Amerykańska fotowoltaika rośnie w rekordowym tempie – póki może
Rok 2025 zapisze się w historii amerykańskiej energetyki jako rekordowy dla nowych instalacji słonecznych. Jednak polityczne turbulencje w Waszyngtonie mogą sprawić, że ten wzrost będzie jedynie chwilowym „oddechem” dla branży.
Według najnowszych danych Administracji Informacji Energetycznej (EIA), w pierwszej połowie roku do amerykańskiej sieci dołączono już około 12 GW nowych mocy słonecznych, a do końca grudnia planowane jest uruchomienie kolejnych 21 GW. Oznacza to, że fotowoltaika dostarczy ponad połowę z 64 GW nowych mocy wytwórczych, które mają powstać w 2025 roku. W połączeniu z farmami wiatrowymi i magazynami energii, czysta energia odpowie aż za 93% nowych elektrowni.
Jeśli prognozy się sprawdzą, Stany Zjednoczone pobiją historyczny rekord z 2002 roku, gdy w szczycie boomu gazowego przybyło 58 GW nowych mocy.
Polityczna kontra ze strony administracji
Na horyzoncie rysują się jednak poważne wyzwania. Administracja Donalda Trumpa wprowadziła latem ustawę ograniczającą ulgi podatkowe dla sektora OZE, co w praktyce podnosi koszty nowych inwestycji. Równolegle rząd federalny blokuje rozwój projektów wiatrowych i solarnych na terenach publicznych, jednocześnie sztucznie wspierając elektrownie węglowe i gazowe.
Przykładem jest decyzja Departamentu Energii, który powołał się na nadzwyczajne uprawnienia, aby zatrzymać zamknięcie przestarzałej elektrowni węglowej J.H. Campbell w Michigan. Tego typu działania oznaczają wyższe koszty dla odbiorców i mogą być powtarzane w innych przypadkach.
Czas na „ostatni sprint”?
Obecny boom solarny jest w dużej mierze wynikiem projektów rozpoczętych jeszcze przed wejściem w życie nowych regulacji. Deweloperzy starają się kończyć inwestycje jak najszybciej, zanim zmiany prawne i podatkowe ograniczą ich opłacalność.
Kluczowy będzie rok 2026 – aby skorzystać z pełnej ulgi podatkowej, firmy muszą rozpocząć budowę do połowy przyszłego roku. W efekcie można spodziewać się kolejnej fali przyspieszenia, a następnie gwałtownego spadku inwestycji.
Co dalej z amerykańską transformacją?
Bez zmian w polityce energetycznej USA ryzykują, że obecne tempo budowy elektrowni będzie trudne do utrzymania. Tymczasem rosnący popyt na energię wymaga przyspieszenia, a nie spowolnienia inwestycji w odnawialne źródła.
Obserwowany dziś rekordowy wzrost mocy słonecznych może się więc okazać jedynie chwilowym szczytem przed okresem stagnacji – dokładnie w momencie, gdy kraj potrzebuje taniej i czystej energii bardziej niż kiedykolwiek.