Magazyny energii pod lupą nowych przepisów. Co naprawdę zmienia się w ochronie przeciwpożarowej i warunkach technicznych? - e-magazyny.pl

Magazyny energii pod lupą nowych przepisów. Co naprawdę zmienia się w ochronie przeciwpożarowej i warunkach technicznych?

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 20 minut
Magazyny energii pod lupą nowych przepisów
Magazyny energii pod lupą nowych przepisów. Źródło: Shutterstock

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu jednym z najczęściej wskazywanych problemów polskiego rynku magazynowania energii był brak szczegółowych regulacji technicznych dotyczących bezpieczeństwa bateryjnych systemów magazynowania energii. Dziś sytuacja wygląda niemal odwrotnie. Branża śledzi równolegle zmiany Prawa budowlanego, prace nad nowymi warunkami technicznymi dla budynków, rozwój wymagań przeciwpożarowych oraz tworzenie pierwszych krajowych wytycznych dotyczących bezpieczeństwa dużych instalacji BESS.

W efekcie powstał swoisty regulacyjny węzeł. Część przepisów już obowiązuje, część wciąż znajduje się w procesie legislacyjnym, a część zasad bezpieczeństwa wynika nie wprost z prawa, lecz z norm, wiedzy technicznej, wymagań rzeczoznawców, producentów czy ubezpieczycieli. Dla inwestora oznacza to, że nie istnieje dziś jeden dokument, w którym można znaleźć kompletną odpowiedź na pytanie o wymagania dla magazynu energii.

Najwięcej emocji budzi projekt nowego rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Pierwsza wersja projektu z czerwca 2025 r. spotkała się z bardzo ostrą reakcją części branży, ale po kolejnych miesiącach konsultacji została znacząco zmieniona. Wersja z lipca 2026 r. jest zdecydowanie bardziej elastyczna od pierwotnej propozycji, choć dyskusja dotycząca szczegółowych wymagań wcale się nie zakończyła.

Nadal pozostają pytania o sposób klasyfikowania ryzyka, dopuszczalne napięcia, wymagania dla poszczególnych technologii, wentylację, detekcję czy sposób traktowania magazynów instalowanych w istniejących budynkach. Dlatego na pozornie proste pytanie: „jakie wymagania przeciwpożarowe musi dziś spełniać magazyn energii?” nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Najpierw trzeba ustalić, o jakim magazynie mówimy, gdzie ma być zainstalowany, jaką ma pojemność oraz czy pytamy o przepisy już obowiązujące, czy o projektowane warunki techniczne.

Prawo budowlane już się zmieniło

Pierwszym elementem tej układanki jest nowelizacja Prawa budowlanego, która w większości weszła w życie 7 stycznia 2026 r. Zmiany wprowadziła ustawa z 4 grudnia 2025 r. o zmianie ustawy – Prawo budowlane oraz niektórych innych ustaw. Jednym z jej celów było uporządkowanie procedur związanych z magazynami energii i uproszczenie procesu inwestycyjnego w przypadku najmniejszych instalacji.

Ministerstwo Rozwoju i Technologii przedstawiało reformę jako element deregulacji procesu inwestycyjnego. W przypadku niewielkich instalacji rzeczywiście nastąpiło istotne uproszczenie. Montaż magazynu energii o pojemności do 30 kWh może odbywać się bez formalności budowlanych.

W przypadku większych instalacji system jest już znacznie bardziej rozbudowany. Z aktualnych informacji Krajowego Punktu Kontaktowego ds. OZE wynika, że dla magazynów wolnostojących obowiązki zależą przede wszystkim od pojemności. Do 30 kWh nie jest wymagane ani zgłoszenie, ani pozwolenie na budowę, natomiast w przedziale 30–300 kWh konieczne jest zgłoszenie wraz z dokumentacją techniczną i projektem zagospodarowania terenu uzgodnionymi pod względem ochrony przeciwpożarowej oraz zawiadomienie Państwowej Straży Pożarnej.

Dla instalacji o pojemności 300–2000 kWh dochodzi m.in. obowiązek przygotowania planu przedstawiającego lokalizację magazynu oraz rozwiązania i informacje istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa ekip ratowniczych. Powyżej 2000 kWh w przypadku magazynów wolnostojących konieczne jest pozwolenie na budowę. System obowiązków rośnie więc wraz ze skalą instalacji.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku magazynów znajdujących się w budynkach. Dla przedziału 30–300 kWh przewidziano zgłoszenie, dokumentację techniczną uzgodnioną pod względem ochrony przeciwpożarowej oraz zawiadomienie PSP, natomiast powyżej 300 kWh wymagane jest pozwolenie na budowę. To rozróżnienie ma duże znaczenie przy planowaniu inwestycji.

