Kazik nawet nie spojrzał na komunikat, tylko wcisnął POTWIERDŹ. Wspólnik zgarnął gotówkę.
Na koncie Pana Kazika zostały jedynie 2 grosze, których bankomat nie mógł wypłacić. Reszta przepadła.
Instytucje i dystrybutorzy wyraźnie ostrzegają przed oszustami
URE zaleca działanie odwrotne do tego, co zrobił Pan Kazik. Podejrzaną płatność należy zweryfikować bezpośrednio u swojego sprzedawcy. Korzystać trzeba przy tym ze sprawdzonych sposobów kontaktu, np. poprzez oficjalną infolinię. Jeśli masz dostęp do swojego systemu klienta, zaloguj się tam i także sprawdź, czy faktycznie widnieje jakakolwiek zaległość.
Tauron również przypomina, że prawdziwy numer rachunku do wpłat znajduje się na fakturze i w systemie klienta. W swoich ostrzeżeniach spółka wskazywała też, że w wezwaniach dot. zaległości stosuje rachunek zgodny z tym, który podanny na fakturze.
Jeśli więc ktoś przez telefon usilnie Cię przekonuje, że tym razem musisz przelać środki gdzie indziej, nie dyskutuj z nim. Najlepiej się rozłącz.
Oszustowi najbardziej zależy na pośpiechu
W grudniu 2025 r. Ministerstwo Energii ostrzegło przed wiadomościami podszywającymi się pod instytucje publiczne i firmy energetyczne, wyposażonymi w logotypy, numery spraw i wskazującymi faktyczne podstawy prawne. Wygląd dokumentu przestał być więc wiarygodnym probierzem autentyczności.
Jednak jest coś o wiele prostszego, co może bardzo skutecznie zweryfikować oszustwo. Chodzi o to, w jaki sposób oszust wykorzystuje presję czasową.
Prawdziwy konsultant pozwoli Ci na spokojnie sprawdzić informację. Oszust będzie oponował, postara się przekonać Cię, że czas działa na Twoją niekorzyść. Będzie nalegał na natychmiastowe płatności. Mówił o konieczności zaksięgowania środków jeszcze dziś.
Możesz zadać bardzo proste pytanie, czy dostaniesz pół godziny czasu na weryfikację danych i zlecenie przelewu. Dla złodzieja to już za długo. Im ofiara bardziej zwlekła, tym, po pierwsze, rośnie prawdopodobieństwo, że się rozmyśli, a po drugie może zgłosić sprawę na policję. Po trzecie, jeśli ma wspólnika, to ów nie będzie tkwił całe dnie pod bankomatem. Wzbudzi to podejrzliwość przechodniów.
Jeśli naprawdę masz zadłużenie, to godzina zwłoki nie powinna zrobić różnicy. Ponadto praktycznie nie zdarzają się takie sytuacje, że po poinformowaniu o zaległości, firma następnego dnia odcina prąd. Takie powiadomienie dłużnicy otrzymują na wiele dni przed tym, nim zapadnie ewentualna decyzja o odcięciu dostawy.
W każdej sytuacji warto zachować zimną krew. I wyczulić się na to, gdy ktoś nas pogania bądź znienacka straszy brakiem prądu.
Dodaj komentarz