Nowy kurs energetyczny USA. Czy era wsparcia dla OZE właśnie się kończy?
Decyzja Donalda Trumpa z 7 lipca 2025 roku, podpisana w postaci rozporządzenia wykonawczego, może okazać się punktem zwrotnym dla sektora odnawialnych źródeł energii w Stanach Zjednoczonych. Wdrażana równolegle z tzw. One Big Beautiful Bill Act, nowa polityka Trumpa oznacza formalny koniec kluczowych ulg podatkowych dla projektów wiatrowych i solarnych. I to już po 2026 roku. Czy polityka „dominacji energetycznej” oparta na paliwach kopalnych to nowa normalność w USA?
Ofensywa wobec „niezawodnych źródeł odnawialnych”?
W rozporządzeniu Trumpa odnawialne źródła energii zostały opisane jako „drogie, zawodne” oraz „uzależniające kraj od łańcuchów dostaw kontrolowanych przez zagranicznych przeciwników”. Takie stanowisko stoi w ostrym kontraście do polityki administracji Bidena, która poprzez Inflation Reduction Act wprowadziła znaczące ulgi podatkowe, umożliwiając tym samym rozwój sektora OZE i przyciągając rekordowe inwestycje.
Teraz Trump nie tylko cofa te subsydia, ale nakazuje Departamentowi Skarbu i Departamentowi Spraw Wewnętrznych:
- Zakończyć obowiązywanie ulg podatkowych dla energii wiatrowej i słonecznej (sekcje 45Y i 48E Kodeksu Podatkowego).
- Wprowadzić rygorystyczne kryteria dla rozpoczęcia budowy projektów OZE, ograniczając możliwość korzystania z tzw. „safe harbors”.
- Zrewidować wszelkie federalne przepisy preferujące OZE względem tradycyjnych źródeł energii.
- Zamrozić nowe pozwolenia i wsparcie dla projektów offshore, przynajmniej do czasu zakończenia przeglądu.
Koniec ulg = koniec rozwoju?
Dotychczasowe regulacje umożliwiały deweloperom ubieganie się o 30% ulgi podatkowej aż do 2032 roku. Nowe przepisy oznaczają, że tylko projekty rozpoczęte przed końcem 2026 roku i uruchomione przed końcem 2027 roku będą mogły z nich skorzystać. Skrócenie horyzontu inwestycyjnego o pięć lat to potężny cios dla projektów wymagających długiego procesu planowania, pozwoleń i finansowania.
Według analityków Wood Mackenzie, już w I kwartale 2025 roku rynek solarny w USA odnotował 7% spadek w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej. Teraz ten trend może się pogłębić. Inwestorzy mogą uznać sektor za zbyt ryzykowny.
Zagrożone miejsca pracy i cele stanowe
Energia wiatrowa dostarcza dziś około 10% krajowej produkcji prądu, zatrudniając ponad 131 000 Amerykanów. Szczególnie zagrożone są stany takie jak Iowa czy Południowa Dakota, gdzie ponad połowa energii pochodzi z wiatru.
Jeszcze większe obawy budzi los projektów offshore, w które zainwestowały już miliardy m.in. Nowy Jork i New Jersey. Te stany planowały uruchomienie odpowiednio 9 GW i 11 GW mocy z wiatru morskiego do 2035 i 2040 roku. Zmiana kursu na poziomie federalnym może wyhamować te ambicje i utrudnić realizację celów klimatycznych.
Czy USA oddają pole Chinom i Europie?
Decyzja Trumpa może mieć również poważne konsekwencje geopolityczne. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej, w 2025 roku światowe inwestycje w czystą energię sięgną 2,2 biliona dolarów, podczas gdy na paliwa kopalne przypadnie „zaledwie” 1,1 biliona. Europa, Chiny, Indie i inne potęgi energetyczne nie zwalniają tempa.
Odejście USA od subsydiowania OZE może oznaczać:
- Utracone przywództwo technologiczne, zwłaszcza w sektorach takich jak magazynowanie energii, fotowoltaika i zielony wodór.
- Ograniczony dostęp do globalnych rynków eksportowych dla amerykańskich firm.
- Rosnącą zależność od zagranicznych technologii, paradoksalnie wbrew deklarowanej przez Trumpa strategii niezależności energetycznej.
Trump nie ukrywa, że jego celem jest przywrócenie „dominacji energetycznej” USA. Powstała nawet Narodowa Rada ds. Dominacji Energetycznej, której zadaniem będzie wspieranie sektora paliw kopalnych, przyciąganie prywatnych inwestycji i eliminowanie „biurokratycznych barier”.
W centrum tej polityki znajdą się węgiel, gaz, ropa i atom. Ale czy świat pogrążony już w skutkach zmian klimatycznych może sobie pozwolić na energetyczny regres?
Źródło: carboncredits.com