Michał Lasocki (EEC Ventures): Magazyny energii? Bez software’u gramy w warcaby, a z software’em zaczynamy grać w szachy

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 14 minut
Michał Lasocki

O rosnącej roli magazynów energii (BESS) jako odrębnej klasy aktywów, znaczeniu software’u w budowaniu przewagi konkurencyjnej oraz o tym, jak połączyć hardware z algorytmami, by przyciągnąć instytucjonalny kapitał do inwestycji w magazyny energii, rozmawiamy z Michałem Lasockim, partnerem w EEC Ventures, jednym z najbardziej aktywnych inwestorów VC w sektor transformacji energetycznej w Polsce.

Michał Lasocki będzie jednym z prelegentów IV edycji konferencji „Transformacja energetyczna – Nowe technologie i wyzwania biznesu”, która odbędzie się w hotelu DoubleTree by Hilton Hotel & Conference Centre w Warszawie w dniach 28-29 kwietnia 2026 r.


Przez lata magazyny energii funkcjonowały jako dodatek do fotowoltaiki. Dlaczego dziś to się zmienia? Dlaczego stają się odrębną klasą aktywów?

Wydaje mi się, że są co najmniej dwa główne powody. Po pierwsze, system energetyczny w coraz większym stopniu opiera się na źródłach odnawialnych, które pracują w sposób zmienny i trudny do przewidzenia. Fotowoltaika nie produkuje energii w nocy, wiatr bywa kapryśny, a jednocześnie udział tych technologii w miksie rośnie. To sprawia, że potrzebujemy mechanizmu bilansującego – magazynu energii elektrycznej, czegoś, co pozwoli przechować energię w okresach nadprodukcji i oddać ją wtedy, gdy jest potrzebna. W praktyce oznacza to istotną zmianę logiki działania całego systemu. Dawniej staraliśmy się wytwarzać tyle, ile w danym momencie wynosił popyt, a dziś coraz częściej popyt musi dostosowywać się do podaży. Żeby ten model był stabilny i bezpieczny, musimy mieć elastyczność, a magazyny energii są jej najbardziej namacalną formą.

Po drugie, zadziałał postęp technologiczny i organizacyjny. W energetyce – podobnie jak w wielu innych branżach – technologie w miarę upowszechniania tanieją, łańcuchy dostaw się stabilizują, rośnie jakość i powtarzalność produktów. Magazyny energii również weszły w ten etap, w którym przestają być „nowinką” i zaczynają być opłacalną inwestycyjną uzasadnioną ekonomicznie. Dlatego naturalne jest, że ich rola przesuwa się z dodatku do instalacji OZE w stronę pełnoprawnego aktywa infrastrukturalnego, na którym można budować przewidywalne modele biznesowe – porównywalne z elektrowniami wiatrowymi czy farmami PV.

Skala tej zmiany jest wymierna.  Ceny pakietów baterii Li-ion dla magazynów stacjonarnych – gdzie dominuje chemia LFP – spadły do ok. 70 USD/kWh w 2025 r. (BNEF). W Europie w 2024 r. zainstalowano 21,9 GWh nowych magazynów (11. rekordowy rok z rzędu), a łączna pojemność osiągnęła 61,1 GWh. Wood Mackenzie prognozuje wzrost skali rynku do 35 GW mocy w 2034 r.

Z mojej perspektywy to doskonała wiadomość. Oznacza to większy udział odnawialnej energii w systemie, większą stabilność sieci, a w dłuższym horyzoncie także możliwość obniżenia kosztów energii dla odbiorców, bo system będzie mniej „szarpany” niedoborami i nadwyżkami.

Co najbardziej zmieniło postrzeganie magazynów energii przez rynek kapitałowy w ostatnich dwa–trzy lata?

Najbardziej zmieniło się to, że magazyny energii dojrzały jako technologia i zaczęły mieć wiarygodną historię działania. Kiedy inwestuje się w nowe rozwiązania, zawsze pojawia się zestaw pytań: jaka będzie żywotność, jaka degradacja w czasie, jak często będą występować awarie, jak wygląda sprawność i liczba cykli ładowania. Jeszcze niedawno odpowiedzi na te pytania opierały się w dużej mierze na deklaracjach producentów i krótkich pilotażach. Dziś mamy więcej danych eksploatacyjnych z realnych wdrożeń, a to istotnie obniża percepcję ryzyka.

