Donald Trump blokuje projekty wiatrowe – czy to walka z wiatrakami?
Od momentu zaprzysiężenia Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych minęło niewiele czasu, a już obserwujemy zarys nowej polityki energetycznej i klimatycznej. Wyraźnie widać, że może ona nie sprzyjać rozwojowi odnawialnych źródeł energii (OZE), w tym energetyki wiatrowej. Trump w kampanii wyborczej nie ukrywał krytycznego stosunku do wiatraków, zarzucając im niszczenie krajobrazu czy nadmierne koszty. Teraz, jako urzędujący prezydent, zaczyna wprowadzać te zapowiedzi w życie. Czy jednak faktycznie można mówić o blokadzie projektów wiatrowych i „walce z wiatrakami”? Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Sygnały z pierwszych tygodni prezydentury
Zgodnie z doniesieniami prasowymi, świeżo zaprzysiężony prezydent Donald Trump rozpoczął kadencję od przeglądu regulacji i programów wspierających zieloną transformację. Działania te zdają się uderzać w sektor ochrony środowiska, w tym energetyki wiatrowej, który w ostatnich latach intensywnie rozwijał się w USA. Pisaliśmy o tym m.in. tu: Rekordowy wzrost na amerykańskim rynku magazynowania energii w III kwartale 2024 roku
Jeszcze w czasie kampanii wyborczej Trump kwestionował sens dotowania farm wiatrowych i sugerował, że woli stawiać na paliwa kopalne ze względu na większą stabilność i dbałość o tradycyjny przemysł. Obecnie, już jako gospodarz Białego Domu, stara się przełożyć te zapowiedzi na konkretne decyzje polityczne i finansowe.
Wstrzymane finansowanie?
Serwisy branżowe donoszą, że administracja Trumpa rozważa ograniczenie lub wstrzymanie wsparcia federalnego dla wybranych projektów OZE – mowa nawet o kwocie rzędu 300 miliardów dolarów. Jeżeli te plany zostaną w pełni zrealizowane, może to istotnie spowolnić rozwój nowych farm wiatrowych na terenie Stanów Zjednoczonych. Niektóre inwestycje, wcześniej zakwalifikowane do federalnych programów pomocowych, mogą stracić finansowanie lub napotkać na długotrwałe opóźnienia w przyznawaniu środków.
Fakt ten wpływa nie tylko na kondycję samej branży wiatrowej, lecz także na cały łańcuch dostaw – od producentów turbin po lokalne firmy budowlane. Warto dodać, że część inwestorów już zaczyna rozważać ograniczenie projektów, niepewna przyszłości mechanizmów wsparcia na poziomie rządu federalnego.
Czy Trump rzeczywiście blokuje wiatraki?
Według portalu CIRE, oceny dotyczące „blokowania” energetyki wiatrowej przez Trumpa mogą być częściowo przesadzone. Na razie widoczny jest wyraźny zwrot retoryczny i zapowiedź wprowadzenia bardziej restrykcyjnych procedur wobec projektów wiatrowych. Nie oznacza to jednak, że sektor ten zostanie całkowicie zablokowany z dnia na dzień.
Przede wszystkim należy pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych istotną rolę w kształtowaniu polityki energetycznej odgrywają władze poszczególnych stanów. Niektóre z nich, takie jak Kalifornia, Nowy Jork czy Teksas, nadal będą wspierać zieloną transformację na własnym podwórku, niezależnie od kierunku wytyczonego przez Biały Dom. Ponadto, sektor prywatny – widząc rosnące zapotrzebowanie na czystą energię – może nadal inwestować w wiatr, choć z większą ostrożnością.
Nowe otwarcie czy powrót do starej polityki?
Zmiany w polityce energetyczno-klimatycznej Stanów Zjednoczonych nie dotyczą wyłącznie projektów wiatrowych. Jak czytamy w analizie Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, prezydent Trump zapowiedział wycofanie się z niektórych regulacji ograniczających emisje CO₂, a także zmianę kursu w podejściu do międzynarodowych porozumień klimatycznych, jak Porozumienie paryskie. O głośnych zapowiedziach dotyczących nowej polityki klimatycznej Stanów Zjednoczonych pisaliśmy tu: USA wycofuje się z Porozumienia Paryskiego
Obserwatorzy zaznaczają, że priorytetem nowej administracji jest ochrona miejsc pracy w tradycyjnym przemyśle wydobywczym, zwłaszcza w sektorze węgla i ropy naftowej. Tymczasem inwestycje w energetykę odnawialną, w tym wiatrową, były postrzegane przez poprzednią administrację jako szansa na rozwój „zielonych” miejsc pracy i innowacji. Teraz jednak może zabraknąć spójnego wsparcia na szczeblu federalnym.
Szanse i wyzwania dla energetyki wiatrowej
Niedawno rozpoczęta kadencja Donalda Trumpa to okres zmiany retoryki i potencjalnie trudniejsze czasy dla energetyki wiatrowej w Stanach Zjednoczonych. Choć w kampanii zapowiedzi o „walce z wiatrakami” brzmiały dosadnie, rzeczywiste skutki zależą w dużej mierze od konkretnych decyzji legislacyjnych oraz determinacji samych stanów i podmiotów prywatnych.
Można się spodziewać, że polityka administracji Trumpa spowoduje większą ostrożność inwestorów i może wstrzymać część funduszy federalnych dedykowanych OZE. Jednakże, o ile nie dojdzie do całkowitej blokady, sektor wiatrowy nadal może się rozwijać – zwłaszcza w tych stanach, które niezależnie od polityki federalnej będą promować zieloną transformację. Trudno zatem mówić o jednoznacznym „końcu” projektów wiatrowych w USA, ale nie da się ukryć, że czeka je teraz bardziej wyboista droga.
Źródła: cire.pl