Próg 30 kWh wynikający z Prawa budowlanego dotyczy przy tym przede wszystkim reżimu procesu inwestycyjnego. Nie oznacza automatycznie, że każdy magazyn poniżej tej wartości jest zwolniony ze wszystkich wymagań technicznych i zasad bezpieczeństwa. I właśnie w tym miejscu zaczyna się drugi, znacznie bardziej kontrowersyjny element reformy.

Nowe warunki techniczne – skąd wzięła się cała awantura?

W czerwcu 2025 r. opublikowano projekt całkowicie nowego rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Dokument ma zastąpić rozporządzenie funkcjonujące – po licznych zmianach – od 2002 r. Ministerstwo uzasadniało reformę potrzebą uporządkowania i unowocześnienia wymagań techniczno-budowlanych.

Projekt objął również ochronę przeciwpożarową i po raz pierwszy tak szeroko potraktował akumulatorowe systemy magazynowania energii. Sam kierunek zmian trudno uznać za zaskakujący, ponieważ polski rynek BESS rozwija się szybciej niż dotyczące go regulacje. Jeszcze w marcu 2026 r. MSWiA oficjalnie przyznawało w odpowiedzi na interpelację poselską, że obowiązujące przepisy przeciwpożarowe i techniczno-budowlane nie określają wprost wymagań dotyczących magazynowania akumulatorów litowo-jonowych.

W praktyce stosuje się więc m.in. ogólne wymagania odnoszące się do obiektów produkcyjnych i magazynowych. Problemem nie była sama próba uregulowania bezpieczeństwa BESS, ale sposób, w jaki administracja chciała to zrobić. To właśnie szczegółowe rozwiązania pierwszej wersji projektu stały się źródłem największych kontrowersji.

Pierwsza wersja dokumentu wprowadzała rozbudowane wymagania dotyczące akumulatorowych systemów magazynowania energii. Branża zwracała uwagę m.in. na niski próg pojemności, wymagania dotyczące wydzielonych pomieszczeń, systemów sygnalizacji i gaszenia, ograniczenia w instalowaniu urządzeń w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi oraz wymagania lokalizacyjne.

Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii oceniało wówczas, że nowe przepisy mogą w praktyce istotnie utrudnić instalowanie magazynów powyżej 10 kWh. Organizacja wskazywała również na brak odpowiedniego zróżnicowania technologii – przede wszystkim chemii LFP i NMC – oraz szacowała, że w przypadku części inwestycji koszty mogą wzrosnąć nawet o 30–60 proc. Była to jednak ocena branżowa, a nie kalkulacja przedstawiona przez administrację.

SBFiME postulowało wstrzymanie prac nad najbardziej kontrowersyjnymi regulacjami, ponowne konsultacje z rynkiem oraz stworzenie systemu wymagań proporcjonalnych do rzeczywistego ryzyka i zastosowanej technologii. Kolejne wersje projektu pokazują, że część tych postulatów została uwzględniona. Regulacje dotyczące BESS zaczęły wyraźnie ewoluować w stronę większego zróżnicowania wymagań.

Projekt z 2026 r. wygląda już zupełnie inaczej

To jedna z najważniejszych informacji dla każdego, kto dyskusję o nowych przepisach śledzi głównie na podstawie nagłówków z połowy 2025 r. Aktualny kierunek regulacji nie jest już tożsamy z pierwotną propozycją. Po konsultacjach progi zostały podniesione, a wymagania bardziej zróżnicowane.

Według analizy Polskiego Stowarzyszenia Magazynowania Energii wersja projektu z lipca 2026 r. wprowadza wymagania dla bateryjnych magazynów energii BESS o pojemności przekraczającej 2 kWh, ale zakres obowiązków rośnie wraz z pojemnością instalacji. W projekcie pojawiły się cztery istotne klasy: do 30 kWh, 30–60 kWh, 60–120 kWh oraz powyżej 120 kWh.

