Dlaczego USA nie spieszy się z zieloną rewolucją?

Amerykański przemysł czystej energii utknął w martwym punkcie. Paradoksalnie, częściowo można winić za to prezydenta przyjaznego klimatowi. Na czym polega problem i z czego wynika?

Obietnice wyborcze związane z czystą energią

Do niedawna amerykańscy szefowie sektora czystej energii myśleli, że będą mieli więcej powodów do świętowania. W kampanii prezydenckiej w 2020 r. Demokraci próbowali przebijać się nawzajem w ofertach dotyczących planów klimatycznych. Joe Biden oferował 2 biliony dolarów, a Zielony Nowy Ład Berniego Sandersa 16 bilionów dolarów. – Tak jakby nominacja miała przypaść temu, kto da najwięcej.

W ciągu trzech miesięcy po tym, jak Biden pokonał Donalda Trumpa, indeks firm zajmujących się czystą energią skoczył o około 60%. Natomiast Bank Goldman Sachs prognozował „nową erę zielonej infrastruktury” w Ameryce i na świecie.

Polityka nie sprzyja planom klimatycznym

Choć projekt ustawy Bidena o infrastrukturze oferował pewną pomoc dla czystej energii, to obecnie gigantyczny projekt ustawy klimatycznej wydaje się oderwany od rzeczywistości. Szereg amerykańskich projektów solarnych opóźniono lub odwołano w związku z dochodzeniem w sprawie uchylania się od płacenia ceł przez producentów paneli i modułów słonecznych. Dotyczy to krajów takich jak Kambodża, Malezja, Tajlandia i Wietnam, które produkują łącznie około 80% amerykańskiego importu paneli słonecznych. Polityka utrudnia działalność również producentom turbin wiatrowych, budowniczym farm wiatrowych oraz przedsiębiorstwom energetycznym, które kupują od nich energię.

Wyniki nie są satysfakcjonujące

Od początku roku sektor czystej energii stracił około 25% swojej wartości rynkowej, w porównaniu z 18% spadkiem benchmarkowego indeksu dużych firm amerykańskich S&P 500. Firma badawcza Rystad Energy szacuje, że dwie trzecie prognozowanych na ten rok instalacji słonecznych może nie zostać wdrożonych. Według BloombergNEF, dostawcy danych, pojemność nowych projektów OZE w 2022 r. będzie o jedną dziesiątą niższa niż w 2020 r. podczas rządów prezydenta Trumpa.

Wcześniejszy optymizm a obecna rzeczywistość

Entuzjazm związany z projektami OZE

Dwa lata temu entuzjaści czystej energii mieli uzasadnione powody do optymizmu. Według firmy doradczej Lazard, w ciągu dekady do 2020 roku zrównane koszty energii elektrycznej spadły o 69% w przypadku lądowych elektrowni wiatrowych i o 85% w przypadku projektów słonecznych. Koszty te uwzględniały inwestycje w sprzęt, budowę, finansowanie i utrzymanie. Ponieważ źródła odnawialne są technologicznie dojrzałe i ekonomicznie konkurencyjne, przedsiębiorstwa użyteczności publicznej i deweloperzy planowali przeznaczyć duże środki na energię słoneczną i wiatrową.

NextEra Energy, gigantyczny koncern energetyczny, który w 2020 roku na krótko wyprzedził ExxonMobil i stał się najbardziej wartościową firmą energetyczną w Ameryce, zapowiedział, że w latach 2021 i 2022 będzie wydawał do 14 mld dolarów rocznie na projekty kapitałowe. Nazywano to „najlepszym środowiskiem rozwoju energetyki odnawialnej w naszej historii”. W żmudnych staraniach o dekarbonizację amerykańskiej gospodarki budowanie czystej energii byłoby łatwym zadaniem. – Tak się spodziewano. Jednak okazuje się, że tak nie jest.

Przyczyny powolnych postępów z OZE

Niektóre problemy wynikają z pandemii i przestojów globalnych łańcuchów dostaw. Drożejące towary przyczyniły się do wzrostu kosztów energii wiatru i energii słonecznej w drugiej połowie 2021 roku (choć wolniej niż w przypadku węgla i gazu).

Wiele z obecnych problemów ma jednak charakter polityczny. Przykładem mogą być ograniczenia na produkty z Xinjiang. W zeszłym roku prezydent Biden ogłosił zakaz stosowania polikrzemu pochodzącego z dużych firm produkujących w tym regionie Chin. Chodziło o ograniczenie importu produktów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej. Wtedy amerykańscy importerzy starali się jak najszybciej przedstawić dowody, że nie naruszali zakazu. Gdy urzędnicy celni przeglądali obszerne zaświadczenia od dostawców w języku chińskim, moduły słoneczne zalegały w portach. Brak niezbędnego wyposażenia zmusił deweloperów do opóźnień w budowie.