Wraz z tą zmianą magazyny przesuwają się z w stronę aktywów infrastrukturalnych. Rynek kapitałowy działa w prosty sposób: patrzy na potencjalny zysk, ale filtruje go przez ryzyko. Jeśli ryzyko jest mniejsze, inwestorzy są skłonni zaakceptować niższą stopę zwrotu, a to oznacza niższy koszt kapitału. A niższy koszt kapitału finalnie przekłada się na to, że takie projekty mogą oferować bardziej atrakcyjne ceny usług i energii w systemie.

W pewnym sensie można powiedzieć, że przeszliśmy etap „chorób wieku dziecięcego”. Rynek się też trochę oczyścił mniej profesjonalni dostawcy, rozwiązania o niejasnej jakości, komponenty bez gwarancji czy przypadki problemów bezpieczeństwa – to wszystko w miarę czasu zostało ograniczone albo wypchnięte. Coraz większy udział mają produkty przewidywalne, bezpieczniejsze i łatwiejsze do finansowania.

Wzrost rynku nie ma charakteru liniowego. Dynamika europejskiego rynku BESS co prawda wyhamowała w 2024 roku do 15%, ale było to po trzech kolejnych latach podwajania rocznych instalacji (w 2023 roku dynamika wyniosła 94%). Był to jednak efekt boomu związanego z kryzysem energetycznym. Równocześnie, liczba wniosków o przyłączenie do sieci przekroczyła w Niemczech 500 GW BESS – wielokrotnie więcej niż dostępna przepustowość, co oznacza opóźnienia rzędu 18 miesięcy do 3 lat. To jest realne ryzyko dla harmonogramów projektów i biznesplanów.

A propos komponentów, które składają się na systemy magazynowania energii – czy rośnie znaczenie software’u i szeroko pojętej optymalizacji?

Tak, i to jest moim zdaniem jedna z najważniejszych zmian. Magazyn energii w sensie fizycznym to hardware, który można po prostu ładować i rozładowywać. Tyle że samo „ładowanie i rozładowywanie” nie tworzy jeszcze najlepszego możliwego aktywa inwestycyjnego. Żeby magazyn stał się projektem, na którym da się konsekwentnie zarabiać, potrzebny jest system zarządzania, który podejmuje decyzje ekonomiczne, a nie tylko techniczne.

W praktyce to oprogramowanie decyduje, czy w danym momencie opłaca się ładować, rozładowywać, świadczyć usługi elastyczności, robić arbitraż cenowy albo ograniczać pobór mocy, żeby obniżyć opłaty. To oprogramowanie dba też o żywotność baterii i potrafi optymalizować jej pracę tak, aby zysk nie był jednorazowym „strzałem”, tylko stabilnym i powtarzalnym wynikiem. Równie ważne jest raportowanie i rozliczalność. Jedną rzeczą jest dostarczyć magazyn, drugą jest umożliwić generowanie przychodu, ale trzecią – bardzo istotną dla inwestora – jest udokumentować, skąd ten przychód się wziął, w jakiej wysokości, w jakim okresie i dlaczego można oczekiwać, że będzie się powtarzał.

Dlatego uważam, że dopiero połączenie magazynu z dobrym systemem software’owym klasy EMOS (Energy Management and Optimization System) tworzy najlepsze inwestowalne aktywo. Z tego, co widziałem w różnych kalkulacjach, obecność dobrego systemu sterowania i optymalizacji potrafi istotnie podnieść zwrot z inwestycji w porównaniu z sytuacją, w której magazyn działa w trybie „prostego bufora”, czyli łapie nadwyżkę i oddaje ją, kiedy się da, bez głębszej logiki. Jeden z operatorów magazynów na rynku ERCOT oznajmił, że za pomocą oprogramowania optymalizacyjnego podniósł przychody o ponad 40%

Czyli bez zaawansowanego systemu zarządzania nie ma pełnego wykorzystania potencjału inwestycyjnego?