W stosunku do wcześniejszej koncepcji oznacza to przesunięcie progów 10/50/100 kWh do 30/60/120 kWh. Dla rynku prosumenckiego jest to zmiana fundamentalna, ponieważ magazyny o pojemności kilkunastu kilowatogodzin, typowe dla domowych instalacji PV, nie byłyby już automatycznie traktowane podobnie jak znacznie większe systemy stosowane w przedsiębiorstwach.

Jednocześnie projekt nadal ma określać m.in. wymagania dotyczące BMS, wyłączników awaryjnych, lokalizacji urządzeń, zabezpieczeń przeciwpożarowych, wentylacji i detekcji. W praktyce powstaje więc system, w którym wymagania mają rosnąć wraz ze skalą instalacji. To rozwiązanie bardziej elastyczne niż pierwotna konstrukcja, choć sama pojemność nadal nie odpowiada na wszystkie pytania dotyczące rzeczywistego ryzyka.

30 kWh staje się ważną granicą

Jednym z efektów zmian jest częściowe zbliżenie projektowanych warunków technicznych do obowiązującego już Prawa budowlanego. To istotne, ponieważ wcześniejszy projekt tworzył dość niewygodną sytuację: z jednej strony ustawodawca chciał uwolnić najmniejsze instalacje od formalności budowlanych, a z drugiej projektowane przepisy techniczne mogły nakładać na podobną grupę instalacji daleko idące wymagania.

Obecnie próg 30 kWh nabiera szczególnego znaczenia zarówno z punktu widzenia procedur budowlanych, jak i projektowanych wymagań technicznych. Dla typowego domowego magazynu do tej wartości wymagania mają być wyraźnie łagodniejsze. Według PSME dla tej kategorii przewidziano przede wszystkim podstawowe środki ochrony, takie jak autonomiczne czujki oraz wymagania dotyczące odpowiedniego oddzielenia.

Dopiero wraz ze wzrostem pojemności pojawiają się bardziej zaawansowane obowiązki związane z odpornością ogniową pomieszczeń, systemami sygnalizacji pożaru czy urządzeniami gaśniczymi. Nie oznacza to oczywiście, że „do 30 kWh można wszystko”. Chodzi raczej o odejście od sytuacji, w której kilkunastokilowatogodzinny magazyn przydomowy podlegałby wymaganiom zbliżonym do instalacji komercyjnej.

600 kWh w jednej strefie pożarowej

Istotna zmiana dotyczy także segmentu C&I, czyli magazynów instalowanych w przedsiębiorstwach, zakładach produkcyjnych, centrach logistycznych czy obiektach usługowych. Projekt zakłada możliwość instalowania magazynów o łącznej pojemności do 600 kWh w jednej strefie pożarowej budynku, który nie jest przeznaczony wyłącznie na magazyn energii. PSME ocenia ten limit pozytywnie, wskazując, że pozwala on uniknąć nadmiernego dzielenia obiektów na kolejne strefy pożarowe.

Limit 600 kWh nie znosi jednak wymagań dotyczących odporności ogniowej przegród, zabezpieczenia przejść instalacyjnych czy stosowania odpowiednich zamknięć przeciwpożarowych. Z punktu widzenia przedsiębiorców ma to również znaczenie ekonomiczne, ponieważ zbyt niskie limity pojemności przypadającej na strefę pożarową mogłyby prowadzić do konieczności kosztownych przebudów istniejących hal i budynków.

Z drugiej strony 600 kWh nie powinno być traktowane jako uniwersalna granica bezpieczeństwa. Ryzyko związane z instalacją zależy również od konstrukcji modułów, chemii ogniw, sposobu separacji, BMS, wentylacji, detekcji, propagacji thermal runaway oraz przyjętego scenariusza pożarowego. Spór o relację między prostymi progami pojemnościowymi a rzeczywistą oceną ryzyka pozostaje więc jednym z najważniejszych tematów całej dyskusji.

Magazyn energii w mieszkaniu? Już nie całkowite „nie”

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych konsekwencji pierwotnego projektu było praktyczne wyeliminowanie możliwości instalowania magazynów energii w wielu lokalach mieszkalnych. Nowa wersja projektu odchodzi od tak bezwzględnego podejścia. Nie oznacza to pełnej swobody, ale pojawia się możliwość instalacji niewielkich systemów pod określonymi warunkami.