Jednak te utrudnienia przyćmił jeszcze większy problem.

Obchodzenie ceł antydumpingowych

W marcu Departament Handlu przychylił się do prośby amerykańskiego producenta, firmy Auxin Solar, o sprawdzenie, czy chińskie firmy nie obchodzą ceł antydumpingowych. (Cła zostały pierwotnie nałożone przez Baracka Obamę, a następnie rozszerzone przez Trumpa.) Firma Auxin twierdzi, że firmy unikają ceł, produkując części w Chinach i montując moduły w swoich fabrykach w Azji Południowo-Wschodniej.

W efekcie małe amerykańskie firmy napotykają znaczne utrudnienia w realizacji projektów. Niektórzy deweloperzy nie mogą dostać zestawów montażowych. Inni uważają, że droższy sprzęt sprawił, że ich umowy budowlane są na minusie.

NextEra poinformowała inwestorów w kwietniu, że opóźni się realizacja do 2,8 gigawatów projektów dotyczących energii słonecznej i baterii zaplanowanych na ten rok. Odpowiada to około jednej dziesiątej planowanych inwestycji w odnawialne źródła energii w latach 2021-2024. Amerykańscy montażyści paneli słonecznych, jak poinformowała firma, są „wyprzedani” na najbliższe trzy lata. Największy projekt solarny w Ameryce, obejmujący 13 000 akrów w stanie Indiana, został odłożony w czasie. Stojąca za nim firma NiSource opóźni natomiast wycofanie z eksploatacji dwóch elektrowni węglowych do 2025 roku… Dopiero w porównaniu z tym wyzwania stojące przed branżą wiatrową wydają się mniej poważne.

Wyzwania energetyki wiatrowej

Podobnie jak wiele innych kapitałochłonnych branż, sektor energetyki wiatrowej zmaga się z rosnącymi kosztami stali, miedzi, żywicy i innych materiałów potrzebnych do produkcji turbin. Światowi producenci, tacy jak Vestas i Siemens Gamesa, odnotowali spadek marż. W Ameryce rosnące koszty produkcji zbiegły się niestety z malejącymi ulgami podatkowymi. Możliwe, że Kongres przedłuży okres obowiązywania przepisów dotyczących projektów wiatrowych, ale wydaje się to mało prawdopodobne ze względu na impas partyjny.

W międzyczasie deweloperzy i przedsiębiorstwa użyteczności publicznej opóźniają zawieranie nowych umów, nie chcąc podejmować zobowiązań zanim nie poznają prawdziwych kosztów.

Polityka powoduje utrudnienia

Okazuje się więc, że politycy mogą stwarzać problemy tam, gdzie wszystko do tej pory szło dobrze. – Jak w przypadku aukcji na dzierżawę dna morskiego dla morskich farm wiatrowych. Przyciągnęły one wiele ofert od firm naftowych i przedsiębiorstw użyteczności publicznej.

Izba uchwaliła w marcu ustawę przy wsparciu obu stron, która wymagałaby, aby gigantyczne łodzie używane do instalowania turbin u wybrzeży Ameryki zastępowały część zagranicznych załóg Amerykanami. Natomiast dyrektorzy elektrowni wiatrowych zauważają, że w kraju brakuje ludzi o odpowiednich kwalifikacjach.

Sytuacja jest bardzo napięta

Republikanie, którzy mają szansę przejąć kontrolę nad Kongresem po wyborach w listopadzie, są mniej przyjaźnie nastawieni do zielonych strategii niż Demokraci. Jednak obecne kłopoty branży OZE uwypuklają sprzeczności też w koalicji prezydenta Bidena: Chce on szybko realizować projekty ekologiczne. Jednocześnie chce, aby Amerykanie budowali je przy użyciu amerykańskich zasobów. Problem w tym, że przy obecnym uzależnieniu USA od dostaw z Azji trudno spełnić obydwa te warunki jednocześnie. 

 

Źródła:

Why America’s clean-energy industry is stuck, The Economist

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najnowsze

PARTNER STRATEGICZNY PORTALU

PARTNERZY PORTALU

Kategorie

BĄDŹMY W KONTAKCIE

Najnowsze

PARTNER STRATEGICZNY PORTALU

PARTNERZY PORTALU

Kategorie

BĄDŹMY W KONTAKCIE