Dokładnie tak. Bez software’u gramy w warcaby, a z software’em zaczynamy grać w szachy, bo pojawia się strategia, przewidywanie i świadome zarządzanie ryzykiem.

Michał Lasocki
Michał Lasocki podczas III edycji konferencji „Transformacja Energetyczna i Magazynowanie Energii”

A czy z perspektywy funduszu hardware i software to wciąż dwa osobne elementy?

Tak, ponieważ to są elementy o innych profilach ryzyka, innych charakterystykach skalowania i często innych modelach biznesowych. Hardware ma swoje ryzyka produkcyjne i eksploatacyjne, software ma ryzyka technologiczne i wdrożeniowe, ale też zupełnie inną dynamikę rozwoju. Natomiast połączenie ich w jedno rozwiązanie jest ciekawe, bo pozwala budować model o wyższych zwrotach i jednocześnie – przy dobrze zorganizowanej eksploatacji – o niższej niepewności.

Ważna jest tu też skala. Rynek będzie coraz bardziej przyciągał graczy, którzy nie myślą o jednym magazynie, tylko o portfelu setek albo tysięcy instalacji. Jeśli taki portfel jest centralnie zarządzany, można wprowadzać bardziej zaawansowane strategie pracy zależne od lokalnych warunków. W różnych częściach kraju pogoda może być inna, a to oznacza inne profile generacji z OZE i inne potrzeby bilansowania sieci. W takiej sytuacji algorytmy mogą realnie zwiększać wartość portfela. Na tym poziomie mówimy już o aktywach atrakcyjnych dla dużego kapitału, bo skala zamienia projekt techniczny w projekt finansowy.

Co branża magazynowania energii musi zrobić, żeby przyciągnąć inwestorów na dużą skalę, a nie tylko na pojedyncze projekty?

Branża musi pokazać, że jest gotowa do realizacji dużych projektów w sposób profesjonalny, czyli bez opóźnień, bez przekroczeń budżetów i z wysoką jakością wykonania. Musi również udowodnić powtarzalność rezultatów. Inwestorzy oczekują, że deklaracje dotyczące żywotności, parametrów pracy i wyników ekonomicznych będą dotrzymywane. Jeśli coś pójdzie inaczej, muszą dostać jasne wyjaśnienie przyczyn i plan naprawczy. To wszystko obniża postrzegane ryzyko i otwiera drzwi do większego kapitału.

Warto pamiętać, że sposób lokowania kapitału w dużej mierze wynika z tego, co rynek uważa za bezpieczne. W Polsce przez lata takim domyślnym wyborem były nieruchomości, bo utrwaliło się przekonanie o ich przewidywalności. Ale to przekonanie jest różne w różnych krajach. Tam, gdzie rynek nieruchomości przeszedł przez więcej kryzysów, kapitał prywatny częściej szuka innych klas aktywów. Nie zdziwiłbym się, gdyby w Polsce zaczęły powstawać wehikuły, które komasują środki i zamiast inwestować je w kolejne projekty nieruchomościowe, budują portfele magazynów energii. To nie jest egzotyka, tylko logiczny kierunek – pod warunkiem profesjonalnego zarządzania i osiągnięcia efektu skali.

Konferencja e-magazyny

Na jakie wskaźniki inwestor będzie zwracał największą uwagę?

Najważniejsza zawsze pozostanie relacja zysku do postrzeganego ryzyka. Zysk jest policzalny i można go pokazać w budżecie i w wykonaniu. Ryzyko jest trudniejsze, bo zawiera element subiektywny, ale składają się na nie bardzo konkretne rzeczy: awaryjność, zmienność wyników, przewidywalność przychodów, ryzyka związane z bezpieczeństwem, jakość serwisu oraz czas reakcji na usterki. To są elementy, które „nie dają spać” inwestorom.