Projekt przewiduje możliwość instalowania w lokalach mieszkalnych budynków wielorodzinnych magazynów o pojemności do 11 kWh oraz mocy ładowania i rozładowania do 3,7 kW. Jednocześnie określone mają zostać wymagania dotyczące miejsca instalacji, oznakowania, czujek oraz stosowania odpowiednich szaf lub wydzielonych przestrzeni technicznych. Samo dopuszczenie takiego rozwiązania jest znaczącą zmianą w stosunku do wcześniejszych propozycji.

Kontrowersje nadal dotyczą jednak limitu mocy 3,7 kW. PSME zwraca uwagę, że z punktu widzenia bezpieczeństwa pożarowego zasadniczym parametrem jest przede wszystkim ilość zgromadzonej energii, podczas gdy ograniczenie mocy może mieć inne uzasadnienie – na przykład związane z funkcjonowaniem instalacji elektrycznej lub systemu elektroenergetycznego.

To dobry przykład szerszego problemu legislacyjnego. Przepisy dotyczące bezpieczeństwa pożarowego nie powinny stawać się narzędziem regulowania kwestii, których źródłem są inne ograniczenia techniczne. Dyskusja o limicie 3,7 kW pokazuje, że granice pomiędzy poszczególnymi obszarami regulacji nie zawsze są oczywiste.

Magazyn na elewacji i dachu – kolejna zmiana podejścia

Zmieniła się również koncepcja instalowania magazynów na zewnątrz budynków. Pierwotna wersja projektu w dużej mierze opierała się na sztywnych minimalnych odległościach, co dla inwestorów mogło oznaczać poważny problem. Dotyczyło to zwłaszcza małych działek, istniejącej zabudowy przemysłowej oraz gęstej tkanki miejskiej.

Obecna wersja projektu ma dopuszczać instalowanie magazynu bliżej niż 4 m od budynku, a także na elewacji i stropodachu, pod warunkiem spełnienia określonych wymagań technicznych. Według PSME przewidziano limit 120 kWh dla instalacji przy ścianie budynku lub w odległości mniejszej niż 4 m oraz 600 kWh dla instalacji na stropodachu.

Projekt określa również wielkość grup akumulatorów – do 30 kWh na elewacji i 120 kWh na dachu – a także odległości między nimi i od otworów w budynku. To ważna zmiana filozofii regulacji: zamiast bezwzględnego wymogu zachowania określonej odległości pojawia się możliwość jej zmniejszenia, jeśli instalacja zostanie odpowiednio zaprojektowana.

Takie rozwiązanie jest szczególnie istotne dla istniejących zakładów przemysłowych. W wielu obiektach wygospodarowanie kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów wolnej przestrzeni między BESS a zabudową może być zwyczajnie niemożliwe. Elastyczniejsze podejście pozwala więc połączyć wymagania bezpieczeństwa z realnymi ograniczeniami istniejących lokalizacji.

Nie każdy akumulator jest taki sam

Jednym z najmocniejszych zarzutów wobec pierwszego projektu było potraktowanie magazynów energii jako stosunkowo jednolitej grupy urządzeń. Z technicznego punktu widzenia takie podejście jest problematyczne, ponieważ BESS nie jest jedną technologią. Poszczególne chemie ogniw mają odmienne właściwości termiczne, elektrochemiczne i pożarowe.

Jeszcze większe różnice występują pomiędzy klasycznymi ogniwami litowo-jonowymi a bateriami przepływowymi czy systemami wykorzystującymi elektrolit wodny. Najnowszy projekt częściowo odpowiada na tę krytykę. Regulacja zaczyna więc odchodzić od założenia, że każda kilowatogodzina zgromadzonej energii oznacza dokładnie taki sam profil ryzyka.

PSME wskazuje, że technologie niewykazujące typowych dla baterii litowo-jonowych zagrożeń związanych z ucieczką termiczną – przykładowo część systemów wykorzystujących elektrolit wodny oraz baterie przepływowe – zostały zwolnione z części najbardziej restrykcyjnych obowiązków dotyczących m.in. BMS, lokalizacji, detekcji gazów czy zabezpieczeń przeciwpożarowych. To istotny precedens w sposobie konstruowania wymagań dla magazynów energii.

Nie rozwiązuje to jednak całkowicie sporu dotyczącego różnic pomiędzy poszczególnymi chemiami litowo-jonowymi, w szczególności LFP i NMC. W tym przypadku dyskusja dotycząca właściwego zróżnicowania wymagań nadal pozostaje otwarta. Można się więc spodziewać, że temat technologii ogniw będzie jednym z istotnych elementów dalszych prac.

