Donald Tusk mocno o ETS2: „Europa nie może stać się kontynentem ludzi naiwnych”
Podczas niedawnego wystąpienia w Parlamencie Europejskim w Strasburgu Donald Tusk wyraził zdecydowany sprzeciw wobec zbyt szybkiego i – jego zdaniem – nie do końca przemyślanego wdrażania nowego systemu handlu emisjami ETS2. Premier jednoznacznie stwierdził, że konsekwencje mogą okazać się „upiorne” dla wielu Europejczyków, jeśli zabraknie wnikliwej oceny wpływu nowych regulacji na gospodarkę oraz warunki życia obywateli. „Europa nie może stać się kontynentem ludzi naiwnych” – przestrzegał Donald Tusk, nawiązując do możliwego zagrożenia, jakie niesie ze sobą nadmiernie pospieszne zaostrzanie polityki klimatycznej bez uwzględnienia skutków społecznych.
Kontekst ETS2
ETS (Emission Trading System) to jeden z najważniejszych instrumentów Unii Europejskiej mających na celu redukcję emisji gazów cieplarnianych. Dotychczasowy system (zwany nieformalnie ETS1) obowiązywał przede wszystkim w energetyce i przemyśle energochłonnym. W ramach europejskich planów osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. pojawiła się propozycja rozszerzenia systemu o sektory budownictwa i transportu drogowego. Ten nowy, równoległy mechanizm nazwano właśnie ETS2.
Celem ETS2 ma być dalsze ograniczenie emisji CO₂ w obszarach, które do tej pory podlegały słabszym regulacjom. Jednak – jak alarmuje Donald Tusk – zmiany te mogą w krótkim okresie przełożyć się na drastyczne wzrosty kosztów życia, zwłaszcza rachunków za ogrzewanie i paliwo. Premier podkreśla, że skutki finansowe mogą dotknąć w pierwszej kolejności zwykłych obywateli i małe przedsiębiorstwa.
Ostrzeżenia Donalda Tuska
W swoim wystąpieniu w Parlamencie Europejskim (cytowanym m.in. przez Business Insider) Tusk wyraźnie zaznaczył, że popiera ambitne cele klimatyczne, ale uważa za konieczne zachowanie rozwagi i trzeźwej kalkulacji, aby nie narazić Unii Europejskiej na wstrząsy społeczne. Wskazał, że lekceważenie nastrojów obywateli i kosztów transformacji może wywołać w Europie falę niezadowolenia i zaszkodzić idei jedności.
Były szef Rady Europejskiej zaznaczył, że sprawiedliwa transformacja musi iść w parze z rozwojem innowacji i realnym wsparciem dla osób najbardziej narażonych na ubóstwo energetyczne.
„Nie bądźmy kontynentem ludzi naiwnych”
Dyskusja wokół ETS2 to w istocie próba znalezienia złotego środka między koniecznością intensyfikacji działań na rzecz ochrony klimatu a troską o społeczny wymiar transformacji energetycznej. Jak podkreśla Donald Tusk, „Europa nie może stać się kontynentem ludzi naiwnych”, ale zarazem musi pozostać globalnym liderem w walce z globalnym ociepleniem. Premier tłumaczył tym samym, że Unia Europejska powinna zachować zdrowy rozsądek w obliczu konkurencji globalnych potęg, takich jak Stany Zjednoczone czy Chiny, które – mimo często deklarowanej troski o klimat – prowadzą politykę energetyczną opartą na własnym interesie ekonomicznym i bezpieczeństwie surowcowym.
Premier wskazywał również, że Europa sama nie „uratuje” świata przed katastrofą klimatyczną, jeżeli największe gospodarki pozaeuropejskie nie będą podejmowały równie ambitnych działań redukcyjnych. „Musimy sprawić, by nasza transformacja energetyczna była równocześnie bodźcem do rozwoju, a nie zagrożeniem społecznym czy gospodarczym” – mówił Tusk.
Sprzeczne wizje w UE
Stanowisko Donalda Tuska znajduje zarówno zwolenników, jak i przeciwników wśród decydentów Unii Europejskiej. Dla wielu europosłów z frakcji Zielonych czy Socjaldemokratów kluczowe jest dalsze przyspieszanie transformacji bez względu na krótkoterminowe koszty, argumentując, że zmiany klimatu za chwilę staną się nieodwracalne. Z kolei część deputowanych, zwłaszcza z frakcji konserwatywnych i liberalnych, obawia się rosnących obciążeń dla obywateli oraz spadku konkurencyjności europejskiego przemysłu.
Szansa na kompromis?
Pomimo ostrych słów i poważnych obaw Donald Tusk podkreśla, że nie sprzeciwia się celom unijnej polityki klimatycznej jako takim. Przeciwnie – przypomina o konieczności zrównoważonej transformacji i solidarności wszystkich państw członkowskich. Argumentuje, że odpowiedzialność za klimat nie powinna prowadzić do destabilizacji życia społecznego w Europie. Sugeruje, by najpierw wzmocnić współpracę technologiczną i inwestycje w odnawialne źródła energii, a dopiero w dalszej kolejności, stopniowo, rozszerzać system handlu emisjami.
Wielu ekspertów wskazuje jednak, że to właśnie system ETS – rozszerzony czy nie – pozwala na skuteczniejsze obniżanie emisji w sposób możliwie rynkowy i przejrzysty. Oczekiwać więc można dalszych prac nad rozwiązaniami kompensacyjnymi, tak aby ETS2 nie stał się zbyt ciężkim brzemieniem dla zwykłych obywateli.
Ostateczny kształt przepisów dotyczących ETS2 będzie zależał od negocjacji międzyinstytucjonalnych w Unii Europejskiej. Niewątpliwie czeka nas jeszcze wiele burzliwych dyskusji, a słowa Donalda Tuska o „upiornych konsekwencjach” mają szansę na stałe wejść do słownika tych, którzy wzywają do ostrożności w polityce klimatycznej.
Źródło: businessinsider.com.pl