Właśnie dlatego rośnie znaczenie profesjonalnych operatorów i dobrego software’u, który potrafi wykrywać anomalie, prognozować problemy i optymalizować pracę magazynu tak, aby urządzenie długo zachowywało parametry i stabilnie pracowało. Im lepiej potrafimy opanować te ryzyka, tym niższy koszt kapitału i większa atrakcyjność tej klasy aktywów.

Można tu znaleźć analogię do wielu branż. Sama fizyczna technologia często nie wystarcza, dopiero połączenie hardware’u z software’em tworzy przewagę. W świecie konsumenckim widać to choćby w historii smartfonów, gdzie decydujące okazało się spójne połączenie urządzenia z ekosystemem oprogramowania. W energetyce to nie jest rynek konsumencki, ale zasada jest podobna: kto najlepiej połączy te dwa światy, zbuduje najbardziej atrakcyjną propozycję.

Dlaczego rozliczalność efektów staje się fundamentem zaufania rynku kapitałowego?

Bo inwestorzy chcą spać spokojnie. Najprostszy przykład to obligacje. Obligacja ma określony kupon i płaci odsetki w konkretnym terminie. Jeśli emitent się spóźnia, to przy kolejnej emisji albo nie dostanie finansowania, albo dostanie je drożej. Z magazynami energii jest podobnie, jeśli traktujemy je jako aktywo finansowe. Jeśli coś obiecujemy, musimy dowieźć rezultat, a jeśli się nie uda, musimy umieć precyzyjnie pokazać dlaczego i co zrobimy, żeby wrócić do zakładanego standardu.

Rozliczalność, monitoring i raportowanie, które daje oprogramowanie, są więc narzędziem budowania zaufania do tej klasy aktywów. Bez tego trudno mówić o dużym, długoterminowym kapitale.

Czy software będzie w przyszłości głównym źródłem wartości w projektach magazynowych?

Uważam, że wartość będzie wynikała z połączenia. Hardware pozostaje fundamentem, bo zawsze może dojść do przełomów w chemii i fizyce baterii. Możemy zobaczyć magazyny o większej pojemności, dłuższej żywotności czy lepszej sprawności. Te prace trwają i nie wolno ich ignorować. Natomiast „mózgiem” całego systemu będzie software, bo to on zamienia magazyn z urządzenia w usługę, w narzędzie do zarabiania i zarządzania ryzykiem. Dlatego najbardziej logiczny scenariusz to silna synergia: dobry hardware i bardzo dobry software.

Europa Środkowo-Wschodnia bywa określana jako rynek niedoinwestowany, ale z dużym potencjałem. Jak to wygląda z perspektywy kapitałowej i gdzie są największe szanse w magazynowaniu energii? Możesz też szerzej odnieść się do transformacji energetycznej.

Zacząłbym od Polski, bo jesteśmy w specyficznym miejscu. Wychodzimy z gospodarki opartej na węglu, który staje się coraz droższy i którego możliwości wytwórcze zbliżają się do kresu. Elektrownie węglowe starzeją się i w przewidywalnym czasie będą musiały zostać wyłączone. Musimy je czymś zastąpić. Mam nadzieję, że istotną rolę odegra energetyka jądrowa jako stabilna baza systemu, ale równie ważne będą odnawialne źródła energii oraz – w praktyce niezbędne – magazyny energii.

Jeżeli będziemy mieć dużo OZE, to będziemy też mieć wahania produkcji, a jednocześnie wahania popytu w cyklach dziennych, tygodniowych i sezonowych. Żeby te wahania wyrównać i nie doprowadzać do sytuacji, w której prądu jest raz za dużo, a raz dramatycznie brakuje, potrzebujemy pojemności magazynowej. Bez tego energia będzie albo „marnowana”, albo chwilowo bardzo tania, albo przeciwnie – w innych momentach ekstremalnie droga. Magazyny są więc kluczowym elementem nowego ładu energetycznego.