Dlaczego w ogóle potrzebujemy tych zabezpieczeń?

Krytyka nadmiernie restrykcyjnych regulacji nie powinna prowadzić do przeciwnego uproszczenia – przekonania, że zagrożenie pożarowe magazynów energii jest problemem marginalnym. W bateriach litowo-jonowych jednym z kluczowych scenariuszy awaryjnych pozostaje thermal runaway, czyli ucieczka termiczna. Może zostać zapoczątkowana m.in. przez uszkodzenie mechaniczne, zwarcie, przeładowanie, wadę ogniwa albo oddziaływanie wysokiej temperatury.

Problem nie sprowadza się przy tym wyłącznie do zapłonu pojedynczego ogniwa. W określonych warunkach reakcja może przenosić się pomiędzy kolejnymi ogniwami i modułami, a towarzyszyć jej może emisja palnych i toksycznych produktów rozkładu. W zamkniętych przestrzeniach może również dochodzić do powstawania mieszanin zdolnych do gwałtownego spalania lub wybuchu.

Dlatego współczesna ochrona BESS nie może opierać się wyłącznie na pytaniu: „jak ugasić baterię?”. Znacznie ważniejsza jest cała sekwencja zabezpieczeń: jakość ogniw, konstrukcja modułu, BMS, monitoring parametrów, wczesna detekcja anomalii, ograniczenie propagacji między modułami, wentylacja, detekcja gazów, separacja pożarowa, odłączenie elektryczne oraz przygotowanie warunków do bezpiecznego działania straży pożarnej.

Autorzy opublikowanej w 2026 r. w czasopiśmie CNBOP-PIB „Safety & Fire Technology” analizy dotyczącej zagrożeń magazynów energii wskazują właśnie na potrzebę wzmacniania systemu badań, certyfikacji i regulacji oraz opracowania szczegółowych krajowych wytycznych technicznych. Pokazuje to, że spór nie dotyczy samej potrzeby bezpieczeństwa, lecz przede wszystkim proporcjonalności i sposobu definiowania wymagań.

Wyłącznik awaryjny – bezpieczeństwo ratowników

Jednym z charakterystycznych elementów projektowanych wymagań jest możliwość awaryjnego odłączenia BESS. Idea wydaje się prosta: ekipy ratownicze muszą mieć możliwość możliwie bezpiecznego odłączenia obwodów wejściowych i wyjściowych magazynu. W praktyce sprawa jest jednak bardziej skomplikowana.

Bateria pozostaje źródłem energii nawet po odłączeniu obiektu od sieci. Wyłączenie głównego zasilania budynku nie oznacza więc automatycznie, że wszystkie elementy BESS stają się elektrycznie bezpieczne. Dlatego przepisy mają określać m.in. zasady lokalizacji urządzenia uruchamiającego wyłącznik oraz jego powiązania z przeciwpożarowym wyłącznikiem prądu.

W tym miejscu pojawił się jednak kolejny spór techniczny. PSME kwestionuje projektowane wartości napięcia, które mogą pozostawać po zadziałaniu wyłącznika – 12 V AC i 30 V DC – i proponuje odpowiednio 25 V AC oraz 60 V DC. Organizacja argumentuje, że wiele popularnych domowych systemów pracuje przy napięciu około 48–51,2 V DC.

Zbyt niski limit może więc wymuszać ingerencję w certyfikowaną konstrukcję urządzeń poprzez stosowanie dodatkowych aparatów rozłączających. To dobry przykład tego, jak duże znaczenie dla producentów ma ostateczne brzmienie przepisów technicznych. Jedna, pozornie niewielka wartość wpisana do rozporządzenia może w praktyce wymusić zmianę konstrukcji całych rodzin produktów.

Co dzieje się obecnie?

Nowelizacja Prawa budowlanego dotycząca magazynów energii już obowiązuje. Funkcjonują więc nowe progi dotyczące zgłoszeń, pozwoleń, dokumentacji i uzgodnień przeciwpożarowych, a oficjalne zestawienie procedur publikuje Krajowy Punkt Kontaktowy ds. OZE. To są regulacje obowiązujące i należy je odróżnić od projektowanych warunków technicznych.

Nowe rozporządzenie dotyczące warunków technicznych przechodziło natomiast w ostatnich miesiącach kolejne etapy prac legislacyjnych, a jego zapisy dotyczące BESS były wielokrotnie modyfikowane. To rozróżnienie jest ważne także z punktu widzenia komunikacji, ponieważ wiele informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej dotyczy wcześniejszych wersji projektu.

Informacje publikowane w połowie 2025 r. o „zakazie magazynów w mieszkaniach”, progu 10 kWh czy bardzo dużych minimalnych odległościach nie opisują już wiernie aktualnego kierunku projektu. Nie oznacza to jednak, że wszystkie kontrowersje zniknęły. Zmienił się przede wszystkim ich charakter i zakres.

Co może się jeszcze wydarzyć?

Najbardziej prawdopodobny scenariusz nie polega dziś na wycofaniu regulacji dotyczących magazynów energii. Rynek jest już zbyt duży, a potrzeba stworzenia jasnych zasad bezpieczeństwa została dostrzeżona zarówno przez administrację, PSP i CNBOP, jak i samą branżę. Spór przesunął się więc z pytania „czy regulować?” na pytanie „jak regulować?”.

Jednym z głównych kierunków dalszych zmian będzie prawdopodobnie coraz silniejsze powiązanie wymagań z rzeczywistym ryzykiem. Pojemność magazynu jest parametrem prostym i łatwym do zapisania w rozporządzeniu, ale nie opisuje całego profilu zagrożenia. W dłuższej perspektywie większego znaczenia mogą nabierać technologia ogniw, konstrukcja systemu, odporność na propagację thermal runaway, wyniki badań pełnoskalowych, zastosowane systemy detekcji oraz możliwość bezpiecznego prowadzenia działań ratowniczych.

Drugim kierunkiem będzie prawdopodobnie standaryzacja praktyki projektowej. Dziś podobne projekty mogą być oceniane w różny sposób przez poszczególnych projektantów, rzeczoznawców czy organy, a wytyczne przygotowywane przez CNBOP-PIB i PSME mogą tę sytuację częściowo uporządkować. Trzecim istotnym obszarem będzie ubezpieczalność inwestycji, ponieważ przy wielkoskalowych BESS wymagania ubezpieczyciela mogą okazać się bardziej restrykcyjne niż minimum wynikające z przepisów.

Największe ryzyko: przeregulowanie czy brak regulacji?

To w istocie sedno całej dyskusji. Brak przepisów nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ rynek magazynów energii rozwija się bardzo szybko, a liczba instalacji prosumenckich, komercyjnych i wielkoskalowych będzie rosła. Niejasne zasady oznaczają ryzyko zarówno dla użytkowników i strażaków, jak i dla inwestorów.

Z drugiej strony nadmiernie zachowawcze przepisy również mogą generować ryzyko – tyle że ekonomiczne i systemowe. Magazyny energii są potrzebne do zwiększania autokonsumpcji OZE, ograniczania przeciążeń sieci, świadczenia usług systemowych, stabilizacji lokalnych systemów energetycznych i zagospodarowania energii, której w określonych godzinach system nie jest w stanie wykorzystać.

Jeżeli wymagania techniczne okażą się nieproporcjonalne do rzeczywistego zagrożenia, koszt instalacji wzrośnie, część lokalizacji stanie się niemożliwa do wykorzystania, a inwestorzy zaczną rezygnować z projektów. Dlatego właściwym rozwiązaniem nie jest wybór pomiędzy bezpieczeństwem a rozwojem magazynowania energii. Dobrze skonstruowane przepisy powinny umożliwiać jedno i drugie.

Cała „zawierucha” wokół nowych warunków technicznych ma jeszcze jeden wymiar. Magazyny energii przestają być niszowym dodatkiem do instalacji fotowoltaicznej i stają się pełnoprawnym elementem infrastruktury energetycznej. Patrząc na wydarzenia od czerwca 2025 r. do września 2026 r., trudno zaprzeczyć, że proces legislacyjny był burzliwy.

Pierwszy projekt nowych warunków technicznych wzbudził bardzo silny sprzeciw części branży, przede wszystkim z powodu niskich progów pojemnościowych, daleko idących wymagań lokalizacyjnych i niedostatecznego różnicowania technologii. Kolejne wersje pokazują jednak, że konsultacje wpłynęły na kierunek regulacji. Nie oznacza to końca dyskusji, lecz przejście do bardziej szczegółowego etapu sporu.