Skala problemu w Polsce jest już wymierna. W 2025 roku operatorzy sieci zmuszeni byli do ograniczenia generacji OZE o 1 347 GWh – to prawie dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim. Taki wolumen oznacza w praktyce utraconą produkcję (energię niewytworzoną/niewprowadzoną do sieci) i sygnał niedoboru elastyczności systemu, przekładający się na koszty po stronie wytwórców oraz rosnące koszty bilansowania. Porównania rok do roku należy jednak czytać ostrożnie, ponieważ od 27.09.2024 r. PSE zmieniły sposób publikacji danych o nierynkowym redysponowaniu OZE.

Na tym tle baza magazynowa pozostaje relatywnie płytka: URE wskazywał, że (stan na maj 2024 r.) w rejestrach operatora systemu przesyłowego i operatorów systemów dystrybucyjnych funkcjonowało 12 magazynów energii o mocy co najmniej 50 kW. Niezależne szacunki branżowe sugerują, że na koniec 2025 r. w eksploatacji było ok. 0,9 GW magazynów, a ok. 0,7 GW pozostawało w budowie (przy czym zakres definicji i podział FoM/BtM różnią się między źródłami). Jednocześnie w strategii PSE zakładana gotowość przyłączeniowa do 2034 r. obejmuje 15 GW magazynów energii, co uwidacznia lukę między potrzebą systemową a tempem realizacji projektów.

Ważne jest też to, że system będzie coraz bardziej zdecentralizowany. Odchodzimy od modelu kilku wielkich elektrowni i przesyłania energii do milionów odbiorców, a przechodzimy do modelu, w którym mamy miliony odbiorców, ale też tysiące producentów, prosumentów i źródeł rozproszonych. Taki system jest bardziej złożony i trudniejszy w bilansowaniu. Żeby nie przesyłać energii na ogromne odległości i nie obciążać sieci, coraz więcej magazynowania powinno dziać się możliwie blisko odbiorcy.

To oznacza, że magazyny będą potrzebne na różnych poziomach. Fabryka z fotowoltaiką może mieć magazyn za licznikiem, żeby zoptymalizować pobór z sieci. W obrębie GPZ również może powstać magazyn bilansujący lokalną okolicę. Na wyższych poziomach sieci mogą być potrzebne większe instalacje pracujące w innych cyklach. Te magazyny nie muszą ze sobą konkurować, one się uzupełniają.

Jeśli uda się to dobrze skoordynować, możemy zbudować unikatowy system w skali Europy. To wymaga dużych nakładów kapitałowych i rozsądnej polityki infrastrukturalnej, ale moim zdaniem mamy szansę budować go „od dołu”, stopniowo, na kolejnych poziomach sieci, a równolegle realizować duże projekty przy elektrowniach, elektrociepłowniach czy farmach OZE.

konferencja e-magazyny prelegenci

Powiązane artykuły

Polska przeciera szlaki w przesyłaniu wodoru. KE potwierdza niezależność Gaz-Systemu, otwierając drogę do budowy wielkoskalowej sieci wodorowej.

Gaz-System przeciera szlaki. Polska spółka pierwszym w Europie certyfikowanym operatorem wodoru

Komisja Europejska wydała pozytywną opinię w procesie certyfikacji spółki Gaz-System na operatora systemu przesyłowego wodoru. To precedensowa decyzja w skali kontynentu, która stawia polskiego operatora w roli lidera wyznaczającego standardy dla nowej gałęzi rynku energii. Bruksela potwierdza niezależność Pozytywna opinia…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 2 minuty
Meksyk integruje magazyny energii z systemem prawnym. Nowe kryteria techniczne i limity mocy mają zwiększyć stabilność sieci i ułatwić rozwój instalacji hybrydowych.

Meksyk reformuje energetykę rozproszoną

Meksykańska Komisja Regulacji Energii rozpoczęła konsultacje nad nowelizacją przepisów dotyczących generacji rozproszonej. Najważniejszą zmianą jest formalne włączenie systemów magazynowania energii do ram prawnych. Dotychczasowe regulacje skupiały się głównie na samej produkcji prądu, pomijając systemy bateryjne. Nowy projekt ma usunąć luki…

Opublikowany: Szacowany czas czytania: 2 minuty
Zmień zgody