Nadal pozostają kwestie dopuszczalnych napięć po awaryjnym odłączeniu, zasad projektowania wentylacji i detekcji gazów, różnic pomiędzy poszczególnymi chemiami litowo-jonowymi oraz relacji między przepisami technicznymi, normami i przyszłymi wytycznymi. Najważniejsza zmiana już jednak nastąpiła: bezpieczeństwo pożarowe BESS stało się w Polsce odrębnym obszarem regulacyjnym i inżynierskim.

Dla inwestorów oznacza to konieczność uwzględniania ochrony przeciwpożarowej od początku projektu, a nie dopiero przed odbiorem instalacji. Dla producentów – rosnące znaczenie badań i dokumentacji bezpieczeństwa. Dla projektantów – potrzebę specjalistycznej wiedzy dotyczącej BESS, a dla administracji i PSP – konieczność wypracowania jednolitej praktyki.

Dla całego rynku najważniejsze będzie jednak znalezienie równowagi. Magazyn energii nie powinien być traktowany ani jako urządzenie pozbawione istotnych zagrożeń, ani jako obiekt, którego samo istnienie oznacza niedopuszczalne ryzyko pożarowe. Nowoczesne systemy BESS wymagają świadomego zarządzania ryzykiem – od konstrukcji ogniwa po organizację działań ratowniczych.

Jeżeli ostateczne regulacje pójdą właśnie w tym kierunku, obecna legislacyjna zawierucha może paradoksalnie okazać się momentem, od którego polski rynek magazynowania energii zacznie funkcjonować według bardziej przewidywalnych i profesjonalnych zasad.

Źródła

  1. Ministerstwo Rozwoju i Technologii – konsultacje projektu nowych warunków technicznych; Ministerstwo Rozwoju i Technologii – zmiany Prawa budowlanego obowiązujące od 2026 r.
  2. Krajowy Punkt Kontaktowy ds. OZE – procedury dla magazynów energii do 50 kW.
  3. Krajowy Punkt Kontaktowy ds. OZE – procedury dla magazynów energii 50 kW–10 MW.
  4. Główny Urząd Nadzoru Budowlanego – omówienie nowelizacji Prawa budowlanego.
  5. Sejm RP – odpowiedź MSWiA dotycząca regulacji dla akumulatorów litowo-jonowych.
  6. Polskie Stowarzyszenie Magazynowania Energii – analiza projektu warunków technicznych z lipca 2026 r.
  7. PSME – wytyczne bezpieczeństwa dla wielkoskalowych i przemysłowych magazynów energii przygotowywane z CNBOP-PIB.
  8. CNBOP-PIB / „Safety & Fire Technology” – zagrożenia związane z eksploatacją magazynów energii i sposoby ograniczania ich skutków.
  9. SBFiME – stanowisko branży wobec pierwotnego projektu przepisów dla magazynów energii.
  10. NFOŚiGW – program wsparcia wielkoskalowych magazynów energii i wymagania bezpieczeństwa.
  11. Rozporządzenie MSWiA w sprawie uzgadniania projektów pod względem ochrony przeciwpożarowej.

Magdalena Pasik

Inżynier Gospodarki Wodnej oraz Inżynier Środowiska, absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Na co dzień – Specjalista ds. ochrony środowiska – w pracy zawodowej zajmuje się głównie emisją zanieczyszczeń do powietrza. Ochrona środowiska to nie tylko praca, ale przede wszystkim pasja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

He Dreiht

Polska wyprodukowała elementy dla największej farmy wiatrowej Niemiec. He Dreiht ma 960 MW

Na Morzu Północnym zakończono budowę He Dreiht – największej morskiej farmy wiatrowej w Niemczech. Inwestycja należy do EnBW Energie Baden-Württemberg AG oraz partnerów finansowych, a jej oficjalna inauguracja odbyła się z udziałem przedstawicieli niemieckiego rządu. W realizację gigantycznego projektu zaangażowany…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 8 minut
W ramach Ropczycko-Dębickiego Klastra Energii ma powstać łącznie 1688 instalacji.

Na Podkarpaciu powstanie 1688 instalacji OZE. Projekt obejmie także wodór

Pięć podkarpackich gmin rozpoczyna inwestycję wartą 59,46 mln zł, która zyskała częściowe dofinansowanie z KPO. Przedsięwzięcie łączy fotowoltaikę, magazyny energii, pompy ciepła oraz wodór. W ramach Ropczycko-Dębickiego Klastra Energii ma powstać łącznie 1688 instalacji. Samorządy właśnie szukają wykonawców. Pięć gmin…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 2 minuty
Zmień zgody